*Camilla*
Nie miałam pojęcia gdzie pójść, do domu wrócić nie chciałam bo jest tam Niall i pewnie obściskuje się teraz z Cassie. Pozostało mi tylko udać się do Sam, tak też zrobiłam. Po 15 minutach byłam pod domem przyjaciółki, zapukałam i po chwili drzwi otworzyła mi Samantha. Od razu się do niej przytuliłam, a z moich oczu zaczęły lecieć łzy. Dziewczyna była lekko zszokowana sytuacją, ale uścisnęła mnie mocno i poklepała pocieszająco po plecach.
-Co się stało?- spytała gdy odkleiłam się od niej, już otworzyłam buzię aby coś powiedzieć ale ktoś nam przerwał.
-Samantho kto przyszedł?- usłyszałam głęboki i poważny głos mężczyzny po chwili pojawił się on w wejściu do salonu, to był ojciec Sam.-Ah to ty Camillo, Samantho- zwrócił się do Sam- zostało dziesięć minut więc bardzo proszę pośpiesz się- oznajmił i wszedł z powrotem do salonu, dopiero teraz zauważyłam, że dziewczyna ubrana jest w elegancką, czarną sukienkę.
-Chodź do mojego pokoju i wszystko mi opowiesz, tylko szybko bo razem z moimi rodzicami idziemy na jakąś ważną kolację i nie możemy się spóźnić- powiedziała w drodze do jej sypialni. Gdy weszłyśmy do pomieszczenia od razu opowiedziałam co działo się w ostatnich dniach, brunetka słuchała mnie uważnie, kilka razy wymsknęły się jej złe słowa o Niallu. Gdy skończyłam swoją jakże świetną historię życia do pokoju weszła mama Sam uświadamiając nam, że jeżeli nie wyjdą za minutę to spóźnią się, dlatego skończyłyśmy naszą pogawędkę i pożegnałyśmy się. Chciałam żeby zleciało trochę więcej czasu zanim dojdę do domu, więc poszłam przez park. Po 30 minutach spacerowaniu wśród drzew oraz ławek, na których czasem siedziały zakochane pary całując się lub tylko przytulając, znalazłam się pod domem. Na schodkach siedział Niall, ominęłam go traktując jak powietrze i chciałam wejść do środka ale jego ręka mi na to nie pozwoliła.
-Nie chcesz teraz tam być- powiedział spokojnym głosem, ale ja go nie chciałam słuchać, wyrwałam rękę z uścisku i weszłam do domu. W salonie siedziała moja mama, była cała zapłakana, nie wiedziałam o co chodzi dopóki nie usłyszałam głośnych jęków, sapania i wywoływania imion. Szybko podbiegłam do matki i przytuliłam ją.
-Mamo od jak dawna tu jesteś?- spytałam łamiącym się głosem, kobieta głośno pociągnęła nosem i westchnęła.
-Przed chwilą tu przyszłam Niall był pierwszy, ja musiałam pojechać do firmy na noc ale zapomniałam papierów, które zostały w domu, Niall ostrzegał, żebym tam nie wchodziła ale go nie słuchałam, nie mam odwagi pójść do nich...- w tym momencie jeszcze bardziej się rozpłakała, pomogłam jej wstać i poszłyśmy razem do wyjścia, tam nadal siedział blondyn.
-Niall, mógłbyś zawieść moją mamę do jakiegoś hotelu, poczekaj przyniosę rzeczy dla niej- powiedziałam a Niall razem z moją mamą ruszyli do jego samochodu. Pobiegłam do góry, gdzie jęki stawały się coraz głośniejsze. Gdy przechodziłam obok pokoju rodziców po prostu nie wytrzymałam, weszłam do niego i zaczęłam bić brawo, tata wraz z tą dziwką szybko się od siebie odsunęli, a ja wyszłam z pokoju w połowie zadowolona gdyż brunetka zleciała z łóżka na ziemię. Pobiegłam do garderoby mamy i wpakowałam dużo ubrań wraz bielizną i innymi potrzebnymi rzeczami do torby podręcznej i zbiegłam na dół do kuchni gdzie na blacie leżał portfel taty, zawsze powtarzał, że jeżeli będę potrzebowała pieniędzy to są one zawsze w jego portfelu, lub w sejfie, do którego znam kod lecz nie wiem gdzie się znajduje, mądrze prawda? Wyciągnęłam około 200 funtów i włożyłam do kieszeni torby, zauważyłam, że na blacie leżał telefon Nialla, pewnie dlatego się wrócił. Przez przypadek go włączyłam, a na wyświetlaczu ukazało się moje zdjęcie. Ma moje zdjęcie na tapecie. Wcale się nie cieszę, i nie mam banana na twarzy. Nie... Usłyszałam kroki na schodach, dlatego schowałam telefon do kieszeni i wyszłam z domu. Na podjeździe czekał już Niall, wyszedł z auta i pomógł mi zanieść torbę do bagażnika, wsiadłam do samochodu na miejsce pasażera, a zaraz po mnie Niall przy kierownicy.
