czwartek, 27 marca 2014

Rozdział 6

Obudziłam się dość wcześnie, ale no cóż... Szkoła. Wczoraj nic nadzwyczajnego się nie działo, jedynie cały dzień w łóżku, z laptopem na kolanach. No bo co można robić, gdy rodziców nie ma w domu i weekend... Pewnie gdybym była kimś takim jak Sam już dawno zrobiłabym domówkę czy coś. Niechętnie wstałam z łóżka, otworzyłam szafę i wyciągnęłam z niej ubrania. Dziś zapowiadał się piękny dzień, dla tego wybrałam jasną jeansową koszulę, białą spódniczkę i baleriny, do tego bordowy plecak, i kolczyki- białe różyczki.
Wraz z tymi rzeczami weszłam do łazienki, rozebrałam się i spojrzałam na siebie w lustrze. A ty się dziwisz, że nie masz chłopaka, spójrz na siebie- grube nogi, brzuch, no i ta twarz... Radzę kupić kota- Mówiła moja podświadomość. Weszłam szybko pod prysznic przekręciłam kurek, pisnęłam gdy poczułam, że po moim ciele leci lodowata woda, choć z drugiej strony to mnie pobudziło bardziej niż wielki kubek wypełniony mocną kawą. Zakręciłam kurek z błękitnym kółeczkiem, którego kolor ani trochę nie przypominał koloru oczu Nialla jego oczy były niczym błękitne niebo w najcieplejszy dzień lata. Chwila... Dlaczego myślę o jego oczach i porównuję je do nieba... Coś ze mną jest nie tak... Po kąpieli włożyłam to co sobie przygotowałam i zrobiłam lekki makijaż, włosy zostawiłam lekko pofalowane. Zeszłam na dół, chwyciłam jabłko czyli moje codzienne śniadanie, nalałam sobie soku pomarańczowego, spojrzałam na zegarek 7:30. Cholera. Wybiegłam szybko po schodach do góry, wzięłam plecak upewniając się, że wszystko spakowałam zbiegłam na dół. Zamknęłam drzwi do domu, zakluczyłam je i biegiem ruszyłam na przystanek autobusowy. Na szczęście byłam w sam raz, od razu weszłam do dużego, piętrowego, czerwonego autobusu, zajęłam miejsce obok jakiejś starszej pani i ruszyliśmy.

-Camilla!- krzyknęła pani Hide- Cieszę się, że w końcu łaskawie ocknęłaś, mogłabyś odpowiedzieć na moje pytanie- spytała
-Mogłaby pani powtórzyć to pytanie bo nie usłyszałam- poprosiłam bardzo grzecznie co przy tej babie jest trudne, ta tylko skarciła mnie wzrokiem, a po chwili się odezwała.
-Nie usłyszałaś czy nie chciałaś usłyszeć Scott. Ta sytuacja na moich lekcjach powtarza się już któryś raz, niestety będę musiała ci postawić jedynkę- odwróciła się i podążyła swoim tłustym tyłkiem w stronę biurka.
-Nie usypiałabym gdyby pani ciekawiej mówiła - powiedziałam pod nosem a ona popatrzyła na mnie spod swoich czerwonych okularów na złotym łańcuszku.
-Coś mówiłaś?
-Nie, skąd że znowu- uśmiechnęłam się sztucznie-Głupia baba-powiedziałam pod nosem tym razem trochę głośniej, a ona się wkurzyła
-Tak moja panno nie będziesz się odzywać, myślisz, że cię nie słyszałam? Marsz do dyrektora!- krzyknęła, a ja posłusznie spakowałam swoje rzeczy do plecaka i wyszłam z klasy, mogę nawet siedzieć u dyra, który tak w sumie jest moim wujkiem, żeby tylko nie siedzieć tam z tą babą. Na ławkach przy drzwiach do gabinetu Mr. Clarck'a siedziały dwie osoby, jedną z nich był Niall, gdy mnie zobaczył uśmiechnął się, odwzajemniłam to. Usiadłam obok niego i zaczęła się rozmowa.
-Co tu robisz?- spytał blondyn
-Pani Hide się stała- odpowiedziałam dokładnie akcentując słowo "Pani Hide" na co Horan się uśmiechnął pokazując swoje białe ząbki.-A ty? Czemu nie jesteś na historii z uroczą panią Hide?
-Wiesz... Przed lekcjami zapaliłem sobie fajkę, ale nasza urocza Hide mnie przyłapała i do tej pory tu siedzę bo u dyra siedzi jakiś ważny facet, przynajmniej tak mi powiedziała Lisa- Lisa to sekretarka mojego wujka. Po chwili z gabinetu wyszedł facet w czarnym garniturze. Cholera to mój ojciec.
-Camilla co ty tutaj robisz? Nie powinnaś być na lekcji?- spytał zdenerwowanym głosem
-Ja... Ja przyszłam tu bo moja nauczycielka prosiła bym zaniosła coś wujkowi- wymyśliłam na szybkiego, wujek chyba nie uwierzył w tę bajeczkę, ale na szczęście mój tata tak. Pożegnali się i wyszedł a Dan zaprosił mnie do swojego gabinetu. Zaczęłam mu opowiadać powód dla którego tu jestem.
-Ale ja nie chcę żeby ona mnie uczyła, nie możesz mi zmienić nauczycielki?- błagałam go niemalże na kolanach.
-Cami jeszcze tylko 2 miesiące, wytrzymasz, wierzę w ciebie- uśmiechnął się ciepło, westchnęłam i odparłam

