Cześć, nie wiem czy czytacie notki na dole, dlatego piszę ją tutaj, mianowicie zauważyłam, że od ostatniego rozdziału przybyło około 300 wyświetleń a komentarzy było 6 więc coś mi tu nie pasuje. Teraz chcę wam coś zaproponować, a chodzi o to, że ja wyjeżdżam 3 lipca do Włoch na prawie 2 tygodnie, czyli nie będzie wtedy rozdziału i jeżeli do piątku będzie powyżej 10 komentarzy dodam rozdział przed 3 lipca i prawdopodobnie zniosę limit komentarzy i niech jedna osoba nie pisze więcej niż 1 komentarz... Proszę, wystarczy jedna głupia kropka, przecinek, serduszko, uśmiech cokolwiek... Jeżeli to przeczytałeś dziękuje i przepraszam, że zmarnowałam twój cenny czas, rozdział jest nawet krótki ale jeżeli będzie te 10 komentarzy to kolejny będzie dłuższy, obiecuje :) Miłego czytania :)
Droga przeminęła nam w totalnej ciszy, jedynie w tle cicho grało radio. Nie fatygowałam się by zapytać gdzie jedziemy, bo i tak Niall nie odpowiedziałby mi. Po niecałych 15 minutach blondyn zatrzymał samochód, parkując wcześniej na pustym parkingu. Odpięłam pasy, Niall w tym czasie okrążył auto i otworzył mi drzwi. Moim oczom ukazało się wysokie wzgórze, które było pokryte białym puchem, dobre miejsce dla dzieci na zjeżdżanie na sankach, ku mojemu zdziwieniu nie było tu ani jednej osoby oprócz nas.
-Panie przodem- powiedział Niall, gdy byliśmy przy schodach prowadzących na szczyt wzgórza, pokazał na nie ręką, a ja zaczęłam po nich wychodzić. Im wyżej się znajdowaliśmy tym bardziej byłam zmęczona, tych schodów było bardzo dużo i byłam z siebie dumna, gdy wyszłam na samą górę. Oparłam się o ławkę i schyliłam by móc wyrównać oddech i odpocząć, odwróciłam się w stronę Nialla, który nie był ani trochę zmęczony tylko się uśmiechał.
-Chodź- wyciągnął rękę, którą po chwili chwyciłam, a chłopak lekko pociągnął mnie bliżej barierki. Moim oczom ukazała się przepiękna zimowa panorama Londynu, całe miasto pokryte było białym puchem co wyglądało jak w jednym z tych romantycznych filmów, których po części nie znoszę, ale to już inna bajka. Poczułam jak ktoś łapie mnie od tyłu, tym "ktosiem" był nie nikt inny jak Niall, rozpoznałam go po zapachu jego perfum, które pachną niebiańsko.
-Tu jest pięknie- powiedziałam oglądając każdy szczegół, by zapamiętać ten widok.
-Wiem, znalazłem to miejsce rok temu przez przypadek, gdy jest mi źle przychodzę tutaj, zawsze jest tu pusto i można się odprężyć i zapomnieć o problemach- oznajmił, a ja się uśmiechnęłam i odwróciłam w jego stronę. Chłopak oparł swoje czoło o moje, a jego kąciki ust uniosły się do góry.
-Tak bardzo chciałbym cię pocałować- szepnął prawie niesłyszalnie i zbliżył się. Nie Camilla, nie możesz- karciłam się w myślach, szybko odsunęłam twarz, tak by moje usta nie mogły się spotkać z jego, z czego najwyraźniej nie był zadowolony.
-Przepraszam, ale ja na razie nie chcę niczego więcej niż przyjaźni, uważam, że to za wcześnie- powiedziałam to bardzo powoli, tak by się nie pogubić w tym co mówię, ale także dla tego by w jakiś sposób go nie urazić. Oczywiście to wszystko nie było prawdą, bardzo chciałabym być z Niellem i całować go, ale boje się, że to zepsuje i po kilku tygodniach będę wypłakiwać się w poduszkę, po za tym nie wiem czy nie robi tego z powodu zakładu, o którym "nie wiem". Niall nic nie powiedział tylko spuścił głowę. Odwróciłam się żeby jeszcze raz spojrzeć na zaśnieżony Londyn, po czym odezwałam się, przerywając tym samym niezręczną ciszę.
-Może powinniśmy już wrócić- blondyn lekko skinął głową, ale nadal nic nie powiedział, odwrócił się na pięcie i zaczął schodzić na dół. Czyżbym go skrzywdziła? Nie zastanawiałam się dłużej i zaczęłam iść za nim. Pod koniec schodków zamyśliłam się i poślizgnęłam, przez co upadłam na zimny kamień, a moja pupa zaczęła bardzo boleć, ale Niall nie był tak miły by mi pomóc tylko szedł dalej, w końcu pozbierałam się, oczepałam się ze śniegu i poszłam szybkim krokiem w stronę samochodu, w którym już siedział Niall. W drodze powrotnej panowała niezręczna cisza, nawet radio nie grało, gdy podjechaliśmy pod mój dom nie pożegnaliśmy się, ponieważ od razu wyszłam z auta i poszłam w stronę domu. Przed zamknięciem swoich drzwi, usłyszałam jak Niall mocno zatrzaskuje swoje.
*Kilka dni później*
Od ostatniego wydarzenia na wzgórzu nie widziałam Nialla ani raz, w jego pokoju panowała ciemność, tylko raz przed wczoraj około godziny 3 nad ranem w jego sypialni świeciło się światło. Pamiętam, że miałam uchylone okno i obudził mnie hałas tłukącego szkła, wtedy jedynie go zobaczyłam, był z jakąś dziewczyną, wyglądała znajomie ale nie dane mi było przyjrzeć się jej twarzy gdyż chwilę potem wylądowali na łóżku, zdejmując albo raczej zrywając z siebie ubrania, szybko zamknęłam okno i z powrotem położyłam się spać. Pokręciłam głową, żeby wyrzucić to wspomnienie. Dziś moja "siostra" ma nam przedstawić swojego nowego chłopaka, tak bardzo nie mogę się doczekać... Czujecie tą ironie? Dochodziła już 19 czyli, że za chwile ten ktoś ma przyjść, ubrałam się dość zwyczajnie bo przecież to nie będzie nikt szczególny. Usłyszałam dzwonek do drzwi dlatego zaczęłam schodzić po schodach. Doszłam do salonu i go zobaczyłam. O nie... To nie może być... Niall... Mój Niall... MÓJ Niall jest chłopakiem mojej "siostry".
10 komentarzy=rozdział przed 3 lipca
5 komentarzy= rozdział dopiero po 15 lipca
poniedziałek, 23 czerwca 2014
środa, 18 czerwca 2014
Rozdział 15
Stałam na ganku jak wryta, nie wiedziałam o co chodzi... Czy tu są jakieś ukryte kamery? Pomyślałam, mój tata też nie wiedział jak się ma zachować, jedynie moja mama postanowiła się odezwać.
-Może wejdziesz do środka i nam wszystko wytłumaczysz- dziewczyna weszła głębiej do domu, zostawiając walizkę przy szafie. Ściągnęła buty, powiesiła kurtkę obok mojej i wszyscy udaliśmy się do salonu.
-Chcesz się czegoś napić?- spytałam z grzeczności, brunetka pokiwała głową i poprosiła o herbatę, poszłam do kuchni i postawiłam wodę na palnik. Wróciłam do rodziny i nowo poznanej dziewczyny i zajęłam miejsce przy stole.
-Więc... Opowiedz co cię do nas sprowadza- zaczęła moja mama, Cassie westchnęła i zaczęła mówić.
-Jak już wcześniej wspominałam nazywam się Cassie Morgan, jestem córką Kate Morgan, czyli byłą żoną pana Josha, to znaczy taty to znaczy... Nieważne... Moja mama nigdy nie mówiła mi nic o panu, zawsze mówiła, że mój tata zginął w wypadku samochodowym. Pół roku temu wykryto u niej raka piersi, niestety było już za późno by ją uzdrowić- po jej policzku zaczęły lecieć łzy- Miesiąc temu zmarła, zostawiła mi list, w którym napisała, mi całą prawdę, poprosiła mnie w nim abym dała drugi list panu, jeżeli pana znajdę.- Wyszła na chwilę z salonu, w kuchni rozniósł się dźwięk gwizdka sygnalizującego, że woda jest już gotowa. Włożyłam do filiżanki torebkę z herbatą i zalałam wrzątkiem , nie wiedziałam czy Cassie słodzi, dlatego na tackę położyłam również cukierniczkę i zaniosłam do salonu gdzie już wszyscy siedzieli, a przed moim tatą leżała biała koperta. Brunetka podziękowała za herbatę, usiadłam obok mamy, mężczyzna wziął papier do ręki i zaczął czytać po cichu tak, że nie było nam dane usłyszeć co jest tam napisane. Gdy skończył schował głowę w dłoniach i głośno westchnął, moja mama spojrzała na kartkę.
-Możesz mi to wytłumaczyć?!- podniosła głos i wyszła do kuchni, tata poszedł za nią, a ja wzięłam list i go przeczytałam.
Josh
Minęło już 18 lat odkąd urwał się nasz kontakt, nigdy nie powiedziałam Ci, że mamy dziecko bo odszedłeś do innej. Pamiętasz jak przyrzekałeś przed ołtarzem, w zdrowiu i chorobie, i że nie opuszczę Cię aż do śmierci? Zawiodłeś, nie minęło pół roku, a ty już miałeś romans, nie wiem czy dlatego ode mnie odszedłeś, czy dlatego, że nie byłam wystarczająco dobra dla Ciebie. Po Twoim odejściu byłam u lekarza, wyszło, że od miesiąca byłam w ciąży, ale ciebie już nie było. Postanowiłam, że sama je wychowam i udało się, tylko, że teraz umieram, mam raka piersi, którego nie można już wyleczyć, pewnie przeczytasz ten list gdy mnie już nie będzie, albo nie przeczytasz go w ogóle. Chcę Cię jedynie prosić, abyś zaopiekował się Cassie, chcę abyś dał jej ciepło i bezpieczeństwo, bo to Twoja córka i coś się jej należy, po tym jak nas zostawiłeś. Nigdy nie miałam talentu do rozpisywania się, co chyba doskonale wiesz... Dlatego o nic więcej Cię nie proszę tylko o bezpieczeństwo dla mojej córki, do zobaczenia w innym świecie.
Kate.
Ten list był taki... Nie wiem jak to określić, nie bardzo chciało mi się wierzyć w te słowa, ale po minie mojego ojca wszystkie wątpliwości jakby zniknęły. Czyli Cassie jest moją przyrodnią siostrą... Chyba... Nie wygląda na jakąś zadufaną w sobie panienkę, ale nigdy nie ocenia się książki po okładce. Przeprosiłam dziewczynę i wyszłam z salonu do kuchni.
-Co teraz zrobimy?- spytałam, widząc moją mamę, wiedziałam, że była załamana, w sumie tata tak samo.
-Nie wiem, może niech zostanie na kilka dni, zrobię test na ojcostwo i zobaczymy jak to się potoczy dalej- zaproponował mój tata. Mama chciała coś powiedzieć ale zamknęła buzie i tylko skinęła głową. Oznajmiliśmy dziewczynie, że na razie będzie spała w pokoju gościnnym. Tata zaniósł jej walizkę na górę i pokazał pokój. Poszłam do swojej sypialni i włączyłam Facebooka, akurat dostępna była Sam więc do niej napisałam.
Camilla:
Hej ;) Dasz wiarę, że mam siostrę?
Nie musiałam długo czekać na odpowiedź.
Samantha:
Twoja mama jest w ciąży?
Camilla:
Haha nie, to jest dziecko taty z poprzedniego małżeństwa, o którym nawet moja mama nie miała pojęcia...
Samantha:
Możesz do mnie wpaść na noc opowiesz mi wszystko :)
Camilla:
Będę za 20 min xx.
Pobiegłam szybko po torbę, do której spakowałam potrzebne rzeczy, to nic, że była już 23 są jeszcze taksówki. Na nogi włożyłam beżowe buty emu i ubrałam moją parkę wcześniej oznajmiając rodzicom, że wrócę jutro bo nocuję u przyjaciółki. Pod dom przyjechała zamówiona taksówka, wyszłam z domu i jak najszybciej pobiegłam do samochodu, gdyż na polu było bardzo zimno. Podałam kierowcy adres i ruszyliśmy w stronę domu Sam. Po 15 minutach byliśmy już na miejscu, zapłaciłam i wyszłam z taksówki.
-Jaka ona jest?- spytała Sam po tym jak opowiedziałam jej co się dziś wydarzyło.
-Cóż... Nie wygląda na taką, która jest w sobie zakochana i liczy się tylko ona, ale nie oceniaj ludzi puki ich nie poznasz- uśmiechnęłam się lekko.
-Trzeba będzie się jej przyglądnąć, będzie chodzić do naszej szkoły?- ponownie zadała pytanie.
-Wydaje mi się, że tak- odpowiedziałam, potem rozmawiałyśmy o nowym pokazie mody w Londynie, rodzice Sam dostali dwa bilety na to wydarzenie i poprosiła mnie abym z nią poszła, nie byłam przekonana do tego pomysłu ale ostatecznie się zgodziłam. Siedziałyśmy tak do 2 w nocy, w końcu postanowiłyśmy pójść spać. Rano obudził mnie budzik w moim telefonie, Sam już nie spała bo szukała czegoś w swoim pokoju i była już ubrana. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki zabierając swoje rzeczy, umyłam się, uczesałam zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się.
-Tak chcesz się spotkać z Niallem?- spytała Samantha gdy wyszłam z łazienki, pokiwałam głową a ona pociągnęła mnie za rękę do swojej garderoby, chwile szukała jakichś ubrań w końcu coś znalazła i podała mi, pchając mnie z powrotem do łazienki. Spojrzałam na to co mi dała, faktycznie było ładne, ale chyba nie na taką okazję.
-Nie masz czegoś lepszego? My tylko mamy się opiekować Theo, a nie iść na imprezę- krzyknęłam tak aby Sam mnie usłyszała. Dziewczyna się zaśmiała i również krzyknęła.
-Nie marudź tylko ubieraj- popatrzyłam jeszcze raz na ubrania i w końcu założyłam je. Sam obiecała, że odwiezie mnie pod dom Horana, więc szybko zjadłyśmy śniadanie i ruszyłyśmy.
-Powodzenia- odezwała się brunetka gdy wychodziłam z auta, uśmiechnęłam się do niej i poszłam w stronę domu Nialla. Zapukałam do drzwi, po chwili otworzyła mi nieznana brunetka.
-Cześć ja do Nialla- powiedziałam, dziewczyna zniknęła a po kilku sekundach stał w nich blondyn.-Cześć- uśmiechnęłam się do niego, chłopak odwzajemnił uśmiech.
-Wejdź ale się nie rozbieraj bo za chwile wychodzimy- oznajmił, a ja zrobiłam to o co prosił. Nie minęło 5 minut a chłopak już był gotowy.
-Gdzie jedziemy? Mieliśmy się opiekować Theo- spytałam
-Zajmie się nim opiekunka, a my jedziemy na wycieczkę- odpowiedział, lecz nie tak dokładnie jak chciałam, z lekkim strachem wsiadłam do samochodu.
OUCH przepraszam, zawiodłam was... Nie miałam weny... Ale obiecałam, że jak pojawi się 5 komentarzy to dodam rozdział... Więc możecie mnie hejtować i wgl... Zrozumiem... Ostatnio za dużo się dzieje... Jeszcze mówię, że od 3 do 16 lipca NIE pojawi się nic gdyż wyjeżdżam do Włoch *.* Chcecie pocztówki? Haha :D Myślałam nad nowym opowiadaniem ale nie jestem jeszcze niczego pewna... Jak na razie to opowiadanie podupada... Do następnego <3 I jeszcze raz PRZEPRASZAM...
5 komentarzy=NEXT
-Może wejdziesz do środka i nam wszystko wytłumaczysz- dziewczyna weszła głębiej do domu, zostawiając walizkę przy szafie. Ściągnęła buty, powiesiła kurtkę obok mojej i wszyscy udaliśmy się do salonu.