-To gdzie jedziemy?- spytał blondyn
-Do jakiegoś bliskiego, niedrogiego i dobrego hotelu- odpowiedziałam i odwróciłam się do mamy, w tym momencie naprawdę jej współczułam. Po chwili Niall wyjechał na główną ulicę kierując się do jakiegokolwiek hotelu. Cała droga minęła nam w ciszy i dopiero po 20 minutach byliśmy pod ładnym, dużym hotelem.
-Jak uciekałem z domu zawsze kierowałem się tutaj, jest tanio i bardzo ładnie- uśmiechnęłam się na samą myśl o uciekającym Niallu. Chłopak wyciągnął torbę z bagażnika, a ja pomogłam mamie wysiąść z auta. Wzięłam ją pod rękę i ruszyliśmy w trójkę do środka. Zaprowadziłam ją na fotel żeby usiadła.
-Chcesz żebym została z tobą?- spytałam, ale kobieta pokiwała głową i oznajmiła, że chce teraz zostać sama i żebym przyszła do niej jutro wieczorem, ponieważ chce sobie to wszystko przemyśleć.
Udałam się do recepcji wcześniej wyciągając pieniądze z torby, za ladą stała młoda kobieta, która miło uśmiechała się do mnie.
-Dzień dobry, chciałabym wynająć pokój jednoosobowy na dwa tygodnie wraz ze śniadaniem, kolacją i obiadem- powiedziałam a kobieta zaczęła pisać coś na komputerze.
-To będzie kosztowało 70 funtów za nocleg i 10 funtów za wyżywienie czyli razem 80 funtów, jeżeli będzie pani zamawiała obsługę do pokoju, dodatkowe jedzenie lub alkohol zostanie to doliczone do rachunku, który dostanie pani przed wyprowadzeniem z hotelu, pani pokój to 320 na trzecim piętrze .- podała mi kartę do pokoju, to nawet dobrze że mam zapłacić dopiero po wyprowadzeniu z hotelu, gdyż mama będzie mogła sobie coś kupić do jedzenia albo jakiekolwiek rzeczy. Wraz z kartą podeszłam do Nialla i mamy oznajmiając, że możemy już iść do pokoju. Weszliśmy do windy, która zawiozła nas na 3 piętro. Otworzyłam drzwi i weszliśmy do środka, pokój był mały ale przytulny naprzeciwko nas znajdowała się biało beżowa łazienka, wysadzana kafelkami ze wzorkami muszli, obok nas była sypialnia w której stało duże szare łóżko z wieloma poduszkami na ciemnoczerwonych ścianach powieszone były obrazy a naprzeciwko łóżka wisiał duży czarny telewizor a pod nim stała szara komoda w obok niej stała duża szafa tego samego koloru. Po sypialni odwiedziliśmy niewielką kuchnię, która była w kolorze szaro-niebieskim, znajdowały się w niej podstawowe urządzenia AGD takie jak kuchenka, lodówka, zlew, były też szafki, w których znajdowały się talerze, szklanki, w szufladach były łyżki, widelce i noże. Naprzeciwko wszystkich urządzeń stał mały stolik dla trzech osób. Po chwili zorientowałam się, że mojej mamy nie ma obok mnie. Udałam się do sypialni, gdzie akurat leżała kobieta, zaczęłam wkładać ubrania rodzicielki do szafy.