-A nie mógłbyś zrobić tak, że wysłałbyś ją na jakiś urlopik czy coś?- miałam malutką nadzieję, że jednak uda się coś zrobić, ale niestety nadzieja matką głupich. Jego wzrok już mi uświadomił, że mogę się pożegnać z pomysłem wysłania naszej kochanej nauczycielki historii na urlop. Pożegnałam się z Danem i wyszłam z jego gabinetu, był ode mnie starszy o jakieś 15 lat ale traktowałam go jak brata, który jest ode mnie starszy o jakieś 2 lata. W sumie zachowywał się jakby nadal miał 20 lat, wkurzona ominęłam Nialla bez żadnego słowa i ruszyłam na stołówkę bo akurat była przerwa na lunch. Czułam na sobie czyjś wzrok gdy się odwróciłam zobaczyłam, że obserwuje mnie pewien brunet, nawet przystojny ale jakoś mnie nie interesuje. Uśmiechnął się do mnie a ja tylko odwróciłam się nie odwzajemniając uśmiechu, może uśmiechał się do kogoś innego...

Pogoda jak zwykle mnie zaskoczyła, rano upał a teraz leje jakbym była pod prysznicem, a ja akurat nie wzięłam parasola. Szłam już prawie cała mokra chodnikiem do domu, gdy nagle przede mną  zatrzymał się czarny Land Rover. Szyba zjechała na dół a w niej ukazał się...
_____________________________________________________________
Hejka :* Dziś czwartek a rozdział miał się pojawić w piątek ale dziś jest wywiadówka i coś czuję, że zabiorą mi laptopa i wgl... Więc wolę uprzedzić, że nie wiem kiedy będzie kolejny rozdział, zależy od humoru mojej mamy. Trzymajcie kciuki żeby nie było aż tak źle... I proszę komentujcie <3 To dla mnie bardzo ważne... A ci co komentują z anonima proszę podpisujcie się <3 Do zobaczenia nie wiem kiedy ale w przyszłości <33
~Emila <3