-Chcesz się czegoś napić?- spytałam z grzeczności, brunetka pokiwała głową i poprosiła o herbatę, poszłam do kuchni i postawiłam wodę na palnik. Wróciłam do rodziny i nowo poznanej dziewczyny i zajęłam miejsce przy stole.
-Więc... Opowiedz co cię do nas sprowadza- zaczęła moja mama, Cassie westchnęła i zaczęła mówić.
-Jak już wcześniej wspominałam nazywam się Cassie Morgan, jestem córką Kate Morgan, czyli byłą żoną pana Josha, to znaczy taty to znaczy... Nieważne... Moja mama nigdy nie mówiła mi nic o panu, zawsze mówiła, że mój tata zginął w wypadku samochodowym. Pół roku temu wykryto u niej raka piersi, niestety było już za późno by ją uzdrowić- po jej policzku zaczęły lecieć łzy- Miesiąc temu zmarła, zostawiła mi list, w którym napisała, mi całą prawdę, poprosiła mnie w nim abym dała drugi list panu, jeżeli pana znajdę.- Wyszła na chwilę z salonu, w kuchni rozniósł się dźwięk gwizdka sygnalizującego, że woda jest już gotowa. Włożyłam do filiżanki torebkę z herbatą i zalałam wrzątkiem , nie wiedziałam czy Cassie słodzi, dlatego na tackę położyłam również cukierniczkę i zaniosłam do salonu gdzie już wszyscy siedzieli, a przed moim tatą leżała biała koperta. Brunetka podziękowała za herbatę, usiadłam obok mamy, mężczyzna wziął papier do ręki i zaczął czytać po cichu tak, że nie było nam dane usłyszeć co jest tam napisane. Gdy skończył schował głowę w dłoniach i głośno westchnął, moja mama spojrzała na kartkę.
-Możesz mi to wytłumaczyć?!- podniosła głos i wyszła do kuchni, tata poszedł za nią, a ja wzięłam list i go przeczytałam.
Josh
Minęło już 18 lat odkąd urwał się nasz kontakt, nigdy nie powiedziałam Ci, że mamy dziecko bo odszedłeś do innej. Pamiętasz jak przyrzekałeś przed ołtarzem, w zdrowiu i chorobie, i że nie opuszczę Cię aż do śmierci? Zawiodłeś, nie minęło pół roku, a ty już miałeś romans, nie wiem czy dlatego ode mnie odszedłeś, czy dlatego, że nie byłam wystarczająco dobra dla Ciebie. Po Twoim odejściu byłam u lekarza, wyszło, że od miesiąca byłam w ciąży, ale ciebie już nie było. Postanowiłam, że sama je wychowam i udało się, tylko, że teraz umieram, mam raka piersi, którego nie można już wyleczyć, pewnie przeczytasz ten list gdy mnie już nie będzie, albo nie przeczytasz go w ogóle. Chcę Cię jedynie prosić, abyś zaopiekował się Cassie, chcę abyś dał jej ciepło i bezpieczeństwo, bo to Twoja córka i coś się jej należy, po tym jak nas zostawiłeś. Nigdy nie miałam talentu do rozpisywania się, co chyba doskonale wiesz... Dlatego o nic więcej Cię nie proszę tylko o bezpieczeństwo dla mojej córki, do zobaczenia w innym świecie.
Kate.
Ten list był taki... Nie wiem jak to określić, nie bardzo chciało mi się wierzyć w te słowa, ale po minie mojego ojca wszystkie wątpliwości jakby zniknęły. Czyli Cassie jest moją przyrodnią siostrą... Chyba... Nie wygląda na jakąś zadufaną w sobie panienkę, ale nigdy nie ocenia się książki po okładce. Przeprosiłam dziewczynę i wyszłam z salonu do kuchni.
-Co teraz zrobimy?- spytałam, widząc moją mamę, wiedziałam, że była załamana, w sumie tata tak samo.
-Nie wiem, może niech zostanie na kilka dni, zrobię test na ojcostwo i zobaczymy jak to się potoczy dalej- zaproponował mój tata. Mama chciała coś powiedzieć ale zamknęła buzie i tylko skinęła głową. Oznajmiliśmy dziewczynie, że na razie będzie spała w pokoju gościnnym. Tata zaniósł jej walizkę na górę i pokazał pokój. Poszłam do swojej sypialni i włączyłam Facebooka, akurat dostępna była Sam więc do niej napisałam.
Camilla:
Hej ;) Dasz wiarę, że mam siostrę?
Nie musiałam długo czekać na odpowiedź.
Samantha:
Twoja mama jest w ciąży?
Camilla:
Haha nie, to jest dziecko taty z poprzedniego małżeństwa, o którym nawet moja mama nie miała pojęcia...
Samantha:
Możesz do mnie wpaść na noc opowiesz mi wszystko :)
Camilla:
Będę za 20 min xx.
Pobiegłam szybko po torbę, do której spakowałam potrzebne rzeczy, to nic, że była już 23 są jeszcze taksówki. Na nogi włożyłam beżowe buty emu i ubrałam moją parkę wcześniej oznajmiając rodzicom, że wrócę jutro bo nocuję u przyjaciółki. Pod dom przyjechała zamówiona taksówka, wyszłam z domu i jak najszybciej pobiegłam do samochodu, gdyż na polu było bardzo zimno. Podałam kierowcy adres i ruszyliśmy w stronę domu Sam. Po 15 minutach byliśmy już na miejscu, zapłaciłam i wyszłam z taksówki.
-Jaka ona jest?- spytała Sam po tym jak opowiedziałam jej co się dziś wydarzyło.
-Cóż... Nie wygląda na taką, która jest w sobie zakochana i liczy się tylko ona, ale nie oceniaj ludzi puki ich nie poznasz- uśmiechnęłam się lekko.
-Trzeba będzie się jej przyglądnąć, będzie chodzić do naszej szkoły?- ponownie zadała pytanie.
-Wydaje mi się, że tak- odpowiedziałam, potem rozmawiałyśmy o nowym pokazie mody w Londynie, rodzice Sam dostali dwa bilety na to wydarzenie i poprosiła mnie abym z nią poszła, nie byłam przekonana do tego pomysłu ale ostatecznie się zgodziłam. Siedziałyśmy tak do 2 w nocy, w końcu postanowiłyśmy pójść spać. Rano obudził mnie budzik w moim telefonie, Sam już nie spała bo szukała czegoś w swoim pokoju i była już ubrana. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki zabierając swoje rzeczy, umyłam się, uczesałam zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się.
-Tak chcesz się spotkać z Niallem?- spytała Samantha gdy wyszłam z łazienki, pokiwałam głową a ona pociągnęła mnie za rękę do swojej garderoby, chwile szukała jakichś ubrań w końcu coś znalazła i podała mi, pchając mnie z powrotem do łazienki. Spojrzałam na to co mi dała, faktycznie było ładne, ale chyba nie na taką okazję.
-Nie masz czegoś lepszego? My tylko mamy się opiekować Theo, a nie iść na imprezę- krzyknęłam tak aby Sam mnie usłyszała. Dziewczyna się zaśmiała i również krzyknęła.
-Nie marudź tylko ubieraj- popatrzyłam jeszcze raz na ubrania i w końcu założyłam je. Sam obiecała, że odwiezie mnie pod dom Horana, więc szybko zjadłyśmy śniadanie i ruszyłyśmy.
-Powodzenia- odezwała się brunetka gdy wychodziłam z auta, uśmiechnęłam się do niej i poszłam w stronę domu Nialla. Zapukałam do drzwi, po chwili otworzyła mi nieznana brunetka.
-Cześć ja do Nialla- powiedziałam, dziewczyna zniknęła a po kilku sekundach stał w nich blondyn.-Cześć- uśmiechnęłam się do niego, chłopak odwzajemnił uśmiech.
-Wejdź ale się nie rozbieraj bo za chwile wychodzimy- oznajmił, a ja zrobiłam to o co prosił. Nie minęło 5 minut a chłopak już był gotowy.
-Gdzie jedziemy? Mieliśmy się opiekować Theo- spytałam
-Zajmie się nim opiekunka, a my jedziemy na wycieczkę- odpowiedział, lecz nie tak dokładnie jak chciałam, z lekkim strachem wsiadłam do samochodu.
OUCH przepraszam, zawiodłam was... Nie miałam weny... Ale obiecałam, że jak pojawi się 5 komentarzy to dodam rozdział... Więc możecie mnie hejtować i wgl... Zrozumiem... Ostatnio za dużo się dzieje... Jeszcze mówię, że od 3 do 16 lipca NIE pojawi się nic gdyż wyjeżdżam do Włoch *.* Chcecie pocztówki? Haha :D Myślałam nad nowym opowiadaniem ale nie jestem jeszcze niczego pewna... Jak na razie to opowiadanie podupada... Do następnego <3 I jeszcze raz PRZEPRASZAM...
5 komentarzy
niedziela, 8 czerwca 2014
Rozdział 14
Przeczytaj notkę pod rozdziałem ;)
-Tak mi przykro- powiedział smutno. Wiedziałam, że się nie dostanę, wypuściłam głośno powietrze z ust i odwróciłam się na pięcie, idąc w stronę wyjścia. -Wydaje mi się, że będziesz musiała odwołać wszystkie plany na dzisiejszy wieczór- spojrzałam na niego, tym razem uśmiechał się szeroko, posłałam mu pytające spojrzenie, otworzyłam usta żeby coś powiedzieć, ale blondyn mnie wyprzedził -Idziemy świętować moja cheerleaderko- przez chwilę jeszcze odtwarzałam te słowa w myślach i gdy w końcu zrozumiałam, uśmiechnęłam się i wpadłam w ramiona Nialla, ten mnie mocno przytulił, podniósł i okręcił wokół własnej osi.
-Gdzie idziemy? Kino? Impreza? Do baru? Na zakupy? Musimy to uczcić- zaczęłam paplać i skakać jak głupia gdy mnie puścił. Horan zaczął się śmiać, w końcu się uspokoiłam i mogliśmy pójść po swoje rzeczy. Po drodze spotkałam Sam, która pogratulowała mi dostania się do zespołu, powiedziałam jej, że nie będziemy się mogły spotkać, na szczęście zrozumiała, ale obiecałam jej, że w najbliższym czasie się spotkamy. Dziewczyna poinformowała mnie, że w czwartek po lekcjach jest trening, a w piątek mecz. Pożegnałyśmy się i poszłyśmy w swoje strony.
-To co robimy?- spytałam podchodząc do Nialla.
-Może chodźmy do tej nowej kręgielni w centrum handlowym- zaproponował, ale ja się nie zgodziłam bo jeszcze nigdy nie grałam w kręgle i wątpię, że uniosę tą ciężką kulę, Niall zaczął prosić żebym poszła oraz, że mnie nauczy grać, w końcu uległam i pojechaliśmy jego samochodem do miejsca naszego świętowania. Gdy dotarliśmy, musieliśmy ubrać specjalne buty do grania, blondyn kupił coca-cole i chipsy, które położył na stoliku. Wiele torów było zajętych nasz był z numerem 5, trochę dalej zauważyłam Liama, więc chyba reszta też tu jest, nie chciałam mówić o tym Niallowi bo pewnie chciałby do nich iść, a ja nie miałam na to ochoty. Pierwszy rzucał Niall, zbił wszystkie kręgle, nie było mowy żebym powtórzyła jego ruch nawet w minimalnym stopniu, stałam tam jak zaklęta, patrząc na białe pachołki.
-Weź kule pokażę ci jak to się robi- usłyszałam jego głos i momentalnie się ocknęłam, wzięłam żółtą neonową kulę, wsadzając palce w dziurki. Niall stanął za mną i objął od tyłu jedną ręką trzymając mnie w pasie a drugą przytrzymywał moją rękę z kulą.-Teraz zrób kilka kroków do przodu, zamachnij się i puść do przodu kulę- szepnął do ucha tak, że tylko ja mogłam usłyszeć jego głos. Nagle chłopak mnie puścił a ja szybko się odwróciłam w jego stronę -No dalej, poradzisz sobie beze mnie- uśmiechnął się, a ja pokiwałam głową, Niall zaśmiał się i wrócił do poprzedniej pozycji, zrobiliśmy kilka kroków do przodu, zamachnęliśmy się i pchnęliśmy kulę do przodu, kręciła się i kręciła aż w końcu zbiła wszystkie kręgle. -Widzisz, to nie jest takie trudne- powiedział i chwycił kolejną kulę. Ustawił się do rzutu, zrobił kilka kroków do przodu, zamachnął się i...
-Hej Niall!- usłyszeliśmy piskliwy i przesłodzony głosik Jessici, przez to Horan źle pchnął kulę i spudłował.-Robimy zawody i brakuje nam jednej osoby może się do nas dołączysz, po świętujemy razem twój powrót do drużyny- jej uśmiech był taki fałszywy, że można było go wyczuć na kilometr, przynajmniej ja...
-Nie... Wiesz, wolę spędzić ten czas z Cam- powiedział i usiadł na fotelu pijąc coca-cole, teraz przyszła kolej na mnie, tym razem zbiłam 7 na 10. Po skończonej grze udaliśmy się na zakupy świąteczne, każde z nas kupowało coś dla rodziny, ja dla mojej mamy wybrałam zestaw perfum od Coco Chanel, a dla taty koszulę w kratę od Armaniego, natomiast Niall wziął dla swojej mamy drogą biżuterię, dla taty zegarek marki Rolex, dla brata kupił książkę 50 najlepszych pozycji podczas seksu, dla Denise żony Grega wybrał darmowy pobyt w spa, a dla Theo masę zabawek.
-Potrzebuję twojej pomocy, chcę kupić coś przyjacielowi, ale jakoś nie wiem co by mu się spodobało i chciałabym żebyś pomógł mi coś wybrać dla niego- poprosiłam go, oczywiście chodziło mi o niego, chciałam ,mu coś kupić na święta. Niall zgodził się i poprosił mnie o to samo, pomyślałam, że może chce coś kupić Jessice. Kazałam mu wybrać coś co by mogło mu się spodobać, najpierw pokazał mi kilka bluz z wizerunkiem Chelsea potem jakieś płyty, gdy nagle zadzwonił jego telefon chłopak odszedł kilka kroków dalej rozpoczynając rozmowę. Kiedy go nie było, kupiłam dwie płyty Ed'a Sheeran'a i Michael'a Buble'a. Jak wrócił oznajmił, że musi jechać po Grega z rodziną, bo właśnie przylecieli do Londynu, powiedziałam mu, że jeszcze pochodzę po sklepach i wrócę autobusem, pożegnaliśmy się buziakiem w policzek i poszedł. Pokręciłam się jeszcze po centrum handlowym, kupiłam jasną sukienkę w koronkę i kremowe szpilki. Przechodziłam jeszcze obok sklepu jubilerskiego, na wystawie widziałam podobną bransoletkę z napisem, taką jak ma Niall, tylko, że on ma napisane "Nialler", postanowiłam kupić mu taką tylko, że z napisem "Camilla" a z drugiej strony "Forever". Po skończonych zakupach poszłam na przystanek, zdążyłam w ostatniej chwili wsiąść do autobusu jadącego na moją ulicę, po 15 minutach byłam już na miejscu.
*Święta*
To już dziś. Czas tak szybko przeminął, nasza szkoła pierwszy raz od jakiegoś czasu wygrała mecz, a wszystko dzięki Niallowi, który strzelił dwie bramki. Teraz przygotowujemy z moją mamą potrawę na Wigilię, a mój tata pojechał po choinkę. Na polu pada śnieg, małe dzieci z sąsiedztwa lepią bałwany, urządzają bitwę na śnieżki i świetnie się bawią w swoim towarzystwie, uśmiechnęłam się na ten widok i dokańczałam mycie brudnych naczyń. Zakręciłam wodę w tym samym momencie gdy wrócił tata z pięknie pachnącą, żywą, mocno zieloną jodłę, czas świąt był moim ulubionym, ponieważ mogliśmy usiąść razem do stołu i cieszyć się tym, że jesteśmy razem i jesteśmy szczęśliwi. Zaczęliśmy w trójkę ubierać drzewko, jak co roku tata wziął mnie na barana żebym mogła powiesić gwiazdę na samym czubku, chociaż nawet gdyby mnie nie podnosił równie dobrze mogłabym ją zawiesić. Dochodziła 20 byłam ubrana w nowo kupioną sukienkę, nagle dostałam SMS'a, odblokowałam telefon, okazało się, że Niall chce abym na chwilę wyszła. Oznajmiłam rodzicom, że wrócę za 5 minut, ubrałam moją parkę, buty emu prezent dla blondyna i udałam się na dwór, na chodniku już stał Horan, podeszłam do niego.