-Camillo zostaw, zrobię to jutro- położyła mi rękę na ramieniu, wstałam z ziemi i mocno przytuliłam ją mocno, zamknęłam oczy i cieszyłam się chwilą. Gdy je otworzyłam zobaczyłam jak Niall opiera się o framugę drzwi z założonymi rękami w piersi i uśmiecha się. Poczułam jak mama poluzuje uścisk więc również ja puściłam.
-Dziękuję, za wszystko- uśmiechnęła się-Tobie też Niall- odwróciła się, a ja ją ponownie przytuliłam, popatrzyłam na Nialla, który rozłożył swoje ręce, zaśmiałam się pod nosem.
-Oj no chodź- powiedziałam do chłopaka, a on szybko się w nas wtulił, taki grupowy miś. Po chwili wszyscy się od siebie odkleiliśmy, a ja z Niallem ruszyliśmy do wyjścia. Ostatni raz pożegnałam się z mamą i wyszliśmy. W aucie znowu panowała niezręczna cisza. Postanowiłam ją przerwać.
-Nienormalny dzień... Najpierw okazuje się, że jesteś chłopakiem mojej siostry, która okazuje nie być się moją siostrą tylko zwykłą kochanką taty, do którego aż żal się przyznać... Nie wiem jak ja dziś usnę w tym domu- głośno westchnęłam i oparłam głowę o szybę. Dłoń Nialla potarła moje udo dodając mi otuchy.
-Jeżeli chcesz możesz dziś spać u mnie, a jutro się zobaczy- położyłam swoją dłoń na jego, by ściągnąć ją z mojego uda, ale on splótł nasze palce ze sobą, w moim brzuchu rozpętało się tornado motyli.
-Ja-ja nie wiem cz-y to taki dob-ry pomysł- co jakiś czas się jąkałam. Chciałam zostać u niego w domu, mogłabym z nim zamieszkać gdziekolwiek byle razem... Chwila co ja właśnie powiedziałam? Nie Camilla stop! W końcu się otrząsnęłam i zabrałam swoją rękę, znowu ta niezręczna cisza, której nienawidzę. Po 5 minutach znaleźliśmy się na podjeździe.
-Ugh aż mi się zbiera na wymioty- powiedziałam do siebie ale chyba Niall to usłyszał, bo wziął mnie na ręce jak pannę młodą.
-Dlatego nocuje dziś pani u mnie- uśmiechnął się zadziornie i zaniósł mnie do swojego domu, przy drzwiach trudził się z włożeniem klucza do zamka dlatego postawił mnie na ziemi i otworzył drzwi przepuszczając mnie w nich.
-Możesz hałasować moich rodziców i tak nie ma w domu- powiedział blondyn i ściągnął buty i kurtkę, zrobiłam to samo co on i ruszyłam za nim do kuchni.
-Chcesz się czegoś napić lub zjeść?- spytał otwierając lodówkę.
-Nie, chcę po prostu się już umyć i iść spać mam dość tego dnia i chcę żeby się już skończył, a i mam twój telefon- powiedziałam i wyciągnęłam urządzenie z kieszeni podając je mu, chłopak się do mnie uśmiechnął.
-W takim razie idziemy się myć- uradowany pobiegł w stronę schodów i wybiegł na górę a ja za nim.
-Niall ja idę się sama umyć- zaśmiałam się gdy byliśmy już w pokoju, chłopak zaczął udawać, że płacze i schował głowę w poduszce, zaczęłam się śmiać, ale podeszłam do niego i zaczęłam go głaskać po głowie.-Nialluś nie płacz, pojedziemy jutro do Nando's jak będziesz grzeczny- na te słowa chłopak szybko się podniósł, usiadł i wyprostował plecy udając wzorowe dziecko. Chciało mi się śmiać na ten widok ale musiałam być poważna, jemu chyba też zachciało się śmiać bo widziałam, że już nie wytrzymywał. W końcu pękł i zaczął się śmiać a ja razem z nim, gdy się już uspokoiliśmy blondyn dał mi swój t-shirt oraz bokserki i zaprowadził do łazienki. Zaczęłam się rozbierać ale przypomniałam sobie, że Niall również jest w pomieszczeniu.
-Wiesz, że możesz wyjść- powiedziałam pokazując na drzwi.
