sobota, 26 kwietnia 2014

Rozdział 10


Pierwszy śnieg zawitał do Londynu, co oznacza, że za niedługo będą święta. Dziś ma się odbyć ten wyjazd co organizuje Olivia z Harrym. Mam nadzieje, że nie jest już na mnie zła, dlatego spakowałam się, chciałam spędzić jakoś ten weekend niż siedzieć przed telewizorem i oglądać powtórki Pretty Little Liars. Wzięłam swoją małą torbę, już wcześniej oznajmiłam mojej mamie, że wyjeżdżam na weekend z Ol, nie miała nic przeciwko. Ubrana w ciemne rurki, biały top, czarną bluzę, kurtkę,  Timberlandy i wełnianą, szarą czapkę, wyszłam na zimne powietrze. Po 15 minutach dochodziłam do domu Olivii. Zauważyłam ją przy czarnym minivanie, czekała na kogoś, moja mała nadzieja przerodziła się w pewność, że czeka na mnie. Przyspieszyłam kroku, ale po chwili gwałtownie się zatrzymałam, a moja torba zsunęła się z ramienia. Do blondynki podszedł Niall z tą nową, jak jej tam? O Jessica. Jak widać już się zaprzyjaźniły bo Olivia nie mogła się od niej oderwać gdy się przytulały. Horan wraz z Jessicą wsiedli do samochodu, Ol zamknęła im drzwi, odwróciła się i już chciała otwierać swoje drzwi gdy nagle mnie zobaczyła i ruszyła w moją stronę, chciałam się odwrócić i wrócić do domu ale nie mogłam, nie potrafiłam się ruszyć, nim się obejrzałam przyjaciółka, jeżeli mogę jeszcze ją tak nazywać, stała przede mną.
-Co tu robisz?- spytała oschle.
-Wiesz, wydawało mi się, że mnie zaprosiłaś na ten wyjazd, więc przyszłam- odpowiedziałam jej, a ona przewróciła oczami i wypuściła powietrze z ust.
-Słuchaj zaprosiłam cię przed tym jak się okazało, że wierzysz ludziom, których nie znasz dobrze, a nie wierzysz przyjaciołom-
-Niall nie jest moim przyjacielem, dlaczego miałabym mu wierzyć-
-Ja jestem twoją przyjaciółką do cholery!- krzyknęła -Mówiłam ci, że Nathan nie jest tym za kogo się podaje, mówiłam, że to nagranie jest zmontowane, fałszywe, ale ty mi nie chcesz wierzyć, wierzysz tylko Nathanowi- wyrzuciła wszystko z siebie
-Skąd mam mieć pewność, że to jest prawda, że macie jakiś... Spisek, żeby tylko upokorzyć Nathana, skąd mam wiedzieć, że to wy nie kłamiecie- dziewczyna westchnęła, ja rozumiem, że się przyjaźnimy i w ogóle, ale to nagranie, było... Jest wiarygodniejsze od słów... Blondynka odwróciła się na pięcie i poszła w stronę auta, nagle zatrzymała się.
-Idziesz?- spytała przez ramię
-Wiesz chyba nie wytrzymam bez wymiotowania, będąc w jednym samochodzie z tą blond zdzirą- uśmiechnęłam się pod nosem
-Po pierwsze to, to jest Jessica, jakbyś nie wiedziała i nie jest zdzirą, a po drugie, skoro nie chcesz jechać, to po co tu przychodziłaś, gdyby nie ty to bylibyśmy już kilka kilometrów dalej...-
-Nieważne jedźmy- powiedziałam, podniosłam moją torbę z ziemi i poszłam za Olivią.
-No nareszcie, a co ona tu robi- zdziwił się Niall, przewróciłam oczami.
-Też miło mi cię widzieć Nialler, a wiesz jednak nie- uśmiechnęłam się sztucznie i usiadłam na samym tyle samochodu. Nie byłam zbytnio zainteresowana ich rozmową, dlatego włożyłam do uszu słuchawki, które podłączyłam do iPada i włączyłam sobie Pamiętnik. Z racji tego, że widziałam ten film tylko jakieś 100 razy, szybko usnęłam.

Obudziło mnie czyjeś szturchanie, mruknęłam coś niezrozumiałego pod nosem i przewróciłam się na drugi bok. Szturchanie zrobiło się coraz mocniejsze ale ja i tak nie miałam zamiaru ustępować. Nagle do mojego ucha ktoś przyłożył coś zimnego, to był chyba telefon. Usłyszałam głośną muzykę i szybko wstałam z fotela, co nie skończyło się dobrze bo wylądowałam na zimnej podłodze samochodu. Cudem nie straciłam słuchu i usłyszałam śmiech, otworzyłam szerzej oczy, Horan. Miałam ochotę na niego nawrzeszczeć ale byłam zbyt zaspana by poskładać słowa w sensowne, uderzające w psychikę zdania. Podnosząc się, warknęłam w stronę Horana, wzięłam torbę. Przechodząc obok blondyna pchnęłam go, tak że upadł na fotele i wyszłam z samochodu.
-Spokojnie księżniczko- podniósł się z siedzenia i zamknął samochód- Radziłbym użyć szczotki, bo ci się troszkę fryzura poczochrała- uśmiechnął się i poczochrał moje włosy. Kiedy skończył uderzyłam go w policzek i weszłam do domu. Olivia powiedziała gdzie jest mój pokój, otworzyłam drzwi okazało się, że mam pokój z blond zdzirą. Jej ubrania leżały już chyba w każdej części pokoju, ludzie przyjechaliśmy tu na dwa dni a nie dwa miesiące. Z trudem ściągnęłam jej ciuchy z mojego łóżka i położyłam się na nim, chciałam się zdrzemnąć, ale jej piskliwy głos nie pozwalał mi na to. Gadała z jedną ze swoich koleżaneczek przez telefon, jeszcze na głośniku. Ta mała zdzira zaczęła nadawać na mnie, jaka to ja jestem zła, że myślę, że jestem pępkiem świata... Wydawało mi się jakby opowiadała o sobie, ale gdy tylko usłyszałam gdy wypowiada moje imię wyszłam z pokoju i skierowałam się do Ol.
-Mogę mieć pokój z kimś innym? Mogę nawet spać na kanapie byle nie z tą małą, farbowaną zdzirą?!- spytałam wchodząc do jej pokoju.
-Nie. Specjalnie dałam was razem do pokoju bo chciałam żebyście się polubiły- odpowiedziała
-Niedoczekanie twoje- wyszłam z jej pokoju trzaskając drzwiami. Udałam się do mojego pokoju, w tym momencie wolałabym być w innym miejscu, najlepiej w domu, oglądając filmy z kubkiem gorącej czekolady, przykryta kocem, albo nawet z Nathanem w kinie na filmie, który mnie w ogóle nie interesuje, nie wiem co mnie w ogóle wzięło żeby jechać na ten cholerny wyjazd. Gdybym wiedziała, że teraz zobaczę Nialla migdalącego się z Jes... Ugh nie mogę wypowiedzieć tego imienia, to bym w ogóle nie wsiadała do tego auta, tylko wróciła to cieplutkiego domu pełnego miłości. Rzuciłam się na łóżko i schowałam twarz w poduszkę.
-Możecie to kurwa robić gdzieś w innym miejscu- krzyknęłam, a oni łaskawie się oderwali od siebie.
-To też mój pokój i mogę sobie robić w nim co chcę- powiedziała
-Niall też ma pokój, dlaczego nie pójdziecie tam!- dalej krzyczałam, nie mogłam się opanować.
-Chodź, księżniczka potrzebuje spokoju- zaśmiał się blondyn a zdzira mu wtórowała. Gdy tylko wyszli rzuciłam z całej siły poduszką w drzwi. Poleżałam chwile na łóżku, ale stwierdziłam, że pójdę się przejść, wzięłam telefon, słuchawki i wyszłam z domu. Włączyłam muzykę i poszłam ścieżką do lasu. Spacerowałam od 2 godzin wokół jeziorka które znalazłam, przechadzając się po lesie, poczułam wibracje w kieszeni kurtki. Wyciągnęłam telefon, 1 nowa wiadomość od Olivia.

Olivia: Gdzie ty jesteś, wróć do domu, jest sprawa. Ważna.