sobota, 22 marca 2014

Rozdział 5

*Kilka godzin temu Niall*

Wiedziałem jak ta impreza będzie wyglądać gdy wezmę ze sobą Cam, ale nie obchodziło mnie to co powiedzą inni a zwłaszcza co powie Sam. Nie jestem z nią dla tego, że ją kocham czy coś, nic z tych rzeczy. To jest wredna, podła suka, jestem z nią tylko dla tego bo mój ojciec mi kazał to zrobić by utrzymywać lepsze stosunki z firmą jej rodziców. Co prawda firma moich rodziców jest większa i są większe zyski, ale oni tak jakby nam ułatwiają wybicie się. Samantha sama mi się przyznała, że mnie nie kocha, że liczy się dla niej jedynie to jak popularny jestem, i to co mam w spodniach, dla niej nasz związek polegał jedynie na seksie i publicznym "okazywaniem uczuć", chcę przez to powiedzieć, że chce mieć satysfakcję, że wszystkie dziewczyny mogą marzyć, że jest ze mną bo jestem najprzystojniejszym chłopakiem w szkole. Cóż zgodzę się z tą opinią bez wahania. Kiedyś przyznała mi, że podoba jej się niejaki Nathan, znam go znakomicie, graliśmy w jednej drużynie w piłce nożnej, tak graliśmy, byłem kapitanem dopóki ktoś (czyt. Nathan), nie wymyślił "świetnego" planu pozbycia się mnie z drużyny. Nawet pieniądze moich rodziców nie pomogły bym znów wrócił do drużyny. Teraz to ten debil jest kapitanem, co nie polepszyło sytuacji teamowi, ale znacznie ją pogorszyło, w ostatnim sezonie nie pokonaliśmy nikogo, mieliśmy ostatnie miejsce. Gdy ja byłem kapitanem, wygrywaliśmy wszystkie mecze, co roku zdobywaliśmy 1 miejsce w mistrzostwach. Byłem kapitanem, uwielbiałem piłkę nożną i dalej uwielbiam, więc kto by mógł pomyśleć, że ja zalałbym całe boisko+szatnie. Nawet trener uwierzył Nathanowi, wiecie dla czego? Bo ten sukinsyn jest jego synem! To dlatego się dostał do drużyny, chociaż, że nie umie grać... Przekląłem w myślach i obiecałem sobie, że ten skurwiel nie zniszczy mi już życia. Wchodziliśmy z Cam do domu Samanthy, gdy nagle dziewczyna się gwałtownie zatrzymała i złapała mnie za rękę. Przez moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz.
-Co jest?-spytałem, a brunetka popatrzyła na mnie przestraszonymi oczami.
-Niall, ja jednak wracam do domu-odparła i miała już kierować się w stronę bramy, ale w ostatnim momencie złapałem ją za dłoń.
-Nigdzie nie idziesz, proszę cię, wejdź tylko na chwilę, jak ci się nie spodoba to wyjdziemy- powiedziałem a ona popatrzyła na mnie ze zdziwieniem.
-Niall, nie chcę żebyś odpuszczał sobie imprezę twojej dziewczyny dla mnie, po pierwsze będzie na ciebie wściekła, więc lepiej jak zostaniesz z nią-spuściła wzrok a ja wypuściłem głośno powietrze, rozdmuchując przy tym lekko jej włosy, dziewczyna podniosła głowę a ja westchnąłem.
-Kiedyś Ci to może wytłumaczę- ponownie chwyciłem jej dłoń i weszliśmy do domu, na środku stała Sam obściskiwała się z Nathanem. Szczerze? Ani trochę mnie to nie ruszyło. Ktoś szturchnął Sam bo się od niego odkleiła i przybiegła do mnie, nie była zadowolona, patrzyła na Cami jakby chciała ją zabić. Czy ja właśnie zdrobniłem jej imie? Po chwili zorientowałem się, że trzymam dłoń brunetki, szybko ją puściłem a Sam rzuciła mi się na szyje, i zaczęła mnie całować, chciała pewnie żeby Cam się wkurzyła, ale ona patrzyła w inną stronę.
-Chodź- powiedziała uwodzicielsko Sam gdy odkleiła się, wiedziałem co chce zrobić, w sumie czemu nie. Ale..
-Czekaj ale Cam...- zacząłem
-Co cię interesuje ta szmata? Od kiedy zacząłeś się o nią martwić?- no właśnie, co się stało Horan-pomyślałem to znaczy mój rozum to powiedział. Obejrzałem się za siebie, Cam już nie było, zobaczyłem, że stała z Olivią i Harry'm. Odwróciłem się w stronę Sam i ruszyliśmy do pokoju... 
***
-Horan-powiedziała zdyszana-jesteś najlepszy-Hym zgodzę się z tym
-Tak wiem- odparłem, i już chciałem wychodzić, ale dziewczyna mnie zatrzymała
-Nie chcesz żebym ci zrobiła dobrze?- spytała, chciałem się jej zaśmiać prosto w twarz, powstrzymywałem się od wybuchnięcia śmiechem więc wyszłem z łóżka i zacząłem się ubierać-Lepszej takiej oferty nie znajdziesz- wtedy to już wybuchnąłem nieopętanym śmiechem po czym wyszłem z pokoju i udałem się do salonu. Zauważyłem Zayna więc szybko do niego podszedłem i przywitałem się, potem dołączyła reszta czyli Lou, Liam, Perrie i El, Dan rozmawiała z kimś przy barze, tym kimś okazała się być Camilla, uśmiechnąłem się pod nosem po chwili usłyszałem Nathana który stanoł obok mnie.