-Wiem, ale nie zrobię tego- uśmiechnął się niewinnie
-Niall...-
-Camilla...- udawał mój głos
-Wyjdź- podniosłam głos, a chłopak z opuszczoną głową zaczął iść w stronę drzwi.
-Tylko zamknij drzwi na klucz a jak będą otwarte to sobie wejdę- zaśmiał się
-Spokojnie, nie musisz się martwić- powiedziałam, a chłopak wyszedł i zamknął drzwi. Gdy już byłam cała naga, włączyłam wodę i weszłam pod prysznic, ciepłe krople leciały na moje ciało ogrzewając je. Rozkoszowałam się chwilą, gdy nagle czyjeś ręce oplotły moją talię, odwróciłam się i zobaczyłam błękitne oczy Nialla.
-Mówiłem żebyś zamknęła drzwi- zaśmiał się, a ja odwróciłam się plecami do niego udając obrażoną. Chłopak pocałował moje ramię i zaczął myć moje plecy, nie powiem, że było mi źle, wręcz przeciwnie, było wspaniale, tylko my nie jesteśmy nikim więcej niż tylko przyjaciółmi... No właśnie... Nikim więcej... Bo ktoś taki głupi jak ja musiał zmarnować tą wspaniałą okazje prawda? Gdy już byliśmy czyści wyszliśmy z pod prysznica, to znaczy Niall wyszedł pierwszy bo on był w bokserkach, a ja się w tym czasie jeszcze wypłukałam, blondyn podał mi ręcznik i również wyszłam, on już miał na sobie czyste i suche bokserki od Calvina Kleina oczywiście, postanowiłam również się przebrać ale jeden szczegół...
-Niall mógłbyś wyjść chcę się przebrać- poprosiłam, na szczęście tym razem mnie posłuchał dzięki Bogu... Gdy ubrałam bokserki od Calvina Kleina i t-shirt z napisem "I'm sexy and I know it" wyszłam z łazienki Nialla i poszłam do wyjścia z jego pokoju by pójść na kanapę do salonu.
-Gdzie idziesz?- spytał blondyn
-Spać- odpowiedziałam
-Ale łóżko jest tutaj- zaśmiał się
-Przecież nie będę ci zajmować łóżka moją wielką dupą- już chciałam wyjść z pokoju ale Niall podniósł mnie i przerzucił sobie przez ramię, niosąc do łóżka, potem położył mnie na nim. Szybko schowałam się pod kołdrę, żeby móc szybko zasnąć.
-Pewnie wolałbyś leżeć tu teraz ze swoją dziewczyną, która okazała się być kochanką mojego ojca- powiedziałam, myśląc, że on tego nie słyszy. Chyba jednak usłyszał, bo głośno westchnął.
-Ona nie jest moją dziewczyną, była taką jakby fałszywą bo chciałem...- urwał, a ja odwróciłam się do niego.
-Co chciałeś?- spytałam, a on powiedział coś niezrozumiałego pod nosem.
-Bochciałemżebyśbyłazazdrosna- powiedział w jednym wydechu ale i tak ledwo co go zrozumiałam, popatrzyłam na niego pytającym wzrokiem.
-Chciałem żebyś była zazdrosna- powiedział, a ja się uśmiechnęłam. Chwile pomiędzy nami panowała cisza, lekko podniosłam się i złożyłam na policzku Nialla buziaka.
-Dziękuje- powiedziałam i położyłam się-Za to, że mi dziś pomogłeś- dodałam i zamknęłam oczy. Nagle usłyszałam jakiś huk szybko się podniosłam i popatrzyłam na Nialla przerażonym wzrokiem.
-To tylko burza- zaśmiał się, ale mi nie było do śmiechu-Boisz się burzy?- spytał, a ja skinęłam głową, blondyn rozłożył ręce, a ja się wtuliłam w jego ciepły, nagi i umięśniony tors. Teraz mogłam spokojnie spać...