Ważna sprawa, hym ciekawe o co chodzi. Zawróciłam, ale nie spieszyło mi się więc szłam wolno, podziwiając naturę. Wszędzie były drzewa, czasem można było usłyszeć jakieś dźwięki przelatujących ptaków. Robiło się coraz ciemniej więc przyspieszyłam kroku. Nie minęło trochę czasu a ja już widziałam nasz dom w którym świeciło się światło w dwóch pomieszczeniach. Weszłam do środka, ściągnęłam buty i kurtkę, którą powiesiłam na wieszaku w szafie. Nie weszłam głębiej a już zostałam pociągnięta do góry przez Olivie.
-O co ci chodzi?- spytałam, dziewczyna spiorunowała mnie wzrokiem.
-O co?! Wiesz, nie wiedziałam, że jesteś aż taka wredna, chodź znam cię od małego, nie wierzyłam, że kiedyś zrobisz takie świństwo!- krzyczała na mnie a ja kompletnie nie wiedziałam o co jej chodzi. Parzyłam na nią zdezorientowanym wzrokiem, już miałam coś powiedzieć, ale do pokoju wszedł Horan, świetnie jeszcze jego tu brakowało.
-Mogę z nią pogadać? Sam.- spytał a ja nadal nie wiedziałam o co chodzi... Może mi ktoś w końcu to wytłumaczyć!? Ol wyszła z pokoju, zostałam z nim sama. SOS ludzie.
-Dlaczego?- spytał spokojnym głosem
-Słuchaj, ja nie wiem o co wam wszystkim chodzi? Chodzi o to, że powiedziałam żebyście wyszli bo nie chcę patrzeć na to jak się miziacie?- ten się tylko zaśmiał, to było aż tak śmieszne?! Zaraz gościowi wpierdolę, za przeproszeniem.
-Nie mów, że nie wiesz to co zrobiłaś Jess z jej ubraniami?- nadal patrzyłam na niego jak na debila, o jakie ubrania u chodzi do cholery?! Chłopak westchnął i wziął mnie za rękę, chwila, gdzie on mnie prowadzi? A co jak... Chyba jestem zbyt przewrażliwiona. Otworzył drzwi do mojego pokoju i popchnął mnie lekko.
-Otwórz jej szafę- powiedział, na początku się wahałam ale w końcu chwyciłam za klamkę. W środku były ubrania blondyny całe we fioletowym glucie.
-Ale to nie ja!- od razu zaprzeczyłam
-Przecież tylko ty i ona tutaj mieszkacie to chyba sama by tego nie zrobiła, tak jak każdy z nas, tylko ty masz coś do niej- założył ręce na piersi i podszedł do mnie, ta zdzira mnie wrobiła -Słuchaj, wystarczy, że ją tylko przeprosisz i pożyczysz jakąś bluzkę czy coś, ona jest dobrą dziewczyną, w przeciwieństwie do innych- położył mi rękę na ramieniu od razu ją zrzuciłam.
-Przeproszę ją za co?! Za to, że gdy mnie nie było wysmarowała sobie ubrania glutem, następnie ona wyszła, żeby było bardziej wiarygodne, że to ja zrobiłam. Wiesz co jedynie ja mogę ci współczuć, że jesteś taki ślepy, że nie widzisz, że ona chce cię omotać, bo masz ładną buźkę i podobasz się wszystkim dziewczyną w szkole, a ona chce mieć tą satysfakcje, że jest twoją dziewczyną, potem cię porzuci, żeby uganiało się za nią więcej chłopaków- wymachiwałam rękoma na wszystkie strony, co musiało wyglądać dość komicznie, ale miało być poważnie, blondyn zbliżył się.
-Czy ty powiedziałaś, że podobam się wszystkim dziewczyną w szkole, czyli tobie też- uśmiechnął się zadziornie i poruszał dziwnie brwiami. Czy ja się właśnie zdemaskowałam? Proszę powiedzcie że nie...
-Powiedziałam prawie wszystkie-
-Powiedziałaś WSZYSTKIE- podkreślił ostatnie słowo.-Nie ważne, Jess taka nie jest. Po za tym ona mi się zbytnio nie podoba, prawda ładna jest ale nie znam jej za dobrze, a po za tym, jest ktoś inny- auć... cios w serce. Ale trzeba żyć, prawda?-Ale wracając przeprosisz ją?- spytał a ja pokręciłam głowę w negatywnej odpowiedzi. On westchnął i wyszedł z pokoju, po chwili wrócił z tą blondyną. Zamknął nas w pokoju, ja nic sobie z tego nie robiłam, po prostu usiadłam na łóżku.
-Słyszałam co mówiłaś, rozgryzłaś mnie w 100% brawo- zaczęła klaskać wstałam z łóżka i chciałam wejść do łazienki ale ta szmata popchnęła mnie do tyłu, potem przycisnęła mnie do ściany, ale ja nie byłam dłużna, odepchnęłam się i tym razem to ona stała przyciśnięta do ściany, nagle dziewczyna zaczęła piszczeć, do pokoju wpadł Horan wraz z Ol i Harrym. Puściłam ją a ona osunęła się po ścianie i zaczęła płakać, jakby właśnie została zgwałcona, dobra z niej aktorka, ale sorry ja nie dam się nabrać na jej gierki. Olivia spiorunowała mnie wzrokiem, jedno spojrzenie i wiem o co chodzi, znowu jestem winna, po prostu ZAJEBIŚCIE, czujecie ten sarkazm? Sięgnęłam po moją torbę, która leżała pod łóżkiem, na szczęście nic nie wypakowywałam, gdy ją podniosłam, wypadła z niej puszka, podniosłam ją, to była puszka po glucie, zaśmiałam się pod nosem.
-Nieźle to uknułaś- wszyscy popatrzyli na mnie zdziwionym wzrokiem a ona uśmiechnęła się triumfalnie- Nieważne, wierzcie jej ona wam powie "prawdę"- pokazałam dwa cudzysłowia- Życzę miłej zabawy- wyszłam z pokoju, włożyłam buty i kurtkę, zadzwoniłam po moją mamę i wyszłam przed dom.

Czekałam już 20 minut, trochę to jest ale znając moich rodziców wyślą kogoś kto jest blisko i zabierze mnie stąd. Nagle drzwi frontowe się otworzyły a przez nie wyszedł Horan.
-Nie jedź- powiedział a ja prychnęłam pod nosem i nadal siedząc na schodkach nic nie mówiłam tylko wpatrywałam się w ulicę, mając nadzieję, że zaraz przyjedzie ktoś i zabierze mnie stąd. Niall usiadł obok mnie, a ja gwałtownie wstałam, blondyn się zaśmiał i podszedł do mnie, nie chciałam żeby widział mojej zapłakanej twarzy. Odwrócił mnie do siebie, ale cały czas patrzyłam na moje buty, były dziś bardzo ciekawe. Niall złapał mnie za podbródek i uniósł ku górze.
-Ty płakałaś?- spytał, ja pokręciłam głową i ponownie ją spuściłam. Horan zrobił to co przed chwilą, ale jeszcze zbliżył się, był coraz bliżej, czułam jego oddech na moich
ustach. Ustach, które w tej chwili złączył, czułam jakby właśnie ktoś podkręcił temperaturę o 60 stopni. Przerwał nam dźwięk trąbiącego samochodu. Oderwaliśmy się od siebie.
-Nie musisz jechać, zostań- szepnął
-Zajmij się Jessicą- rzuciłam i ruszyłam w stronę auta, przyjechała po mnie Lisa, przyjaciółka mojej mamy a zarazem asystentka.-Cześć Lisa, dziękuje, że przyjechałaś- chciałam żeby mój uśmiech wyszedł na jak najprawdziwiej. Chyba się udało bo odwzajemniła go. Oddalając się, widziałam jak w lusterku smutnego Nialla, który wracał do domu. Zdałam sobie z czegoś sprawę. 
Powoli zaczynam zakochiwać się w Niallu Horanie...


Czytasz=Komentujesz=Uśmiech na mojej twarzy i chęć do dalszej pracy.
Jest nowa zakładka Your Ideas  . Zajrzyjcie i dajcie swój pomysł, postaram się go użyć.
~Emily <3 

wtorek, 22 kwietnia 2014

Rozdział 9

Przeczytaj notkę pod rozdziałem x.

 Mój telefon dzwonił co chwilę, nie miałam siły podnieść się z łóżka i go odebrać, bo wiedziałam, że to Niall. Nie chcę z nim rozmawiać, nie chcę go znać, najlepiej by było gdybym nie istniała, wszystko by było w porządku, nikt by się nie musiał przejmować Camillą Scott. Kolejny dźwięk, który zagłusza moje myślenie, niechętnie wstałam i odebrałam.
-Hallo?- powiedziałam cichym głosem
-Cam możemy porozmawiać- usłyszałam w słuchawce telefonu, to był Niall, nie chciałam z nim rozmawiam i jak już wspominałam, znać.
-Daj mi spokój Horan- warknęłam i chciałam już się rozłączyć
-Proszę chcę ci to wszystko wytłumaczyć- krzyknął
-Co chcesz mi tłumaczyć?! Że niby nie powiedziałeś nikomu że to robiliśmy chociaż nic pomiędzy nami nie doszło, że jesteś taki niewinny, wiesz co jakoś nie chce mi się wierzyć w żadne twoje słowo, więc bardzo cię proszę daj mi już święty spokój, odpuść sobie nie chcę z tobą rozmawiać, lepiej nie chcę cię znać! Twoje tłumaczenie nic nie da a wiesz dla czego bo mam nagranie, na którym wszystko słychać jak rozmawiasz ze swoimi kumplami! Wiedziałam, że nigdy się nie zmienisz!- wykrzyczałam wszystko z siebie i chyba pomogło bo usłyszałam tylko pikanie oznaczające skończone połączenie. Rzuciłam telefon na biurko, podniosłam wzrok na dom Horana, w jego pokoju go nie było pewnie wyszedł, to nawet dobrze nie będę musiała na niego patrzeć, mimo to spuściłam rolety. Chciałam ponownie rzucić się na łóżko, lecz pukanie do drzwi przerwało mi tą czynność, otarłam łzy z policzków, które pojawiły się gdy tylko Horan zadzwonił i uchyliłam drzwi, w nich stał sam blondyn, już miałam zamknąć mu drzwi przed nosem, ale jego ręka nie pozwoliła na to. Rozchylił je bardziej i wepchnął mnie bardziej do środka, przycisnął mnie do ściany, jedną rękę oparł nad moją głową, a drugą delikatnie dotykał mój policzek, drgnęłam czując jego dotyk. Wpatrywał się w moje oczy, a po chwili wpił się w moje usta z taką siłą, że moja głowa przyległa do ściany. Zrobiłam coś czego nie powinnam, oddałam pocałunek. Trwało to dłuższą chwilę, przy nim czułam, że jestem bezpieczna, mogę przenosić góry, czułam jak w moim brzuchu tworzy się tornado motyli, które chciały się wydostać na zewnątrz. Ale przecież on mnie zranił. Na samą myśl o nagraniu odepchnęłam go z siłą, o której pojęcia nie miałam, co prawda nie odepchnęłam go na sam koniec pokoju ale na tyle żebym mogła spokojnie wydostać się z jego uścisku. Podeszłam do niego kilka kroków i moja ręka znalazła się przy jego policzku, mocno w niego waląc. 
-Po co to zrobiłeś?- krzyknęłam, czując jak do moich oczu dochodzą łzy. Jego oczy zrobiły się ciemniejsze niż dotąd i dłonie miał zaciśnięte w pięści-
-Po to żebyś zrozumiała, że nikomu nie nagadałem takich głupot! Co jak co ale nie jestem Nathanem- odparł- A właśnie, mówiłaś coś o jakimś nagraniu, bardzo chętnie bym go posłuchał- dodał, kładąc nacisk na słowo "bardzo". Wzięłam mój telefon, włączyłam nagranie i podałam chłopakowi. Chwilę po przesłuchaniu spytał czy jeszcze coś mam ale ja zaprzeczyłam, nadal patrzył tępo w ekran telefonu, przeklinając pod nosem Nathana.
-Słuchaj on to zmontował, po tym jak ty wyszłaś ze stołówki gadaliśmy i mówiłem coś innego a on to nagrał i posklejał tak żeby wyglądało tak, że powiedziałem to co słyszałaś na nagraniu- mówił patrząc na mnie.
-Tak Horan, na pewno ci uwierzę-prychnęłam. Westchnął i przesunął palcem po ekranie mojego telefonu, włączył nagranie, na którym śpiewałam Give Me Love Ed'a Sheeran'a. W mgnieniu oka i rzuciłam się na niego żeby odebrać mu mój telefon, niestety nie miałam wystarczającej siły i po chwili leżałam pod nim.
Give a little time to me or burn this out
We'll play hide and seek to turn this around
And all I want is the taste that your lips allow...