-Wszystkiego Najlepszego- powiedzieliśmy w tym samym czasie uśmiechając się i wyciągając prezenty. Odebrałam swój prezent, Niall poprosił abym go otworzyła, to było pudełko, a w nim nasze zdjęcie oprawione w bardzo ładną ramkę, do tego było jeszcze mniejsze pudełeczko, w którym była taka sama bransoletka co ja kupiłam Niallowi tylko, że z jego imieniem, zaśmiałam się i podziękowałam mu. Następnie on otworzył swój prezent, ucieszył się jak zobaczył dwie płyty, a jeszcze bardziej na widok tej samej bransoletki.
-Najlepszy prezent jaki kiedykolwiek dostałem dziękuje- przytulił mnie, a ja odwzajemniłam to. -Może jutro do mnie przyjdziesz, moi rodzice z Gregiem i Denise wychodzą gdzieś, a ja muszę zostać z Theo i pomyślałem, że mi pomożesz- uśmiechnął się słodko, nie mogłam mu odmówić i zgodziłam się, potem pożegnaliśmy się i udaliśmy do swoich domów.
Wspominaliśmy stare czasy na kanapie oglądając zdjęcia, gdy nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi, poszłam je otworzyć, choć nie wiedziałam kto o godzinie 22 mógłby przyjść do naszego domu.
-Dzień dobry, czy tutaj mieszka Josh Scott?- spytała młoda brunetka, która miała ze sobą dużą czerwoną walizkę.
-Tak, już zawołam. Tato!- krzyknęłam, po chwili mój tata stał już obok mnie.
-Dzień dobry, jestem Cassie Morgan- powiedziała dziewczyna, mój tata zesztywniał na to nazwisko -Cześć tato- dodała, teraz to ja zamarłam. Tato?!
Cześć... Więc postanowiłam, że zrobię coś czego nie chciałam, ale jestem zmuszona... A więc, następny rozdział pojawi się dopiero gdy będzie 5 komentarzy... Wszystko zależy od was... Robię to bo pod rozdziałem jest tylko 2-3 komentarze... A ja się czuję jakby nikt nie czytał moich wymysłów... Nie wiem może wam się nie podoba moje opowiadanie...Jak tak jest to napiszcie.... Zakończę go i tyle... To wszystko proszę was o komentarze...
-Tak mi przykro- powiedział smutno. Wiedziałam, że się nie dostanę, wypuściłam głośno powietrze z ust i odwróciłam się na pięcie, idąc w stronę wyjścia. -Wydaje mi się, że będziesz musiała odwołać wszystkie plany na dzisiejszy wieczór- spojrzałam na niego, tym razem uśmiechał się szeroko, posłałam mu pytające spojrzenie, otworzyłam usta żeby coś powiedzieć, ale blondyn mnie wyprzedził -Idziemy świętować moja cheerleaderko- przez chwilę jeszcze odtwarzałam te słowa w myślach i gdy w końcu zrozumiałam, uśmiechnęłam się i wpadłam w ramiona Nialla, ten mnie mocno przytulił, podniósł i okręcił wokół własnej osi.
-Gdzie idziemy? Kino? Impreza? Do baru? Na zakupy? Musimy to uczcić- zaczęłam paplać i skakać jak głupia gdy mnie puścił. Horan zaczął się śmiać, w końcu się uspokoiłam i mogliśmy pójść po swoje rzeczy. Po drodze spotkałam Sam, która pogratulowała mi dostania się do zespołu, powiedziałam jej, że nie będziemy się mogły spotkać, na szczęście zrozumiała, ale obiecałam jej, że w najbliższym czasie się spotkamy. Dziewczyna poinformowała mnie, że w czwartek po lekcjach jest trening, a w piątek mecz. Pożegnałyśmy się i poszłyśmy w swoje strony.
-To co robimy?- spytałam podchodząc do Nialla.
-Może chodźmy do tej nowej kręgielni w centrum handlowym- zaproponował, ale ja się nie zgodziłam bo jeszcze nigdy nie grałam w kręgle i wątpię, że uniosę tą ciężką kulę, Niall zaczął prosić żebym poszła oraz, że mnie nauczy grać, w końcu uległam i pojechaliśmy jego samochodem do miejsca naszego świętowania. Gdy dotarliśmy, musieliśmy ubrać specjalne buty do grania, blondyn kupił coca-cole i chipsy, które położył na stoliku. Wiele torów było zajętych nasz był z numerem 5, trochę dalej zauważyłam Liama, więc chyba reszta też tu jest, nie chciałam mówić o tym Niallowi bo pewnie chciałby do nich iść, a ja nie miałam na to ochoty. Pierwszy rzucał Niall, zbił wszystkie kręgle, nie było mowy żebym powtórzyła jego ruch nawet w minimalnym stopniu, stałam tam jak zaklęta, patrząc na białe pachołki.
-Weź kule pokażę ci jak to się robi- usłyszałam jego głos i momentalnie się ocknęłam, wzięłam żółtą neonową kulę, wsadzając palce w dziurki. Niall stanął za mną i objął od tyłu jedną ręką trzymając mnie w pasie a drugą przytrzymywał moją rękę z kulą.-Teraz zrób kilka kroków do przodu, zamachnij się i puść do przodu kulę- szepnął do ucha tak, że tylko ja mogłam usłyszeć jego głos. Nagle chłopak mnie puścił a ja szybko się odwróciłam w jego stronę -No dalej, poradzisz sobie beze mnie- uśmiechnął się, a ja pokiwałam głową, Niall zaśmiał się i wrócił do poprzedniej pozycji, zrobiliśmy kilka kroków do przodu, zamachnęliśmy się i pchnęliśmy kulę do przodu, kręciła się i kręciła aż w końcu zbiła wszystkie kręgle. -Widzisz, to nie jest takie trudne- powiedział i chwycił kolejną kulę. Ustawił się do rzutu, zrobił kilka kroków do przodu, zamachnął się i...
-Hej Niall!- usłyszeliśmy piskliwy i przesłodzony głosik Jessici, przez to Horan źle pchnął kulę i spudłował.-Robimy zawody i brakuje nam jednej osoby może się do nas dołączysz, po świętujemy razem twój powrót do drużyny- jej uśmiech był taki fałszywy, że można było go wyczuć na kilometr, przynajmniej ja...
-Nie... Wiesz, wolę spędzić ten czas z Cam- powiedział i usiadł na fotelu pijąc coca-cole, teraz przyszła kolej na mnie, tym razem zbiłam 7 na 10. Po skończonej grze udaliśmy się na zakupy świąteczne, każde z nas kupowało coś dla rodziny, ja dla mojej mamy wybrałam zestaw perfum od Coco Chanel, a dla taty koszulę w kratę od Armaniego, natomiast Niall wziął dla swojej mamy drogą biżuterię, dla taty zegarek marki Rolex, dla brata kupił książkę 50 najlepszych pozycji podczas seksu, dla Denise żony Grega wybrał darmowy pobyt w spa, a dla Theo masę zabawek.
-Potrzebuję twojej pomocy, chcę kupić coś przyjacielowi, ale jakoś nie wiem co by mu się spodobało i chciałabym żebyś pomógł mi coś wybrać dla niego- poprosiłam go, oczywiście chodziło mi o niego, chciałam ,mu coś kupić na święta. Niall zgodził się i poprosił mnie o to samo, pomyślałam, że może chce coś kupić Jessice. Kazałam mu wybrać coś co by mogło mu się spodobać, najpierw pokazał mi kilka bluz z wizerunkiem Chelsea potem jakieś płyty, gdy nagle zadzwonił jego telefon chłopak odszedł kilka kroków dalej rozpoczynając rozmowę. Kiedy go nie było, kupiłam dwie płyty Ed'a Sheeran'a i Michael'a Buble'a. Jak wrócił oznajmił, że musi jechać po Grega z rodziną, bo właśnie przylecieli do Londynu, powiedziałam mu, że jeszcze pochodzę po sklepach i wrócę autobusem, pożegnaliśmy się buziakiem w policzek i poszedł. Pokręciłam się jeszcze po centrum handlowym, kupiłam jasną sukienkę w koronkę i kremowe szpilki. Przechodziłam jeszcze obok sklepu jubilerskiego, na wystawie widziałam podobną bransoletkę z napisem, taką jak ma Niall, tylko, że on ma napisane "Nialler", postanowiłam kupić mu taką tylko, że z napisem "Camilla" a z drugiej strony "Forever". Po skończonych zakupach poszłam na przystanek, zdążyłam w ostatniej chwili wsiąść do autobusu jadącego na moją ulicę, po 15 minutach byłam już na miejscu.
*Święta*
To już dziś. Czas tak szybko przeminął, nasza szkoła pierwszy raz od jakiegoś czasu wygrała mecz, a wszystko dzięki Niallowi, który strzelił dwie bramki. Teraz przygotowujemy z moją mamą potrawę na Wigilię, a mój tata pojechał po choinkę. Na polu pada śnieg, małe dzieci z sąsiedztwa lepią bałwany, urządzają bitwę na śnieżki i świetnie się bawią w swoim towarzystwie, uśmiechnęłam się na ten widok i dokańczałam mycie brudnych naczyń. Zakręciłam wodę w tym samym momencie gdy wrócił tata z pięknie pachnącą, żywą, mocno zieloną jodłę, czas świąt był moim ulubionym, ponieważ mogliśmy usiąść razem do stołu i cieszyć się tym, że jesteśmy razem i jesteśmy szczęśliwi. Zaczęliśmy w trójkę ubierać drzewko, jak co roku tata wziął mnie na barana żebym mogła powiesić gwiazdę na samym czubku, chociaż nawet gdyby mnie nie podnosił równie dobrze mogłabym ją zawiesić. Dochodziła 20 byłam ubrana w nowo kupioną sukienkę, nagle dostałam SMS'a, odblokowałam telefon, okazało się, że Niall chce abym na chwilę wyszła. Oznajmiłam rodzicom, że wrócę za 5 minut, ubrałam moją parkę, buty emu prezent dla blondyna i udałam się na dwór, na chodniku już stał Horan, podeszłam do niego.
-Wszystkiego Najlepszego- powiedzieliśmy w tym samym czasie uśmiechając się i wyciągając prezenty. Odebrałam swój prezent, Niall poprosił abym go otworzyła, to było pudełko, a w nim nasze zdjęcie oprawione w bardzo ładną ramkę, do tego było jeszcze mniejsze pudełeczko, w którym była taka sama bransoletka co ja kupiłam Niallowi tylko, że z jego imieniem, zaśmiałam się i podziękowałam mu. Następnie on otworzył swój prezent, ucieszył się jak zobaczył dwie płyty, a jeszcze bardziej na widok tej samej bransoletki.
-Najlepszy prezent jaki kiedykolwiek dostałem dziękuje- przytulił mnie, a ja odwzajemniłam to. -Może jutro do mnie przyjdziesz, moi rodzice z Gregiem i Denise wychodzą gdzieś, a ja muszę zostać z Theo i pomyślałem, że mi pomożesz- uśmiechnął się słodko, nie mogłam mu odmówić i zgodziłam się, potem pożegnaliśmy się i udaliśmy do swoich domów.
Wspominaliśmy stare czasy na kanapie oglądając zdjęcia, gdy nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi, poszłam je otworzyć, choć nie wiedziałam kto o godzinie 22 mógłby przyjść do naszego domu.
-Dzień dobry, czy tutaj mieszka Josh Scott?- spytała młoda brunetka, która miała ze sobą dużą czerwoną walizkę.
-Tak, już zawołam. Tato!- krzyknęłam, po chwili mój tata stał już obok mnie.
-Dzień dobry, jestem Cassie Morgan- powiedziała dziewczyna, mój tata zesztywniał na to nazwisko -Cześć tato- dodała, teraz to ja zamarłam. Tato?!
Cześć... Więc postanowiłam, że zrobię coś czego nie chciałam, ale jestem zmuszona... A więc, następny rozdział pojawi się dopiero gdy będzie 5 komentarzy... Wszystko zależy od was... Robię to bo pod rozdziałem jest tylko 2-3 komentarze... A ja się czuję jakby nikt nie czytał moich wymysłów... Nie wiem może wam się nie podoba moje opowiadanie...Jak tak jest to napiszcie.... Zakończę go i tyle... To wszystko proszę was o komentarze...
5 komentarzy=NOWY ROZDZIAŁ
sobota, 31 maja 2014
Rozdział 13
Obudziłam się na ciepłym torsie Nialla, jego ręka była lekko włożona pod moim, to znaczy jego t-shirtem. Ostrożnie wyrwałam się z jego uścisku żeby go nie obudzić, jak widać udało mi się, bo nie obudził się, jego powieki były zamknięte, uśmiechał się przez sen, ciekawe co mu się śni. Postanowiłam pójść się przebrać bo za godzinę zaczynają się lekcje, potem zrobię jakieś śniadanie i obudzę Horana. Wzięłam moją torbę z biurka i udałam się do łazienki. Zrobiłam codzienną poranną toaletę i ubrałam się. Sam kazała mi włożyć coś ładnego żeby nasz plan lepiej się udał, dla tego postawiłam na beżowy sweterek, szare rurki, kremowe koturny i do tego różne dodatki, nie zapominając o torebce do której włożyłam książki. Zeszłam na dół do kuchni, rodzice Nialla jeszcze najwyraźniej nie przyjechali, bo w domu panowała cisza. Postanowiłam zrobić naleśniki, ponieważ to wychodzi mi najlepiej, zaraz po ugotowaniu wody na herbatę czy kawę. Wyjęłam z szafek potrzebne produkty i zabrałam się za przygotowanie posiłku. Usłyszałam kroki na schodach, czyli blondi się już obudziła. Do kuchni wszedł zaspany Niall z rozczochranymi włosami i grymasem na twarzy.
-Dzień dobry- powiedziałam nie odrywając się od smażenia naleśników. Horan mruknął coś niezrozumiałego pod nosem i zaczął szukać czegoś w lodówce. Jak się okazało jego celem było mleko, wyciągnął szklankę z ociekacza i wlał je tam następnie zawzięcie je wypił, jakby nie robił tego przez miesiąc.
-Pomóc ci?- spytał podchodząc do mnie.
-Jeżeli chcesz to zacznij smarować te naleśniki Nutellą- uśmiechnęłam się, a on to odwzajemnił- Tylko nie podjadaj- pogroziłam mu palcem, natomiast on zrobił oczy jak kot ze Shreka, zaśmiałam się na ten widok i wróciłam do smażenia ostatnich naleśników, po skończeniu wyłączyłam gaz i położyłam je wszystkie na dużym talerzu. Usiedliśmy przy wysepce i zaczęliśmy jeść.
-Szybko wstałaś- zaczął, popatrzyłam na niego, jego kąciki ust były całe brązowe od czekolady a policzki miał wypełnione naleśnikami.
-Dzisiaj szkoła, a ja potrzebuje dużo czasu na przygotowanie- oznajmiłam i wróciłam do jedzenia drugiego naleśnika podczas gdy Niall wcinał już szóstego. Resztę śniadania jedliśmy w ciszy, nie była to niezręczna cisza, wręcz przeciwnie, mogliśmy spokojnie pomyśleć o wszystkim. Po skończonym posiłku włożyliśmy naczynia do zmywarki, Niall poszedł się przygotować do szkoły a ja umyć zęby, okazało się, że zostawiłam moją szczoteczkę w łazience Horana, udałam się tam. Zapukałam, po usłyszanym "proszę" weszłam do środka, blondyn akurat nakładał pastę na swoją zieloną szczoteczkę.