-Ładna ta dziewczyna, którą przyprowadziłeś-powiedział patrząc na nią wzrokiem pedofila. To prawda Cami jest śliczna. Zaraz co? Ja tak nie pomyślałem...-Wyruchałeś już ją czy nie- zaśmiał się
-Odpierdol się od niej debilu- splunąłem na co on ponownie się zaśmiał
-Czyli mogę sobie ją wziąść? Po co ja się pytam? Skoro ona i tak na ciebie nie spojrzy- przeczesał ręką włosy, miałem ochotę mu przyłożyć
-Ciekawe, to dlaczego przyszła ZE MNĄ na imprezę- uniosłem jedną brew do góry
-Dobra gra... Proponuje zakład, kto pierwszy zaliczy Camill'e wygrywa- popatrzyłem na dziewczynę
-Nie ma mowy-odparłem i już miałem iść do Cam i wziąść ją do domu, ale ten palant mnie zatrzymał
-Czyżby pan Horan ztchóżył- zaczął się śmiać- No dajesz Niall jak wygrasz to odejdę z drużyny i przyznam się, że to ja podtopiłem boisko i szatnie- zatrzymałem się, zamyślając się. Camilla nie jest jak te laski, które są do wyruchania a potem żegnam, chciałem z nią żyć w zgodzie, zależało mi na niej... Co ja pierdole... Kim ty się stałeś Horan... 
-Dobra- odparłem oddalając się
***
Wszedłem do pustaego domu, miałem ochotę rozpierdolić wszystko. Zrzuciłem wszystkie rzeczy z biurka,  zobaczyłem napis na biurku "Camilla" i "I love you Cam", przypomniałem sobie gdy to napisałem, ale wiedziałem, że nigdy nie będzie moja, więc zasłoniłem to jakimiś podkładkami, książkami, czymkolwiek by tylko nie myśleć o niej i nie widzieć tych napisów. Zacząłem traktować dziewczyny jak szmaty i pierdolić każdą by tylko zapełnić dziurę którą wytworzyła w moim sercu. Stała na balkonie, postanowiłem też się przewiedczyć. Porozmawiałem z nią chwilę, poprosiłem ją by wyszła na pole zgodziła się. Gdy tylko stanęła przy mnie, przytuliłem ją nie wiem czemu to zrobiłem... Po chwili się od siebie oderwaliśmy a ja popatrzyłem prosto w jej czekoladowe oczy, nie mogłem się opanować, serce mówiło kochaj a rozum nienawidź. Posłuchałem serca, powoli zbliżyłem twarz i zrobiłem to, pocałowałem ją. Stado motyli chciało wydostać się na zewnątrz, zaczął padać deszcz. Usiedliśmy na huśtawce i zaczęliśmy rozmawiać.
-Czemu jesteś taki miły dla mnie?- spytała
-Nadal nie rozumiem, przecież nic ci nie zrobiłem- powiedziałem a ona na mnie popatrzyła ze zdziwioną miną
-Naprawdę nie pamiętasz co mi zrobiłeś w przedszkolu?- rzekła 
-Wiesz jakoś nie pamiętam przedszkolnych lat- popatrzyłem na nią uśmiechając się, nie odwzajemniła tego.- Może mi przypomniesz- złapałem jej dłonie, głośno westchnęła i zaczęła mówić
-Chodziliśmy razem do przedszkola, no i pewnego dnia, siedziałam przy stoliku i patrzyłam jak bawisz się z kolegami, może będzie ci trudno uwierzyć ale podobałeś mi się-na jej policzku zawitały dwa rumieńce. Ja jej się podobałem jak miło- Potem zaczęłam coś rysować a ty przyszłeś z kolegami i wkleiłeś mi gumę we włosy- a tak już pamiętam, boże byłem dzieckiem tak? - Potem było już tylko gorzej, gdy ja miałam coś nowego ty musiałeś mieć coś jeszcze lepszego, ja miałam jedną przyjaciółkę z tobą przyjaźni się cała szkoła, robiłeś wszystko żeby tylko mi dopiec a ja nawet nic ci nie zrobiłam- po jej policzku spłynęła jedna łza, szybko ją wytarła chyba żebym jej nie zobaczył. Teraz dopiero zrozumiałem, to nie ona spowodowała że w moim sercu jest dziura, tylko ja. Zawsze próbowałem jej dopiec... Może dla tego, że nie potrafie okazywać uczuć...
-Tak bardzo cię przepraszam Cam, ja... Ja nie wiedziałem... Chyba powinienem już pójść-wstałem z huśtawki
-Tak ja też muszę iść- powiedziała smutnym głosem, nie czekałem długo aż wstanie, od razu się do niej przytuliłem
-Dobranoc Cami- Pocałowałem ją w policzek
-Dobranoc Niall- powiedziała chwile patrzyła mi w oczy a potem bez wachania złączyła nasze usta. Tak już prawie wygrałem zakład-pomyślałem tz. powiedział mój rozum serce zaś mówiło -Nigdy mnie nie opuszczaj Cam...