Śpiewał mi do ucha całując moją szyję, w pewnym momencie przyssał ją. Dotknęłam miejsce które przed chwilą dotykały usta Nialla. Walnęłam go pięścią w klatkę piersiową. ale ten tylko się zadziornie uśmiechnął.
-Niech ten twój Nathan nie myśli, że jesteś dostępna-mrugnął do mnie a ja prychnęłam.
-A nie jestem?- zapytałam
-W pewnym sensie nie- chciał mnie pocałować ale z trudnością go odepchnęłam.
-Wyjdź Horan! Nie będziesz za mnie decydował z kim się będę spotykać, to jest moje życie, moje decyzje a w tym momencie moja decyzja jest taka, że nie chcę cię znać! Jesteś zwykłym dupkiem, nikim więcej! Zaraz pewnie znowu polecisz do kolegów i opowiesz jak to ci było ze mną w łóżku! Mogłam się tego domyśleć. I pomyśleć, że gdyby nie twój ojciec to mogłoby do czegoś dojść! W tej sytuacji jestem mu ogromnie wdzięczna bo w pewnym sensie uratował mnie od zrobienia czegoś, czego bym potem żałowała.-wykrzyczałam mu prosto w twarz. W jego oczach widziałam gniew, złość i ochotę zabicia. Oh przepraszam czyżbym obraziła cudowne ego szanownego pana Horana- zaśmiałam się w myślach. Blondyn nic już nie powiedział tylko wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami. Rzuciłam się na łóżko i zadzwoniłam do Ol z pytaniem czy nie chciałaby się spotkać, ale zaczęła mi mówić o tym że Nathan kłamie i trochę się posprzeczałyśmy. Stwierdziłam, że już i tak późno więc poszłam do łazienki wziąć prysznic. Ciepłe krople spływające po moim ciele, spowodowały, że połowa złości wyparowała, zapomniałam o większości złych wspomnień z dzisiejszego dnia. Zeszłam na dół w celu zrobienia sobie kolacji. Moich rodziców nadal nie było w domu, ale dochodziła 22 więc za jakieś 20 minut powinni wrócić. Postanowiłam zrobić sobie sałatkę, w lodówce znalazłam pomidora, biały ser i kilka rzodkiewek.Przydałoby się zrobić jakieś zakupy, zabrałam się za krojenie rzodkiewek, gdy nagle zadzwonił dzwonek drzwi a ja, niezdara roku przecięłam sobie palec nożem. Pobiegłam szybko otworzyć drzwi, w nich stał Niall.
-Chyba wypadł mi telefon na twoim łóżku bo nie mogę go nigdzie znaleźć- powiedział lekko przygnębiony, czy aż tak się przejmował telefonem? A może moje słowa go zraniły? Gestem ręki niechętnie zaprosiłam go do domu. Chyba zauważył moją ranę bo wziął moją rękę i przyglądnął się jej bliżej.-Auć, to nie wygląda dobrze- pokiwałam głową, a on pociągnął mnie lekko za nadgarstek w stronę kuchni i posadził na blacie obok zlewu. Odkręcił wodę i włożył pod nią moją dłoń, następnie zaczął czegoś szukać, pomyślałam, że pewnie apteczki więc wskazałam mu szafkę, w której się znajduje. Chłopak wyjął z niej wodę utlenioną, gazę i plastry. Na kawałek gazy nalał trochę cieczy i przyłożył do palca, syknęłam gdy poczułam mocne pieczenie, po chwili na ranę przykleił plaster. Mruknęłam ciche "dzięki" i wróciłam do dalszego robienia sobie kolacji, a Horan pobiegł na górę po telefon, po czym wyszedł z domu nie żegnając się, w sumie nie zrobiło mi to żadnej różnicy. Po zjedzeniu posiłku, do domu weszła moja mama, sama. Oznajmiła, że tata został dłużej w pracy bo musiał podpisać jeszcze jakieś papiery i poszła spać. Zrobiłam podobnie, po niezbyt udanym dniu szybko usnęłam.

Nie wiem co się dzieje. Olivia unika mnie jak ognia, co chwile ma jakąś wymówkę np. "Wiesz co Harry mnie woła" albo "Chcę się skupić na lekcji", to nie była moja Olivia. Harry zawsze przychodził do niej bo Ol uważała, że nie chce jej się chodzić na drugi koniec szkoły, a na lekcjach nigdy nie uważała tylko zawsze obgadywałyśmy Mirandę Fox i jej dziwny styl ubierania się. Nadszedł czas lunchu, przed stołówką spotkałam Ol, a przecież mówiła, że idzie do higienistki.
-Ol możemy pogadać?- spytałam- Na osobności- dodałam patrząc na Hazzę
-Nie mam tajemnic przed moim chłopakiem mów- powiedziała obojętnie
-O co ci chodzi? Dlaczego mnie unikasz? Zrobiłam ci coś?- zaczęłam obsypywać ją pytaniami, dziewczyna westchnęła, obróciła się na pięcie i weszła razem z loczkiem na stołówkę. Przewróciłam oczami i również to zrobiłam, podeszłam do lady, tradycyjnie nie wzięłam dużo jedzenia, dziś postawiłam na
kanapkę z serem, staram się nie jest dużo mięsa choć nie jestem wegetarianką i sok pomarańczowy. Za mną stał Nathan i uśmiechał się do mnie, z trudem to odwzajemniłam.
-Cześć, pomyślałem, że może usiądziesz dziś z nami- wyszczerzył swoje proste białe ząbki.
-Wiesz, nie wiem czy to dobry pomysł siedzę z Ol i...- odwróciłam się by ją zobaczyć gdzie siedzi ale zobaczyłam jak przy naszym stoliku siedzi ona z Harrym, Liamem, Danielle, Zaynem, Perrie, Louisem, Eleanor i... Niallem, najwyraźniej dobrze się bawili w swoim towarzystwie bo cały czas się śmiali. Odwróciłam się w stronę Nathana- Jednak skorzystam z twojej propozycji- uśmiechnęłam się lekko, on wziął moją tackę złapał mnie w talii i ruszył w stronę stolika przy którym siedział wraz z resztą drużyny szkolnej piłki nożnej i cheerleaderek. Kiedy przechodziliśmy obok stolika gdzie zawsze siedziałam, kątem oka widziałam jak Nathan łokciem lekko szturcha Horana a śmiechy w mig ucichły, zaśmiałam się pod nosem. Usiadłam obok Sykesa, poznałam jego kolegów z drużyny a także cheerleaderki jedną z nich była Samantha, spiorunowała mnie wzrokiem, ale się zbytnio nie przejmowałam. Nasz stolik był na takiej jakby scenie, więc widziałam całą stołówkę. Niedaleko nas znajdował się stolik przy którym zawsze siedzieliśmy w trójkę ja, Ol i Harry, teraz jest ich tam 9 osób. Obok Horana znajdowało się jedno wolne miejsce bo dziewczyny siedziały na kolanach chłopaków, on jedynie był sam i jeździł widelcem po talerzu pełnym jedzenia. Poczułam lekki ucisk w brzuchu, był sam, smutny, ale to nie przeze mnie... Prawda? Przecież sam  rozpowiedział coś co nie było prawdą, więc niech teraz cierpi. Obserwowałam ich stolik, przysłuchując się bardzo "ciekawej" rozmowie chłopaków o wczorajszym meczu i dziewczyn o pokazie mody w przyszły piątek. Do stolika Ol doszła nagle jakaś blondynka, jest pewnie nowa bo nigdy jej nie widziałam w szkole. Usiadła obok Nialla, miałam ochotę jej
coś zrobić. Zaraz... Czy ja jestem zazdrosna? Nie...
-A ty?- z myślenia wyrwał mnie głos Nathana
-Co ja?- spytałam zdziwiona
-Za kim jesteś Chelsea czy Manchester United?-spytał jeden z jego kolegów
-Eee... Chelsea- odpowiedziałam wahając się co pomyślą.
-No widzisz Will dziewczyna dobrze mówi- przybił ze mną piątkę, a chłopak obok niego chyba Will prychnął. Nie zwracałam już uwagi na Ol i jej nowych przyjaciół tylko wdałam się w rozmowę o piłce nożnej.

*Olivia*
Siedziałam cały czas na kolanach Harrego, wszyscy się śmiali po za Horanem, chcieliśmy go jakoś pocieszyć, ale cały czas się źle czuje po tym co się stało. Gdy tylko wyszedł od Cam rozmawiał ze mną, nie wiem jak mogła uwierzyć Nathanowi, przecież byłam nie daleko gdy chłopcy rozmawiali a w sumie się kłócili i widziałam jak Nathan włącza coś w telefonie, a potem jak Niall krzyczał na Sykesa. Nie wiem jak ona może być tak głupia, próbowałam jej wczoraj to wytłumaczyć ale mnie również nie słuchała, więc skoro własnej przyjaciółce, którą zna od dzieciństwa nie chce uwierzyć tylko jakiemuś palantowi, o którym za wiele nie wie to nie widzę żeby nasza znajomość jeszcze miała jakikolwiek sens. 
-Cześć jestem Jessica, jestem nowa w szkole mogłabym się przysiąść bo nie mogę znaleźć wolnego miejsca- z myślenia wyrwała mnie ładna blondynka, uśmiechała się do nas wyglądała na sympatyczną dziewczynę.
-Jasne siadaj- uśmiechnęłam się do niej, dziewczyna usiadła obok Nialla, wszyscy się przedstawiliśmy podając jej rękę.
-Więc skąd przyjechałaś?- spytał Niall uśmiechając się do niej.
-Przyjechałam z Nowej Zelandii, moja mama dostała awans i musieliśmy się przeprowadzić tutaj- odwzajemniła uśmiech
-Oo zazdroszczę ci chciałabym kiedyś pojechać do Nowej Zelandii- rozmarzyła się Eleanor a Perrie, ja i Dan przytaknęłyśmy
-Niedługo będę tam jechać na weekend bo muszę odwiedzić babcię więc może was ze sobą wezmę- zaśmiała się, już lubię tą dziewczynę. Dowiedzieliśmy się trochę rzeczy o niej wiem, że będzie chodzić ze mną, Niallem, Cam i kilkoma jeszcze osobami z naszych znajomych do klasy, więc się ucieszyłam. Zaproponowaliśmy jej przechadzkę po szkolę, z chęcią się zgodziła. Po posiłku wyszliśmy ze stołówki, kątem oka popatrzyłam na Camille, jak widać świetnie się bawiła, śmiała się z cheerleaderkami ale także flirtowała z Nathanem, chyba nie zdawała sobie sprawy z tego, że raniła innych. Nagle nasze spojrzenia się spotkały, ale szybko odwróciłam wzrok i wyszliśmy ze stołówki. Szliśmy korytarzem gdy usłyszałam moje imię, odwróciłam się by zobaczyć kto mnie wołał, Camilla.
-Idźcie dogonię was- powiedziałam do Harrego.-Co chcesz?- spytałam oschle
-Możemy w końcu porozmawiać czemu mnie unikasz?- odpowiedziała pytaniem
-Myślałam, że to rozumiesz...-dziewczyna posłała mi pytające pytanie- Przyjaźnimy się od urodzenia, a Nathana znasz od niedawna, a i tak jemu wierzysz! Nie widzę dalszej przyszłości dla tej przyjaźni!- krzyknęłam, Cam chciała coś powiedzieć ale przerwała je Jessica.
-Olivia tu się podziewasz reszta cię woła- zwróciła się do mnie- O cześć jestem Jessica- podała rękę brunetce, ona nas wyminęła i pobiegła gdzieś
-Nie przejmuj się ona taka jest- uśmiechnęłam się pocieszająco, chwyciłam dziewczynę za rękę i pobiegłyśmy do reszty...