-Przyszłam tylko po szczoteczkę- powiedziałam i już chciałam zabrać swoją własność ale Niall mnie wyprzedził.
-Możesz tutaj umyć zęby- uśmiechnął się i podał mi szczoteczkę a następnie pastę, nałożyłam ją i zaczęliśmy wspólnie szczotkować zęby. Niall wyglądał przekomicznie z białą pianą na ustach i brodzie, powstrzymywałam się od śmiechu jak najbardziej, ale gdy tylko wyplułam wszystko co miałam w buzi zaczęłam się nieubłaganie śmiać. Horan także zrobił to co ja i spytał.
-Co cię tak śmieszy?- powoli zaczęłam się uspokajać, ale nadal nie do końca, dlatego pokazałam palcem na jego buzię. Chłopak popatrzył na siebie w lustrze, uśmiechnął się pod nosem po czym ubrudził mój nos pianą ze swojej szczoteczki. Zrobiłam zeza żeby to zobaczyć, a Niall zaczął się śmiać.-Zrób to jeszcze raz- powiedział przez śmiech, zrobiłam to o co poprosił i skończyłam myć zęby. Wyszłam z łazienki i skierowałam się do salonu gdzie zostawiłam moją torebkę, zaraz po mnie zeszedł Niall i poszedł do przedpokoju poszłam za nim, oboje ubraliśmy buty, dzięki moim koturnom byłam prawie takiego samego wzrostu co on. Założyłam moją parkę i wyszliśmy z domu, blondyn zakluczył drzwi i udaliśmy się do jego czarnego Ferrari. Niall jak gentleman otworzył mi drzwi, podziękowałam i wsiadłam do środka, następnie okrążył samochód i usiadł na stronie kierowcy.
-Gdzie twój plecak?- spytałam zauważając, że chłopak nic ze sobą nie wziął.
-Wszystkie książki mam w szafce w szkole- odpowiedział cały czas patrząc przed siebie
-A co z zadaniami?- ponownie spytałam, Niall zatrzymał się na czerwonym świetle i popatrzył na mnie oczami kota ze Shreka, już wiedziałam co to oznaczało- O nie nie nie! Ja ci nie dam spisać, musisz sam je robić i... Ugh no dobra- oparłam się o fotel krzyżując ręce w piersi, chłopak uśmiechnął się, zbliżył i pocałował w policzek. Zarumieniłam się i opuściłam głowę tak, że włosy zasłaniały moją twarz. Niall cicho się zaśmiał i ruszył. Po pięciu minutach zaparkował już na szkolnym parkingu.
-Dzięki um... Za podwózkę- uśmiechnęłam się.
-Dzięki za miły wieczór- odwzajemnił uśmiech i dodał- Musimy to kiedyś powtórzyć- pokiwałam głową- Może dzisiaj?- spytał
-Przepraszam cię Niall, ale umówiłam się z Sam chce spędzić więcej czasu ze mną- odwróciłam głowę w stronę Horana, już się nie uśmiechał tak jak wcześniej.
-Proszę uważaj na Sam... Może ona coś knuje i...-zaczął
-Spokojnie, nie sądzę, że Samantha chciałaby mi coś zrobić, wyjaśniłyśmy sobie wszystko i jest między nami naprawdę dobrze, nie musisz się martwić- uspokajałam go, ale chłopak i tak nie chciał mi do końca uwierzyć, nie wiem czy dlatego, że po prostu się martwi czy może nie ufa mi.
-Idziemy na lekcje?- pokiwałam głową- Co mamy pierwsze?- spytał
-Matematyka- odpowiedziałam, gdy wyszłam z samochodu wszystkie oczy były skierowane na mnie, dziewczyny chciały mnie zabić wzrokiem, pewnie za to, że wysiadłam z samochodu Nialla, chyba każda marzyła żeby być w takiej sytuacji na moim miejscu, a chłopcy patrzyli na mnie z pożądaniem jakby właśnie przechodziła obok nich Miranda Kerr jedna z tych aniołków Victoria's Secret.
-Siedzisz ze mną? Musisz mi pomóc to zrozumieć-poprosił wyciągając książki z szafki, zgodziłam się i poszliśmy do klasy.
-Niall- usłyszałam za plecami gdy szliśmy w stronę wolnej ławki, odwróciliśmy się to była Jessica.-Chodź zajęłam ci miejsce- uśmiechnęła się do niego, na odległość mogłam wyczuć tą sztuczność, ale chyba pan Horan nie jest aż tak spostrzegawczy
-Idź, usiądę z Sam- uśmiechnęłam się, chłopak chwile protestował ale udało mi się go przekonać, że na następnej lekcji usiądziemy razem. Spojrzałam w stronę ich ławki Jessica pocałowała Nialla w policzek i uśmiechnęła się triumfalnie do mnie.
-Głupia blond zołza- mruknęłam pod nosem.
-Mam się obrazić- zażartowała Sam
-To było o Jessice- powiedziałam a ona spojrzała w jej stronę.
-Nie przejmuj się, patrz na Nialla w ogóle jej nie słucha tylko bazgrze coś na kartce- uśmiechnęłam się na ten widok, bo blondyn wyglądał uroczo przygryzając koniec języka, musiał być skupiony. Z trudem odwróciłam wzrok i popatrzyłam na Sam.
-To jak przychodzisz dziś na eliminacje?- spytała, pokiwałam głową a dziewczyna przytuliła mnie i zapiszczała tak, że wszyscy się odwrócili w naszą stronę, oprócz Nialla, który nadal coś pisał na kartce
-Panno Scott i Clarkson czy ja panią nie przeszkadzam?- spytał nauczyciel pan Devis
-Przepraszamy- powiedziałyśmy w tym samym czasie, matematyk pogroził, że jeżeli jeszcze raz to się stanie to zostaniemy wysłane do dyrektora. Sam podsunęła mi karteczkę, była zgięta w pół, otworzyłam ją w środku była wiadomość "Boisko szkolne po 6 lekcji :)". Zgniotłam papierek i schowałam do piórnika. Dzwonek-nareszcie... Zaczęłam się pakować Niall wyszedł jako pierwszy wrzucając zgiętą kartkę do kosza, ale zrobił to tak szybko, że nie trafił i spadła na ziemię, szybko zabrałam moją torebkę i podniosłam papier. To były słowa jakiejś piosenki, nie znałam jej, u góry było napisane "Everything about you" zaczęłam czytać.
-Dzień dobry- powiedziałam nie odrywając się od smażenia naleśników. Horan mruknął coś niezrozumiałego pod nosem i zaczął szukać czegoś w lodówce. Jak się okazało jego celem było mleko, wyciągnął szklankę z ociekacza i wlał je tam następnie zawzięcie je wypił, jakby nie robił tego przez miesiąc.
-Pomóc ci?- spytał podchodząc do mnie.
-Jeżeli chcesz to zacznij smarować te naleśniki Nutellą- uśmiechnęłam się, a on to odwzajemnił- Tylko nie podjadaj- pogroziłam mu palcem, natomiast on zrobił oczy jak kot ze Shreka, zaśmiałam się na ten widok i wróciłam do smażenia ostatnich naleśników, po skończeniu wyłączyłam gaz i położyłam je wszystkie na dużym talerzu. Usiedliśmy przy wysepce i zaczęliśmy jeść.
-Szybko wstałaś- zaczął, popatrzyłam na niego, jego kąciki ust były całe brązowe od czekolady a policzki miał wypełnione naleśnikami.
-Dzisiaj szkoła, a ja potrzebuje dużo czasu na przygotowanie- oznajmiłam i wróciłam do jedzenia drugiego naleśnika podczas gdy Niall wcinał już szóstego. Resztę śniadania jedliśmy w ciszy, nie była to niezręczna cisza, wręcz przeciwnie, mogliśmy spokojnie pomyśleć o wszystkim. Po skończonym posiłku włożyliśmy naczynia do zmywarki, Niall poszedł się przygotować do szkoły a ja umyć zęby, okazało się, że zostawiłam moją szczoteczkę w łazience Horana, udałam się tam. Zapukałam, po usłyszanym "proszę" weszłam do środka, blondyn akurat nakładał pastę na swoją zieloną szczoteczkę.
-Przyszłam tylko po szczoteczkę- powiedziałam i już chciałam zabrać swoją własność ale Niall mnie wyprzedził.
-Możesz tutaj umyć zęby- uśmiechnął się i podał mi szczoteczkę a następnie pastę, nałożyłam ją i zaczęliśmy wspólnie szczotkować zęby. Niall wyglądał przekomicznie z białą pianą na ustach i brodzie, powstrzymywałam się od śmiechu jak najbardziej, ale gdy tylko wyplułam wszystko co miałam w buzi zaczęłam się nieubłaganie śmiać. Horan także zrobił to co ja i spytał.
-Co cię tak śmieszy?- powoli zaczęłam się uspokajać, ale nadal nie do końca, dlatego pokazałam palcem na jego buzię. Chłopak popatrzył na siebie w lustrze, uśmiechnął się pod nosem po czym ubrudził mój nos pianą ze swojej szczoteczki. Zrobiłam zeza żeby to zobaczyć, a Niall zaczął się śmiać.-Zrób to jeszcze raz- powiedział przez śmiech, zrobiłam to o co poprosił i skończyłam myć zęby. Wyszłam z łazienki i skierowałam się do salonu gdzie zostawiłam moją torebkę, zaraz po mnie zeszedł Niall i poszedł do przedpokoju poszłam za nim, oboje ubraliśmy buty, dzięki moim koturnom byłam prawie takiego samego wzrostu co on. Założyłam moją parkę i wyszliśmy z domu, blondyn zakluczył drzwi i udaliśmy się do jego czarnego Ferrari. Niall jak gentleman otworzył mi drzwi, podziękowałam i wsiadłam do środka, następnie okrążył samochód i usiadł na stronie kierowcy.
-Gdzie twój plecak?- spytałam zauważając, że chłopak nic ze sobą nie wziął.
-Wszystkie książki mam w szafce w szkole- odpowiedział cały czas patrząc przed siebie
-A co z zadaniami?- ponownie spytałam, Niall zatrzymał się na czerwonym świetle i popatrzył na mnie oczami kota ze Shreka, już wiedziałam co to oznaczało- O nie nie nie! Ja ci nie dam spisać, musisz sam je robić i... Ugh no dobra- oparłam się o fotel krzyżując ręce w piersi, chłopak uśmiechnął się, zbliżył i pocałował w policzek. Zarumieniłam się i opuściłam głowę tak, że włosy zasłaniały moją twarz. Niall cicho się zaśmiał i ruszył. Po pięciu minutach zaparkował już na szkolnym parkingu.
-Dzięki um... Za podwózkę- uśmiechnęłam się.
-Dzięki za miły wieczór- odwzajemnił uśmiech i dodał- Musimy to kiedyś powtórzyć- pokiwałam głową- Może dzisiaj?- spytał
-Przepraszam cię Niall, ale umówiłam się z Sam chce spędzić więcej czasu ze mną- odwróciłam głowę w stronę Horana, już się nie uśmiechał tak jak wcześniej.
-Proszę uważaj na Sam... Może ona coś knuje i...-zaczął
-Spokojnie, nie sądzę, że Samantha chciałaby mi coś zrobić, wyjaśniłyśmy sobie wszystko i jest między nami naprawdę dobrze, nie musisz się martwić- uspokajałam go, ale chłopak i tak nie chciał mi do końca uwierzyć, nie wiem czy dlatego, że po prostu się martwi czy może nie ufa mi.
-Idziemy na lekcje?- pokiwałam głową- Co mamy pierwsze?- spytał
-Matematyka- odpowiedziałam, gdy wyszłam z samochodu wszystkie oczy były skierowane na mnie, dziewczyny chciały mnie zabić wzrokiem, pewnie za to, że wysiadłam z samochodu Nialla, chyba każda marzyła żeby być w takiej sytuacji na moim miejscu, a chłopcy patrzyli na mnie z pożądaniem jakby właśnie przechodziła obok nich Miranda Kerr jedna z tych aniołków Victoria's Secret.
-Siedzisz ze mną? Musisz mi pomóc to zrozumieć-poprosił wyciągając książki z szafki, zgodziłam się i poszliśmy do klasy.
-Niall- usłyszałam za plecami gdy szliśmy w stronę wolnej ławki, odwróciliśmy się to była Jessica.-Chodź zajęłam ci miejsce- uśmiechnęła się do niego, na odległość mogłam wyczuć tą sztuczność, ale chyba pan Horan nie jest aż tak spostrzegawczy
-Idź, usiądę z Sam- uśmiechnęłam się, chłopak chwile protestował ale udało mi się go przekonać, że na następnej lekcji usiądziemy razem. Spojrzałam w stronę ich ławki Jessica pocałowała Nialla w policzek i uśmiechnęła się triumfalnie do mnie.
-Głupia blond zołza- mruknęłam pod nosem.
-Mam się obrazić- zażartowała Sam
-To było o Jessice- powiedziałam a ona spojrzała w jej stronę.
-Nie przejmuj się, patrz na Nialla w ogóle jej nie słucha tylko bazgrze coś na kartce- uśmiechnęłam się na ten widok, bo blondyn wyglądał uroczo przygryzając koniec języka, musiał być skupiony. Z trudem odwróciłam wzrok i popatrzyłam na Sam.
-To jak przychodzisz dziś na eliminacje?- spytała, pokiwałam głową a dziewczyna przytuliła mnie i zapiszczała tak, że wszyscy się odwrócili w naszą stronę, oprócz Nialla, który nadal coś pisał na kartce
-Panno Scott i Clarkson czy ja panią nie przeszkadzam?- spytał nauczyciel pan Devis
-Przepraszamy- powiedziałyśmy w tym samym czasie, matematyk pogroził, że jeżeli jeszcze raz to się stanie to zostaniemy wysłane do dyrektora. Sam podsunęła mi karteczkę, była zgięta w pół, otworzyłam ją w środku była wiadomość "Boisko szkolne po 6 lekcji :)". Zgniotłam papierek i schowałam do piórnika. Dzwonek-nareszcie... Zaczęłam się pakować Niall wyszedł jako pierwszy wrzucając zgiętą kartkę do kosza, ale zrobił to tak szybko, że nie trafił i spadła na ziemię, szybko zabrałam moją torebkę i podniosłam papier. To były słowa jakiejś piosenki, nie znałam jej, u góry było napisane "Everything about you" zaczęłam czytać.
You know i've always got your back girl
So let me be the one you come
running to running to r-r-running
I say this just a matter of fact girl
You just call my name
I'll be coming through coming through i'm c-coming
So let me be the one you come
running to running to r-r-running
I say this just a matter of fact girl
You just call my name
I'll be coming through coming through i'm c-coming
(Wiesz, że zawsze masz moje wsparcie, dziewczyno
Więc pozwól mi być tym jedynym do którego przybiegniesz
Mówię to,bo w rzeczywistości , tylko wypowiesz moje imię
a ja przybędę.)
Więc pozwól mi być tym jedynym do którego przybiegniesz
Mówię to,bo w rzeczywistości , tylko wypowiesz moje imię
a ja przybędę.)
On the other side of the world
It don't matter
I'll be there in two i'll be there in two i'll be there in two
I still feel it every time
It's just something that you do
Now ask me why I want to
It don't matter
I'll be there in two i'll be there in two i'll be there in two
I still feel it every time
It's just something that you do
Now ask me why I want to
( Na drugim końcu świata,
To nie ma znaczenia, przybędę szybko.
Nadal czuję to za każdym razem
To tylko coś, co mogę zrobić
Teraz spytaj mnie, dlaczego tego chcę)
To nie ma znaczenia, przybędę szybko.
