niedziela, 8 czerwca 2014

Rozdział 14

 Przeczytaj notkę pod rozdziałem ;)

-Tak mi przykro- powiedział smutno. Wiedziałam, że się nie dostanę, wypuściłam głośno powietrze z ust i odwróciłam się na pięcie, idąc w stronę wyjścia. -Wydaje mi się, że będziesz musiała odwołać wszystkie plany na dzisiejszy wieczór- spojrzałam na niego, tym razem uśmiechał się szeroko, posłałam mu pytające spojrzenie, otworzyłam usta żeby coś powiedzieć, ale blondyn mnie wyprzedził -Idziemy świętować moja cheerleaderko- przez chwilę jeszcze odtwarzałam te słowa w myślach i gdy w końcu zrozumiałam, uśmiechnęłam się i wpadłam w ramiona Nialla, ten mnie mocno przytulił, podniósł i okręcił wokół własnej osi.
-Gdzie idziemy? Kino? Impreza? Do baru? Na zakupy? Musimy to uczcić- zaczęłam paplać i skakać jak głupia gdy mnie puścił. Horan zaczął się śmiać, w końcu się uspokoiłam i mogliśmy pójść po swoje rzeczy. Po drodze spotkałam Sam, która pogratulowała mi dostania się do zespołu, powiedziałam jej, że nie będziemy się mogły spotkać, na szczęście zrozumiała, ale obiecałam jej, że w najbliższym czasie się spotkamy. Dziewczyna poinformowała mnie, że w czwartek po lekcjach jest trening, a w piątek mecz. Pożegnałyśmy się i poszłyśmy w swoje strony.
-To co robimy?- spytałam podchodząc do Nialla.
-Może chodźmy do tej nowej kręgielni w centrum handlowym- zaproponował, ale ja się nie zgodziłam bo jeszcze nigdy nie grałam w kręgle i wątpię, że uniosę tą ciężką kulę, Niall zaczął prosić żebym poszła oraz, że mnie nauczy grać, w końcu uległam i pojechaliśmy jego samochodem do miejsca naszego świętowania. Gdy dotarliśmy, musieliśmy ubrać specjalne buty do grania, blondyn kupił coca-cole i chipsy, które położył na stoliku. Wiele torów było zajętych nasz był z numerem 5, trochę dalej zauważyłam Liama, więc chyba reszta też tu jest, nie chciałam mówić o tym Niallowi bo pewnie chciałby do nich iść, a ja nie miałam na to ochoty. Pierwszy rzucał Niall, zbił wszystkie kręgle, nie było mowy żebym powtórzyła jego ruch nawet w minimalnym stopniu, stałam tam jak zaklęta, patrząc na białe pachołki.
-Weź kule pokażę ci jak to się robi- usłyszałam jego głos i momentalnie się ocknęłam, wzięłam żółtą neonową kulę, wsadzając palce w dziurki. Niall stanął za mną i objął od tyłu jedną ręką trzymając mnie w pasie a drugą przytrzymywał moją rękę z kulą.-Teraz zrób kilka kroków do przodu, zamachnij się i puść do przodu kulę- szepnął do ucha tak, że tylko ja mogłam usłyszeć jego głos. Nagle chłopak mnie puścił a ja szybko się odwróciłam w jego stronę -No dalej, poradzisz sobie beze mnie- uśmiechnął się, a ja pokiwałam głową, Niall zaśmiał się i wrócił do poprzedniej pozycji, zrobiliśmy kilka kroków do przodu, zamachnęliśmy się i pchnęliśmy kulę do przodu, kręciła się i kręciła aż w końcu zbiła wszystkie kręgle. -Widzisz, to nie jest takie trudne- powiedział i chwycił kolejną kulę. Ustawił się do rzutu, zrobił kilka kroków do przodu, zamachnął się i...
-Hej Niall!- usłyszeliśmy piskliwy i przesłodzony głosik Jessici, przez to Horan źle pchnął kulę i spudłował.-Robimy zawody i brakuje nam jednej osoby może się do nas dołączysz, po świętujemy razem twój powrót do drużyny- jej uśmiech był taki fałszywy, że można było go wyczuć na kilometr, przynajmniej ja...
-Nie... Wiesz, wolę spędzić ten czas z Cam- powiedział i usiadł na fotelu pijąc coca-cole, teraz przyszła kolej na mnie, tym razem zbiłam 7 na 10. Po skończonej grze udaliśmy się na zakupy świąteczne, każde z nas kupowało coś dla rodziny, ja dla mojej mamy wybrałam zestaw perfum od Coco Chanel, a dla taty  koszulę w kratę od Armaniego, natomiast Niall wziął dla swojej mamy drogą biżuterię, dla taty zegarek marki Rolex, dla brata kupił książkę 50 najlepszych pozycji podczas seksu, dla Denise żony Grega wybrał darmowy pobyt w spa, a dla Theo masę zabawek.
-Potrzebuję twojej pomocy, chcę kupić coś przyjacielowi, ale jakoś nie wiem co by mu się spodobało i chciałabym żebyś pomógł mi coś wybrać dla niego- poprosiłam go, oczywiście chodziło mi o niego, chciałam ,mu coś kupić na święta. Niall zgodził się i poprosił mnie o to samo, pomyślałam, że może chce coś kupić Jessice. Kazałam mu wybrać coś co by mogło mu się spodobać, najpierw pokazał mi kilka bluz z wizerunkiem Chelsea potem jakieś płyty, gdy nagle zadzwonił jego telefon chłopak odszedł kilka kroków dalej rozpoczynając rozmowę. Kiedy go nie było, kupiłam dwie płyty Ed'a Sheeran'a i Michael'a Buble'a. Jak wrócił oznajmił, że musi jechać po Grega z rodziną, bo właśnie przylecieli do Londynu, powiedziałam mu, że jeszcze pochodzę po sklepach i wrócę autobusem, pożegnaliśmy się buziakiem w policzek i poszedł. Pokręciłam się jeszcze po centrum handlowym, kupiłam jasną sukienkę w koronkę i kremowe szpilki. Przechodziłam jeszcze obok sklepu jubilerskiego, na wystawie widziałam podobną bransoletkę z napisem, taką jak ma Niall, tylko, że on ma napisane "Nialler", postanowiłam kupić mu taką tylko, że z napisem "Camilla" a z drugiej strony "Forever". Po skończonych zakupach poszłam na przystanek, zdążyłam w ostatniej chwili wsiąść do autobusu jadącego na moją ulicę, po 15 minutach byłam już na miejscu.

