Przeczytaj notkę pod rozdziałem x.
Mój telefon dzwonił co chwilę, nie miałam siły podnieść się z łóżka i go odebrać, bo wiedziałam, że to Niall. Nie chcę z nim rozmawiać, nie chcę go znać, najlepiej by było gdybym nie istniała, wszystko by było w porządku, nikt by się nie musiał przejmować Camillą Scott. Kolejny dźwięk, który zagłusza moje myślenie, niechętnie wstałam i odebrałam.
-Hallo?- powiedziałam cichym głosem
-Cam możemy porozmawiać- usłyszałam w słuchawce telefonu, to był Niall, nie chciałam z nim rozmawiam i jak już wspominałam, znać.
-Daj mi spokój Horan- warknęłam i chciałam już się rozłączyć
-Proszę chcę ci to wszystko wytłumaczyć- krzyknął
-Co chcesz mi tłumaczyć?! Że niby nie powiedziałeś nikomu że to robiliśmy chociaż nic pomiędzy nami nie doszło, że jesteś taki niewinny, wiesz co jakoś nie chce mi się wierzyć w żadne twoje słowo, więc bardzo cię proszę daj mi już święty spokój, odpuść sobie nie chcę z tobą rozmawiać, lepiej nie chcę cię znać! Twoje tłumaczenie nic nie da a wiesz dla czego bo mam nagranie, na którym wszystko słychać jak rozmawiasz ze swoimi kumplami! Wiedziałam, że nigdy się nie zmienisz!- wykrzyczałam wszystko z siebie i chyba pomogło bo usłyszałam tylko pikanie oznaczające skończone połączenie. Rzuciłam telefon na biurko, podniosłam wzrok na dom Horana, w jego pokoju go nie było pewnie wyszedł, to nawet dobrze nie będę musiała na niego patrzeć, mimo to spuściłam rolety. Chciałam ponownie rzucić się na łóżko, lecz pukanie do drzwi przerwało mi tą czynność, otarłam łzy z policzków, które pojawiły się gdy tylko Horan zadzwonił i uchyliłam drzwi, w nich stał sam blondyn, już miałam zamknąć mu drzwi przed nosem, ale jego ręka nie pozwoliła na to. Rozchylił je bardziej i wepchnął mnie bardziej do środka, przycisnął mnie do ściany, jedną rękę oparł nad moją głową, a drugą delikatnie dotykał mój policzek, drgnęłam czując jego dotyk. Wpatrywał się w moje oczy, a po chwili wpił się w moje usta z taką siłą, że moja głowa przyległa do ściany. Zrobiłam coś czego nie powinnam, oddałam pocałunek. Trwało to dłuższą chwilę, przy nim czułam, że jestem bezpieczna, mogę przenosić góry, czułam jak w moim brzuchu tworzy się tornado motyli, które chciały się wydostać na zewnątrz. Ale przecież on mnie zranił. Na samą myśl o nagraniu odepchnęłam go z siłą, o której pojęcia nie miałam, co prawda nie odepchnęłam go na sam koniec pokoju ale na tyle żebym mogła spokojnie wydostać się z jego uścisku. Podeszłam do niego kilka kroków i moja ręka znalazła się przy jego policzku, mocno w niego waląc.
-Po co to zrobiłeś?- krzyknęłam, czując jak do moich oczu dochodzą łzy. Jego oczy zrobiły się ciemniejsze niż dotąd i dłonie miał zaciśnięte w pięści-
-Po to żebyś zrozumiała, że nikomu nie nagadałem takich głupot! Co jak co ale nie jestem Nathanem- odparł- A właśnie, mówiłaś coś o jakimś nagraniu, bardzo chętnie bym go posłuchał- dodał, kładąc nacisk na słowo "bardzo". Wzięłam mój telefon, włączyłam nagranie i podałam chłopakowi. Chwilę po przesłuchaniu spytał czy jeszcze coś mam ale ja zaprzeczyłam, nadal patrzył tępo w ekran telefonu, przeklinając pod nosem Nathana.
-Słuchaj on to zmontował, po tym jak ty wyszłaś ze stołówki gadaliśmy i mówiłem coś innego a on to nagrał i posklejał tak żeby wyglądało tak, że powiedziałem to co słyszałaś na nagraniu- mówił patrząc na mnie.