Nadal czuję to za każdym razem
To tylko coś, co mogę zrobić
Teraz spytaj mnie, dlaczego tego chcę)
It's everything about you you you
Everything that you do do do
From the way that we touch baby
To the way that you kiss on me
It's everything about you you you
The way you make it feel new new new
Like every party is just us two
And there's nothing i could point to
It's everything about you you you
Everything about you you you
It's everything that you do do do
It's everything about you
Everything that you do do do
From the way that we touch baby
To the way that you kiss on me
It's everything about you you you
The way you make it feel new new new
Like every party is just us two
And there's nothing i could point to
It's everything about you you you
Everything about you you you
It's everything that you do do do
It's everything about you
( To wszystko o tobie, tobie, tobie
O wszystkim co robisz.
Od sposobu, w jaki się dotykamy, kochanie
Do sposobu, w jaki mnie całujesz
To wszystko o tobie, tobie, tobie
O sposobie w jaki sprawiasz, że to jest nowe, nowe, nowe
Jak wszyscy ,to tylko nas dwoje
I nie ma niczego, czego bym nie chciał
To wszystko o tobie, tobie, tobie
Wszystko o tobie, tobie, tobie
O wszystkim co robisz, robisz, robisz
To wszystko o tobie)
O wszystkim co robisz.
Od sposobu, w jaki się dotykamy, kochanie
Do sposobu, w jaki mnie całujesz
To wszystko o tobie, tobie, tobie
O sposobie w jaki sprawiasz, że to jest nowe, nowe, nowe
Jak wszyscy ,to tylko nas dwoje
I nie ma niczego, czego bym nie chciał
To wszystko o tobie, tobie, tobie
Wszystko o tobie, tobie, tobie
O wszystkim co robisz, robisz, robisz
To wszystko o tobie)
Guess i like the way you smile
With your eyes
Other guys see it but don't realise that it's m-my lovin
There's something about your laugh
That makes me wanna have to
There's nothing funny so we laugh at n-n-nothing...
With your eyes
Other guys see it but don't realise that it's m-my lovin
There's something about your laugh
That makes me wanna have to
There's nothing funny so we laugh at n-n-nothing...
(Tak, lubię sposób w jaki śmiejesz się swoimi oczyma,
Inni faceci, widzą to, ale nie zdają sobie sprawy ,że jesteś moją ukochaną.
Jest coś w twoim uśmiechu,
co sprawia, że też chcę coś mieć
W tym nie ma nic śmiesznego, dlatego śmiejemy się z niczego...)
Inni faceci, widzą to, ale nie zdają sobie sprawy ,że jesteś moją ukochaną.
Jest coś w twoim uśmiechu,
co sprawia, że też chcę coś mieć
W tym nie ma nic śmiesznego, dlatego śmiejemy się z niczego...)
Nie było mi dane przeczytać tego co jest dalej bo na kogoś wpadłam to był Nathan.
-Cześć piękna, co tam czytasz?- spytał i chciał mi wziąć kartkę ale szybko schowałam ją do tylnej kieszeni moich spodni.
-Nic ciekawego, przepraszam ale spieszę się na biologię- wyminęłam go, ale on złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie.
-Może chciałabyś gdzieś dziś wyjść- zaproponował
-Idę dziś do Sam może następnym razem- wyrwałam się z jego uścisku i poszłam pod salę 53 gdzie miałam biologię, w ostatniej chwili przypomniałam sobie o książce, którą zostawiłam w szafce, pobiegłam-co było naprawdę trudne w koturnach- gdy byłam już pod metalowymi drzwiczkami wykręciłam kod i chwilę siłowałam się z otworzeniem, równo z dzwonkiem wyjęłam książkę i ruszyłam w stronę klasy. Oczywiście wszyscy już weszli, czyli mam zagwarantowane spóźnienie. Weszłam do klasy, nauczycielka, która zapisywała na tablicy temat popatrzyła na mnie, tak samo jak uczniowie w sali, przeprosiłam za spóźnienie, pani Blind powiedziała, że wpisze mi to później i kazała zająć miejsce, chciałam usiąść z Horanem tak jak mu obiecałam ale niestety Jessica zajęła moje miejsce, Niall powiedział nieme "Sorry", uśmiechnęłam się do niego i poszłam do Sam.
-Gdybyś widziała jak Niall patrzy na twój tyłek-szepnęła, spojrzałam w jego stronę, a on w tym samym czasie odwrócił wzrok na pulchną nauczycielkę. Resztę lekcji przeleciało tak samo, Niall siedział z Jessicą w ławce obiecując, że na następnej lekcji usiądzie w końcu ze mną, a ja z Sam gadałyśmy całą lekcję o tym jak bardzo nienawidzimy Jess, albo o dopingowaniu i jak fajnie jest być cheerleaderką. Przerwa na lunch, podczas lekcji został wezwany do dyrektora podobno Nathan też, to pewnie chodzi o to zalanie boiska i szatni. Czekałyśmy w kolejce po jedzenie, ja dziś postanowiłam wziąć pudding czekoladowy i wodę, a Sam sałatkę z pomidorem serem feta i innymi rzeczami. Zobaczyłam, że Niall siedzi już przy stoliku z resztą, a obok niego są dwa wolne miejsca, poszłyśmy w tamtą stronę. Jak tylko blondyn mnie zobaczył wstał ze swojego miejsca podszedł do mnie, wziął moją tackę, którą położył na stole, po czym podszedł do mnie, przytulił i okręcił w powietrzu.
-Za co to?- spytałam gdy już postawił mnie na ziemi.
-Jesteś najlepsza wiesz?- odpowiedział pytaniem na pytanie, zmieniając tym samym temat.
-Tak wiem, ale czemu?- ponownie spytałam
-Byłem u dyrektora, przeglądnął nagranie, i...- zatrzymał się, a ja już nie mogłam się doczekać co powie- I zostaje w drużynie!- krzyknął
-Aa! Tak wiedziałam, że tak będzie!- również podniosłam głos i rzuciłam się na niego, pachniał tak... Wspaniale, wdychałam ten zapach, by zapamiętać go jak najdłużej. -Ale to też zasługa Sam, jej też musisz podziękować- powiedziałam odchodząc od niego.
-Dzięki Sam- uśmiechnął się i lekko przytulił, wszyscy na nas patrzyli, niektórzy z uśmiechem a niektórzy z chęcią zabicia, takim kimś była Jessica, uśmiechnęłam się zwycięsko i szepnęłam do niej "Ja tu wygrywam". Usiadłam obok Nialla oraz Sam i zabrałam się za jedzenie mojego puddingu, blondyn kilka razy podjadał mi go, ale udawałam, że nie widzę, niech się chłopak cieszy bo w końcu wrócił do drużyny. Po zjedzeniu udaliśmy się na angielski, tym razem siedzieliśmy razem z Horanem w jednej ławce i rozmawialiśmy o studiach, w końcu to już niedługo. Niall zdecydował, że chce iść na Uniwersytet Sportu w Londynie, ja jeszcze nie zastanawiałam się gdzie chce pójść, może to dobry czas na zastanowienie się, w końcu za niedługo wychodzimy z tej szkoły. Chciałam dalej robić coś w kierunku muzyki, jak byłam w podstawówce to skończyłam szkołę muzyczną 1 stopnia na fortepianie śpiewam też całkiem dobrze więc czemu nie? Dzwonek oznajmiający, że 6 lekcja się skończyła więc teraz są przesłuchania, poprosiłam Nialla żeby poszedł ze mną, bez wahania się zgodził.
-Niall- usłyszałam piskliwy głosik i ja już wiedziałam kto za nami stoi, wypuściłam powietrze z ust i odwróciliśmy się. Nie myliłam się, przed nami stała Jessica.- Ja i reszta paczki idziemy do klubu uczcić twój powrót do drużyny a ty idziesz z nami- pociągnęła go za rękę ale on się wyrwał i cofnął tak, że znów stał obok mnie.
-Idę z Cami na przesłuchanie cheerleaderek- powiedział stanowczo, odwrócił się na pięcie i zostawił osłupiałą dziewczynę na środku korytarza.
-Ale to jest twoje tak jakby świętom, powinieneś świętować a nie chodzić na jakieś durne przesłuchania- krzyknęła gdy my już zaczęliśmy iść.
-Te durne przesłuchania są ważne dla mojej dzie... najlepszej przyjaciółki, więc dla mnie też są ważne, może następnym razem- powiedział i pociągnął mnie za rękę w stronę szkolnego boiska, uśmiechnęłam się pod nosem przypominając sobie o tym zabijającym mnie wzroku Jess. Stanęliśmy przed drzwiami prowadzącymi na zewnątrz.
-Boje się- powiedziałam cicho, Niall ścisnął mocniej moją dłoń i uśmiechnął się szeroko.
-Będę obok, pamiętaj o tym- przytulił mnie, całując czubek mojej głowy. Z uśmiechem na ustach wyszliśmy na zewnątrz, gdzie panował niezły chłód, mam nadzieje, że przeniosą przesłuchania do hali. Zostawiłam blondynowi, -który siedział na zimnej ławce- moją torebkę, podeszłam do trenerki, kazała nam ustawić się w rzędzie. Przed nami stał stolik, za którym siedziała Sam i obok niej pani Cherss, to ona układa choreografie, stroje i inne ważne sprawy. Na początek miałyśmy się zważyć i zmierzyć, bo nie mogliśmy zamówić już nowych stroi i były jakieś reguły. Weszłam na wagę, która pokazała 52 kilogramy, za dużo... Ostatnio przestałam ćwiczyć, bo jeszcze nie skończyli robić domowej siłowni, na szczęście nie jestem jakimś krasnoludkiem bo mam całe 166 cm.
-Pierwsze pytanie-zaczęła trenerka zwracając się do wszystkich kandydatek, które zostały po pierwszym zadaniu, niektóre zostały odrzucone z powodu wagi, lub niskiego wzrostu. -Czy są tu osoby, które chodziły kiedykolwiek na gimnastykę? Jeżeli tak proszę o podniesienie ręki- wszystkie dziewczyny podniosły rękę, ja chodziłam przez 8 lat jak byłam młodsza. -Dobrze a teraz pierwsza zasada, nie tolerujemy kłamstwa, więc radzę się przyznać, spokojnie nie zostaniecie przez to wywalone-dodała, połowa dziewczyn opuściła ręce, z twarzy trenerki zniknął uśmiech.-Wszystkie dziewczęta, które opuściły ręce, dziękujemy wam, możecie już iść- zaczęła kreślić coś w swoim notatniku. Odwróciłam się w stronę Nialla, chłopak posłał mi ciepły uśmiech, odwzajemniłam go, gdy zobaczyłam, że trzyma kciuki. Pani Cherss zaczęła pokazywać nam prosty układ, który z łatwością powtórzyłam, większość dziewczyn załamała się, gdy dowiedziała się o kolejnym kroku, który polegał na podrzuceniu cheerleaderki, która musiała zrobić w powietrzu podwójne salto, wiele nie zrobiło tego i się poddały tym samym odpadając z przesłuchania, zostało tylko 5 dziewczyn i jedno miejsce w drużynie, ostatnie zadanie polegało na wymyślenie własnego układu, najlepszy wygrywa i dziewczyna wchodzi do drużyny. Szybko wymyśliłam co mogę pokazać i jako pierwsza zaczęłam mój występ, kilka salt, skoków, gwiazd i innych ruchów i myślę, że nie było tak źle. Trenerka oznajmiła nam, że za 10 minut będą wyniki wywieszone na tablicy informacyjnej przy głównym wejściu. Niall powiedział, że wyszło świetnie i nie ma opcji żebym się nie dostała. Dziesięć minut później, trenerka powiesiła białą kartkę z dużym czarnym napisem, ale nie zdołałam go przeczytać.
-Niall, możesz sprawdzić bo ja nie dam rady- powiedziałam, a on uśmiechnął się i podszedł do tablicy, chwilę na nią spoglądał, ale po chwili wrócił, na jego twarzy widniał smutek... Czyli się nie dostałam...
-Boje się- powiedziałam cicho, Niall ścisnął mocniej moją dłoń i uśmiechnął się szeroko.
-Będę obok, pamiętaj o tym- przytulił mnie, całując czubek mojej głowy. Z uśmiechem na ustach wyszliśmy na zewnątrz, gdzie panował niezły chłód, mam nadzieje, że przeniosą przesłuchania do hali. Zostawiłam blondynowi, -który siedział na zimnej ławce- moją torebkę, podeszłam do trenerki, kazała nam ustawić się w rzędzie. Przed nami stał stolik, za którym siedziała Sam i obok niej pani Cherss, to ona układa choreografie, stroje i inne ważne sprawy. Na początek miałyśmy się zważyć i zmierzyć, bo nie mogliśmy zamówić już nowych stroi i były jakieś reguły. Weszłam na wagę, która pokazała 52 kilogramy, za dużo... Ostatnio przestałam ćwiczyć, bo jeszcze nie skończyli robić domowej siłowni, na szczęście nie jestem jakimś krasnoludkiem bo mam całe 166 cm.
-Pierwsze pytanie-zaczęła trenerka zwracając się do wszystkich kandydatek, które zostały po pierwszym zadaniu, niektóre zostały odrzucone z powodu wagi, lub niskiego wzrostu. -Czy są tu osoby, które chodziły kiedykolwiek na gimnastykę? Jeżeli tak proszę o podniesienie ręki- wszystkie dziewczyny podniosły rękę, ja chodziłam przez 8 lat jak byłam młodsza. -Dobrze a teraz pierwsza zasada, nie tolerujemy kłamstwa, więc radzę się przyznać, spokojnie nie zostaniecie przez to wywalone-dodała, połowa dziewczyn opuściła ręce, z twarzy trenerki zniknął uśmiech.-Wszystkie dziewczęta, które opuściły ręce, dziękujemy wam, możecie już iść- zaczęła kreślić coś w swoim notatniku. Odwróciłam się w stronę Nialla, chłopak posłał mi ciepły uśmiech, odwzajemniłam go, gdy zobaczyłam, że trzyma kciuki. Pani Cherss zaczęła pokazywać nam prosty układ, który z łatwością powtórzyłam, większość dziewczyn załamała się, gdy dowiedziała się o kolejnym kroku, który polegał na podrzuceniu cheerleaderki, która musiała zrobić w powietrzu podwójne salto, wiele nie zrobiło tego i się poddały tym samym odpadając z przesłuchania, zostało tylko 5 dziewczyn i jedno miejsce w drużynie, ostatnie zadanie polegało na wymyślenie własnego układu, najlepszy wygrywa i dziewczyna wchodzi do drużyny. Szybko wymyśliłam co mogę pokazać i jako pierwsza zaczęłam mój występ, kilka salt, skoków, gwiazd i innych ruchów i myślę, że nie było tak źle. Trenerka oznajmiła nam, że za 10 minut będą wyniki wywieszone na tablicy informacyjnej przy głównym wejściu. Niall powiedział, że wyszło świetnie i nie ma opcji żebym się nie dostała. Dziesięć minut później, trenerka powiesiła białą kartkę z dużym czarnym napisem, ale nie zdołałam go przeczytać.
-Niall, możesz sprawdzić bo ja nie dam rady- powiedziałam, a on uśmiechnął się i podszedł do tablicy, chwilę na nią spoglądał, ale po chwili wrócił, na jego twarzy widniał smutek... Czyli się nie dostałam...
***
Jest lekka zmiana w bohaterach, tak tylko mówię... Proszę komentujcie bo pod ostatnim postem było tylko 3 komentarze... Jeżeli tak dalej będzie, to będę robić, że jeżeli będzie dana liczba komentarzy to wtedy pojawi się rozdział... A uwierzcie mi nie chcę tego robić...
~Emily <3
czwartek, 22 maja 2014
Rozdział 12
Tą, jakże piękną chwilę przerwał nam dzwonek do drzwi, który dawał już o sobie znać tylko jakiś setny raz. Niall oderwał się ode mnie, cmoknął mnie przelotnie w usta i poczłapał otworzyć drzwi.