___________________________________________________________________________
No i mamy piąteczkę :D Jak wam się podoba strona Niall'a? Piszcie w komentarzu <3 Mam prośbę znacie kogoś kto robi szablony na bloga? Jak tam to piszcie pozdrowionka <3

wtorek, 11 marca 2014

Rozdział 4

-Niall? Co ty tu do cholery robisz?-spytałam gdy zobaczyłam blondyna w drzwiach
-No jak to co idziemy na imprezę-uśmiechnął się, a ja nie miałam zamiaru tego zrobić, chciałam zamknąć drzwi ale noga Horana nie pozwoliła mi na to.
-Proszę cie idź sobie, nie idę na żadną imprezę, kiedy to wreszcie zrozumiesz-powiedziałam, a on się zaśmiał i wszedł bez pozwolenia do mojego domu. Po czym powędrował schodami do góry a potem do... Mojego pokoju? Co? Nie on nie może tam wejść. Pobiegłam szybko w stronę Nialla, wyprzedziłam go i zatarasowałam mu wejście do mojego pokoju. Blondyn się uśmiechnął odwrócił na pięcie i wszedł przez inne drzwi. Cholera łazienka, tylko skąd on wiedział, gdzie jest łazienka i ona też prowadzi do mojego pokoju... Weszłam szybko do pokoju, gdzie stał już Niall i przyglądał się mu.
-Ładnie tu masz- powiedział. Czekajcie ja już nie rozumiem, czy to jest jakieś reality-show i w moim pokoju są ukryte kamery? Czy ktoś podmienił Nialla Horana, zabiera mnie na imprezę, teraz wchodzi do mojego pokoju i go chwali. Poprzedni Niall Horan, powiedziałby, że takie jak ja to nadają się tylko pod latarnie, a o moim pokoju by powiedział, że wygląda jakby wszedł do burdelu, albo w ogóle nie przekroczyłby progu mojego domu.
-Dziękuje a teraz możesz już iść.- powiedziałam, otwierając drzwi i pokazując rękom Horanowi, żeby wyszedł. Niall się uśmiechnął i otworzył drzwi do mojej garderoby,gdy ją otworzył zdziwił się i myślałam, że oczy mu zaraz wyjdą z orbit.
-Za chwilę pójdziemy ale najpierw musisz się jakoś ubrać, żebym potem mógł z ciebie to ściągnąć-
-Zaraz co?!- krzyknęłam, czy on właśnie powiedział, że po imprezie on... No wiecie...
-To co słyszałaś a teraz masz, ubierz to i zrób się na człowieka czekam na ciebie na dole-powiedział i rzucił mi ubrania a potem wyszedł. Ubrałam się, pomalowałam rzęsy tuszem do rzęs, włosy zostawiłam rozpuszczone i przeglądnęłam się w lustrze. Nie powiem chłopak ma nie zły gust, ale nie chciałam iść na tą przeklętą imprezę, wysłałam jeszcze SMS-a do Olivii, że idziemy na tą imprezę i zeszłam na dół. Po schodach schodziłam powoli bo moje szpilki nie pozwalały na szybkie chodzenie, tym bardziej po schodach. Kątem oka patrzyłam na Nialla, oczy prawie wychodziły mu z orbit a usta były ułożone w kształcie litery "o". Jak zeszłam po schodach, podeszłam do niego i zamknęłam mu usta.
-Uważaj bo ci mucha wleci-zaśmiałam się
-Wyglądasz... Wyglądasz-jąkał się a ja się zaśmiałam, i wyszłam do kuchni po szklankę wody
-Jak dziwka? Wiem już mi to mówiłeś tylko jakieś milion razy- krzyknęłam z kuchni i nalałam wodę do szklanki.-Chcesz?-spytałam gdy weszłam do salonu
-Tak, dziękuje, chciałem powiedzieć, że wyglądasz świetnie-zarumieniłam się i spuściłam głowę, zauważyłam, że Niall ma dość duże wypuklenie w kroczu i średniej wielkości plamkę. Zaśmiałam się, a chłopak na mnie dziwnie popatrzył, pokazałam mu palcem o co chodzi. Niall spojrzał na swoje spodnie, przeklął i powiedział, że zaraz wróci i wybiegł z domu. Zaczęłam się śmiać tak, że zaczął mnie boleć brzuch. Po 15 minutach Horan wrócił w innych spodniach, a ja ledwo co przestałam się śmiać.
-Widzisz jak na ciebie reaguje?- zaśmiał się
-Co zrobiłeś z Niallem Horanem który nazywa mnie dziwką, i w ogóle-uśmiechnęłam się a blondyn się lekko zdziwił.
-Czemu tak myślisz?- spytał
-No wiesz, kiedyś nie wziąłbyś mnie na imprezę, nie chwaliłbyś mojego pokoju, nie mówił mi, że wyglądam świetnie, i nie stanąłby ci na mój widok- spuściłam głowę- I prawie pocałowałeś mnie dziś a ty nigdy byś tego nie zrobił...-powiedziałam a on uniósł moją głowę do góry
-Może się zmieniłem...- 
 ***
Impreza była dość fajna, najlepsza była akcja Sam gdy mnie zobaczyła, myślałam, że jej głowa wybuchnie, albo pobije Nialla, od tamtej pory nie widziałam ani jej ani blondyna, cały czas myślałam nad tym co mi powiedział w domu, że się zmienił, to nie mogła być prawda, bo przecież tacy ludzie jak on nigdy się nie zmieniają.
-Camilla słuchasz mnie?- szturchała mnie Ol
-Tak, tak zamyśliłam się- odpowiedziałam uśmiechając się.
-Nieważne, mówiłam, że planujemy gdzieś wyjechać z Harrym w następny weekend, i pomyślałam, że może się dołączysz-zaproponowała blondynka. Hym, wyjazd? W sumie, czemu nie? Można się na chwile wyrwać.
-Jeżeli nie będę wam przeszkadzać, to czemu nie. A ktoś jeszcze będzie?-