Rano zadzwoniła do mnie mama żebym przywiozła jej do hotelu jakieś papiery, które musi wypełnić do pracy, dlatego zaraz po śniadaniu wyszłam z domu Nialla i udałam się do swojego. Czułam jak wszystko podchodzi mi do gardła, gdy byłam pod drzwiami. Nie wiedziałam czy zapukać, czy tak po prostu wejść, po dłuższym rozmyślaniu weszłam do środka, w kuchni krzątała się Cassie, przygotowując śniadanie, zignorowałam ją i udałam się do góry do pokoju rodziców. W środku był tata i poprawiał swój krawat, gdy mnie zobaczył zbladł.
-Co ty tu robisz?-spytał, odwracając się do mnie.
-Przyszłam po papiery dla mamy- odpowiedziałam i podeszłam do komody w której mieściły się wszystkie dokumenty, otworzyłam ostatnią szufladę i zaczęłam szukać, nagle szuflada wysunęła się z komody tak, że spadła na ziemię, w miejscu gdzie była przed chwilą były jakieś dokumenty, pomyślałam, że przez przypadek to mogą być one dlatego sięgnęłam ręką. Przeczytałam pierwsze zdania na kartce i zamarłam. To papiery adopcyjne...
Witam was z nowym rozdziałem :D Mam nadzieje, że za bardzo nie namieszałam wam moimi debilnymi pomysłami haha :D Siedziałam nad 3/4 tego rozdziału do 3 w nocy więc nie zdziwcie się jeżeli napisałam coś głupiego :D Nie mam pojęcia co więcej napisać, a nie mogę tego robić już bo jest burza (tak boje się jej) dlatego czekam na wasze opinie :)) Pozdrawiam i do następnego :)
piątek, 25 lipca 2014
czwartek, 17 lipca 2014
Rozdział 17
*Kilka godzin temu, Niall*
-Tak bardzo chciałbym cię pocałować- szepnąłem i zbliżyłem się do jej lekko zmarzniętych ust. Prawie ją dotknąłem gdy nagle...
-Przepraszam, ale ja na razie nie chcę niczego więcej niż przyjaźni, uważam, że to za wcześnie- odepchnęła mnie od siebie. Poczułem się jak kilka lat wcześniej, gdy pierwszy raz się w niej zakochałem.
Jest październik wszystkie liście prawie pospadały z drzew, częściej pada deszcz, jest zimno, ale nie dziś. Dziś świeci słońce i jest w miarę ciepło na mały piknik we dwoje. Ten dzień jest szczególny, gdyż są urodziny Cam, od niedawna zacząłem coś do niej czuć. Może to głupie bo mam niecałe 16 lat i nie wiem co to miłość, ale przy niej czuje się szczęśliwy, może nie rozmawiamy, lecz gdy przechodzi obok mnie, czuję jak pachnie wanilią to doprowadza mnie do obłędu, uszczęśliwia mnie jednym małym gestem. Czy to normalne? Nie wiem... Dzisiaj chcę wyznać co do niej czuje. Gdy zadzwonił dzwonek na lekcje, wszyscy zaczęli uciekać do swoich klas by nie mieli wpisanej nieobecności, ja zbytnio się tym nie przejmowałem. Poczekałem aż korytarz będzie pusty i podbiegłem do szafki Camilli i przez wąską szparę wsunąłem ładnie ozdobioną karteczkę z zaproszeniem na randkę.
Camilla, zapraszam cię dziś o 18 do parku naprzeciwko szkoły, mam niespodziankę dla ciebie. N<3
PS. Wszystkiego najlepszego :)
-Horan! Dlaczego nie jesteś na lekcji?!- usłyszałem piskliwy głosik dyrektorki.
-Zapomniałem książki, już idę- zmyśliłem, kobieta skinęła głową i wróciła do gabinetu, niektórzy nauczyciele są tacy naiwni...
Za godzinę mam randkę z Cam, jestem zdenerwowany, ale także podekscytowany, bo sam nie wiem jak zareaguje na moje wyznanie. Założyłem czarną zapinaną bluzę,na ramie torbę, a do ręki wziąłem deskorolkę i szybko pojechałem na miejsce by wszystko przygotować. Od dwóch godzin stoję i marznę z zimna, Camilla nie przyszła, olała mnie... Czuje się jak jakiś debil... Zrobiłem sobie niepotrzebną nadzieje... Zabrałem wszystkie swoje rzeczy, zostawiając to co przygotowałem dla niej i smutny wróciłem do domu. Od dzisiaj przestaje być słodkim Niallem, zmienię się, niektórzy mają racje- miłość nie istnieje...