-Hej kochanie!- usłyszałam piskliwy dziewczęcy głos, który już gdzieś słyszałam. Postanowiłam zobaczyć kto przyszedł, wstałam z miękkiej kanapy i poszłam w stronę drzwi, ale od razu tego pożałowałam, bo zobaczyłam jak ta blond zdzira całuje Nialla. Nie jestem zazdrosna... Nie... On nie jest moim chłopakiem, może robić co chce, całować kogo chce, a mi nic do tego, prawda? Nie chciałam im przeszkadzać więc wzięłam moją kurtkę i wyszłam z jego domu, nie chciałam trzasnąć drzwiami, ale na polu był mocny wiatr i samo tak jakoś wyszło. Słyszałam jeszcze jak Niall woła moje imię ale nie słuchałam go i wróciłam do domu. Postanowiłam dziś troszeczkę poleniuchować, więc ubrałam zwykłe szare dresy Nike, czarną bokserkę z myszką Micki i czerwoną bejsbolówkę, a włosy spięłam w wysoką kitkę. Położyłam się w salonie na kanapie, na stole położyłam wcześniej zrobioną gorącą czekoladę z bitą śmietaną, owinęłam się kocem i włączyłam mój ulubiony film Now is good, zawsze próbuje się nie popłakać, ale nie daje rady.
Zużyłam już 4 paczkę chusteczek, gdy ktoś zadzwonił dzwonkiem do drzwi. Niechętnie wstałam z zagrzanej już kanapy, kierując się do drzwi.
-Niall co ty tu robisz?- spytałam gdy zobaczyłam chłopaka w drzwiach, na polu padał niesamowicie mocny deszcz a nad nami zbierały się czarne chmury, jakby zaraz miała być noc, chodź jest dopiero 16. Blondyn stał w przemoczonych, czarnych rurkach, na głowie miał czarno-zielonego snapback'a, szarą bluzę i białe- choć już brązowe od błota- Supry.
-Chyba coś zapomniałaś z mojego domu, więc przyszedłem żeby ci to oddać- powiedział, wchodząc nieproszony do środka.
-Płakałaś?-spytał podchodząc bliżej
-Nie... Po prostu oglądałam film i... I tak jakoś wyszło- odpowiedziałam udając się do salonu. Wyłączyłam film i poszłam do kuchni.-Napijesz się czegoś?- spytałam wyjmując dwie szklanki z szafki.
-Nie... Właściwie to przyszedłem by powiedzieć ci że to nie było to co myślałaś-zaczął a ja popatrzyłam na niego pytającym wzrokiem- To Jessica mnie pocałowała nie ja ją, nic mnie z nią nie łączy po za przyjaźnią-tłumaczył się ale ja nie patrzyłam na niego, tym razem moje skarpetki wydawały się być ciekawsze.
-Niall posłuchaj, nie obchodzi mnie to czy ty ją całowałeś czy ona ciebie... Możesz całować kogo chcesz, umawiać się z kim chcesz, nie jesteśmy przecież razem i nie musisz mi się tłumaczyć, tylko zabolało mnie to, że najpierw pocałowałeś mnie a potem ją...- podniosłam wzrok na niego, jego błękitne oczy były wpatrzone w moje, szybko odwróciłam wzrok.
-Już ci mówiłem, że...-
-Wiem- przerwałam mu- Niall, nie chcę się ponownie kłócić, zapomnijmy o ostatnich wydarzeniach i zacznijmy od początku, od zera. Tak jakbyśmy się dopiero poznali- zaproponowałam, chłopak skinął głową i niepewnie się uśmiechnął.
-Cześć jestem Camilla...-Wyciągnęłam rękę uśmiechając się- Camilla Scott- dodałam, blondyn uśmiechnął się szeroko i uścisnął moją dłoń.
-Niall Horan, miło mi cię poznać- odwzajemniłam uśmiech
-To może poznamy się bliżej jedząc lody- powiedziałam zabierając rękę
-Czekam w salonie- oznajmił i poszedł w stronę salonu. Wyjęłam z zamrażarki lody, następnie bitą śmietanę i polewę czekoladową oraz łyżeczki i również udałam się do salonu.-Będziemy jedli z pudełka?- spytał
-Tak bo z natury jestem straszliwym leniem i nie chciało mi się robić pucharków, więc będziemy jeść z pudełka jak chcesz możesz sobie polać polewą albo bitą śmietaną- podałam mu łyżeczkę i otworzyłam lody.
-Więc opowiedz mi coś o sobie- zaproponował Horan wkładając łyżeczkę pełną lodów do ust.
-Moje imię już znasz, mam 18 lat mieszkam w Londynie od urodzenia nie mam rodzeństwa- zaczęłam opowiadać mu o moim nudnym życiu, a on o dziwo słuchał uważnie. Potem on opowiadał o sobie, wiedziałam już, że przeprowadził się z Irlandii do Londynu jak miał 3 latka, że ma brata Grega, który nie mieszka już z nimi i wiele innych rzeczy, ale i tak fajnie było o tym słuchać. Dużo się śmialiśmy opowiadając sobie historie z dzieciństwa.
-Kiedyś jak byłem mały to w przedszkolu była taka dziewczyna, która strasznie mi się podobała, ale byłem wtedy dzieckiem a dzieci nie umieją okazywać uczuć i nie wiedzą co robią i pewnego dnia przykleiłem tej dziewczynie gumę do włosów, chciałem żeby zwróciła na mnie uwagę, zawsze coś rysowała, czasem bawiła się z innymi dziećmi tylko nie ze mną. Ale przez to co zrobiłem ona mnie znienawidziła. Teraz tego żałuje- atmosfera w pomieszczeniu zgęstniała, zrobiło się bardzo poważnie.
-Otwórz buzie- powiedziałam, chciałam trochę rozluźnić atmosferę, blondyn nieśmiało zrobił to o co go poprosiłam. Wzięłam bitą śmietanę oraz polewę czekoladową i wlałam mu to do ust, trochę przesadziłam bo gdy zamknął buzie wyglądał jak chomik ze wścieklizną gdyż jego policzki były okrągłe a z ust wychodziło mu trochę bitej śmietany. Wyglądało to bardzo śmiesznie a zarazem uroczo, na ten widok uśmiechnęłam się szeroko i nie mogłam się powstrzymać od zrobienia mu zdjęcia.
-Ubrudziłaś się lodem- oznajmił i pokazał na mój policzek, zaczęłam go trzeć ręką ale on ją złapał i pociągnął lekko w dół- Nie tu- powiedział zbliżając się, jego usta dotknęły mojego policzka po chwili mogłam też poczuć kawałek jego języka, który zlizywał trochę czekoladowego loda z policzka. Zarumieniłam się lekko gdy oddalił się.
-Wiesz chyba powinienem już pójść robi się ciemno a ja jeszcze muszę jechać na zakupy świąteczne dla rodziny- wstał i zaczął zbierać łyżeczki i pudełko po lodach, ja wzięłam bitą śmietanę oraz polewę i zanieśliśmy do kuchni. -Jeżeli chcesz to przysiądź się jutro do nas na stołówce zajmę ci miejsce- uśmiechnął się
-Wiesz... Chyba to nie będzie dobry pomysł bo wątpię, że Olivia i Jessica będą chciały żebym tam była- odpowiedziałam a jego uśmiech zniknął
-Zastanów się, proszę... Jak się im coś nie spodoba to sobie pójdą- dalej mnie przekonywał
-Dobrze zastanowię się- odpowiedziałam niepewnie- Do zobaczenia jutro Niall- powiedziałam i pocałowałam go lekko w policzek
-Do zobaczenia- Niall się uśmiechnął i wyszedł.
Poprawiałam włosy w szkolnej łazience gdy nagle weszła do niej Samantha, o dziwo gdy mnie zobaczyła nie posłała w moją stronę chamskiego komentarza i nie było z nią jej dwóch małych zdzir.
-Camilla możemy pogadać?- spytała, chwile wahałam się nad odpowiedzią ale ostatecznie się zgodziłam- Słuchaj przepraszam za to jaka byłam wobec ciebie, zawsze cię krytykowałam i mówiłam o tobie złe rzeczy ale robiłam to bo byłam zazdrosna... Byłam zazdrosna o to jak Niall na ciebie patrzy...-
-Jak patrzy?- spytałam tym samym jej przerywając
-Jak na boginię, zawsze tak było ale dopiero teraz zrozumiałam, że on może czuć do ciebie coś więcej, więc postanowiłam się odczepić od ciebie. Potem doszło do tego zakładu z Nathanem i Niallem o ciebie i...-
-Jakiego zakładu?- znowu jej przerwałam
-To ty nic nie wiesz?- pokręciłam głową -Na tej imprezie co Niall cię przyprowadził Nathan zaproponował Horanowi zakład, kto pierwszy się z tobą prześpi ten wygrywa nagrodą miało być miejsce w drużynie futbolowej. - opowiedziała mi, w tym momencie byłam strasznie wściekła- W każdym bądź razie chciałam się z tobą pogodzić i zapytać czy nie mogłybyśmy zostać przyjaciółkami... - Zaproponowała
-Jasne możemy spróbować- uśmiechnęłam się
-Super- zapiszczała i przytuliła mnie- Pewnie zastanawiasz się czemu nie jestem już taką zdzirą jak przedtem- skinęłam głową- Znasz tą nową Jessice?- spytała a ja ponownie skinęłam głową- No więc ta mała suka myśli, że jak przyszła do szkoły naszej szkoły to będzie udawać nową divę i może pomiatać sobie ludźmi, ale ja nie dałam się nabrać na milutką Jess i ty chyba też prawda?-
-Na samą myśl o niej mam mdłości, nie dość, że ta szmata zepsuła moją przyjaźń z Olivią to jeszcze owinęła sobie Nialla wokół palca- odpowiedziałam a ona się uśmiechnęła
-Słuchaj Niall woli 100 razy bardziej ciebie niż ją, dlatego mam plan jak możemy dać nauczkę małej zdzirze- spodobała mi się jej propozycja nawet bardzo dlatego się zgodziłam. Omówiłyśmy wszystkie szczegóły i poszłyśmy do klasy.
Punkt 1. Niall. Mamy teraz przerwę na lunch więc mogę już zacząć nasz plan, cieszę się, że Sam zaproponowała mi to bo będę mogła odegrać się na 2 osobach jednocześnie na Niallu za ten zakład i Jessice za zrujnowanie mi życia. Zabrałam moją tacę z lunchem i wzrokiem zaczęłam szukać gdzie siedzi Niall, zauważyłam go siedzącego przy stoliku obok okna razem z innymi obok niego były dwa wolne miejsca, z uśmiechem poszłam w tamtą stronę. Niall, gdy mnie zobaczył uśmiechnął się szeroko, wstał wziął moją tackę i pocałował w policzek, to nic dziwnego, tylko zwykły przyjacielski gest i wcale NIE czułam motyli w brzuchu.
-Co ona tutaj robi?- spytała blond zdzira
-Zaproponowałem Cami żeby zjadła dziś z nami lunch- uśmiechnął się do mnie, a ja odwzajemniłam to słysząc jak zdrabnia moje imię.
-Oh Niall czy mogłaby się dosiąść moja przyjaciółka- spytałam uśmiechając się słodko, przynajmniej próbowałam co najwyraźniej wyszło bo chłopak się zgodził, widziałam wściekłość w oczach Olivii a jeszcze większą w Jess. Wyjęłam telefon i napisałam sms do Sam po chwili się pojawiła, wszystkim na jej widok opadła szczena.
-Co ona tutaj robi?- spytała tym razem Olivia, chyba miałam rację że nie spodoba się im nasza wizyta, to jeszcze lepiej
-Sam i ja postanowiłyśmy się pogodzić i zacząć nową przyjaźń- uśmiechnęłam się do niej a ona to odwzajemniła- Czy to coś złego?- spytałam
-Nie bardzo się cieszę, że zaczęłaś się przyjaźnić z moją byłą- Niall uśmiechnął się słabo
-Niall to że zerwaliśmy nie znaczy, że musimy się nienawidzić, żyjmy tak jakby tego po prostu nie było i wszystko będzie okej, wiem, że byłam zdzirą ale to już się zmieniło, a po za tym ktoś inny zajął moje miejsce- popatrzyła na Jessicę, a ja się zaśmiałam- Więc spokojnie nie mam zamiaru nastawiać mojej przyjaciółki przeciwko tobie, jesteście naprawdę świetną parą, pasujecie do siebie jak dwie krople wody- uśmiechnęła się szeroko a Jessica wyglądała jakby zaraz miała wybuchnąć, uwierzcie mi piękny widok.
-Ale my nie jesteśmy razem- powiedziałam patrząc zawstydzona w jedzenie
-Naprawdę? Wyglądacie jakbyście byli razem, czuć od was miłość na kilometr-
-Sam proszę cię przestań- zaśmiałam się i szturchnęłam ją lekko w ramię
-Okej okej, a właśnie miałam ci powiedzieć jutro są eliminacje do cheerleaderek może wpadniesz?- zaproponowała mi
-No nie wiem...- zawahałam się
-Idź będzie fajnie jak chcesz to mogę pójść z tobą pokibicować ci- uśmiechnął się Niall, nasz plan przebiega coraz lepiej
-Miałeś jutro mi pomóc z matematyką- powiedziała oburzona Jessica
-A faktycznie... Wiem poproś jednego z tych kujonów z majcy na pewno ci pomogą i wytłumaczą lepiej niż ja- w duchu śmiałam się jak nienormalna, czy Niall właśnie odmówił pannie świętej Jessice o nie! To porażka haha i ma dziwka za swoje... No to 1:0 dla mnie.
-Dziękuje- przytuliłam go -A i gadałam z moim wujkiem powiedział, że ma nagrania z tego dnia co zalano boisko i szatnie więc jutro ma to obejrzeć i jeżeli się potwierdzi, że to nie ty, to zostaniesz przywrócony do drużyny- oznajmiłam spokojnie, Niall popatrzył na mnie jakby zobaczył ducha
-Czy ty właśnie powiedziałaś, że twój wujek czyli dyrektor naszej szkoły ma przeglądnąć nagranie dnia zalania i ma powiedzieć czy zostaje w drużynie?- skinęłam głową -O matko! Dziewczyno kocham cię normalnie, uwielbiam, kocham i w ogóle wszystko, jak zostanę w drużynie a ty będziesz moją cheerleaderką to pójdziemy do kina, na obiad, na kolacje, do klubu gdzie tylko chcesz- przytulił mnie tak że nie mogłam oddychać
-Sam mnie do tego na mówiła- powiedziałam a Niall poluźnił uścisk ale nie puścił mnie
-Dziękuje- zwrócił się do Sam a ona się uśmiechnęła
-Niall możesz mnie już puścić- powiedziałam
-Nie- mruknął i dalej mnie trzymał w uścisku, zaśmiałam się ale w końcu mnie puścił i mogłam spokojnie zjeść swój lunch.
Po lekcjach Niall zaproponował, że mnie odprowadzi, zgodziłam się.
-Może chcesz dziś do mnie wpaść pooglądamy jakieś filmy, możesz też zostać na noc moi rodzice jadą na jakiś bankiet- powiedział blondyn
-Okej tylko muszę wziąć jakieś rzeczy do spania i na jutro do szkoły- uśmiechnęłam się i poszłam do siebie. Do torby wrzuciłam książki i czyste ubrania na jutro, szczoteczkę do zębów i szczotkę do włosów. Wyszłam z domu uprzednio informując rodziców że nocuje dziś u Sam, gdybym powiedziała im, że będę u Nialla nie wypuścili by mnie na krok od domu. Nie chodzi o to, że go nie lubią, po prostu moi rodzice a zwłaszcza mój tata boi się, żebym czasem nie uprawiała z kimś seksu, na szczęście moja mama przekonuje go że mam już 18 lat i mogę robić co chcę i, że jestem bardzo rozsądna jeżeli chodzi o seks. Zapukałam do drzwi, otworzył mi uśmiechnięty Niall, weszłam do środka i zdjęłam buty i kurtkę.
-Chcesz kakao?- spytał, a ja pokiwałam głową, po chwili piłam już ciepłe kakao, Niall kazał mi wyjść na samą górę tam będą tylko jedne białe drzwi i mam tam wejść, zrobiłam tak, wyglądało to trochę jakbym miała wejść na strych ale po otworzeniu drzwi zdziwiłam się bo w środku było dużo foteli i kanap a na ścianie był powieszony wielki ekran, pomieszczenie wyglądało jak w kinie tylko, że było mniejsze. Do pokoju wszedł Niall z dwoma wielkimi miskami popcornu i coca-colą na tacy, zajęłam miejsce na kanapie na samym tyle Horan usiadł obok mnie i postawił tacę na małym stoliku.