-Yy, tak, mają być znajomi Harrego- Oh... Znajomi Harrego, mogłam się tego spodziewać. Znajomi Harrego, to przede wszystkim narkomani. Nie byłam zbytnio przekonana by tam jechać, ale Ol zaczęła mnie prosić, więc musiałam się zgodzić.
***
Zbliżała się już 1 w nocy, Harry był na haju od jakiś dwóch godzin, Olivia cały czas patrzyła, czy wszystko z nim w porządku, a czasem rozmawiała ze mną. Ja natomiast, siedziałam przy barze, czasem jakiś chłopak poprosił mnie do tańca, ale odmawiałam, jakoś nie miałam ochoty z nikim tańczyć, po prostu chciałam już wracać do domu, im dłużej tu siedzę tym jest coraz nudniej. Choć w sumie nie jest tak źle, poznałam Danielle, to znaczy już ją znałam bo chodzi do nas do szkoły i gadałam z nią kilka razy, ale teraz jakoś bardziej się zbliżyłyśmy. Nie jesteśmy jakimiś super koleżaneczkami tylko po prostu polepszyły się relacje pomiędzy nami. Dowiedziałam się, że kiedyś przyjaźniła się z Samanthą ale kilka lat temu zrobiła jej takie świństwo, że nie wiem jak Niall jeszcze z nią jest. Mianowicie, to było tak, Dan poznała fajnego chłopaka był naprawdę przystojny, spędzali ze sobą mnóstwo czasu. Któregoś dnia odwołał spotkanie, bo miał w następny dzień jakiś ważny sprawdzian i musiał się uczyć, po dwóch godzinach dostała SMS-a żeby do niego przyszła. Tak więc zrobiła, zadzwoniła dzwonkiem, ale otworzyła jej Sam i zaczęła mówić, że tacy chłopcy jak on nie umawiają się z takimi jak Danielle. Ona się załamała takimi słowami od własnej przyjaciółki i uciekła, płakała tak, że nic nie widziała, uniknęła śmierci bo o mały włos nie potrącił jej samochód. To dzięki Liam'owi żyje, bo on ją pociągnął do tyłu, do dziś są ze sobą i tworzą idealną parę, a z Sam już się nieprzyjaźni. Pewnie zastanawiacie się co z Niallem i Sam, ona mu powiedziała, że się naćpała, że nie wie co robi, przepraszała go a on tak zwyczajnie uległ. Dan mi też powiedziała, że Sam zdradzała Horana więcej razy niż on z nią się kochał, ale on o niczym nie wiedział, to znaczy Dan mu kiedyś o tym powiedziała, ale Sam wyjechała z tekstem, że chce jej go odebrać, że jest zazdrosna i w ogóle, jak zwykle Niall uwierzył. Postanowiłam znaleźć blondyna bo Ol pojechała odwieźć Hazzę a Dan z Liamem już wyszli. Nigdzie nie mogłam go znaleźć, no trudno wrócę na piechotę. Przepychałam się przez tłum, w końcu doszłam do wyjścia. Szłam dość długo, ulice były puste, co jakiś czas przejeżdżał jakiś samochód. Jak na 2 w nocy było dość spokojnie. Po 30 minutach byłam już w domu. Moi rodzice spali więc musiałam być jak najciszej, weszłam do łazienki i zmyłam makijaż, z kąpielą już sobie odpuściłam, bo jak włączę wodę 
obudzę rodziców. Włożyłam dresy i weszłam do pokoju, zauważyłam, że u Nialla w pokoju świeci się światło. Wyszłam na balkon by pooddychać świeżym powietrzem. Po chwili Horan zrobił to samo.
-Cześć, dlaczego wyszłaś?- spytał 
-Wiesz nudno było, nie widziałam cię nigdzie, więc pomyślałam, że nikt nie zauważy jak wyjdę- wytłumaczyłam się, a blondyn zaciągnął się papierosem po czym wypuścił szary dym który poleciał w moją stronę.-Ty palisz?-spytałam
-Ja zauważyłem-spuścił wzrok- Nie, nie nałogowo, czasem sobie zapalę, ale to tak na odreagowanie, możemy porozmawiać?- spytał a ja się zaśmiałam 
-Przecież już rozmawiamy- tym razem to on się uśmiechnął
-Ale nie w takiej odległości, możesz zejść na dół- zastanowiłam się chwilę, może to dobry pomysł.
-Okej to spotkajmy się na ulicy- powiedziałam i dopiero teraz do mnie dotarło co właśnie powiedziałam. "Spotkajmy się na ulicy" czy to nie brzmi trochę dziwnie? No nic, weszłam do pokoju, zeszłam jak najciszej po schodach do ganku gdzie ubrałam bluzę i buty i wyszłam z domu. Na zewnątrz czekał już blondyn.
-A więc jestem- powiedziałam a on się do mnie przytulił, byłam zdziwiona nawet nie wiecie jak bardzo. Było czuć, że się poperfumował, chodź trochę czuć od niego było papierosami. Po chwili się ode mnie oderwał.
-Przepraszam, po prostu potrzebowałem tego- uśmiechnęłam się 
-Nic się nie stało. Too o czym chciałeś porozmawiać- spytałam a on pokazał swoje białe ząbki i założył mały kosmyk moich włosów za ucho. Po czym zbliżył się, był coraz bliżej, czułam jego oddech na twarzy. Zrobił to, pocałował mnie. To był mój pierwszy pocałunek, co prawda z moim wrogiem, ale było miło, nawet bardzo, to był najlepszy pierwszy pocałunek, żeby było jeszcze romantyczniej spadł deszcz, uśmiechnęłam się przez pocałunek. W końcu się od siebie oderwaliśmy on się uśmiechnął ja też. 
-Może się przejdziemy- zaproponował
-W taki deszcz? Może chodźmy na huśtawkę do mnie tam jest dach i jest sucho- powiedziałam na co on się zaśmiał...