-Może powinniśmy już wrócić- z zamyślenia wyrwał mnie cichy głosik Cam, nic nie odpowiedziałem tylko skinąłem głową i odwróciłem się na pięcie by następnie zejść po schodkach w dół. Pod koniec usłyszałem jak brunetka upada na ziemię, nie zareagowałem tylko szedłem dalej by jak najszybciej być w domu. Przez całą podróż nikt się nie odzywał, nawet nie pożegnaliśmy się, gdy wyszła z samochodu szybko poszła do domu. Zaparkowałem auto i również się udałem do środka, wcześniej zatrzaskując drzwi. Wspiąłem się po schodach do swojego pokoju, i rzuciłem się na łóżko.
Niall nie możesz się teraz wypłakiwać w poduszkę, pokaż jej, że nie jest jedyną dziewczyną na tym świecie, pokaż jej co straciła. Podpowiadała moja podświadomość, która w sumie miała racje, nie mogę teraz leżeć i użalać się nad sobą, czas by Niall Horan się zabawił. Zsunąłem się z łóżka i poszedłem do łazienki by się trochę odświeżyć. Po krótkim prysznicu, zawinięty ręcznikiem od pasa w dół wróciłem do pokoju i otworzyłem szafę, wyciągnąłem z niej czarne rurki, biały t-shirt i jeansową kamizelkę, a z szuflady wyjąłem bieliznę i skarpetki. Po ubraniu się postawiłem lekko włosy na żelu, wyszczotkowałem zęby i wyszedłem z domu, na zewnątrz było zimno a ja nie miałem ze sobą kurtki, nie chciałem wracać się do domu więc szybko wsiadłem do samochodu i ruszyłem w stronę najlepszego klubu w Londynie. Gdy dojechałem na miejsce, zauważyłem, że kolejka ciągnie się do następnej przecznicy, ale na szczęście mój znajomy prowadzi ten klub i ochroniarze mnie znają. Wepchnąłem się na przód kolejki przez co większość ludzi zaczęła mieć pretensje, chciałem już otworzyć drzwi ale ręka ochroniarza mi w tym przeszkodziła.
-O co chodzi?- spytałem
-Na koniec kolejki kolego- popchnął mnie lekko, przez co się wkurzyłem
-Wiesz kim ja jestem? Jestem Niall Horan i masz mnie wpuścić- ryknąłem, ale facet nie wydawał się być przejęty tym z kim rozmawia.
-Nie wydaje mi się, że...-
-Bryan pozwól, że ja się tym zajmę- przerwał mu Jay, który był drugim ochroniarzem i znał mnie tak dobrze jak ja jego -Przepraszam cię stary, on jest nowym ochroniarzem i nie wiedział- szepnął po czym wpuścił mnie do środka. W dużym pomieszczeniu czuć było połączenie potu, alkoholu i dymu, nie przeszkadzała mi ta mieszanka więc spokojnym ruchem poszedłem do baru. Zamówiłem pierwszego shota i zacząłem rozglądać się po parkiecie, tańczyło dużo osób chociaż większość z nich po prostu się obmacywała czy coś w tym stylu, nagle w oko wpadła mi brunetka samotnie tańcząca w tłumie,wypiłem shota, który przed chwilą został mi podany przez kelnera i ruszyłem do dziewczyny, teraz stała do mnie tyłem, położyłem swoje ręce na jej biodrach i zacząłem tańczyć jak ona, po chwili odwróciła się do mnie i zobaczyłem jej twarz, nie była tak piękna jak Camilla ale nie była brzydka. Miała falowane, brązowe włosy, oczy były tego samego koloru, ubrana była w czarną, krótką sukienkę i wysokie szpilki, przez które była wyższa ode mnie o jakieś 3 cm. Założyła ręce na moim karku i razem tańczyliśmy w rytm muzyki. Zaprowadziłem ją w stronę jakiegoś stolika i wróciłem się do baru po dwa drinki, które następnie zaniosłem dziewczynie.