-Nie wiedziałam, że masz salkę kinową w domu- zaczęłam rozmowę
-Jakoś mało osób o tym wie bo nigdy to nie przyprowadzałem wielu osób tylko najlepszych przyjaciół jak chcieliśmy oglądać jakiś ważny mecz, rodzinę i jedną dziewczynę-
-Jaką?- spytałam
-Ciebie- zarumieniłam się i nie wiedziałam co powiedzieć więc szybko zmieniłam temat
-To co oglądamy?- spytałam
-Może Piłę?- zaproponował
-Nie nie nie nie... Proszę tylko nie to, wszystko tylko nie horrory- skrzyżowałam ręce i oparłam się o kanapę
-Będziesz mogła się do mnie przytulić- zaśmiał się a ja nadal udawałam obrażoną i odwróciłam się do niego plecami.-Księżniczko nie obrażaj się- położył głowę na moim ramieniu i objął mnie rękami.
-Ale ja się będę potem nawet do łazienki bała pójść-marudziłam
-To chodźmy się teraz umyć i przebrać w piżamy a potem będziemy mogli oglądać- zaproponował, ostatecznie zgodziłam się na jego propozycję i poszłam do jego pokoju po moje rzeczy. Szukałam w torbie mojej piżamy ale chyba jej nie spakowałam
-Cholera- przeklęłam pod nosem.
-Co jest?- spytał Niall wchodząc do pokoju
-Zapomniałam piżamy z domu- mruknęłam
-Dla mnie możesz spać bez niej- blondyn poruszał dziwnie brwiami a ja rzuciłam w niego poduszką-Okej okej pożyczę ci coś-zaśmiał się i otworzył szafę, po chwili dał mi kolorową koszulkę z napisem free hugs i swoje bokserki, zanim wyszłam do łazienki pocałowałam go w policzek i podziękowałam. T-shirt dosięgał mi do połowy ud więc nie było źle tylko bokserki były lekko za duże ale to nic. Niall skorzystał z łazienki rodziców więc szybciej mogliśmy zacząć oglądać film. Oczywiście przez cały film piszczałam, przytulałam się do Nialla co było fajne i zasłaniałam oczy, a Horan się ze mnie śmiał.
-To co druga część?- spytał
-NIE!- krzyknęłam -Oglądnijmy Frozen- zaproponowałam i uśmiechnęłam się słodko
-Tą bajkę? Nie proszę cie, moja kuzynka mnie zamęczała śpiewając wszystkie piosenki i opowiadając fabułę- odpowiedział
-Ej no, ja się zgodziłam na twój film to ty się zgódź na mój-
-Ile ty masz lat żeby oglądać takie filmy?-spytał
-Hej to nie ja oglądałam ostatnio Lego: Przygoda- zaśmiałam się
-To dla tego, że... Mój kuzyn przyjechał i chciał oglądać...-
-Yhy tak jaasne- uniosłam jedną brew nie wierząc mu
-Jezuu no dobra- w końcu się zgodził. Przytuliłam go mocno i już nie miałam zamiaru puszczać, on objął mnie od tyłu i przysunął bliżej siebie, gdyby ktoś nieznajomy wszedł do tego pokoju, pomyślałby, że jesteśmy parą albo coś. O dziwo Niall śmiał się razem ze mną. Po tym filmie zeszliśmy na dół.
-To gdzie mam spać?- spytałam
-U mnie- uśmiechnął się
-A ty?- spytałam
-Na kanapie-
-Nie nie nie ty śpisz u siebie ja na kanapie- droczyłam się
-Zróbmy tak ty śpisz u mnie ja też ale ja na podłodze- zaproponował
-Na odwrót-
-Dobra oboje śpimy na łóżku- uśmiechnął się szeroko, a ja westchnęłam
-No dobra...- mruknęłam. Oboje położyliśmy się na jego łóżku, pachniało Niallem, czyli niesamowicie. Nagle usłyszałam jakiś huk, jak oparzona podniosłam się.
-Niall co to było?- spytałam
-To tylko burza- odpowiedział, tylko burza?! To aż burza! I znowu ten huk. Chciałabym żeby Niall mnie przytulił i powiedział, że wszystko będzie dobrze i żebym się nie bała...-Chodź tu- powiedział i podniósł swoją kołdrę przedtem każdy spał pod swoją, weszłam pod jego kołdrę, a on mnie przytulił i pocałował w głowę.- Jestem tu, wszystko będzie dobrze nie bój się- czyli jednak marzenia się spełniają, podniosłam się wyżej i pocałowałam go w policzek zahaczając o kącik ust. W ciemności widziałam, że chłopak się uśmiecha.
-Dobranoc Niall- powiedziałam
-Dobranoc Cami-
-Jesteś najlepszym najlepszym przyjacielem- mruknęłam usypiając
-Chciałbym być więcej niż tylko przyjacielem- powiedział ledwo słyszalnie, ale ja i tak to usłyszałam i uśmiechnięta usnęłam.
Już wróciłam :D Biologia poprawiona egzaminy napisane jeszcze tylko zielona szkoła i będę cała dla was :D Dziękuje, że zrozumieliście, że nie mogę wiecznie być na blogu. Kocham Was bardzo <3 Do zobaczenia za dwa tygodnie miśki :D
-Hej kochanie!- usłyszałam piskliwy dziewczęcy głos, który już gdzieś słyszałam. Postanowiłam zobaczyć kto przyszedł, wstałam z miękkiej kanapy i poszłam w stronę drzwi, ale od razu tego pożałowałam, bo zobaczyłam jak ta blond zdzira całuje Nialla. Nie jestem zazdrosna... Nie... On nie jest moim chłopakiem, może robić co chce, całować kogo chce, a mi nic do tego, prawda? Nie chciałam im przeszkadzać więc wzięłam moją kurtkę i wyszłam z jego domu, nie chciałam trzasnąć drzwiami, ale na polu był mocny wiatr i samo tak jakoś wyszło. Słyszałam jeszcze jak Niall woła moje imię ale nie słuchałam go i wróciłam do domu. Postanowiłam dziś troszeczkę poleniuchować, więc ubrałam zwykłe szare dresy Nike, czarną bokserkę z myszką Micki i czerwoną bejsbolówkę, a włosy spięłam w wysoką kitkę. Położyłam się w salonie na kanapie, na stole położyłam wcześniej zrobioną gorącą czekoladę z bitą śmietaną, owinęłam się kocem i włączyłam mój ulubiony film Now is good, zawsze próbuje się nie popłakać, ale nie daje rady.
Zużyłam już 4 paczkę chusteczek, gdy ktoś zadzwonił dzwonkiem do drzwi. Niechętnie wstałam z zagrzanej już kanapy, kierując się do drzwi.
-Niall co ty tu robisz?- spytałam gdy zobaczyłam chłopaka w drzwiach, na polu padał niesamowicie mocny deszcz a nad nami zbierały się czarne chmury, jakby zaraz miała być noc, chodź jest dopiero 16. Blondyn stał w przemoczonych, czarnych rurkach, na głowie miał czarno-zielonego snapback'a, szarą bluzę i białe- choć już brązowe od błota- Supry.
-Chyba coś zapomniałaś z mojego domu, więc przyszedłem żeby ci to oddać- powiedział, wchodząc nieproszony do środka.
-Płakałaś?-spytał podchodząc bliżej
-Nie... Po prostu oglądałam film i... I tak jakoś wyszło- odpowiedziałam udając się do salonu. Wyłączyłam film i poszłam do kuchni.-Napijesz się czegoś?- spytałam wyjmując dwie szklanki z szafki.
-Nie... Właściwie to przyszedłem by powiedzieć ci że to nie było to co myślałaś-zaczął a ja popatrzyłam na niego pytającym wzrokiem- To Jessica mnie pocałowała nie ja ją, nic mnie z nią nie łączy po za przyjaźnią-tłumaczył się ale ja nie patrzyłam na niego, tym razem moje skarpetki wydawały się być ciekawsze.
-Niall posłuchaj, nie obchodzi mnie to czy ty ją całowałeś czy ona ciebie... Możesz całować kogo chcesz, umawiać się z kim chcesz, nie jesteśmy przecież razem i nie musisz mi się tłumaczyć, tylko zabolało mnie to, że najpierw pocałowałeś mnie a potem ją...- podniosłam wzrok na niego, jego błękitne oczy były wpatrzone w moje, szybko odwróciłam wzrok.
-Już ci mówiłem, że...-
-Wiem- przerwałam mu- Niall, nie chcę się ponownie kłócić, zapomnijmy o ostatnich wydarzeniach i zacznijmy od początku, od zera. Tak jakbyśmy się dopiero poznali- zaproponowałam, chłopak skinął głową i niepewnie się uśmiechnął.
-Cześć jestem Camilla...-Wyciągnęłam rękę uśmiechając się- Camilla Scott- dodałam, blondyn uśmiechnął się szeroko i uścisnął moją dłoń.
-Niall Horan, miło mi cię poznać- odwzajemniłam uśmiech
-To może poznamy się bliżej jedząc lody- powiedziałam zabierając rękę
-Czekam w salonie- oznajmił i poszedł w stronę salonu. Wyjęłam z zamrażarki lody, następnie bitą śmietanę i polewę czekoladową oraz łyżeczki i również udałam się do salonu.-Będziemy jedli z pudełka?- spytał
-Tak bo z natury jestem straszliwym leniem i nie chciało mi się robić pucharków, więc będziemy jeść z pudełka jak chcesz możesz sobie polać polewą albo bitą śmietaną- podałam mu łyżeczkę i otworzyłam lody.
-Więc opowiedz mi coś o sobie- zaproponował Horan wkładając łyżeczkę pełną lodów do ust.
-Moje imię już znasz, mam 18 lat mieszkam w Londynie od urodzenia nie mam rodzeństwa- zaczęłam opowiadać mu o moim nudnym życiu, a on o dziwo słuchał uważnie. Potem on opowiadał o sobie, wiedziałam już, że przeprowadził się z Irlandii do Londynu jak miał 3 latka, że ma brata Grega, który nie mieszka już z nimi i wiele innych rzeczy, ale i tak fajnie było o tym słuchać. Dużo się śmialiśmy opowiadając sobie historie z dzieciństwa.
-Kiedyś jak byłem mały to w przedszkolu była taka dziewczyna, która strasznie mi się podobała, ale byłem wtedy dzieckiem a dzieci nie umieją okazywać uczuć i nie wiedzą co robią i pewnego dnia przykleiłem tej dziewczynie gumę do włosów, chciałem żeby zwróciła na mnie uwagę, zawsze coś rysowała, czasem bawiła się z innymi dziećmi tylko nie ze mną. Ale przez to co zrobiłem ona mnie znienawidziła. Teraz tego żałuje- atmosfera w pomieszczeniu zgęstniała, zrobiło się bardzo poważnie.
-Otwórz buzie- powiedziałam, chciałam trochę rozluźnić atmosferę, blondyn nieśmiało zrobił to o co go poprosiłam. Wzięłam bitą śmietanę oraz polewę czekoladową i wlałam mu to do ust, trochę przesadziłam bo gdy zamknął buzie wyglądał jak chomik ze wścieklizną gdyż jego policzki były okrągłe a z ust wychodziło mu trochę bitej śmietany. Wyglądało to bardzo śmiesznie a zarazem uroczo, na ten widok uśmiechnęłam się szeroko i nie mogłam się powstrzymać od zrobienia mu zdjęcia.
-Ubrudziłaś się lodem- oznajmił i pokazał na mój policzek, zaczęłam go trzeć ręką ale on ją złapał i pociągnął lekko w dół- Nie tu- powiedział zbliżając się, jego usta dotknęły mojego policzka po chwili mogłam też poczuć kawałek jego języka, który zlizywał trochę czekoladowego loda z policzka. Zarumieniłam się lekko gdy oddalił się.
-Wiesz chyba powinienem już pójść robi się ciemno a ja jeszcze muszę jechać na zakupy świąteczne dla rodziny- wstał i zaczął zbierać łyżeczki i pudełko po lodach, ja wzięłam bitą śmietanę oraz polewę i zanieśliśmy do kuchni. -Jeżeli chcesz to przysiądź się jutro do nas na stołówce zajmę ci miejsce- uśmiechnął się
-Wiesz... Chyba to nie będzie dobry pomysł bo wątpię, że Olivia i Jessica będą chciały żebym tam była- odpowiedziałam a jego uśmiech zniknął
-Zastanów się, proszę... Jak się im coś nie spodoba to sobie pójdą- dalej mnie przekonywał
-Dobrze zastanowię się- odpowiedziałam niepewnie- Do zobaczenia jutro Niall- powiedziałam i pocałowałam go lekko w policzek
-Do zobaczenia- Niall się uśmiechnął i wyszedł.
Poprawiałam włosy w szkolnej łazience gdy nagle weszła do niej Samantha, o dziwo gdy mnie zobaczyła nie posłała w moją stronę chamskiego komentarza i nie było z nią jej dwóch małych zdzir.
-Camilla możemy pogadać?- spytała, chwile wahałam się nad odpowiedzią ale ostatecznie się zgodziłam- Słuchaj przepraszam za to jaka byłam wobec ciebie, zawsze cię krytykowałam i mówiłam o tobie złe rzeczy ale robiłam to bo byłam zazdrosna... Byłam zazdrosna o to jak Niall na ciebie patrzy...-
-Jak patrzy?- spytałam tym samym jej przerywając
-Jak na boginię, zawsze tak było ale dopiero teraz zrozumiałam, że on może czuć do ciebie coś więcej, więc postanowiłam się odczepić od ciebie. Potem doszło do tego zakładu z Nathanem i Niallem o ciebie i...-
-Jakiego zakładu?- znowu jej przerwałam
-To ty nic nie wiesz?- pokręciłam głową -Na tej imprezie co Niall cię przyprowadził Nathan zaproponował Horanowi zakład, kto pierwszy się z tobą prześpi ten wygrywa nagrodą miało być miejsce w drużynie futbolowej. - opowiedziała mi, w tym momencie byłam strasznie wściekła- W każdym bądź razie chciałam się z tobą pogodzić i zapytać czy nie mogłybyśmy zostać przyjaciółkami... - Zaproponowała
-Jasne możemy spróbować- uśmiechnęłam się
-Super- zapiszczała i przytuliła mnie- Pewnie zastanawiasz się czemu nie jestem już taką zdzirą jak przedtem- skinęłam głową- Znasz tą nową Jessice?- spytała a ja ponownie skinęłam głową- No więc ta mała suka myśli, że jak przyszła do szkoły naszej szkoły to będzie udawać nową divę i może pomiatać sobie ludźmi, ale ja nie dałam się nabrać na milutką Jess i ty chyba też prawda?-
-Na samą myśl o niej mam mdłości, nie dość, że ta szmata zepsuła moją przyjaźń z Olivią to jeszcze owinęła sobie Nialla wokół palca- odpowiedziałam a ona się uśmiechnęła
-Słuchaj Niall woli 100 razy bardziej ciebie niż ją, dlatego mam plan jak możemy dać nauczkę małej zdzirze- spodobała mi się jej propozycja nawet bardzo dlatego się zgodziłam. Omówiłyśmy wszystkie szczegóły i poszłyśmy do klasy.
Punkt 1. Niall. Mamy teraz przerwę na lunch więc mogę już zacząć nasz plan, cieszę się, że Sam zaproponowała mi to bo będę mogła odegrać się na 2 osobach jednocześnie na Niallu za ten zakład i Jessice za zrujnowanie mi życia. Zabrałam moją tacę z lunchem i wzrokiem zaczęłam szukać gdzie siedzi Niall, zauważyłam go siedzącego przy stoliku obok okna razem z innymi obok niego były dwa wolne miejsca, z uśmiechem poszłam w tamtą stronę. Niall, gdy mnie zobaczył uśmiechnął się szeroko, wstał wziął moją tackę i pocałował w policzek, to nic dziwnego, tylko zwykły przyjacielski gest i wcale NIE czułam motyli w brzuchu.