-Tak Horan, na pewno ci uwierzę-prychnęłam. Westchnął i przesunął palcem po ekranie mojego telefonu, włączył nagranie, na którym śpiewałam Give Me Love Ed'a Sheeran'a. W mgnieniu oka i rzuciłam się na niego żeby odebrać mu mój telefon, niestety nie miałam wystarczającej siły i po chwili leżałam pod nim.
-Hallo?- powiedziałam cichym głosem
-Cam możemy porozmawiać- usłyszałam w słuchawce telefonu, to był Niall, nie chciałam z nim rozmawiam i jak już wspominałam, znać.
-Daj mi spokój Horan- warknęłam i chciałam już się rozłączyć
-Proszę chcę ci to wszystko wytłumaczyć- krzyknął
-Co chcesz mi tłumaczyć?! Że niby nie powiedziałeś nikomu że to robiliśmy chociaż nic pomiędzy nami nie doszło, że jesteś taki niewinny, wiesz co jakoś nie chce mi się wierzyć w żadne twoje słowo, więc bardzo cię proszę daj mi już święty spokój, odpuść sobie nie chcę z tobą rozmawiać, lepiej nie chcę cię znać! Twoje tłumaczenie nic nie da a wiesz dla czego bo mam nagranie, na którym wszystko słychać jak rozmawiasz ze swoimi kumplami! Wiedziałam, że nigdy się nie zmienisz!- wykrzyczałam wszystko z siebie i chyba pomogło bo usłyszałam tylko pikanie oznaczające skończone połączenie. Rzuciłam telefon na biurko, podniosłam wzrok na dom Horana, w jego pokoju go nie było pewnie wyszedł, to nawet dobrze nie będę musiała na niego patrzeć, mimo to spuściłam rolety. Chciałam ponownie rzucić się na łóżko, lecz pukanie do drzwi przerwało mi tą czynność, otarłam łzy z policzków, które pojawiły się gdy tylko Horan zadzwonił i uchyliłam drzwi, w nich stał sam blondyn, już miałam zamknąć mu drzwi przed nosem, ale jego ręka nie pozwoliła na to. Rozchylił je bardziej i wepchnął mnie bardziej do środka, przycisnął mnie do ściany, jedną rękę oparł nad moją głową, a drugą delikatnie dotykał mój policzek, drgnęłam czując jego dotyk. Wpatrywał się w moje oczy, a po chwili wpił się w moje usta z taką siłą, że moja głowa przyległa do ściany. Zrobiłam coś czego nie powinnam, oddałam pocałunek. Trwało to dłuższą chwilę, przy nim czułam, że jestem bezpieczna, mogę przenosić góry, czułam jak w moim brzuchu tworzy się tornado motyli, które chciały się wydostać na zewnątrz. Ale przecież on mnie zranił. Na samą myśl o nagraniu odepchnęłam go z siłą, o której pojęcia nie miałam, co prawda nie odepchnęłam go na sam koniec pokoju ale na tyle żebym mogła spokojnie wydostać się z jego uścisku. Podeszłam do niego kilka kroków i moja ręka znalazła się przy jego policzku, mocno w niego waląc.
-Po co to zrobiłeś?- krzyknęłam, czując jak do moich oczu dochodzą łzy. Jego oczy zrobiły się ciemniejsze niż dotąd i dłonie miał zaciśnięte w pięści-
-Po to żebyś zrozumiała, że nikomu nie nagadałem takich głupot! Co jak co ale nie jestem Nathanem- odparł- A właśnie, mówiłaś coś o jakimś nagraniu, bardzo chętnie bym go posłuchał- dodał, kładąc nacisk na słowo "bardzo". Wzięłam mój telefon, włączyłam nagranie i podałam chłopakowi. Chwilę po przesłuchaniu spytał czy jeszcze coś mam ale ja zaprzeczyłam, nadal patrzył tępo w ekran telefonu, przeklinając pod nosem Nathana.
-Słuchaj on to zmontował, po tym jak ty wyszłaś ze stołówki gadaliśmy i mówiłem coś innego a on to nagrał i posklejał tak żeby wyglądało tak, że powiedziałem to co słyszałaś na nagraniu- mówił patrząc na mnie.
