*Narrator*
Następnego dnia Niall z tym samym entuzjazmem i tą samą nadzieją, że Emily się obudzi, jechał do szpitala. Gdy doszedł do jej sali zorientował się, że nie ma jej tam. Spanikowany wybiegł na korytarz i zaczął pytać każdej pielęgniarki gdzie znajduje się dziewczyna. Dopiero przy recepcji powiedziano mu, że w nocy zaczęła się budzić, ale jej stan się pogorszył i została przeniesiona. Kiedy Niall dowiedział się gdzie leży, szybko pobiegł w stronę tej sali. Po drodze spotkał lekarza Em, który nie miał zbyt dobrych wiadomości.
-Niestety, pacjentki stan się bardzo pogorszył, obudziła się, ale nie wiadomo czy została jej nawet doba- do oczu chłopaka dopłynęły mu łzy, ominął doktora i wszedł do jej sali, Em miała odwróconą głowę do okna, nie zauważyła, że Niall jest obok niej, a w głębi serca bardzo o to prosiła, wiedziała, że nie zostało jej dużo czasu chciała go spędzić razem z nim. Niall ujął jej dłoń, jego oczy były już całe we łzach widząc jak dziewczyna jest blada i słaba. Emily odwróciła głowę by zobaczyć kto przyszedł, gdy go zobaczyła, uśmiechnęła się na tak szczerze jak tylko mogła. Bardzo chciała go przytulić, ale nie mogła.
-Przepraszam- szepnęła, chłopak lekko się uśmiechnął i dotknął jej policzka, był zimny jak całe ciało dziewczyny.
-Wiem, że tego nie chciałaś- odpowiedział i uklęknął przy niej patrząc jej w oczy.
-Nie zostało mi dużo czasu...- zamknęła na chwilę oczy, ale po chwili je otworzyła.
-Proszę, nie zostawiaj mnie, nie teraz- błagał całując jej dłoń, dziewczyna uroniła kilka łez, a on ją mocno przytulił.
-Kocham cię- szepnęła, czując się dumnie, że to w końcu powiedziała, Niall szeroko się uśmiechnął się na te słowa.
-Ja ciebie też- zbliżył się do niej i złożył pocałunek na jej zimnych ustach.
-Obiecaj mi coś, jak umrę to zapomnij o mnie, znajdź tą jedyną, z którą będziesz chciał założyć rodzinę, zestarzeć się, a następnie umrzeć- mówiąc to coraz bardziej słabła.
-Nie, to ty jesteś tą jedyną i jeżeli ty umrzesz zrobię to samo, zrobię wszystko, żeby tylko być z tobą- położył się obok niej i mocno ją do siebie przytulił. -Wszystko będzie dobrze- szepnął do jej ucha. Dziewczyna zaczęła tracić wszystkie siły jej tętno słabło, Niall popatrzył na aparaturę, gdy zobaczył, że Em powoli umiera, zerwał się na nogi.
-Kocham cię, proszę cię nie zostawiaj mnie- powiedział ze łzami w oczach, które powoli zaczęły spływać po jej twarzy, szybko wybiegł z sali i zaczął wołać lekarzy, kazali mu zostać na korytarzu. Trwało to już ponad półgodziny Niall zaczął się coraz bardziej niepokoić, ale nadal miał nadzieję. Gdy lekarz wyszedł z jej sali szybko do niego podbiegł i zaczął pytać co z jego ukochaną.
-Niestety... Jej organizm był za słaby, Emily odeszła, może pan jeszcze wejść do środka pożegnać się z nią- nie czekał długo, gdy zobaczył jej bladą jak ściana twarz, wybuchnął płaczem, podszedł do jej łóżka, chwycił jej dłoń i ostatni raz pocałował. Wiedział, że to koniec, że nie da się już jej uratować, że odeszła. Gdy pielęgniarki zakryły jej ciało wybiegł ze szpitala i wsiadł do auta. Wysłał wiadomość do swoich i Em znajomych, że dziewczyna nie żyje. Zapalił samochód i wyjechał na autostradę, nie jechał szybko, przejeżdżał obok kościoła i zatrzymał się. Wyszedł z auta i poszedł w stronę wielkich drzwi, gdy je otworzył w środku świeciły się tylko świece i było pusto, usiadł w pierwszej ławce i zaczął się modlić i pytać dlaczego Bóg odebrał mu jego anioła. Po piętnastu minutach siedzenia w zimnym kościele wyszedł z niego i znowu jechał autostradą, nie wiadomo gdzie. Trzymał mocno kierownicę, nie przestał płakać, usłyszał dzwonek swojego telefonu, który go informował o otrzymanej wiadomości. Odblokował ekran i przeczytał go, był od Harrego.
Nie rób nic głupiego.
Popatrzył przed siebie, zobaczył, że daleko przed nim jedzie ciężarówka, napisał jeszcze tylko do Harrego "Przepraszam" i przyspieszył. Był już coraz bliżej wielkiego samochodu.