-Proszę-podałem szklankę brunetce i usiadłem obok niej na skórzanej, czerwonej kanapie- Jestem Niall, a ty jesteś...?-
-Cassie, miło mi cię poznać- uśmiechnęła się, za dużo nie dowiedziałem się o niej, wiem tylko to, że niedawno przeprowadziła się do Londynu. Później już zbytnio nie rozmawialiśmy o sobie tylko piliśmy i tańczyliśmy, nawet na chwile zapomniałem o Cam. Po kilku godzinach byliśmy wstawieni, dlatego zadzwoniłem po taksówkę, która zjawiła się w 15 minut. Postanowiłem, że pojedziemy do mnie, bo nie wiem gdzie Cass mieszka. Po 30 minutach byliśmy na miejscu, na szczęście moich rodziców nie ma w domu. Zaprosiłem dziewczynę do środka, po czym zamknąłem drzwi. Wyszliśmy na górę do mojego pokoju i się zaczęło, brunetka zaczęła mnie obcałowywać, nie czułem się z tym źle ale dobrze też nie, czułem się jakbym zdradzał Camille, chociaż nawet nie jesteśmy razem, ale uczucia do niej szybko się nie zmienią. Przez moją nieuwagę weszliśmy w komodę, która lekko się zachwiała, ale za to mój wazon spadł na ziemię i się stłukł, stwierdziłem, że posprzątam to jutro. Kątem oka zauważyłem, że w pokoju Cam zapaliło się światło, nie przejąłem się tym zbytnio tylko zacząłem szybko pozbywać się ubrań z ciała Cassie, a ona moich, gdy zostaliśmy już totalni nadzy powoli w nią wszedłem, ubierając poprzednio kondom na mojego członka, brunetka jęknęła w moje usta. Zacząłem się w niej poruszać, najpierw wolno, a potem tylko przyśpieszyłem. Dziewczyna zmieniła naszą pozycje i tym razem to ona była na górze.
-Uhh Cam...- wysapałem, brunetka gwałtownie się zatrzymała
-Co ty powiedziałeś?- spytała, a ja już wiedziałem, że jestem w totalnej dupie
-Yy... Powiedziałem twoje imię- zacząłem się tłumaczyć, choć sam wiem, że tak naprawdę nie powiedziałem jej imienia. Dziewczyna już więcej nic nie mówiła tylko dokończyła to co zaczęła, gdy oboje doszliśmy, wyszedłem z niej.
-Chcesz skorzystać z łazienki?- spytałem, a Cassie skinęła głową, udałem się do szafy i wyciągnąłem jakiś stary t-shirt dla niej oraz czyste bokserki dla mnie. Wskazałem dziewczynie łazienkę i podałem ubranie, a sam poszedłem do łazienki rodziców. Po średnio długim prysznicu wróciłem do pokoju, gdzie brunetka już spała, była przykryta moją kołdrą. Wróciłem jeszcze do kuchni po jakieś tabletki na ból głowy i dużą butelkę wody, bo pewnie jutro rano przywita nas mocny kac, położyłem je na szafce nocnej i ułożyłem się wygodnie na łóżku, próbując zasnąć, ale wciąż myślałem o tym co się dziś stało... W końcu znalazłem się w krainie Morfeusza...
*kilka dni później*
Oficjalnie ja i Cassie jesteśmy parą, nie pytajcie mnie jak to się stało, nie czuje do niej nic... Szczególnego, ale ona chyba za bardzo się w to zaangażowała. W sumie robię to też ze względu na moje własne "potrzeby", chcę sprawić by Camilla była zazdrosna. Po tym co się dowiedziałem, mój plan może się udać. Cassie opowiedziała mi swoją historię o tym jak jej matka zmarła i teraz mieszka u swojego ojca, który także jest ojcem Cam. Dziś mam poznać jej rodziców, chociaż już ich znam, ale ona o tym nie wie... Robię to tylko dlatego, że wiem, iż Camilla wtedy też będzie, a to daje mi większe szanse na realizacje mojego planu. Wybiła godzina 19, a to oznacza, że czas się zbierać. Ubrany byłem w czarne jeansy, jasną koszulę i marynarkę w kolorze spodni, a do tego białe buty Supra. Zamknąłem drzwi i ruszyłem do domu obok, zapukałem do drzwi, otworzyła mi Cassie, przywitaliśmy się buziakiem w usta i wszedłem do środka.