-Tak Horan, na pewno ci uwierzę-prychnęłam. Westchnął i przesunął palcem po ekranie mojego telefonu, włączył nagranie, na którym śpiewałam Give Me Love Ed'a Sheeran'a. W mgnieniu oka i rzuciłam się na niego żeby odebrać mu mój telefon, niestety nie miałam wystarczającej siły i po chwili leżałam pod nim.
Give a little time to me or burn this out
We'll play hide and seek to turn this around
And all I want is the taste that your lips allow...
We'll play hide and seek to turn this around
And all I want is the taste that your lips allow...
Śpiewał mi do ucha całując moją szyję, w pewnym momencie przyssał ją. Dotknęłam miejsce które przed chwilą dotykały usta Nialla. Walnęłam go pięścią w klatkę piersiową. ale ten tylko się zadziornie uśmiechnął.
-Niech ten twój Nathan nie myśli, że jesteś dostępna-mrugnął do mnie a ja prychnęłam.
-A nie jestem?- zapytałam
-W pewnym sensie nie- chciał mnie pocałować ale z trudnością go odepchnęłam.
-Wyjdź Horan! Nie będziesz za mnie decydował z kim się będę spotykać, to jest moje życie, moje decyzje a w tym momencie moja decyzja jest taka, że nie chcę cię znać! Jesteś zwykłym dupkiem, nikim więcej! Zaraz pewnie znowu polecisz do kolegów i opowiesz jak to ci było ze mną w łóżku! Mogłam się tego domyśleć. I pomyśleć, że gdyby nie twój ojciec to mogłoby do czegoś dojść! W tej sytuacji jestem mu ogromnie wdzięczna bo w pewnym sensie uratował mnie od zrobienia czegoś, czego bym potem żałowała.-wykrzyczałam mu prosto w twarz. W jego oczach widziałam gniew, złość i ochotę zabicia. Oh przepraszam czyżbym obraziła cudowne ego szanownego pana Horana- zaśmiałam się w myślach. Blondyn nic już nie powiedział tylko wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami. Rzuciłam się na łóżko i zadzwoniłam do Ol z pytaniem czy nie chciałaby się spotkać, ale zaczęła mi mówić o tym że Nathan kłamie i trochę się posprzeczałyśmy. Stwierdziłam, że już i tak późno więc poszłam do łazienki wziąć prysznic. Ciepłe krople spływające po moim ciele, spowodowały, że połowa złości wyparowała, zapomniałam o większości złych wspomnień z dzisiejszego dnia. Zeszłam na dół w celu zrobienia sobie kolacji. Moich rodziców nadal nie było w domu, ale dochodziła 22 więc za jakieś 20 minut powinni wrócić. Postanowiłam zrobić sobie sałatkę, w lodówce znalazłam pomidora, biały ser i kilka rzodkiewek.Przydałoby się zrobić jakieś zakupy, zabrałam się za krojenie rzodkiewek, gdy nagle zadzwonił dzwonek drzwi a ja, niezdara roku przecięłam sobie palec nożem. Pobiegłam szybko otworzyć drzwi, w nich stał Niall.
-Chyba wypadł mi telefon na twoim łóżku bo nie mogę go nigdzie znaleźć- powiedział lekko przygnębiony, czy aż tak się przejmował telefonem? A może moje słowa go zraniły? Gestem ręki niechętnie zaprosiłam go do domu. Chyba zauważył moją ranę bo wziął moją rękę i przyglądnął się jej bliżej.-Auć, to nie wygląda dobrze- pokiwałam głową, a on pociągnął mnie lekko za nadgarstek w stronę kuchni i posadził na blacie obok zlewu. Odkręcił wodę i włożył pod nią moją dłoń, następnie zaczął czegoś szukać, pomyślałam, że pewnie apteczki więc wskazałam mu szafkę, w której się znajduje. Chłopak wyjął z niej wodę utlenioną, gazę i plastry. Na kawałek gazy nalał trochę cieczy i przyłożył do palca, syknęłam gdy poczułam mocne pieczenie, po chwili na ranę przykleił plaster. Mruknęłam ciche "dzięki" i wróciłam do dalszego robienia sobie kolacji, a Horan pobiegł na górę po telefon, po czym wyszedł z domu nie żegnając się, w sumie nie zrobiło mi to żadnej różnicy. Po zjedzeniu posiłku, do domu weszła moja mama, sama. Oznajmiła, że tata został dłużej w pracy bo musiał podpisać jeszcze jakieś papiery i poszła spać. Zrobiłam podobnie, po niezbyt udanym dniu szybko usnęłam.