____________________________________________________________________________
Cześć, rozdział miał być wcześniej ale nie było dużo komentarzy... Czasem się zastanawiam czy ktoś w ogóle czyta to opowiadanie :/ Dlatego następny rozdział pojawi się gdy pod tym postem będzie co najmniej 5 komentarzy to nie jest dużo, nie wymagam od razu 15 czy 20. Dla mnie to naprawdę ważne, bo chciałabym kontynuować tą historię ale no skoro nie ma komentarzy to tak jakby nikt go nie czytał, no może 2 osoby :/ To tyle dziękuje, że przeczytaliście mam nadzieje, że będę mogła napisać dla was kolejne rozdziały <3 A i jeszcze dziękuje Marcie bo gdyby nie to co kiedyś napisała na Twitterze to pewnie ten rozdział by się nie pojawił, a także za komentarze <3 DZIĘKUJE i KOCHAM <33
~Emily <3

sobota, 12 kwietnia 2014

Rozdział 8

*Camilla*

Chemia- nic gorszego nie może istnieć, dopiero minęło 15 minut lekcji, a czuję jakbym tu siedziała wieczność. No bo kogo obchodzi chemia kwantowa, przecież nigdy się to nam nie przyda, no chyba, że ktoś zostanie jakimś chemikiem czy coś. Patrzyłam na boisko, na którym odbywał się wf chłopców, pogoda dziś dopisywała było około 25 stopni, to trochę dziwne, bo jesteśmy w Londynie, mieście którym często pada deszcz, jest zimno, pogoda się zmienia z mgnieniem oka. Chłopcy grali w piłkę nożną, ich koszulki przylegały do ciał, po których spływał pot. Można było dokładnie się przyjrzeć ich dobrze wyrobionym mięśniom brzucha. Zaczęłam przyglądać im się bardziej, gdy nagle zobaczyłam blond czuprynę, biegł z piłką w stronę bramki przeciwnika, strzela i gol! Zastanawia mnie dlaczego nie jest w szkolnej drużynie, ah no tak, podobno zlał szkolne boisko wraz z szatniami, choć nie wierzę do końca, że to on, bo przecież po co miałby podtapiać boisko skoro był kapitanem drużyny i co roku był najlepszym piłkarzem szkoły. Nagle nasze oczy się spotkały, co prawda klasa była na 1 piętrze a boisko trochę oddalona od okien, ale i tak mogłam zobaczyć ten błękit. Mimowolnie na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech i lekki rumieniec, szybko odwróciłam wzrok na pana Logana i zatraciłam się w słuchaniu o chemii kwantowej.

-To będzie najlepsza impreza ever- krzyknęła Olivia, cała stołówka się na nas popatrzyła a ja skierowałam swój wzrok na sałatkę z pomidorem, sałatą, rzodkiewką i białym serem.
-Tak-mruknęłam pod nosem
-Będziemy się świetnie razem bawić ty, ja, Harry i jego znajomi- klasnęła w dłonie
-Jego znajomi...- powtórzyłam z niechęcią
-Wiem, że ich nie lubisz, jak chcesz możesz kogoś ze sobą wziąć i wtedy...-
-Cześć dziewczyny- przerwał jakiś nieznajomy głos, podniosłam głowę i zobaczyłam chłopaka z brązowymi włosami które zakrywał full-cap.
-Eee cześć?- popatrzyłam na Ol pytającym wzrokiem, a ona tylko wzruszyła ramionami, uśmiechnęła się i poszła w stronę toalet.
-Jestem Nathan- podał mi rękę, której nie uścisnęłam.
-Tak wiem- odpowiedziałam sucho. Usiadł koło mnie, kątem oka na mnie spoglądając.
-Co tam jesz?-
-Sałatka z pomidorem, sałatą, rzodkiewką i...-
-Białym serem- dokończył za mnie- Tak sobie pomyślałem, może poszłabyś ze mną do kina dziś wieczorem, jest taki nowy film z Aaronem Pulem.-
-Wiesz... Nie jestem pewna czy...-
-Oj nie daj się prosić, twój chłopak nie będzie zazdrosny-
-Ja nie mam chłopaka- powiedziałam ponownie kierując stronę na sałatkę
-A co z Niallem? Chwalił się ostatnio jaka jesteś dobra w łóżku- popatrzyłam na niego z podniesionymi brwiami, odwróciłam głowę i zobaczyłam Horana wchodzącego na stołówkę, który z uśmiechem kierował się w moją stronę. Wstałam z krzesła i poszłam w stronę blondyna.
-Ile jeszcze osobą powiedziałeś, że coś pomiędzy nami doszło, choć tak nie było?-wykrzyczałam mu prosto w twarz, jego mina zrzedła, a wszyscy się na nas popatrzyli, nagle zrobiło się cicho w pomieszczeniu.
-Co? O czym ty mówisz?- popatrzył mi prosto w oczy w których powoli zaczęły lecieć łzy.
-O tym, że jesteś bezlitosnym dupkiem bez uczuć- odwróciłam się do Nathana- Bądź o 19- wyszłam ze stołówki i z płaczem ruszyłam w stronę domu.

*Niall*
Patrzyłem tępo w zamknięte drzwi, przez które wyszła właśnie Camilla, usłyszałem za sobą klaskanie i śmiech Nathana.
-Barwo Horan, to było piękne przedstawienie, aż się wzruszyłem-otarł niewidzialną łzę.
-Wymyśliłeś to wszystko żeby, powiedziałeś jej że powiedziałem wszystkim, że uprawialiśmy seks z Camillą żeby mnie z nią skłócić, żeby się do niej zbliżyć, skrzywdzić i wygrać zakład! Po prostu zajebiście!- krzyknąłem mu prosto w twarz i pchnąłem na krzesło. Chłopak od razu się podniósł i poprawił swoją skórzaną kurtkę.
-Słuchaj, miałeś swoją szansę, jak widać nie wykorzystałeś jej, wszystkie chwyty dozwolone, a ty się szykuj bo za nie długo wygram zakład- zaśmiał się i ominął mnie, zderzając się o moje ramię. Wybiegłem szybko ze szkoły i pobiegłem do domu Camilli. Dobijałem się do jej drzwi ale nikt nie otwierał.
-Cami proszę otwórz-krzyczałem
-Idź sobie!- odpowiedział mi cichy, zapłakany głos.
-Proszę cię, daj mi to wytłumaczyć- oparłem głowę o drzwi, odpowiedziała mi jedynie cisza. Balkon! Muszę skołować sobie jakąś drabinę. Pobiegłem szybko do mojego garażu, trzeba będzie tu posprzątać pomyślałem łapiąc za drabinę. Postawiłem ją pod jej balkonem i wyszedłem na górę, o dziwo balkon był lekko uchylony, usłyszałem szloch i smarkanie nosa. Wszedłem po cichu do pokoju, leżała pod kołdrą, ściągnąłem buty i po cichu położyłem się obok niej i przytuliłem, próbowała się wyrwać ale byłem silniejszy.
-Idź sobie-powiedziała łamanym głosem, zacząłem jej gładzić włosy i nucić piosenkę Lego House Ed'a Sheeran'a.
-Shh... Śpij- pocałowałem ją w głowę, a ona nadal się siłowała- Uspokój się, siłowanie ci nic nie da jestem silniejszy-
-Dlaczego? Dlaczego powiedziałeś wszystkim, że coś między nami doszło, chociaż tak nie było- odwróciła się, jej oczy były czerwone, na policzkach były już zaschnięte łzy ale z każdą chwilą tworzyły się nowe, przetarłem kciukiem jedną z spływających po jej policzku łez i popatrzyłem jej w oczy.
-Na prawdę, nikomu nic takiego nie powiedziałem- powiedziałem a ona prychnęła i odwróciła się
-Puść mnie muszę iść się ogarnąć jest 18:30- odparła a ja ją puściłem, dziewczyna udała się do łazienki a ja opuściłem jej pokój.

*Camilla*

Zrobiłam szybki prysznic, ubrałam się i pomalowałam. Skąd mam wiedzieć, że Niall mówił prawdę, nie chciałam się już tym przejmować, idę na spotkanie bo nie mogę nazwać tego randką, chyba... Wyluzuje się wszystko będzie dobrze. Była już 18:50 wyszłam z łazienki, blondyna już nie było, ale była karteczka.

Proszę, nie rób nic głupiego.
Uwierz mi, naprawdę nikomu nic takiego nie powiedziałem.
Daj mi się wytłumaczyć.
Uważaj z Nathanem, nie jest taki jaki się wydaje.
Niall x.

Przeczytałam to kilka razy, Nathan nie jest taki jaki się wydaje co to miało znaczyć? Moje przemyślenia przerwał dzwonek do drzwi, zbiegłam na dół i je otworzyłam. Moim oczom ukazał się brunet, w czarnych rurkach i białym t-shircie do tego miał fioletową bejsbolówkę i granatowy full-cap. Uśmiechnął się szeroko próbowałam to odwzajemnić i chyba mi się udało.
-Cześć gotowa?- spytał
-Tak chodźmy- odpowiedziałam, podał mi rękę, którą ujęłam i ruszyliśmy do czarnego audi. Otworzy mi drzwi, wsiadłam a on okrążył samochód i usiadł na miejscu kierowcy. W kinie byliśmy już po 15 minutach, przez chwilę kłóciliśmy się o to kto zapłaci za mój bilet, w końcu doszliśmy do kompromisu i stwierdziliśmy, że ja kupię popcorn i coca-colę a on bilety. Siedzieliśmy w kinie od dobrych 30 minut film nie był dla mnie za ciekawy, myślałam, że jak tu przyjdę z Nathanem to się rozluźnię i zapomnę o Niallu. Niestety nie podziałało, cały czas krążył w mojej głowie. Staliśmy przed kinem, było już ciemno, skierowaliśmy się do samochodu.
-Chciałbym ci coś pokazać, to może być dla ciebie wstrząsające- podał mi swojego smartfona a na nim było nagranie puściłam PLAY.
-Uprawiałem seks z Camillą- usłyszałam głos Nialla
-Jak było- tym razem powiedział to ktoś inny
-Po prostu zajebiście, powiedziałem wszystkim- nie mogłam w to uwierzyć szybko przesłałam sobie to na telefon i oddałam mu telefon, po czym odwiózł mnie do mojego domu.  