-To jest mój chłopak Niall- powiedziała do pani Scott, kobieta uśmiechnęła się a ja podałem jej rękę.-Dobry wieczór proszę pani- brune
-Witaj Niall, cieszę się, że jesteś z Cass choć myślałam, że coś iskrzy pomiędzy tobą a Camillą-
-Tak się złożyło, że on kocha mnie, więc pozwól mi się tym cieszyć- odpowiedziała srogo Cass, potem weszliśmy głębiej, a ze schodów powoli schodziła Camilla, w tych dresach wyglądała pięknie, zwyczajnie, ale pięknie. Gdy ją zobaczyłem odebrało mi dech w piersiach, ona chyba była lekko zszokowana moją wizytą.
-Niall?- jej głos się łamał- Ty jesteś jej chłopakiem?- zadawała pytania.
-Widzę, że wy też się znacie- powiedziała z wyrzutem Cass. Nie zdążyłem nic powiedzieć, a Camilla wybiegła z domu.
-Cam poczekaj- krzyknąłem, ale ona zatrzasnęła drzwi, zwróciłem się do rodziców dziewczyn- Zaraz wrócę, ona chyba też- wytłumaczyłem i wyszedłem na zimne powietrze. Zobaczyłem jak brunetka oddala się, więc zacząłem biec.-Camilla, proszę cię stój- krzyknąłem, dziewczyna nie zatrzymała się, tylko przyspieszyła swój marsz, ale ja i tak byłem szybszy. Położyłem jej rękę na ramieniu i gwałtownie odwróciłem ją w moją stronę, ale chyba zrobiłem to za gwałtownie bo brunetka się zachwiała i wpadła w moje ramiona. Głośno pociągnęła nosem, czyli musiała płakać. Pogłaskałem ją po głowie, ale ona zaczęła się wyrywać w końcu się jej udało. Miała rozmazany makijaż, z oczu leciały łzy, wyciągnąłem z marynarki paczkę chusteczek higienicznych i podałem jej, wzięła jedną, ale zaraz po tym odwróciła się na pięcie i poszła dalej.-O co ci do cholery chodzi?- spytałem podnosząc głos, nie odpowiedziała mi tylko szła dalej-Okej czyli teraz będziesz zgrywać obrażone dziecko, które nie dostało zabawki, a dostał to ktoś inny? Chociaż miałaś szansę to nie skożystałaś z niej... Sama powiedziałaś, że nie chcesz się w to angażować, a ja nie miałem zamiaru być przez ciebie odrzucany po raz 3, dlatego odpuściłem- wytłumaczyłem, ona się zatrzymała, odwróciła się i zaczęła się zbliżać. Brawo Horan to masz gwarantowanego strzała z liścia pomyślałem i już zamknąłem oczy, tak jakby to miało sprawić, że nie będzie bolało... Zamiast ręki na moim policzku, poczułem jej usta na moich. Oddałem pocałunek, pogłębiając go, ale ona oderwała się ode mnie, powiedziała ciche "przepraszam" i pobiegła przed siebie, stałem tam jak wryty w ziemie, tylko się uśmiechając. Chwile potem się otrząsnąłem i zdałem sobie sprawę z tego, że jej już nie ma. Smutny, ale zarazem szczęśliwy z tego co przed chwilą się wydarzyło, wróciłem do domu państwa Scott...
Hej :D
A Więc już jestem w Polsce z nowym rozdziałem :D Cieszycie się? Ja w sumie wróciłabym do Włoch ale i tak was bardzo kocham :**** Co sądzicie o takim zwrocie akcji? Mam jeszcze kilka pomysłów co do głównej bohaterki, a zwłaszcza jeden, który muszę zrealizować, dlatego już jutro go zacznę pisać, ale pojawi się dopiero gdy będzie 5 (lub więcej) komentarzy, chciałam znieść ten limit ale skoro ostatnia umowa nie wyszła, to ja też nie jestem uległa, wszystkie fanfictiony, które czytam zostaną jak najszybciej skomentowane, jeżeli się wyrobie z czasem. Za wszystkie błędy przepraszam(jeżeli takowe wystąpiły)
5 komentarzy=next <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)