Nie wiem co się dzieje. Olivia unika mnie jak ognia, co chwile ma jakąś wymówkę np. "Wiesz co Harry mnie woła" albo "Chcę się skupić na lekcji", to nie była moja Olivia. Harry zawsze przychodził do niej bo Ol uważała, że nie chce jej się chodzić na drugi koniec szkoły, a na lekcjach nigdy nie uważała tylko zawsze obgadywałyśmy Mirandę Fox i jej dziwny styl ubierania się. Nadszedł czas lunchu, przed stołówką spotkałam Ol, a przecież mówiła, że idzie do higienistki.
-Ol możemy pogadać?- spytałam- Na osobności- dodałam patrząc na Hazzę
-Nie mam tajemnic przed moim chłopakiem mów- powiedziała obojętnie
-O co ci chodzi? Dlaczego mnie unikasz? Zrobiłam ci coś?- zaczęłam obsypywać ją pytaniami, dziewczyna westchnęła, obróciła się na pięcie i weszła razem z loczkiem na stołówkę. Przewróciłam oczami i również to zrobiłam, podeszłam do lady, tradycyjnie nie wzięłam dużo jedzenia, dziś postawiłam na
kanapkę z serem, staram się nie jest dużo mięsa choć nie jestem wegetarianką i sok pomarańczowy. Za mną stał Nathan i uśmiechał się do mnie, z trudem to odwzajemniłam.
-Cześć, pomyślałem, że może usiądziesz dziś z nami- wyszczerzył swoje proste białe ząbki.
-Wiesz, nie wiem czy to dobry pomysł siedzę z Ol i...- odwróciłam się by ją zobaczyć gdzie siedzi ale zobaczyłam jak przy naszym stoliku siedzi ona z Harrym, Liamem, Danielle, Zaynem, Perrie, Louisem, Eleanor i... Niallem, najwyraźniej dobrze się bawili w swoim towarzystwie bo cały czas się śmiali. Odwróciłam się w stronę Nathana- Jednak skorzystam z twojej propozycji- uśmiechnęłam się lekko, on wziął moją tackę złapał mnie w talii i ruszył w stronę stolika przy którym siedział wraz z resztą drużyny szkolnej piłki nożnej i cheerleaderek. Kiedy przechodziliśmy obok stolika gdzie zawsze siedziałam, kątem oka widziałam jak Nathan łokciem lekko szturcha Horana a śmiechy w mig ucichły, zaśmiałam się pod nosem. Usiadłam obok Sykesa, poznałam jego kolegów z drużyny a także cheerleaderki jedną z nich była Samantha, spiorunowała mnie wzrokiem, ale się zbytnio nie przejmowałam. Nasz stolik był na takiej jakby scenie, więc widziałam całą stołówkę. Niedaleko nas znajdował się stolik przy którym zawsze siedzieliśmy w trójkę ja, Ol i Harry, teraz jest ich tam 9 osób. Obok Horana znajdowało się jedno wolne miejsce bo dziewczyny siedziały na kolanach chłopaków, on jedynie był sam i jeździł widelcem po talerzu pełnym jedzenia. Poczułam lekki ucisk w brzuchu, był sam, smutny, ale to nie przeze mnie... Prawda? Przecież sam rozpowiedział coś co nie było prawdą, więc niech teraz cierpi. Obserwowałam ich stolik, przysłuchując się bardzo "ciekawej" rozmowie chłopaków o wczorajszym meczu i dziewczyn o pokazie mody w przyszły piątek. Do stolika Ol doszła nagle jakaś blondynka, jest pewnie nowa bo nigdy jej nie widziałam w szkole. Usiadła obok Nialla, miałam ochotę jej
coś zrobić. Zaraz... Czy ja jestem zazdrosna? Nie...