 ________________________________________________________
No więc witajcie miśki :* Jak wam się podoba? Niall w końcu całuje Cam i jeszcze w deszczu, czy to nie jest romantyczne? Om *.* Sama bym tak chciała no :< Jestem teraz chora więc miałam dużo czasu by napisać kolejny rozdział, może następny pojawi się nie długo, zależy od komentarzy :D Im więcej komentarzy tym częściej dodawanie rozdziały hehe :D Mam do was prośbę, mianowicie chodzi mi o szablony na bloga, nie wiece kto mógłby mi zrobić taki i na jeszcze jednego bloga który jest w trakcie tworzenia? Bardzo bym prosiła o info a może ktoś z was potrafiłby? Jak coś to piszcie i do zobaczenia w następnym <333

niedziela, 2 marca 2014

Rozdział 3

Patrzyliśmy sobie nadal w oczy, on zaczął zbliżać swoją twarz do mojej, moje serce zaczęło szybciej bić, był już coraz bliżej nasze twarze dzieliły milimetry gdy nagle ktoś zadzwonił do drzwi. W duchu cieszyłam się, że nic się nie wydarzyło. Chłopak przewrócił oczami i poszedł otworzyć a ja kończyłam układać ser na pizzy. Usłyszałam że coś mówili.
-Siema stary- powiedział jeden
-Cześć- odpowiedział Niall
-Umyłbyś głowę bo masz całą białą-  zaśmiał się któryś z chłopców
-To ta dziwka mi wsypała mąkę na głowę- powiedział a te słowa mnie lekko zabolały ,  w sumie przyzwyczaiłam się do tego że tak mnie nazywał, ale myślałam, że to już przeszłość. Myliłam się. Wrócił ze swoimi kolegami do kuchni i włożył pizzę do pieca, wzięliśmy się za robienie projektu. Robiliśmy już go od 30 minut, usłyszeliśmy że piec już się wyłączył, czyli pizza była już gotowa, wyszliśmy z salonu, wyciągnęliśmy pizzę, rozłożyliśmy na talerze i zaczęliśmy jeść. Zjadłam jeden kawałek i już nie mogłam poszłam odłożyć talerz ale Horan mnie zatrzymał.
-Ej no zjedz jeszcze od dwóch kawałków pizzy dupa ci nie urośnie- zaśmiał się
-Nie mam ochoty- powiedziałam i podążyłam w stronę kuchni, gdy tam byłam słyszałam tylko jak oni marudzili jaka to ja jestem okropna i tak dalej. Nie chciałam już słuchać dlatego wróciłam do salonu, a rozmowy momentalnie ucichły.
-Myślicie że nie słyszałam?- powiedziałam i usiadłam na kanapie. 
-Nieważne, wracajmy do pracy- powiedział jeden z kumpli Horana
-Może na dziś już skończymy, bo wiecie za dwie godziny jest ta impreza u Sam i nie wypadałoby się nie zjawić- powiedział Horan przeczesując palcami jego blond włosy.
-Chcesz to teraz skończyć?-wybuchłam w tym momencie- nie mamy praktycznie nic a ty chcesz tak po prostu skończyć i iść sobie na jakąś bezsensowną imprezę?- powiedziałam a oni dziwnie na mnie popatrzyli
-Spokojnie skarbie mamy jeszcze całe dwa miesiące- powiedział Horan i poklepał mnie lekko po udzie-A impreza nie jest wcale bezsensowna, chodź sama się przekonasz- 
-Co? Chyba cię coś boli, nigdzie z tobą nie pójdę, na pewno nie do niej- powiedziałam i oparłam się o kanapę 