-Co ona tutaj robi?- spytała blond zdzira
-Zaproponowałem Cami żeby zjadła dziś z nami lunch- uśmiechnął się do mnie, a ja odwzajemniłam to słysząc jak zdrabnia moje imię.
-Oh Niall czy mogłaby się dosiąść moja przyjaciółka- spytałam uśmiechając się słodko, przynajmniej próbowałam co najwyraźniej wyszło bo chłopak się zgodził, widziałam wściekłość w oczach Olivii a jeszcze większą w Jess. Wyjęłam telefon i napisałam sms do Sam po chwili się pojawiła, wszystkim na jej widok opadła szczena.
-Co ona tutaj robi?- spytała tym razem Olivia, chyba miałam rację że nie spodoba się im nasza wizyta, to jeszcze lepiej
-Sam i ja postanowiłyśmy się pogodzić i zacząć nową przyjaźń- uśmiechnęłam się do niej a ona to odwzajemniła- Czy to coś złego?- spytałam
-Nie bardzo się cieszę, że zaczęłaś się przyjaźnić z moją byłą- Niall uśmiechnął się słabo
-Niall to że zerwaliśmy nie znaczy, że musimy się nienawidzić, żyjmy tak jakby tego po prostu nie było i wszystko będzie okej, wiem, że byłam zdzirą ale to już się zmieniło, a po za tym ktoś inny zajął moje miejsce- popatrzyła na Jessicę, a ja się zaśmiałam- Więc spokojnie nie mam zamiaru nastawiać mojej przyjaciółki przeciwko tobie, jesteście naprawdę świetną parą, pasujecie do siebie jak dwie krople wody- uśmiechnęła się szeroko a Jessica wyglądała jakby zaraz miała wybuchnąć, uwierzcie mi piękny widok.
-Ale my nie jesteśmy razem- powiedziałam patrząc zawstydzona w jedzenie
-Naprawdę? Wyglądacie jakbyście byli razem, czuć od was miłość na kilometr-
-Sam proszę cię przestań- zaśmiałam się i szturchnęłam ją lekko w ramię
-Okej okej, a właśnie miałam ci powiedzieć jutro są eliminacje do cheerleaderek może wpadniesz?- zaproponowała mi
-No nie wiem...- zawahałam się
-Idź będzie fajnie jak chcesz to mogę pójść z tobą pokibicować ci- uśmiechnął się Niall, nasz plan przebiega coraz lepiej
-Miałeś jutro mi pomóc z matematyką- powiedziała oburzona Jessica
-A faktycznie... Wiem poproś jednego z tych kujonów z majcy na pewno ci pomogą i wytłumaczą lepiej niż ja- w duchu śmiałam się jak nienormalna, czy Niall właśnie odmówił pannie świętej Jessice o nie! To porażka haha i ma dziwka za swoje... No to 1:0 dla mnie.
-Dziękuje- przytuliłam go -A i gadałam z moim wujkiem powiedział, że ma nagrania z tego dnia co zalano boisko i szatnie więc jutro ma to obejrzeć i jeżeli się potwierdzi, że to nie ty, to zostaniesz przywrócony do drużyny- oznajmiłam spokojnie, Niall popatrzył na mnie jakby zobaczył ducha
-Czy ty właśnie powiedziałaś, że twój wujek czyli dyrektor naszej szkoły ma przeglądnąć nagranie dnia zalania i ma powiedzieć czy zostaje w drużynie?- skinęłam głową -O matko! Dziewczyno kocham cię normalnie, uwielbiam, kocham i w ogóle wszystko, jak zostanę w drużynie a ty będziesz moją cheerleaderką to pójdziemy do kina, na obiad, na kolacje, do klubu gdzie tylko chcesz- przytulił mnie tak że nie mogłam oddychać
-Sam mnie do tego na mówiła- powiedziałam a Niall poluźnił uścisk ale nie puścił mnie
-Dziękuje- zwrócił się do Sam a ona się uśmiechnęła
-Niall możesz mnie już puścić- powiedziałam
-Nie- mruknął i dalej mnie trzymał w uścisku, zaśmiałam się ale w końcu mnie puścił i mogłam spokojnie zjeść swój lunch.
Po lekcjach Niall zaproponował, że mnie odprowadzi, zgodziłam się.
-Może chcesz dziś do mnie wpaść pooglądamy jakieś filmy, możesz też zostać na noc moi rodzice jadą na jakiś bankiet- powiedział blondyn
-Okej tylko muszę wziąć jakieś rzeczy do spania i na jutro do szkoły- uśmiechnęłam się i poszłam do siebie. Do torby wrzuciłam książki i czyste ubrania na jutro, szczoteczkę do zębów i szczotkę do włosów. Wyszłam z domu uprzednio informując rodziców że nocuje dziś u Sam, gdybym powiedziała im, że będę u Nialla nie wypuścili by mnie na krok od domu. Nie chodzi o to, że go nie lubią, po prostu moi rodzice a zwłaszcza mój tata boi się, żebym czasem nie uprawiała z kimś seksu, na szczęście moja mama przekonuje go że mam już 18 lat i mogę robić co chcę i, że jestem bardzo rozsądna jeżeli chodzi o seks. Zapukałam do drzwi, otworzył mi uśmiechnięty Niall, weszłam do środka i zdjęłam buty i kurtkę.
-Chcesz kakao?- spytał, a ja pokiwałam głową, po chwili piłam już ciepłe kakao, Niall kazał mi wyjść na samą górę tam będą tylko jedne białe drzwi i mam tam wejść, zrobiłam tak, wyglądało to trochę jakbym miała wejść na strych ale po otworzeniu drzwi zdziwiłam się bo w środku było dużo foteli i kanap a na ścianie był powieszony wielki ekran, pomieszczenie wyglądało jak w kinie tylko, że było mniejsze. Do pokoju wszedł Niall z dwoma wielkimi miskami popcornu i coca-colą na tacy, zajęłam miejsce na kanapie na samym tyle Horan usiadł obok mnie i postawił tacę na małym stoliku.
-Nie wiedziałam, że masz salkę kinową w domu- zaczęłam rozmowę
-Jakoś mało osób o tym wie bo nigdy to nie przyprowadzałem wielu osób tylko najlepszych przyjaciół jak chcieliśmy oglądać jakiś ważny mecz, rodzinę i jedną dziewczynę-
-Jaką?- spytałam
-Ciebie- zarumieniłam się i nie wiedziałam co powiedzieć więc szybko zmieniłam temat
-To co oglądamy?- spytałam
-Może Piłę?- zaproponował
-Nie nie nie nie... Proszę tylko nie to, wszystko tylko nie horrory- skrzyżowałam ręce i oparłam się o kanapę
-Będziesz mogła się do mnie przytulić- zaśmiał się a ja nadal udawałam obrażoną i odwróciłam się do niego plecami.-Księżniczko nie obrażaj się- położył głowę na moim ramieniu i objął mnie rękami.
-Ale ja się będę potem nawet do łazienki bała pójść-marudziłam
-To chodźmy się teraz umyć i przebrać w piżamy a potem będziemy mogli oglądać- zaproponował, ostatecznie zgodziłam się na jego propozycję i poszłam do jego pokoju po moje rzeczy. Szukałam w torbie mojej piżamy ale chyba jej nie spakowałam
-Cholera- przeklęłam pod nosem.
-Co jest?- spytał Niall wchodząc do pokoju
-Zapomniałam piżamy z domu- mruknęłam
-Dla mnie możesz spać bez niej- blondyn poruszał dziwnie brwiami a ja rzuciłam w niego poduszką-Okej okej pożyczę ci coś-zaśmiał się i otworzył szafę, po chwili dał mi kolorową koszulkę z napisem free hugs i swoje bokserki, zanim wyszłam do łazienki pocałowałam go w policzek i podziękowałam. T-shirt dosięgał mi do połowy ud więc nie było źle tylko bokserki były lekko za duże ale to nic. Niall skorzystał z łazienki rodziców więc szybciej mogliśmy zacząć oglądać film. Oczywiście przez cały film piszczałam, przytulałam się do Nialla co było fajne i zasłaniałam oczy, a Horan się ze mnie śmiał.
-To co druga część?- spytał
-NIE!- krzyknęłam -Oglądnijmy Frozen- zaproponowałam i uśmiechnęłam się słodko
-Tą bajkę? Nie proszę cie, moja kuzynka mnie zamęczała śpiewając wszystkie piosenki i opowiadając fabułę- odpowiedział
-Ej no, ja się zgodziłam na twój film to ty się zgódź na mój-
-Ile ty masz lat żeby oglądać takie filmy?-spytał
-Hej to nie ja oglądałam ostatnio Lego: Przygoda- zaśmiałam się
-To dla tego, że... Mój kuzyn przyjechał i chciał oglądać...-
-Yhy tak jaasne- uniosłam jedną brew nie wierząc mu
-Jezuu no dobra- w końcu się zgodził. Przytuliłam go mocno i już nie miałam zamiaru puszczać, on objął mnie od tyłu i przysunął bliżej siebie, gdyby ktoś nieznajomy wszedł do tego pokoju, pomyślałby, że jesteśmy parą albo coś. O dziwo Niall śmiał się razem ze mną. Po tym filmie zeszliśmy na dół.
-To gdzie mam spać?- spytałam
-U mnie- uśmiechnął się
-A ty?- spytałam
-Na kanapie-
-Nie nie nie ty śpisz u siebie ja na kanapie- droczyłam się
-Zróbmy tak ty śpisz u mnie ja też ale ja na podłodze- zaproponował
-Na odwrót-
-Dobra oboje śpimy na łóżku- uśmiechnął się szeroko, a ja westchnęłam
-No dobra...- mruknęłam. Oboje położyliśmy się na jego łóżku, pachniało Niallem, czyli niesamowicie. Nagle usłyszałam jakiś huk, jak oparzona podniosłam się.
-Niall co to było?- spytałam
-To tylko burza- odpowiedział, tylko burza?! To aż burza! I znowu ten huk. Chciałabym żeby Niall mnie przytulił i powiedział, że wszystko będzie dobrze i żebym się nie bała...-Chodź tu- powiedział i podniósł swoją kołdrę przedtem każdy spał pod swoją, weszłam pod jego kołdrę, a on mnie przytulił i pocałował w głowę.- Jestem tu, wszystko będzie dobrze nie bój się- czyli jednak marzenia się spełniają, podniosłam się wyżej i pocałowałam go w policzek zahaczając o kącik ust. W ciemności widziałam, że chłopak się uśmiecha.
-Dobranoc Niall- powiedziałam
-Dobranoc Cami-
-Jesteś najlepszym najlepszym przyjacielem- mruknęłam usypiając
-Chciałbym być więcej niż tylko przyjacielem- powiedział ledwo słyszalnie, ale ja i tak to usłyszałam i uśmiechnięta usnęłam.
Już wróciłam :D Biologia poprawiona egzaminy napisane jeszcze tylko zielona szkoła i będę cała dla was :D Dziękuje, że zrozumieliście, że nie mogę wiecznie być na blogu. Kocham Was bardzo <3 Do zobaczenia za dwa tygodnie miśki :D
Czytasz=Komentujesz=Nowy rozdział
~Emily <3
wtorek, 13 maja 2014
Przepraszam :(
Hej, przepraszam miałam dodać rozdział w piątek ale miałam próbę dość
długo, dziś się okazało, że mam zagrożenie z biologii i muszę się uczyć
całych działów a jeszcze od jutra (środa 14.05) mam próbne testy
gimnazjalne dla 2 klas gim. i wynik liczy mi się jako ocena za 45% i
weszłam dziś tylko na chwilę żeby wam to napisać. Nie oczekujcie ode
mnie, że rozdział się pojawi nie długo bo 1. muszę poprawić zagrożenie,
2. Testy 3. Za 2 tygodnie wyjeżdżam na zieloną szkołę i muszę się
przygotować i poprawiać oceny :<
Jeszcze raz przepraszam Was :( Nie wiedziałam, że tak wyjdzie, postaram się coś napisać i wstawić. Trzymajcie za mnie kciuki jutro (piszę WOS, historię i polski), w czwartek (piszę matematykę, fizykę, chemię, biologię i geografie) i piątek (angielski podstawowy i rozszerzony).
Jeszcze raz przepraszam Was :( Nie wiedziałam, że tak wyjdzie, postaram się coś napisać i wstawić. Trzymajcie za mnie kciuki jutro (piszę WOS, historię i polski), w czwartek (piszę matematykę, fizykę, chemię, biologię i geografie) i piątek (angielski podstawowy i rozszerzony).
Dziękuje Wam, że jesteście kocham Was <3
~Emily <3
P.S
Do Julie Rose, kochana widziałam twojego bloga i będę go czytać, tylko daj mi troszkę czasu aż poprawię ocenki i na 100% przeczytam i skomentuje <3 Dziękuje, że jesteś <3
piątek, 2 maja 2014
Liebster Award
Nie wiem czy czytaliście ostatni rozdział ale zostawiam wam linka ROZDZIAŁ 11
A więc zostałam nominowana przez Milkę z bloga Love The Way You Lie.
PYTANIA:
1. Jesteś Directionerką? Jeśli tak to jak nią zostałaś?
-Tak jestem Directionerką :) To było na początku 2012 roku, wróciłam ze szkoły i na 4fun.tv szło One Direction- One Thing i ta piosenka mi się baardzo spodobała i zaczęłam szukać informacji i innych ich piosenek i tak jakoś bum i jestem Directionerką :D
2. Co spowodowało, że postanowiłaś pisać opowiadanie?
-Kiedyś zaczęłam czytać różne Imaginy, FanFictiony i zaczęłam wymyślać swoje własne historie i postanowiłam założyć bloga i zobaczyć jak to będzie :D
3. Co Cię motywuje do jego pisania?
-Oczywiście wasze komentarze, wyświetlenia no i WY <3
4. Kto jest Twoim ulubieńcem w 1D
-Oczywiście Pan Horan <3
5. Za co kochasz One Direction?
-Za ich piosenki, które sprawiają, że się uśmiecham, za to, że dzięki nim mam najlepsze siostry i braci na świecie :D Za ich piękne głosy, które mogłabym słuchać wieczność <3
6.Gdybyś mogła to wybrałabyś:niewidzialność czy niezniszczalność?
-Y... Niezniszczalność?
7.Jakie są Twoje plany na przyszłość?
-Jeju mam tyle, że mi się nie zmieści w tym poście ale jest jedno takie najważniejsze- Wyjechać do Londynu i zamieszkać tam na stałe.
8.Podoba Ci się Twoje życie takie jakie jest,czy chciałabyś coś zmienić?
-Chciałabym zmienić dużo rzeczy :/
9.Co jest Twoją myślą przewodnią rano?
-Niech już będą wakacje ._.
10.Wolałabyś w przyszłości:mieć dużo pieniędzy czy mieć szczęśliwą rodzinę?
-Szczęśliwą rodzinę i dużo pieniędzy :D
11.Jaki jest Twój ulubiony film?
-Dużo ich, ale This is us, Frozen (xD), Wykapany ojciec, Harry Potter (?)
Blogi, które nominuje:
Co wy musicie zrobić?
1. Odpowiedzieć na moje pytania (będą tam niżej)
2. Nominować 11 blogów (oprócz bloga, który was nominował)
Pytania Dla Was:
1. Od kiedy jesteś Directioner?
2.Kto z One Direction jest Twoim ulubieńcem?
3.Czy jesteś kimś oprócz Directioner?
4.Jaką piosenkę One Direction lubisz najbardziej?
5.Co chciałabyś robić w przyszłości?
6.Co byś wybrała- Jeden dzień z 1D czy Pójść na ich koncert z wejściówką za kulisy?
7. Co jest dla ciebie najważniejsze?
8. Co cię motywuje do pisania opowiadania?
9. Jakie kraje chciałabyś odwiedzić?
10. Jakie masz plany na przyszłość?
11. Ulubiony film?
Subskrybuj:
Posty (Atom)