-A ty?- z myślenia wyrwał mnie głos Nathana
-Co ja?- spytałam zdziwiona
-Za kim jesteś Chelsea czy Manchester United?-spytał jeden z jego kolegów
-Eee... Chelsea- odpowiedziałam wahając się co pomyślą.
-No widzisz Will dziewczyna dobrze mówi- przybił ze mną piątkę, a chłopak obok niego chyba Will prychnął. Nie zwracałam już uwagi na Ol i jej nowych przyjaciół tylko wdałam się w rozmowę o piłce nożnej.
-Niech ten twój Nathan nie myśli, że jesteś dostępna-mrugnął do mnie a ja prychnęłam.
-A nie jestem?- zapytałam
-W pewnym sensie nie- chciał mnie pocałować ale z trudnością go odepchnęłam.
-Wyjdź Horan! Nie będziesz za mnie decydował z kim się będę spotykać, to jest moje życie, moje decyzje a w tym momencie moja decyzja jest taka, że nie chcę cię znać! Jesteś zwykłym dupkiem, nikim więcej! Zaraz pewnie znowu polecisz do kolegów i opowiesz jak to ci było ze mną w łóżku! Mogłam się tego domyśleć. I pomyśleć, że gdyby nie twój ojciec to mogłoby do czegoś dojść! W tej sytuacji jestem mu ogromnie wdzięczna bo w pewnym sensie uratował mnie od zrobienia czegoś, czego bym potem żałowała.-wykrzyczałam mu prosto w twarz. W jego oczach widziałam gniew, złość i ochotę zabicia. Oh przepraszam czyżbym obraziła cudowne ego szanownego pana Horana- zaśmiałam się w myślach. Blondyn nic już nie powiedział tylko wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami. Rzuciłam się na łóżko i zadzwoniłam do Ol z pytaniem czy nie chciałaby się spotkać, ale zaczęła mi mówić o tym że Nathan kłamie i trochę się posprzeczałyśmy. Stwierdziłam, że już i tak późno więc poszłam do łazienki wziąć prysznic. Ciepłe krople spływające po moim ciele, spowodowały, że połowa złości wyparowała, zapomniałam o większości złych wspomnień z dzisiejszego dnia. Zeszłam na dół w celu zrobienia sobie kolacji. Moich rodziców nadal nie było w domu, ale dochodziła 22 więc za jakieś 20 minut powinni wrócić. Postanowiłam zrobić sobie sałatkę, w lodówce znalazłam pomidora, biały ser i kilka rzodkiewek.Przydałoby się zrobić jakieś zakupy, zabrałam się za krojenie rzodkiewek, gdy nagle zadzwonił dzwonek drzwi a ja, niezdara roku przecięłam sobie palec nożem. Pobiegłam szybko otworzyć drzwi, w nich stał Niall.
-Chyba wypadł mi telefon na twoim łóżku bo nie mogę go nigdzie znaleźć- powiedział lekko przygnębiony, czy aż tak się przejmował telefonem? A może moje słowa go zraniły? Gestem ręki niechętnie zaprosiłam go do domu. Chyba zauważył moją ranę bo wziął moją rękę i przyglądnął się jej bliżej.-Auć, to nie wygląda dobrze- pokiwałam głową, a on pociągnął mnie lekko za nadgarstek w stronę kuchni i posadził na blacie obok zlewu. Odkręcił wodę i włożył pod nią moją dłoń, następnie zaczął czegoś szukać, pomyślałam, że pewnie apteczki więc wskazałam mu szafkę, w której się znajduje. Chłopak wyjął z niej wodę utlenioną, gazę i plastry. Na kawałek gazy nalał trochę cieczy i przyłożył do palca, syknęłam gdy poczułam mocne pieczenie, po chwili na ranę przykleił plaster. Mruknęłam ciche "dzięki" i wróciłam do dalszego robienia sobie kolacji, a Horan pobiegł na górę po telefon, po czym wyszedł z domu nie żegnając się, w sumie nie zrobiło mi to żadnej różnicy. Po zjedzeniu posiłku, do domu weszła moja mama, sama. Oznajmiła, że tata został dłużej w pracy bo musiał podpisać jeszcze jakieś papiery i poszła spać. Zrobiłam podobnie, po niezbyt udanym dniu szybko usnęłam.