___________________________________________________________________________
Hejka... Chciałabym was prosić, żebyście komentowali bo mam wrażenie, że nikt tego nie czyta a mi się robi sad :< Wystarczy jedynie przeczytałam albo coś takiego... Jeżeli nie będą się pojawiały komentarze, będę zmuszona zawieść, albo nawet usunąć bloga... W komentarzach nie piszcie swoich blogów, do tego będzie specjalna zakładka w której będziecie mogli wysyłać linki do waszych blogów. 
~Emily <3

czwartek, 3 kwietnia 2014

Rozdział 7

-Nie za mokro ci?- zaśmiał się a ja tylko spiorunowałam go wzrokiem, od razu wysiadł z auta, ściągnął bluzę i podał mi. Pachniała nim. Jego perfumy koiły moje nozdrza. Otworzył drzwi i gestem zaprosił mnie do środka. Zapięłam pasy i ruszyliśmy. Droga była długa i na pewno nie prowadziła do mojego ani jego domu. Po krótkim namyśle, postanowiłam przerwać ciszę, którą przerywała jedynie muzyka z radia.
-Niall?- blondyn popatrzył na mnie przez co nasze  oczy się spotkały, a potem jego wzrok wrócił na drogę -Gdzie jedziemy?- spytałam na co chłopak zaśmiał się pod nosem.
-Do mnie- odpowiedział krótko.
-Okej, ale ta droga nie prowadzi do naszych domów, no chyba że moja orientacja w terenie jest tak bardzo kiepska-
-Jedziemy do mnie, ale nie do domu tylko do mieszkania- popatrzyłam na niego pytającym wzrokiem- Spokojnie, nie chcę cię zgwałcić, po prostu zostawiłem tam dokumenty dla mojego taty, miałem mu je wypełnić, ty w tym czasie będziesz mogła się wysuszyć i przebrać- dodał. Tak Horan tylko ciekawe w co ja się przebiorę, bo wiesz jakoś nie wzięłam ze sobą pomocnej walizeczki w której mieści się moja garderoba. Pomyślałam i bardziej wtuliłam się w fotel. Nim się obejrzałam, wjeżdżaliśmy już do podziemnego parkingu wieżowca, w którym zapewne mieści się mieszkanie Nialla. Wyszliśmy z auta i ruszyliśmy do drzwi, które stały naprzeciwko nas. Niall przekręcił klucz w zamku i zaprosił mnie do środka, moim oczom ukazał się beżowy hol, na czarnych, matowych kafelkach stała nie wielka szafa z lustrem, gdy przyjrzałam się sobie, zdziwiłam się, że Niall nie uciekł. Byłam przemoczona, mój makijaż był rozmazany, włosy jakbym właśnie wyszła z kąpieli. Westchnęłam cicho przeklinając mój wygląd, Niall widząc to złapał mnie za biodra, i szepnął- Nie jest tak źle- dostałam gęsiej skórki. -Łazienka jest na górze drugie drzwi po lewej- powiedział a ja jak najszybciej wybiegłam do góry. Zrzuciłam swoje przemoknięte ubrania i weszłam pod prysznic. Po krótkiej kąpieli owinęłam się miękkim, białym ręcznikiem, zorientowałam się, że nie mam żadnych suchych rzeczy, musiałam poprosić Nialla żeby mi coś pożyczył, ale przecież nie wyjdę w samym ręczniku do Horana, może jakaś dobra wróżka przyleci i wyczaruje mi jakieś ciuchy... W końcu się odważyłam do niego pójść. Zeszłam na dół i zastanawiałam się gdzie może być, usłyszałam ciche kaszlnięcie i już wiedziałam gdzie znajduje się blondyn. Weszłam do pomieszczenia i zobaczyłam duży salon z czarnymi kanapami i widokiem na miasto, Niall siedział tyłem do mnie czytając jakieś papiery i wcinając chipsy.
-Em Niall?- odparłam ściszonym głosem, chłopak się odwrócił, otworzył lekko usta, jakby zobaczył jakąś modelkę która stoi przed nim w samym bikini. Na chwilę nasze spojrzenia spotkały się, ale ja jak zwykle zarumieniłam się i spuściłam głowę w dół. -Masz może coś, w co mogłabym się przebrać? Wiesz moje ubrania są tym czasowo zmoczone- chłopak dalej patrzył na mnie jak zahipnotyzowany i tylko skinął głową. Wstał z kanapy i ruszył na górę, poszłam za nim. Po kilku sekundach znajdowaliśmy się w jego małym pokoju, w którym stało dwuosobowe łóżko na ścianie wisiał 40 calowy telewizor, obok łóżka stała szafka nocna. Niall podszedł do szafy, która stała obok telewizora i wyciągnął z niej jakieś dresy i bluzę, po czym podał mi je.
-Dziękuje- powiedziałam i wzięłam ubrania, miałam już wyjść ale jeszcze pocałowałam go w policzek, nie wiem czemu to zrobiłam, ale tego nie żałowałam. Przez dłuższą chwilę wpatrywaliśmy się w swoje oczy, uśmiechnęłam się lekko i odwróciłam z zamiarem pójścia do łazienki, ale Niall przeszkodził mi w tym łapiąc mnie za nadgarstek i przyciągając mnie do siebie tak, że złączył nasze usta. Odwzajemniłam pocałunek i zarzuciłam mu ręce na kark co spowodowało, że ubrania które trzymałam w rękach, teraz leżały na podłodze. Moje palce bawiły się jego włosami, a on swoimi dłońmi zjeżdżał coraz niżej, gdy doszedł do pośladków, uszczypnął je co spowodowało cichy jęk wychodzący z moich ust. Niall lekko się uśmiechnął i podniósł mnie, moje nogi oplatały go dookoła a on położył mnie na łóżku, będąc nade mną całował moją szyje pozostawiając w jednym miejscu malinkę. W tym momencie się ocknęłam i zdałam sobie sprawę z tego, do czego za chwile może dojść. -Niall czekaj- odepchnęłam go od siebie a on popatrzył na mnie pytająco -Przepraszam, nie jestem jeszcze gotowa- chłopak zszedł ze mnie jak poparzony podając mi dłoń bym wstała.
-Rozumiem. To ja przepraszam nie powinienem- podrapał się po karku mówiąc to, uśmiechnęłam się i wzięłam rzeczy które leżały na podłodze udając się do łazienki. Zamknęłam drzwi i spojrzałam w lustro. Jesteś durna, najprzystojniejszy facet w szkole może i na świecie chciał z tobą uprawiać seks a ty tak po prostu go odrzuciłaś. Mówiła moja podświadomość, skarciłam ją w myślach. I tak dla niego liczy się seks, chociaż tak bardzo chciałam to zrobić ale bałam się co będzie gdy tak po prostu sobie pójdzie, że nie odezwie się już więcej? A co jeżeli bym zaszła w ciąże? Co powiedzą w szkole, co powiedzą moi rodzice? Jak zachowa się Niall? Dramatyzujesz... Znowu odezwała się moja podświadomość. I ma racje... Przecież są teraz takie wynalazki jak prezerwatywy i w ogóle. Spojrzałam uważnie w swoje oczy. Chciałam tego. Z nim. Tu. Teraz. Wyszłam z łazienki, udałam się do pokoju Nialla z nadzieją, że nadal się tam znajduje. Uchyliłam drzwi, siedział tam, nie był uśmiechnięty, ze skupieniem spoglądał na telefon, otworzyłam bardziej drzwi, przez co spojrzał na mnie i lekko się uśmiechnął.
-Pomóc ci w czymś?- spytał a ja bez słowa usiadłam okrakiem na jego kolanach zachłannie całują go. Nie spodziewałeś się tego co nie Horan? Spytałam w myślach. Włożyłam ręce pod jego koszulkę lekko ją ściskając. Blondyn oderwał się ode mnie i powiedział. -Podobno nie jesteś jeszcze gotowa- podniósł jedną brew a ja przewróciłam oczami.
-No wiesz jeżeli nie chcesz to...- zaczęłam schodzić z jego kolan ale on mnie do siebie jeszcze bardziej przyciągnął do siebie.
-Nie, zostań- powiedział i wbił się w moje usta. Pozbawiłam go koszulki i palcami kreśliłam nie znane wzorki. Jego pocałunki przeszły na moją szyje, gdy nagle zadzwonił telefon. Nie chętnie oderwaliśmy się od siebie, i Niall odebrał.
-Mhym... Tak... Muszę teraz? Dobra będę za 20 minut- mówił do telefonu po chwili się rozłączył i popatrzył na mnie przepraszającym wzrokiem, wtulił się we mnie i pocałował mój obojczyk- Musimy się zbierać ojciec potrzebuje tych papierów- powiedział, a ja zeszłam z niego kierując się do łazienki w duchu przeklinając pana Horana. Przebrałam się w to co dostałam od Nialla, moje przemoczone lecz już mniej ubrania wpakowałam do torby i wyszłam z łazienki. Dresy Horana były duże, czułam się jak w worku ale jak zobaczyłam się w lustrze nie było tak źle.

-Nie wydaje ci się to dziwne?- spytała Olivia siedząc na moim łóżku i przeglądając Facebooka. Spojrzałam na nią pytającym wzrokiem.- No wiesz. Przez całe życie wyzywa cię od dziwek, szmat i tak dalej, a teraz nagle robi się dla ciebie miły, pożycza ci zabiera do siebie żebyś się wysuszyła, pożycza ubrania, a o mały włos nie doszłoby do czegoś.-Zaczęła wymieniać, a ja tylko przewróciłam oczami.
-Może się zmienił-odparłam. Zamknęła komputer.
-Może, ale jak dla mnie coś tu śmierdzi- spojrzała na telefon i dodała- Dobra ja lecę bo Harry na mnie czeka, do zobaczenia w szkole- pożegnałyśmy się buziakiem w policzek i wyszła.