-Nie jest tak źle, jak ci moje towarzystwo nie pasuje to weź tą swoją ''przyjaciółeczkę'' i jej chłoptasia- powiedział, i mówiąc przyjaciółeczkę zrobił w powietrzu dwa cudzysłowy. Nie chciałam tam iść, gdyby nie była to impreza u Sam to może bym się przełamała ale nigdy w życiu do niej nie pójdę. 
-Dobra my się zbieramy do zobaczenia na imprezie Nialler, nara Scott.- powiedzieli chłopcy i wyszli, ja tego nie zrobiłam bo wiedziałam że trzeba jeszcze posprzątać, wiem że to trochę głupio wygląda bo sprzątam u kolesia którego nie znoszę, ale przecież ten bałagan w połowie spowodowałam ja. Poszłam do kuchni i zaczęłam chować produkty, gdy do kuchni wbiegł Horan bez koszulki. Nigdy go takiego nie widziałam, miał zajebiście wyrzeźbioną klatę, dopiero po chwili zorientowałam się, że się mu przyglądam dokładnie i do tego przygryzam dolną wargę.
-No nareszcie się ocknęłaś- zaśmiał się- co ty ty jeszcze robisz nie powinnaś się szykować na imprezę?-
 -Chciałam ci pomóc posprzątać, a na imprezę mówiłam ci że się nie wybieram- powiedziałam
-Sprzątać nie musisz, wystarczy jeden telefon i ktoś zaraz będzie, a na imprezę idziesz, musisz się chodź raz zabawić- 
-Mówiłam ci, ja nigdzie nie idę! Czy twój mały jak fasolka móżdżek już rozumie?- powiedziałam z oburzeniem
-Pomyśl że to nie jest u Sam, pomyśl że to będzie u jakiejś zwykłej dziewczyny, a tak po za tym w czym ci ona przeszkadza? Ej czy ty czasem nie jesteś zazdrosna?- spytał i uśmiechnął się chytrze 
-Haha co? Czy ty kiedyś myślałeś normalnie? Koleś ja nie byłam, nie jestem i nigdy nie będę zazdrosna o takiego dupka jak ty- powiedziałam i chciałam już wychodzić ale on złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie 
-Wiem że ci się podobam, czemu to ukrywasz?- spytał
-Ty? Mi? Chyba śnisz- zaśmiałam się
-Nie udawaj, widziałam jak na mnie patrzyłaś, jak tu wszedłem, twoje źrenice powiększyły się a ty przygryzłaś dolną wargę-
-Czy to oznacza że mi się podobasz? Człowieku ty chyba masz nie równo pod sufitem, popatrzyłam tak na ciebie bo nie wiedziałam że taki dupek jak ty może mieć tak zacną klatę więc nie wyobrażaj sobie zbyt wiele- powiedziałam i wyszłam z kuchni kierując się wyjścia 
-Przyjdę po ciebie o 17 bądź gotowa- krzyknął gdy wychodziłam, nie miałam zamiaru iść na żadną imprezę. Nie z nim, nie do Sam. Od razu gdy weszłam do pokoju zadzwoniłam do Ol, opowiadając jej o wszystkim. Namawiała mnie na tą imprezę bo Harry też miał tam iść z kolegami ale ja nie chciałam tam iść, nie zauważyłam że minęło już trochę czasu odkąd wróciłam do domu, nasze rozmowy z Olivią mogłyby trwać wieki. Poszłam na dół oglądnąć jakiś ciekawy film, rodzice dziś musieli wyjechać na delegacje na weekend, dostali nową, dobrze płatną pracę ale jej wadą było to że często ich nie było w domu. Z myślenia wyrwał mnie dzwonek do drzwi, poszłam do drzwi, otworzyłam je a tam...
_________________________________________________________________
No więc kolejny rozdział już jest :D Mam nadzieję że się podoba :D