Nie wiem co się dzieje. Olivia unika mnie jak ognia, co chwile ma jakąś wymówkę np. "Wiesz co Harry mnie woła" albo "Chcę się skupić na lekcji", to nie była moja Olivia. Harry zawsze przychodził do niej bo Ol uważała, że nie chce jej się chodzić na drugi koniec szkoły, a na lekcjach nigdy nie uważała tylko zawsze obgadywałyśmy Mirandę Fox i jej dziwny styl ubierania się. Nadszedł czas lunchu, przed stołówką spotkałam Ol, a przecież mówiła, że idzie do higienistki.
-Ol możemy pogadać?- spytałam- Na osobności- dodałam patrząc na Hazzę
-Nie mam tajemnic przed moim chłopakiem mów- powiedziała obojętnie
-O co ci chodzi? Dlaczego mnie unikasz? Zrobiłam ci coś?- zaczęłam obsypywać ją pytaniami, dziewczyna westchnęła, obróciła się na pięcie i weszła razem z loczkiem na stołówkę. Przewróciłam oczami i również to zrobiłam, podeszłam do lady, tradycyjnie nie wzięłam dużo jedzenia, dziś postawiłam na
kanapkę z serem, staram się nie jest dużo mięsa choć nie jestem wegetarianką i sok pomarańczowy. Za mną stał Nathan i uśmiechał się do mnie, z trudem to odwzajemniłam.
-Cześć, pomyślałem, że może usiądziesz dziś z nami- wyszczerzył swoje proste białe ząbki.
-Wiesz, nie wiem czy to dobry pomysł siedzę z Ol i...- odwróciłam się by ją zobaczyć gdzie siedzi ale zobaczyłam jak przy naszym stoliku siedzi ona z Harrym, Liamem, Danielle, Zaynem, Perrie, Louisem, Eleanor i... Niallem, najwyraźniej dobrze się bawili w swoim towarzystwie bo cały czas się śmiali. Odwróciłam się w stronę Nathana- Jednak skorzystam z twojej propozycji- uśmiechnęłam się lekko, on wziął moją tackę złapał mnie w talii i ruszył w stronę stolika przy którym siedział wraz z resztą drużyny szkolnej piłki nożnej i cheerleaderek. Kiedy przechodziliśmy obok stolika gdzie zawsze siedziałam, kątem oka widziałam jak Nathan łokciem lekko szturcha Horana a śmiechy w mig ucichły, zaśmiałam się pod nosem. Usiadłam obok Sykesa, poznałam jego kolegów z drużyny a także cheerleaderki jedną z nich była Samantha, spiorunowała mnie wzrokiem, ale się zbytnio nie przejmowałam. Nasz stolik był na takiej jakby scenie, więc widziałam całą stołówkę. Niedaleko nas znajdował się stolik przy którym zawsze siedzieliśmy w trójkę ja, Ol i Harry, teraz jest ich tam 9 osób. Obok Horana znajdowało się jedno wolne miejsce bo dziewczyny siedziały na kolanach chłopaków, on jedynie był sam i jeździł widelcem po talerzu pełnym jedzenia. Poczułam lekki ucisk w brzuchu, był sam, smutny, ale to nie przeze mnie... Prawda? Przecież sam rozpowiedział coś co nie było prawdą, więc niech teraz cierpi. Obserwowałam ich stolik, przysłuchując się bardzo "ciekawej" rozmowie chłopaków o wczorajszym meczu i dziewczyn o pokazie mody w przyszły piątek. Do stolika Ol doszła nagle jakaś blondynka, jest pewnie nowa bo nigdy jej nie widziałam w szkole. Usiadła obok Nialla, miałam ochotę jej
-A ty?- z myślenia wyrwał mnie głos Nathana
-Co ja?- spytałam zdziwiona
-Za kim jesteś Chelsea czy Manchester United?-spytał jeden z jego kolegów
-Eee... Chelsea- odpowiedziałam wahając się co pomyślą.