*Olivia*

 Wyszłam z domu Camilli i ruszyłam w stronę mieszkania Harrego. Było już dość ciemno a światło dawały jedynie latarnie na ulicy. Nagle usłyszałam jakieś głosy za zakrętem.
-Horan nareszcie jesteś czego chciałeś, nie mam dużo czasu- powiedział ktoś, wychyliłam się zza bloku i zauważyłam Nialla i Nathana których oświecała jedynie lampa.
-Ja w sprawie tego zakładu- blondyn podrapał się po karku
-Oh czyżby Camilla nie leciała na twoje zaloty i błękitne oczy- zaśmiał się Sykes, nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam.
-Nie o to chodzi po prostu...-
-Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że się wycofujesz? Przecież to jest tylko szmata, a ty masz do wygrania moje miejsce w drużynie i...- zaczął mówić ale ja i moja taktyka skradania jest tak kiepska, że nie zauważyłam, że pod moimi nogami leży szklana butelka a ja ją pchnęłam. Niall odwrócił się, a z jego ust wyszło ciche "kurwa", odwróciłam się i zaczęłam biegnąć w stronę domu Cam. Nagle poczułam szarpnięcie, to był Niall.
-Czego chcesz?- warknęłam
-Proszę nie mów jej o tym co usłyszałaś- zaczął błagać a ja przewróciłam oczami.
-Ja jej nic nie powiem- odparłam
-Dziękuje tak bardzo- 
-Bo ty jej powiesz- nagle radość zniknęła z jego twarzy
-Dobrze powiem, ale nie teraz-
-A kiedy? Jak wygrasz zakład? Złamiesz jej serce do cholery!-wykrzyczałam- Niall, ona myśli, że ty się zmieniłeś, że pomiędzy wami coś będzie. Nie rób jej nadziei, ona jest bardziej wrażliwa niż sobie wyobrażasz- powiedziałam. Niall głośno wypuścił powietrze i powiedział
-Słuchaj to nie tak wygląda jak ci się wydaje. Powiem Ci coś, czego nie mówiłem nikomu, ale proszę nie mów tego Cam.- skinęłam głową- Bo ja...

__________________________________________________________
Hejka :* A jednak jestem i moja kochana mama nie dała mi szlabanu <3 Rozdziały będą się pojawiać co czwartek, a jeżeli będzie dużo komentarzy to rozdziały będą się pojawiały częściej <3 LICZĘ NA WAS <3
~Emily <3

czwartek, 27 marca 2014

Rozdział 6

Obudziłam się dość wcześnie, ale no cóż... Szkoła. Wczoraj nic nadzwyczajnego się nie działo, jedynie cały dzień w łóżku, z laptopem na kolanach. No bo co można robić, gdy rodziców nie ma w domu i weekend... Pewnie gdybym była kimś takim jak Sam już dawno zrobiłabym domówkę czy coś. Niechętnie wstałam z łóżka, otworzyłam szafę i wyciągnęłam z niej ubrania. Dziś zapowiadał się piękny dzień, dla tego wybrałam jasną jeansową koszulę, białą spódniczkę i baleriny, do tego bordowy plecak, i kolczyki- białe różyczki.
Wraz z tymi rzeczami weszłam do łazienki, rozebrałam się i spojrzałam na siebie w lustrze. A ty się dziwisz, że nie masz chłopaka, spójrz na siebie- grube nogi, brzuch, no i ta twarz... Radzę kupić kota- Mówiła moja podświadomość. Weszłam szybko pod prysznic przekręciłam kurek, pisnęłam gdy poczułam, że po moim ciele leci lodowata woda, choć z drugiej strony to mnie pobudziło bardziej niż wielki kubek wypełniony mocną kawą. Zakręciłam kurek z błękitnym kółeczkiem, którego kolor ani trochę nie przypominał koloru oczu Nialla jego oczy były niczym błękitne niebo w najcieplejszy dzień lata. Chwila... Dlaczego myślę o jego oczach i porównuję je do nieba... Coś ze mną jest nie tak... Po kąpieli włożyłam to co sobie przygotowałam i zrobiłam lekki makijaż, włosy zostawiłam lekko pofalowane. Zeszłam na dół, chwyciłam jabłko czyli moje codzienne śniadanie, nalałam sobie soku pomarańczowego, spojrzałam na zegarek 7:30. Cholera. Wybiegłam szybko po schodach do góry, wzięłam plecak upewniając się, że wszystko spakowałam zbiegłam na dół. Zamknęłam drzwi do domu, zakluczyłam je i biegiem ruszyłam na przystanek autobusowy. Na szczęście byłam w sam raz, od razu weszłam do dużego, piętrowego, czerwonego autobusu, zajęłam miejsce obok jakiejś starszej pani i ruszyliśmy.

-Camilla!- krzyknęła pani Hide- Cieszę się, że w końcu łaskawie ocknęłaś, mogłabyś odpowiedzieć na moje pytanie- spytała
-Mogłaby pani powtórzyć to pytanie bo nie usłyszałam- poprosiłam bardzo grzecznie co przy tej babie jest trudne, ta tylko skarciła mnie wzrokiem, a po chwili się odezwała.
-Nie usłyszałaś czy nie chciałaś usłyszeć Scott. Ta sytuacja na moich lekcjach powtarza się już któryś raz, niestety będę musiała ci postawić jedynkę- odwróciła się i podążyła swoim tłustym tyłkiem w stronę biurka.
-Nie usypiałabym gdyby pani ciekawiej mówiła - powiedziałam pod nosem a ona popatrzyła na mnie spod swoich czerwonych okularów na złotym łańcuszku.
-Coś mówiłaś?
-Nie, skąd że znowu- uśmiechnęłam się sztucznie-Głupia baba-powiedziałam pod nosem tym razem trochę głośniej, a ona się wkurzyła
-Tak moja panno nie będziesz się odzywać, myślisz, że cię nie słyszałam? Marsz do dyrektora!- krzyknęła, a ja posłusznie spakowałam swoje rzeczy do plecaka i wyszłam z klasy, mogę nawet siedzieć u dyra, który tak w sumie jest moim wujkiem, żeby tylko nie siedzieć tam z tą babą. Na ławkach przy drzwiach do gabinetu Mr. Clarck'a siedziały dwie osoby, jedną z nich był Niall, gdy mnie zobaczył uśmiechnął się, odwzajemniłam to. Usiadłam obok niego i zaczęła się rozmowa.
-Co tu robisz?- spytał blondyn
-Pani Hide się stała- odpowiedziałam dokładnie akcentując słowo "Pani Hide" na co Horan się uśmiechnął pokazując swoje białe ząbki.-A ty? Czemu nie jesteś na historii z uroczą panią Hide?
-Wiesz... Przed lekcjami zapaliłem sobie fajkę, ale nasza urocza Hide mnie przyłapała i do tej pory tu siedzę bo u dyra siedzi jakiś ważny facet, przynajmniej tak mi powiedziała Lisa- Lisa to sekretarka mojego wujka. Po chwili z gabinetu wyszedł facet w czarnym garniturze. Cholera to mój ojciec.
-Camilla co ty tutaj robisz? Nie powinnaś być na lekcji?- spytał zdenerwowanym głosem
-Ja... Ja przyszłam tu bo moja nauczycielka prosiła bym zaniosła coś wujkowi- wymyśliłam na szybkiego, wujek chyba nie uwierzył w tę bajeczkę, ale na szczęście mój tata tak. Pożegnali się i wyszedł a Dan zaprosił mnie do swojego gabinetu. Zaczęłam mu opowiadać powód dla którego tu jestem.
-Ale ja nie chcę żeby ona mnie uczyła, nie możesz mi zmienić nauczycielki?- błagałam go niemalże na kolanach.
-Cami jeszcze tylko 2 miesiące, wytrzymasz, wierzę w ciebie- uśmiechnął się ciepło, westchnęłam i odparłam

-A nie mógłbyś zrobić tak, że wysłałbyś ją na jakiś urlopik czy coś?- miałam malutką nadzieję, że jednak uda się coś zrobić, ale niestety nadzieja matką głupich. Jego wzrok już mi uświadomił, że mogę się pożegnać z pomysłem wysłania naszej kochanej nauczycielki historii na urlop. Pożegnałam się z Danem i wyszłam z jego gabinetu, był ode mnie starszy o jakieś 15 lat ale traktowałam go jak brata, który jest ode mnie starszy o jakieś 2 lata. W sumie zachowywał się jakby nadal miał 20 lat, wkurzona ominęłam Nialla bez żadnego słowa i ruszyłam na stołówkę bo akurat była przerwa na lunch. Czułam na sobie czyjś wzrok gdy się odwróciłam zobaczyłam, że obserwuje mnie pewien brunet, nawet przystojny ale jakoś mnie nie interesuje. Uśmiechnął się do mnie a ja tylko odwróciłam się nie odwzajemniając uśmiechu, może uśmiechał się do kogoś innego...

Pogoda jak zwykle mnie zaskoczyła, rano upał a teraz leje jakbym była pod prysznicem, a ja akurat nie wzięłam parasola. Szłam już prawie cała mokra chodnikiem do domu, gdy nagle przede mną  zatrzymał się czarny Land Rover. Szyba zjechała na dół a w niej ukazał się...
_____________________________________________________________
Hejka :* Dziś czwartek a rozdział miał się pojawić w piątek ale dziś jest wywiadówka i coś czuję, że zabiorą mi laptopa i wgl... Więc wolę uprzedzić, że nie wiem kiedy będzie kolejny rozdział, zależy od humoru mojej mamy. Trzymajcie kciuki żeby nie było aż tak źle... I proszę komentujcie <3 To dla mnie bardzo ważne... A ci co komentują z anonima proszę podpisujcie się <3 Do zobaczenia nie wiem kiedy ale w przyszłości <33
~Emila <3