*Święta*
To już dziś. Czas tak szybko przeminął, nasza szkoła pierwszy raz od jakiegoś czasu wygrała mecz, a wszystko dzięki Niallowi, który strzelił dwie bramki. Teraz przygotowujemy z moją mamą potrawę na Wigilię, a mój tata pojechał po choinkę. Na polu pada śnieg, małe dzieci z sąsiedztwa lepią bałwany, urządzają bitwę na śnieżki i świetnie się bawią w swoim towarzystwie, uśmiechnęłam się na ten widok i dokańczałam mycie brudnych naczyń. Zakręciłam wodę w tym samym momencie gdy wrócił tata z pięknie pachnącą, żywą, mocno zieloną jodłę, czas świąt był moim ulubionym, ponieważ mogliśmy usiąść razem do stołu i cieszyć się tym, że jesteśmy razem i jesteśmy szczęśliwi. Zaczęliśmy w trójkę ubierać drzewko, jak co roku tata wziął mnie na barana żebym mogła powiesić gwiazdę na samym czubku, chociaż nawet gdyby mnie nie podnosił równie dobrze mogłabym ją zawiesić. Dochodziła 20 byłam ubrana w nowo kupioną sukienkę, nagle dostałam SMS'a, odblokowałam telefon, okazało się, że Niall chce abym na chwilę wyszła. Oznajmiłam rodzicom, że wrócę za 5 minut, ubrałam moją parkę, buty emu prezent dla blondyna i udałam się na dwór, na chodniku już stał Horan, podeszłam do niego.
-Wszystkiego Najlepszego- powiedzieliśmy w tym samym czasie uśmiechając się i wyciągając prezenty. Odebrałam swój prezent, Niall poprosił abym go otworzyła, to było pudełko, a w nim nasze zdjęcie oprawione w bardzo ładną ramkę, do tego było jeszcze mniejsze pudełeczko, w którym była taka sama bransoletka co ja kupiłam Niallowi tylko, że z jego imieniem, zaśmiałam się i podziękowałam mu. Następnie on otworzył swój prezent, ucieszył się jak zobaczył dwie płyty, a jeszcze bardziej na widok tej samej bransoletki.
-Najlepszy prezent jaki kiedykolwiek dostałem dziękuje- przytulił mnie, a ja odwzajemniłam to. -Może jutro do mnie przyjdziesz, moi rodzice z Gregiem i Denise wychodzą gdzieś, a ja muszę zostać z Theo i pomyślałem, że mi pomożesz- uśmiechnął się słodko, nie mogłam mu odmówić i zgodziłam się, potem pożegnaliśmy się i udaliśmy do swoich domów.