-No widzisz Will dziewczyna dobrze mówi- przybił ze mną piątkę, a chłopak obok niego chyba Will prychnął. Nie zwracałam już uwagi na Ol i jej nowych przyjaciół tylko wdałam się w rozmowę o piłce nożnej.
*Olivia*
Siedziałam cały czas na kolanach Harrego, wszyscy się śmiali po za Horanem, chcieliśmy go jakoś pocieszyć, ale cały czas się źle czuje po tym co się stało. Gdy tylko wyszedł od Cam rozmawiał ze mną, nie wiem jak mogła uwierzyć Nathanowi, przecież byłam nie daleko gdy chłopcy rozmawiali a w sumie się kłócili i widziałam jak Nathan włącza coś w telefonie, a potem jak Niall krzyczał na Sykesa. Nie wiem jak ona może być tak głupia, próbowałam jej wczoraj to wytłumaczyć ale mnie również nie słuchała, więc skoro własnej przyjaciółce, którą zna od dzieciństwa nie chce uwierzyć tylko jakiemuś palantowi, o którym za wiele nie wie to nie widzę żeby nasza znajomość jeszcze miała jakikolwiek sens.
-Cześć jestem Jessica, jestem nowa w szkole mogłabym się przysiąść bo nie mogę znaleźć wolnego miejsca- z myślenia wyrwała mnie ładna blondynka, uśmiechała się do nas wyglądała na sympatyczną dziewczynę.
-Jasne siadaj- uśmiechnęłam się do niej, dziewczyna usiadła obok Nialla, wszyscy się przedstawiliśmy podając jej rękę.
-Więc skąd przyjechałaś?- spytał Niall uśmiechając się do niej.
-Przyjechałam z Nowej Zelandii, moja mama dostała awans i musieliśmy się przeprowadzić tutaj- odwzajemniła uśmiech
-Oo zazdroszczę ci chciałabym kiedyś pojechać do Nowej Zelandii- rozmarzyła się Eleanor a Perrie, ja i Dan przytaknęłyśmy
-Niedługo będę tam jechać na weekend bo muszę odwiedzić babcię więc może was ze sobą wezmę- zaśmiała się, już lubię tą dziewczynę. Dowiedzieliśmy się trochę rzeczy o niej wiem, że będzie chodzić ze mną, Niallem, Cam i kilkoma jeszcze osobami z naszych znajomych do klasy, więc się ucieszyłam. Zaproponowaliśmy jej przechadzkę po szkolę, z chęcią się zgodziła. Po posiłku wyszliśmy ze stołówki, kątem oka popatrzyłam na Camille, jak widać świetnie się bawiła, śmiała się z cheerleaderkami ale także flirtowała z Nathanem, chyba nie zdawała sobie sprawy z tego, że raniła innych. Nagle nasze spojrzenia się spotkały, ale szybko odwróciłam wzrok i wyszliśmy ze stołówki. Szliśmy korytarzem gdy usłyszałam moje imię, odwróciłam się by zobaczyć kto mnie wołał, Camilla.
-Idźcie dogonię was- powiedziałam do Harrego.-Co chcesz?- spytałam oschle
-Możemy w końcu porozmawiać czemu mnie unikasz?- odpowiedziała pytaniem
-Myślałam, że to rozumiesz...-dziewczyna posłała mi pytające pytanie- Przyjaźnimy się od urodzenia, a Nathana znasz od niedawna, a i tak jemu wierzysz! Nie widzę dalszej przyszłości dla tej przyjaźni!- krzyknęłam, Cam chciała coś powiedzieć ale przerwała je Jessica.
-Olivia tu się podziewasz reszta cię woła- zwróciła się do mnie- O cześć jestem Jessica- podała rękę brunetce, ona nas wyminęła i pobiegła gdzieś
-Nie przejmuj się ona taka jest- uśmiechnęłam się pocieszająco, chwyciłam dziewczynę za rękę i pobiegłyśmy do reszty...