sobota, 22 marca 2014

Rozdział 5

*Kilka godzin temu Niall*

Wiedziałem jak ta impreza będzie wyglądać gdy wezmę ze sobą Cam, ale nie obchodziło mnie to co powiedzą inni a zwłaszcza co powie Sam. Nie jestem z nią dla tego, że ją kocham czy coś, nic z tych rzeczy. To jest wredna, podła suka, jestem z nią tylko dla tego bo mój ojciec mi kazał to zrobić by utrzymywać lepsze stosunki z firmą jej rodziców. Co prawda firma moich rodziców jest większa i są większe zyski, ale oni tak jakby nam ułatwiają wybicie się. Samantha sama mi się przyznała, że mnie nie kocha, że liczy się dla niej jedynie to jak popularny jestem, i to co mam w spodniach, dla niej nasz związek polegał jedynie na seksie i publicznym "okazywaniem uczuć", chcę przez to powiedzieć, że chce mieć satysfakcję, że wszystkie dziewczyny mogą marzyć, że jest ze mną bo jestem najprzystojniejszym chłopakiem w szkole. Cóż zgodzę się z tą opinią bez wahania. Kiedyś przyznała mi, że podoba jej się niejaki Nathan, znam go znakomicie, graliśmy w jednej drużynie w piłce nożnej, tak graliśmy, byłem kapitanem dopóki ktoś (czyt. Nathan), nie wymyślił "świetnego" planu pozbycia się mnie z drużyny. Nawet pieniądze moich rodziców nie pomogły bym znów wrócił do drużyny. Teraz to ten debil jest kapitanem, co nie polepszyło sytuacji teamowi, ale znacznie ją pogorszyło, w ostatnim sezonie nie pokonaliśmy nikogo, mieliśmy ostatnie miejsce. Gdy ja byłem kapitanem, wygrywaliśmy wszystkie mecze, co roku zdobywaliśmy 1 miejsce w mistrzostwach. Byłem kapitanem, uwielbiałem piłkę nożną i dalej uwielbiam, więc kto by mógł pomyśleć, że ja zalałbym całe boisko+szatnie. Nawet trener uwierzył Nathanowi, wiecie dla czego? Bo ten sukinsyn jest jego synem! To dlatego się dostał do drużyny, chociaż, że nie umie grać... Przekląłem w myślach i obiecałem sobie, że ten skurwiel nie zniszczy mi już życia. Wchodziliśmy z Cam do domu Samanthy, gdy nagle dziewczyna się gwałtownie zatrzymała i złapała mnie za rękę. Przez moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz.
-Co jest?-spytałem, a brunetka popatrzyła na mnie przestraszonymi oczami.
-Niall, ja jednak wracam do domu-odparła i miała już kierować się w stronę bramy, ale w ostatnim momencie złapałem ją za dłoń.
-Nigdzie nie idziesz, proszę cię, wejdź tylko na chwilę, jak ci się nie spodoba to wyjdziemy- powiedziałem a ona popatrzyła na mnie ze zdziwieniem.
-Niall, nie chcę żebyś odpuszczał sobie imprezę twojej dziewczyny dla mnie, po pierwsze będzie na ciebie wściekła, więc lepiej jak zostaniesz z nią-spuściła wzrok a ja wypuściłem głośno powietrze, rozdmuchując przy tym lekko jej włosy, dziewczyna podniosła głowę a ja westchnąłem.
-Kiedyś Ci to może wytłumaczę- ponownie chwyciłem jej dłoń i weszliśmy do domu, na środku stała Sam obściskiwała się z Nathanem. Szczerze? Ani trochę mnie to nie ruszyło. Ktoś szturchnął Sam bo się od niego odkleiła i przybiegła do mnie, nie była zadowolona, patrzyła na Cami jakby chciała ją zabić. Czy ja właśnie zdrobniłem jej imie? Po chwili zorientowałem się, że trzymam dłoń brunetki, szybko ją puściłem a Sam rzuciła mi się na szyje, i zaczęła mnie całować, chciała pewnie żeby Cam się wkurzyła, ale ona patrzyła w inną stronę.
-Chodź- powiedziała uwodzicielsko Sam gdy odkleiła się, wiedziałem co chce zrobić, w sumie czemu nie. Ale..
-Czekaj ale Cam...- zacząłem
-Co cię interesuje ta szmata? Od kiedy zacząłeś się o nią martwić?- no właśnie, co się stało Horan-pomyślałem to znaczy mój rozum to powiedział. Obejrzałem się za siebie, Cam już nie było, zobaczyłem, że stała z Olivią i Harry'm. Odwróciłem się w stronę Sam i ruszyliśmy do pokoju... 
***
-Horan-powiedziała zdyszana-jesteś najlepszy-Hym zgodzę się z tym
-Tak wiem- odparłem, i już chciałem wychodzić, ale dziewczyna mnie zatrzymała
-Nie chcesz żebym ci zrobiła dobrze?- spytała, chciałem się jej zaśmiać prosto w twarz, powstrzymywałem się od wybuchnięcia śmiechem więc wyszłem z łóżka i zacząłem się ubierać-Lepszej takiej oferty nie znajdziesz- wtedy to już wybuchnąłem nieopętanym śmiechem po czym wyszłem z pokoju i udałem się do salonu. Zauważyłem Zayna więc szybko do niego podszedłem i przywitałem się, potem dołączyła reszta czyli Lou, Liam, Perrie i El, Dan rozmawiała z kimś przy barze, tym kimś okazała się być Camilla, uśmiechnąłem się pod nosem po chwili usłyszałem Nathana który stanoł obok mnie.
-Ładna ta dziewczyna, którą przyprowadziłeś-powiedział patrząc na nią wzrokiem pedofila. To prawda Cami jest śliczna. Zaraz co? Ja tak nie pomyślałem...-Wyruchałeś już ją czy nie- zaśmiał się
-Odpierdol się od niej debilu- splunąłem na co on ponownie się zaśmiał
-Czyli mogę sobie ją wziąść? Po co ja się pytam? Skoro ona i tak na ciebie nie spojrzy- przeczesał ręką włosy, miałem ochotę mu przyłożyć
-Ciekawe, to dlaczego przyszła ZE MNĄ na imprezę- uniosłem jedną brew do góry
-Dobra gra... Proponuje zakład, kto pierwszy zaliczy Camill'e wygrywa- popatrzyłem na dziewczynę
-Nie ma mowy-odparłem i już miałem iść do Cam i wziąść ją do domu, ale ten palant mnie zatrzymał
-Czyżby pan Horan ztchóżył- zaczął się śmiać- No dajesz Niall jak wygrasz to odejdę z drużyny i przyznam się, że to ja podtopiłem boisko i szatnie- zatrzymałem się, zamyślając się. Camilla nie jest jak te laski, które są do wyruchania a potem żegnam, chciałem z nią żyć w zgodzie, zależało mi na niej... Co ja pierdole... Kim ty się stałeś Horan... 
-Dobra- odparłem oddalając się
***
Wszedłem do pustaego domu, miałem ochotę rozpierdolić wszystko. Zrzuciłem wszystkie rzeczy z biurka,  zobaczyłem napis na biurku "Camilla" i "I love you Cam", przypomniałem sobie gdy to napisałem, ale wiedziałem, że nigdy nie będzie moja, więc zasłoniłem to jakimiś podkładkami, książkami, czymkolwiek by tylko nie myśleć o niej i nie widzieć tych napisów. Zacząłem traktować dziewczyny jak szmaty i pierdolić każdą by tylko zapełnić dziurę którą wytworzyła w moim sercu. Stała na balkonie, postanowiłem też się przewiedczyć. Porozmawiałem z nią chwilę, poprosiłem ją by wyszła na pole zgodziła się. Gdy tylko stanęła przy mnie, przytuliłem ją nie wiem czemu to zrobiłem... Po chwili się od siebie oderwaliśmy a ja popatrzyłem prosto w jej czekoladowe oczy, nie mogłem się opanować, serce mówiło kochaj a rozum nienawidź. Posłuchałem serca, powoli zbliżyłem twarz i zrobiłem to, pocałowałem ją. Stado motyli chciało wydostać się na zewnątrz, zaczął padać deszcz. Usiedliśmy na huśtawce i zaczęliśmy rozmawiać.
-Czemu jesteś taki miły dla mnie?- spytała
-Nadal nie rozumiem, przecież nic ci nie zrobiłem- powiedziałem a ona na mnie popatrzyła ze zdziwioną miną
-Naprawdę nie pamiętasz co mi zrobiłeś w przedszkolu?- rzekła 
-Wiesz jakoś nie pamiętam przedszkolnych lat- popatrzyłem na nią uśmiechając się, nie odwzajemniła tego.- Może mi przypomniesz- złapałem jej dłonie, głośno westchnęła i zaczęła mówić
-Chodziliśmy razem do przedszkola, no i pewnego dnia, siedziałam przy stoliku i patrzyłam jak bawisz się z kolegami, może będzie ci trudno uwierzyć ale podobałeś mi się-na jej policzku zawitały dwa rumieńce. Ja jej się podobałem jak miło- Potem zaczęłam coś rysować a ty przyszłeś z kolegami i wkleiłeś mi gumę we włosy- a tak już pamiętam, boże byłem dzieckiem tak? - Potem było już tylko gorzej, gdy ja miałam coś nowego ty musiałeś mieć coś jeszcze lepszego, ja miałam jedną przyjaciółkę z tobą przyjaźni się cała szkoła, robiłeś wszystko żeby tylko mi dopiec a ja nawet nic ci nie zrobiłam- po jej policzku spłynęła jedna łza, szybko ją wytarła chyba żebym jej nie zobaczył. Teraz dopiero zrozumiałem, to nie ona spowodowała że w moim sercu jest dziura, tylko ja. Zawsze próbowałem jej dopiec... Może dla tego, że nie potrafie okazywać uczuć...
-Tak bardzo cię przepraszam Cam, ja... Ja nie wiedziałem... Chyba powinienem już pójść-wstałem z huśtawki
-Tak ja też muszę iść- powiedziała smutnym głosem, nie czekałem długo aż wstanie, od razu się do niej przytuliłem
-Dobranoc Cami- Pocałowałem ją w policzek
-Dobranoc Niall- powiedziała chwile patrzyła mi w oczy a potem bez wachania złączyła nasze usta. Tak już prawie wygrałem zakład-pomyślałem tz. powiedział mój rozum serce zaś mówiło -Nigdy mnie nie opuszczaj Cam...


___________________________________________________________________________
No i mamy piąteczkę :D Jak wam się podoba strona Niall'a? Piszcie w komentarzu <3 Mam prośbę znacie kogoś kto robi szablony na bloga? Jak tam to piszcie pozdrowionka <3