-Kocham cię Em, chcę być z tobą, na zawsze- światło ciężarówki oślepiło go, a potem nie było już nic. Zginął na miejscu, nie było dla niego ratunku.
Teraz są razem tam na górze, na zawsze...
A więc to już koniec... Musiałam to zakończyć, ponieważ nie miałam już pomysłu co dodać w tym opowiadaniu. Przepraszam, możecie mnie znienawidzić... Chciałabym jeszcze podziękować wszystkim, którzy czytali moje denne opowiadanie. Za komentarze. Za wyświetlenia. Za wszystko.
Pewnie wszyscy myśleliście, że to skończy się happy endem, że Em z tego wyjdzie, założą w przyszłości rodzinę i tak dalej? Przepraszam, że was zawiodłam. Nie wiem czemu, ale pisząc to popłakałam się. Chciałabym, żeby każdy kto przeczyta epilog skomentował choćby jednym słowem "Czytałam/em"
Dziękuję za poświęcenie swojego cennego czasu dla mnie i mojego opowiadania.
W tym miejscu chciałabym też zaprosić na mojego drugiego ff HARDpewnie teraz jesteście źli bo piszę sobie tam ten a tego kończę... Przepraszam, ale Marta miała rację nie da się pisać 2 opowiadań jednocześnie, trzeba mieć serio dużo czasu...
Tak więc to tyle tutaj, jeszcze raz wam dziękuję i do zobaczenia w HARD :)
KOCHAM WAS <3
~Emily <3
O Moj Boże :'( nie wiem nawet co powiedziec/napisac oczywiscie nie znienawidzilam Cie no cos Ty nawet jak moglas tak pomyslec epilog jest cudowny i wgl tak wzruszajacy ze placze sorry co ja gadam ja rycze... owszem liczylam ze zakonczysz szczesliwie ale tak tez jest pieknie moze nawet lepiej. Cale opowiadanie bylo zajebiste i bardzo zaluje ze tak nagle i szybko zakonczylas :(
OdpowiedzUsuńOczywiscie rozumiem ze nie masz czasu, ja tez go prawie nie mam.
Postaram sie tez zajrzec na nowe ff jak tylko znajde dluzsza chwilke.
Dziekuje jeszcze raz i Pozdrawiam <3 <3 Ania
Ja mam tylko jedno pytanie.
OdpowiedzUsuńJAK
Nie wiem co i jak, ale to pytanie cholernie mnie nurtuje.
JAK?
No JAK?! O.O
Czemu ona umarła, czemu to sie tak potoczyło, dlaczego tak to sie skończyło i w ogóle to czemu sie to skończyło.
WHY
Nie ogarniam. Serio.
I nie moge powiedzieć czy podejrzewałam że będzie happy end i w ogóle, bo jeżeli ktoś serio czyta to zdanie na ten temat zmienia sie raptownie co chwile i dopiero przy końcu można sie czegoś już tak naprawde domyślać co i tak zawsze sie jebie :o
Ale moge za to powiedzieć, że totalnie nie spodziewałam sie epilogu. Nie teraz przynajmniej. Nie w tym momencie! :o
Za wcześnie. Zdecydowanie za wcześnie...
Smutno :c
Ale mimo to był też i fragment, który całkowicie mnie rozjebał. W tym wypadku był to Niall i moment, w którym położył się obok Em, mówił że będzie dobrze a jak wszystko zaczeło sie jebać to automatycznie zerwał sie z łóżka jak oparzony xD jak sb to wyobraziłam... DŻIZAS! xD
A tak to wszystko było tak bardzo smutne... Jej śmierć, on wjeżdżający w ciężarówkę... Masakra :o
Miałam łzy w oczach. Serio. I w sumie to nadal mam no ale... Nieee. Nic.
No ale cóż...
Strasznie szkoda, że już to skończyłaś, bo bardzo przywiązałam sie już do tej historii... :c
Szkoda :c
No ale jest jeszcze HARD. I mam nadzieję, że tam wena cie nie opuści i rozdziałów będzie o wiele, wiele więcej... :D
Czekam na nowy na HARD, a tutaj... No aż szkoda sie żegnać z tą historią :c
Przepraszam jeszcze za błędy jeżeli jakieś wystąpiły, ale Zayn lubi sie wygłupiać...
Dziękuję ci skarbie za stworzenie tej wspaniałej historii <3
ILYSM <3
Na zawsze twoja bardzo teraz smutna...
@LoveWithHarold
Przyznam się. Płakałam w pewnym momencie. Po prostu byłam emocjami z Niallem...
OdpowiedzUsuńKocham to, ale skoro to koniec. Nie wiem co napisać, bo szczerze jestem beznadziejna pożegnaniach.
Będę czytać Twoje nowe ff HARD, ale póki co... to mam trochę za mało czasu. Nawet jeśli miałam pisać własne ff... ;/
To opowiadanie napewno wyrażało wiele emocji. Dziękuje ci za to. :')
ILYSM ;*