____________________________________________________________________________
Cześć, rozdział miał być wcześniej ale nie było dużo komentarzy... Czasem się zastanawiam czy ktoś w ogóle czyta to opowiadanie :/ Dlatego następny rozdział pojawi się gdy pod tym postem będzie co najmniej 5 komentarzy to nie jest dużo, nie wymagam od razu 15 czy 20. Dla mnie to naprawdę ważne, bo chciałabym kontynuować tą historię ale no skoro nie ma komentarzy to tak jakby nikt go nie czytał, no może 2 osoby :/ To tyle dziękuje, że przeczytaliście mam nadzieje, że będę mogła napisać dla was kolejne rozdziały <3 A i jeszcze dziękuje Marcie bo gdyby nie to co kiedyś napisała na Twitterze to pewnie ten rozdział by się nie pojawił, a także za komentarze <3 DZIĘKUJE i KOCHAM <33
~Emily <3
-Jasne siadaj- uśmiechnęłam się do niej, dziewczyna usiadła obok Nialla, wszyscy się przedstawiliśmy podając jej rękę.
-Więc skąd przyjechałaś?- spytał Niall uśmiechając się do niej.
-Przyjechałam z Nowej Zelandii, moja mama dostała awans i musieliśmy się przeprowadzić tutaj- odwzajemniła uśmiech
-Oo zazdroszczę ci chciałabym kiedyś pojechać do Nowej Zelandii- rozmarzyła się Eleanor a Perrie, ja i Dan przytaknęłyśmy
-Niedługo będę tam jechać na weekend bo muszę odwiedzić babcię więc może was ze sobą wezmę- zaśmiała się, już lubię tą dziewczynę. Dowiedzieliśmy się trochę rzeczy o niej wiem, że będzie chodzić ze mną, Niallem, Cam i kilkoma jeszcze osobami z naszych znajomych do klasy, więc się ucieszyłam. Zaproponowaliśmy jej przechadzkę po szkolę, z chęcią się zgodziła. Po posiłku wyszliśmy ze stołówki, kątem oka popatrzyłam na Camille, jak widać świetnie się bawiła, śmiała się z cheerleaderkami ale także flirtowała z Nathanem, chyba nie zdawała sobie sprawy z tego, że raniła innych. Nagle nasze spojrzenia się spotkały, ale szybko odwróciłam wzrok i wyszliśmy ze stołówki. Szliśmy korytarzem gdy usłyszałam moje imię, odwróciłam się by zobaczyć kto mnie wołał, Camilla.
-Idźcie dogonię was- powiedziałam do Harrego.-Co chcesz?- spytałam oschle
-Możemy w końcu porozmawiać czemu mnie unikasz?- odpowiedziała pytaniem
-Myślałam, że to rozumiesz...-dziewczyna posłała mi pytające pytanie- Przyjaźnimy się od urodzenia, a Nathana znasz od niedawna, a i tak jemu wierzysz! Nie widzę dalszej przyszłości dla tej przyjaźni!- krzyknęłam, Cam chciała coś powiedzieć ale przerwała je Jessica.
-Olivia tu się podziewasz reszta cię woła- zwróciła się do mnie- O cześć jestem Jessica- podała rękę brunetce, ona nas wyminęła i pobiegła gdzieś
-Nie przejmuj się ona taka jest- uśmiechnęłam się pocieszająco, chwyciłam dziewczynę za rękę i pobiegłyśmy do reszty...
____________________________________________________________________________
Cześć, rozdział miał być wcześniej ale nie było dużo komentarzy... Czasem się zastanawiam czy ktoś w ogóle czyta to opowiadanie :/ Dlatego następny rozdział pojawi się gdy pod tym postem będzie co najmniej 5 komentarzy to nie jest dużo, nie wymagam od razu 15 czy 20. Dla mnie to naprawdę ważne, bo chciałabym kontynuować tą historię ale no skoro nie ma komentarzy to tak jakby nikt go nie czytał, no może 2 osoby :/ To tyle dziękuje, że przeczytaliście mam nadzieje, że będę mogła napisać dla was kolejne rozdziały <3 A i jeszcze dziękuje Marcie bo gdyby nie to co kiedyś napisała na Twitterze to pewnie ten rozdział by się nie pojawił, a także za komentarze <3 DZIĘKUJE i KOCHAM <33
~Emily <3

Bardzo dobry rozdział next!
OdpowiedzUsuńCzytam i komentuję, więc... NEXT / @KATE__XX
OdpowiedzUsuńŚwietne ;)
OdpowiedzUsuńNext! Super opowiadanie.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
Usuń