wtorek, 11 marca 2014

Rozdział 4

-Niall? Co ty tu do cholery robisz?-spytałam gdy zobaczyłam blondyna w drzwiach
-No jak to co idziemy na imprezę-uśmiechnął się, a ja nie miałam zamiaru tego zrobić, chciałam zamknąć drzwi ale noga Horana nie pozwoliła mi na to.
-Proszę cie idź sobie, nie idę na żadną imprezę, kiedy to wreszcie zrozumiesz-powiedziałam, a on się zaśmiał i wszedł bez pozwolenia do mojego domu. Po czym powędrował schodami do góry a potem do... Mojego pokoju? Co? Nie on nie może tam wejść. Pobiegłam szybko w stronę Nialla, wyprzedziłam go i zatarasowałam mu wejście do mojego pokoju. Blondyn się uśmiechnął odwrócił na pięcie i wszedł przez inne drzwi. Cholera łazienka, tylko skąd on wiedział, gdzie jest łazienka i ona też prowadzi do mojego pokoju... Weszłam szybko do pokoju, gdzie stał już Niall i przyglądał się mu.
-Ładnie tu masz- powiedział. Czekajcie ja już nie rozumiem, czy to jest jakieś reality-show i w moim pokoju są ukryte kamery? Czy ktoś podmienił Nialla Horana, zabiera mnie na imprezę, teraz wchodzi do mojego pokoju i go chwali. Poprzedni Niall Horan, powiedziałby, że takie jak ja to nadają się tylko pod latarnie, a o moim pokoju by powiedział, że wygląda jakby wszedł do burdelu, albo w ogóle nie przekroczyłby progu mojego domu.
-Dziękuje a teraz możesz już iść.- powiedziałam, otwierając drzwi i pokazując rękom Horanowi, żeby wyszedł. Niall się uśmiechnął i otworzył drzwi do mojej garderoby,gdy ją otworzył zdziwił się i myślałam, że oczy mu zaraz wyjdą z orbit.
-Za chwilę pójdziemy ale najpierw musisz się jakoś ubrać, żebym potem mógł z ciebie to ściągnąć-
-Zaraz co?!- krzyknęłam, czy on właśnie powiedział, że po imprezie on... No wiecie...
-To co słyszałaś a teraz masz, ubierz to i zrób się na człowieka czekam na ciebie na dole-powiedział i rzucił mi ubrania a potem wyszedł. Ubrałam się, pomalowałam rzęsy tuszem do rzęs, włosy zostawiłam rozpuszczone i przeglądnęłam się w lustrze. Nie powiem chłopak ma nie zły gust, ale nie chciałam iść na tą przeklętą imprezę, wysłałam jeszcze SMS-a do Olivii, że idziemy na tą imprezę i zeszłam na dół. Po schodach schodziłam powoli bo moje szpilki nie pozwalały na szybkie chodzenie, tym bardziej po schodach. Kątem oka patrzyłam na Nialla, oczy prawie wychodziły mu z orbit a usta były ułożone w kształcie litery "o". Jak zeszłam po schodach, podeszłam do niego i zamknęłam mu usta.
-Uważaj bo ci mucha wleci-zaśmiałam się
-Wyglądasz... Wyglądasz-jąkał się a ja się zaśmiałam, i wyszłam do kuchni po szklankę wody
-Jak dziwka? Wiem już mi to mówiłeś tylko jakieś milion razy- krzyknęłam z kuchni i nalałam wodę do szklanki.-Chcesz?-spytałam gdy weszłam do salonu
-Tak, dziękuje, chciałem powiedzieć, że wyglądasz świetnie-zarumieniłam się i spuściłam głowę, zauważyłam, że Niall ma dość duże wypuklenie w kroczu i średniej wielkości plamkę. Zaśmiałam się, a chłopak na mnie dziwnie popatrzył, pokazałam mu palcem o co chodzi. Niall spojrzał na swoje spodnie, przeklął i powiedział, że zaraz wróci i wybiegł z domu. Zaczęłam się śmiać tak, że zaczął mnie boleć brzuch. Po 15 minutach Horan wrócił w innych spodniach, a ja ledwo co przestałam się śmiać.
-Widzisz jak na ciebie reaguje?- zaśmiał się
-Co zrobiłeś z Niallem Horanem który nazywa mnie dziwką, i w ogóle-uśmiechnęłam się a blondyn się lekko zdziwił.
-Czemu tak myślisz?- spytał
-No wiesz, kiedyś nie wziąłbyś mnie na imprezę, nie chwaliłbyś mojego pokoju, nie mówił mi, że wyglądam świetnie, i nie stanąłby ci na mój widok- spuściłam głowę- I prawie pocałowałeś mnie dziś a ty nigdy byś tego nie zrobił...-powiedziałam a on uniósł moją głowę do góry
-Może się zmieniłem...- 
 ***
Impreza była dość fajna, najlepsza była akcja Sam gdy mnie zobaczyła, myślałam, że jej głowa wybuchnie, albo pobije Nialla, od tamtej pory nie widziałam ani jej ani blondyna, cały czas myślałam nad tym co mi powiedział w domu, że się zmienił, to nie mogła być prawda, bo przecież tacy ludzie jak on nigdy się nie zmieniają.
-Camilla słuchasz mnie?- szturchała mnie Ol
-Tak, tak zamyśliłam się- odpowiedziałam uśmiechając się.
-Nieważne, mówiłam, że planujemy gdzieś wyjechać z Harrym w następny weekend, i pomyślałam, że może się dołączysz-zaproponowała blondynka. Hym, wyjazd? W sumie, czemu nie? Można się na chwile wyrwać.
-Jeżeli nie będę wam przeszkadzać, to czemu nie. A ktoś jeszcze będzie?-
-Yy, tak, mają być znajomi Harrego- Oh... Znajomi Harrego, mogłam się tego spodziewać. Znajomi Harrego, to przede wszystkim narkomani. Nie byłam zbytnio przekonana by tam jechać, ale Ol zaczęła mnie prosić, więc musiałam się zgodzić.
***
Zbliżała się już 1 w nocy, Harry był na haju od jakiś dwóch godzin, Olivia cały czas patrzyła, czy wszystko z nim w porządku, a czasem rozmawiała ze mną. Ja natomiast, siedziałam przy barze, czasem jakiś chłopak poprosił mnie do tańca, ale odmawiałam, jakoś nie miałam ochoty z nikim tańczyć, po prostu chciałam już wracać do domu, im dłużej tu siedzę tym jest coraz nudniej. Choć w sumie nie jest tak źle, poznałam Danielle, to znaczy już ją znałam bo chodzi do nas do szkoły i gadałam z nią kilka razy, ale teraz jakoś bardziej się zbliżyłyśmy. Nie jesteśmy jakimiś super koleżaneczkami tylko po prostu polepszyły się relacje pomiędzy nami. Dowiedziałam się, że kiedyś przyjaźniła się z Samanthą ale kilka lat temu zrobiła jej takie świństwo, że nie wiem jak Niall jeszcze z nią jest. Mianowicie, to było tak, Dan poznała fajnego chłopaka był naprawdę przystojny, spędzali ze sobą mnóstwo czasu. Któregoś dnia odwołał spotkanie, bo miał w następny dzień jakiś ważny sprawdzian i musiał się uczyć, po dwóch godzinach dostała SMS-a żeby do niego przyszła. Tak więc zrobiła, zadzwoniła dzwonkiem, ale otworzyła jej Sam i zaczęła mówić, że tacy chłopcy jak on nie umawiają się z takimi jak Danielle. Ona się załamała takimi słowami od własnej przyjaciółki i uciekła, płakała tak, że nic nie widziała, uniknęła śmierci bo o mały włos nie potrącił jej samochód. To dzięki Liam'owi żyje, bo on ją pociągnął do tyłu, do dziś są ze sobą i tworzą idealną parę, a z Sam już się nieprzyjaźni. Pewnie zastanawiacie się co z Niallem i Sam, ona mu powiedziała, że się naćpała, że nie wie co robi, przepraszała go a on tak zwyczajnie uległ. Dan mi też powiedziała, że Sam zdradzała Horana więcej razy niż on z nią się kochał, ale on o niczym nie wiedział, to znaczy Dan mu kiedyś o tym powiedziała, ale Sam wyjechała z tekstem, że chce jej go odebrać, że jest zazdrosna i w ogóle, jak zwykle Niall uwierzył. Postanowiłam znaleźć blondyna bo Ol pojechała odwieźć Hazzę a Dan z Liamem już wyszli. Nigdzie nie mogłam go znaleźć, no trudno wrócę na piechotę. Przepychałam się przez tłum, w końcu doszłam do wyjścia. Szłam dość długo, ulice były puste, co jakiś czas przejeżdżał jakiś samochód. Jak na 2 w nocy było dość spokojnie. Po 30 minutach byłam już w domu. Moi rodzice spali więc musiałam być jak najciszej, weszłam do łazienki i zmyłam makijaż, z kąpielą już sobie odpuściłam, bo jak włączę wodę 
obudzę rodziców. Włożyłam dresy i weszłam do pokoju, zauważyłam, że u Nialla w pokoju świeci się światło. Wyszłam na balkon by pooddychać świeżym powietrzem. Po chwili Horan zrobił to samo.
-Cześć, dlaczego wyszłaś?- spytał 
-Wiesz nudno było, nie widziałam cię nigdzie, więc pomyślałam, że nikt nie zauważy jak wyjdę- wytłumaczyłam się, a blondyn zaciągnął się papierosem po czym wypuścił szary dym który poleciał w moją stronę.-Ty palisz?-spytałam
-Ja zauważyłem-spuścił wzrok- Nie, nie nałogowo, czasem sobie zapalę, ale to tak na odreagowanie, możemy porozmawiać?- spytał a ja się zaśmiałam 
-Przecież już rozmawiamy- tym razem to on się uśmiechnął
-Ale nie w takiej odległości, możesz zejść na dół- zastanowiłam się chwilę, może to dobry pomysł.
-Okej to spotkajmy się na ulicy- powiedziałam i dopiero teraz do mnie dotarło co właśnie powiedziałam. "Spotkajmy się na ulicy" czy to nie brzmi trochę dziwnie? No nic, weszłam do pokoju, zeszłam jak najciszej po schodach do ganku gdzie ubrałam bluzę i buty i wyszłam z domu. Na zewnątrz czekał już blondyn.
-A więc jestem- powiedziałam a on się do mnie przytulił, byłam zdziwiona nawet nie wiecie jak bardzo. Było czuć, że się poperfumował, chodź trochę czuć od niego było papierosami. Po chwili się ode mnie oderwał.
-Przepraszam, po prostu potrzebowałem tego- uśmiechnęłam się 
-Nic się nie stało. Too o czym chciałeś porozmawiać- spytałam a on pokazał swoje białe ząbki i założył mały kosmyk moich włosów za ucho. Po czym zbliżył się, był coraz bliżej, czułam jego oddech na twarzy. Zrobił to, pocałował mnie. To był mój pierwszy pocałunek, co prawda z moim wrogiem, ale było miło, nawet bardzo, to był najlepszy pierwszy pocałunek, żeby było jeszcze romantyczniej spadł deszcz, uśmiechnęłam się przez pocałunek. W końcu się od siebie oderwaliśmy on się uśmiechnął ja też. 
-Może się przejdziemy- zaproponował
-W taki deszcz? Może chodźmy na huśtawkę do mnie tam jest dach i jest sucho- powiedziałam na co on się zaśmiał...

 ________________________________________________________
No więc witajcie miśki :* Jak wam się podoba? Niall w końcu całuje Cam i jeszcze w deszczu, czy to nie jest romantyczne? Om *.* Sama bym tak chciała no :< Jestem teraz chora więc miałam dużo czasu by napisać kolejny rozdział, może następny pojawi się nie długo, zależy od komentarzy :D Im więcej komentarzy tym częściej dodawanie rozdziały hehe :D Mam do was prośbę, mianowicie chodzi mi o szablony na bloga, nie wiece kto mógłby mi zrobić taki i na jeszcze jednego bloga który jest w trakcie tworzenia? Bardzo bym prosiła o info a może ktoś z was potrafiłby? Jak coś to piszcie i do zobaczenia w następnym <333