Wspominaliśmy stare czasy na kanapie oglądając zdjęcia, gdy nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi, poszłam je otworzyć, choć nie wiedziałam kto o godzinie 22 mógłby przyjść do naszego domu.
-Dzień dobry, czy tutaj mieszka Josh Scott?- spytała młoda brunetka, która miała ze sobą dużą czerwoną walizkę.
-Tak, już zawołam. Tato!- krzyknęłam, po chwili mój tata stał już obok mnie.
-Dzień dobry, jestem Cassie Morgan- powiedziała dziewczyna, mój tata zesztywniał na to nazwisko -Cześć tato- dodała, teraz to ja zamarłam. Tato?!

Cześć... Więc postanowiłam, że zrobię coś czego nie chciałam, ale jestem zmuszona... A więc, następny rozdział pojawi się dopiero gdy będzie 5 komentarzy... Wszystko zależy od was... Robię to bo pod rozdziałem jest tylko 2-3 komentarze... A ja się czuję jakby nikt nie czytał moich wymysłów... Nie wiem może wam się nie podoba moje opowiadanie...Jak tak jest to napiszcie.... Zakończę go i tyle... To wszystko proszę was o komentarze... 
5 komentarzy=NOWY ROZDZIAŁ

5 komentarzy:

  1. The best ff ever! Co chcesz zakończyć? Nawet się nie waż!
    I ooooo... Czyli Camilla ma siostrę? Tak jakby?
    Genialnie!
    Czekam nn :)) / Katy

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć Kochanie! <3
    Od razu na początku. Ja cie cholernie przepraszam! Boże tak mi głupio... Ty komentujesz u mnie każdy rozdział, a ja nie mogę się wyrobić, żeby zabrać się za komentowanie u cb... Boże to jest takie irytujące... :/ Ominęło mnie kilka rozdziałów, a tyle się działo... Wiem, bo przeczytałam xD Przepraszam i proszę Skarbie o wybaczenie... :c
    W ogóle to tak mi smutno, że zrobiłaś coś czego bardzo nie lubię. A mianowicie tą przeklęta zasadę dotyczącą komentarzy. Jejkuuu tak bardzo tego nie lubię :c No ale ja ci się wcale nie dziwię, że tak robisz. Ja ostatnio musiałam też zagrozić u siebie, ale zresztą ty dobrze o tym wiesz :)
    I nie waż mi się w ogóle tego zakańczać! Nie spocznę, dopóki nie dojdę z tobą wspólnie do końca (Dżizas jak to brzmi O.O). Bez skojarzeń Misiu, bez skojarzeń xD Chociaż ty nie myślisz to u cb wszystko jest możliwe xD
    W każdym bądź razie... Masz tego nie kończyć!
    I mimo iż nie zawsze wyrobię się z komentarzem to wiedz, że czytam :*
    A teraz co do tego i poprzednich rozdziałów, które ominęłam... Były świetne! W ogóle ciągle jestem pod dziwem tego, jak Niall zmienił się w stosunku do Camilli. Jest taki czuły i romantyczny... A jeszcze pamiętam jak było na początku. Ale ciągle zastanawiam mnie fakt dotyczący tego zakładu. Może Niall faktycznie chce wygrać ten zakład i tylko się nią zabawia, ale z drugiej strony... Z daleka widać, ze nawet przez tą durną grę z obydwu stron oni oboje się do siebie coraz to bardziej zbliżają. I nawet jeżeli Niall miał w zamyśle wykonać ten zakład, to coś czuję, że nie będzie w stanie tego zrobić. W sumie to już sama nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć...
    A ta Jessica mnie cholernie irytuje. Jest taka nachalna! Jezu... Niech ją coś przejedzie, zabije czy jak... BŁAGAM! O.O
    A Sam... Kurna ta też coś knuje! Coś podejrzewam, że teraz będąc "przyjaciółką" Camilli chce się tylko bliżej zbliżyć do swojego byłego. Ba! Ja jestem tego pewna! Bo ona ewidentnie nie ma dobrych zamiarów :P
    I bardzo, ale to bardzo podobała mi się ta scena w domu u Nialla, jak ona poszła do niego na noc. Było tak mega romantycznie! Kurcze chce więcej takich scen! Ale z prawdziwymi intencjami co do niej od Nialla. Bo z fałszywymi to tylko mi będzie potem szkoda Camilli... :c Będę smutać razem z nią :c
    I ta scena jak myli zęby. Hahaha :D Albo jak wlała mu bitą śmietanę do buzi! Widok na 100% niepowtarzalny! :D
    Przepraszam w ogóle, że nawiązałam tutaj też do poprzednich rozdziałów, ale musiałam coś o nich napisać :)
    Ogólnie to wszystko bardzo mi się podobało :)
    KOCHAM TO!
    I KOCHAM CIEBIE :*
    Mam nadzieję, że tym długim komentarzem chociaż w minimalnym stopniu wyraziłam mój żal i wielkie przeprosiny co do braku czasu i komentarzy pod kilkoma poprzednimi rozdziałami :)
    Jeszcze raz przepraszam i czekam nn rozdział. Oby był szybko :D
    Buziaki :**
    KOCHAM CIĘ MYSZKO <3
    @LoveWithHarold

    P.S. Informuj mnie o nowych rozdziałach dalej tylko jakbyś mogła też wstawiać linka bo blogger nie wyświetla mi nowych rozdziałów -.-
    Byłabym ci bardzo wdzięczna ^^
    <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Hey! Ta więc...
    Przecież Ci jasno i wyraźnie mówiłam o tych, tych... . A tak! O tym że Camilla się dostaniedo drużyny to było oczywiste.
    Uwielbiam tę chwilę zwycięstwa! Kocham kiedy Niall uświadamia tej małej gadzinie gdzie jej miejsce!
    Taki rwący spływ kajakiem :))
    Był moment, który mi się podobał najbardziej... ta słodka chwilą na kręgielni... tak ją obejmował. ♥
    I ostatnie - WTF? Tato? Hahaha, dobry żart, bo to był żart prawda?
    Czekam nn!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mega, super, świetne i ogólnie wow *o*
    Nie możesz go zakończyć ;-------;

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziś zaczełam czytać to opowiadanie i jest super
    Czekam nn :)

    OdpowiedzUsuń

Może być nawet jedna kropka, ale prosze skomentuj to dla mnie bardzo ważne <3