sobota, 31 maja 2014

Rozdział 13

Obudziłam się na ciepłym torsie Nialla, jego ręka była lekko włożona pod moim, to znaczy jego t-shirtem. Ostrożnie wyrwałam się z jego uścisku żeby go nie obudzić, jak widać udało mi się, bo nie obudził się, jego powieki były zamknięte, uśmiechał się przez sen, ciekawe co mu się śni. Postanowiłam pójść się przebrać bo za godzinę zaczynają się lekcje, potem zrobię jakieś śniadanie i obudzę Horana. Wzięłam moją torbę z biurka i udałam się do łazienki. Zrobiłam codzienną poranną toaletę i ubrałam się. Sam kazała mi włożyć coś ładnego żeby nasz plan lepiej się udał, dla tego postawiłam na beżowy sweterek, szare rurki, kremowe koturny i do tego różne dodatki, nie zapominając o torebce do której włożyłam książki. Zeszłam na dół do kuchni, rodzice Nialla jeszcze najwyraźniej nie przyjechali, bo w domu panowała cisza. Postanowiłam zrobić naleśniki, ponieważ to wychodzi mi najlepiej, zaraz po ugotowaniu wody na herbatę czy kawę. Wyjęłam z szafek potrzebne produkty i zabrałam się za przygotowanie posiłku. Usłyszałam kroki na schodach, czyli blondi się już obudziła. Do kuchni wszedł zaspany Niall z rozczochranymi włosami i grymasem na twarzy.
-Dzień dobry- powiedziałam nie odrywając się od smażenia naleśników. Horan mruknął coś niezrozumiałego pod nosem i zaczął szukać czegoś w lodówce. Jak się okazało jego celem było mleko, wyciągnął szklankę z ociekacza i wlał je tam następnie zawzięcie je wypił, jakby nie robił tego przez miesiąc.
-Pomóc ci?- spytał podchodząc do mnie.
-Jeżeli chcesz to zacznij smarować te naleśniki Nutellą- uśmiechnęłam się, a on to odwzajemnił- Tylko nie podjadaj- pogroziłam mu palcem, natomiast on zrobił oczy jak kot ze Shreka, zaśmiałam się na ten widok i wróciłam do smażenia ostatnich naleśników, po skończeniu wyłączyłam gaz i położyłam je wszystkie na dużym talerzu. Usiedliśmy przy wysepce i zaczęliśmy jeść.
-Szybko wstałaś- zaczął, popatrzyłam na niego, jego kąciki ust były całe brązowe od czekolady a policzki miał wypełnione naleśnikami.
-Dzisiaj szkoła, a ja potrzebuje dużo czasu na przygotowanie- oznajmiłam i wróciłam do jedzenia drugiego naleśnika podczas gdy Niall wcinał już szóstego. Resztę śniadania jedliśmy w ciszy, nie była to niezręczna cisza, wręcz przeciwnie, mogliśmy spokojnie pomyśleć o wszystkim. Po skończonym posiłku włożyliśmy naczynia do zmywarki, Niall poszedł się przygotować do szkoły a ja umyć zęby, okazało się, że zostawiłam moją szczoteczkę w łazience Horana, udałam się tam. Zapukałam, po usłyszanym "proszę" weszłam do środka, blondyn akurat nakładał pastę na swoją zieloną szczoteczkę.
-Przyszłam tylko po szczoteczkę- powiedziałam i już chciałam zabrać swoją własność ale Niall mnie wyprzedził.
-Możesz tutaj umyć zęby- uśmiechnął się i podał mi szczoteczkę a następnie pastę, nałożyłam ją i zaczęliśmy wspólnie szczotkować zęby. Niall wyglądał przekomicznie z białą pianą na ustach i brodzie, powstrzymywałam się od śmiechu jak najbardziej, ale gdy tylko wyplułam wszystko co miałam w buzi zaczęłam się nieubłaganie śmiać. Horan także zrobił to co ja i spytał.
-Co cię tak śmieszy?- powoli zaczęłam się uspokajać, ale nadal nie do końca, dlatego pokazałam palcem na jego buzię. Chłopak popatrzył na siebie w lustrze, uśmiechnął się pod nosem po czym ubrudził mój nos pianą ze swojej szczoteczki. Zrobiłam zeza żeby to zobaczyć, a Niall zaczął się śmiać.-Zrób to jeszcze raz- powiedział przez śmiech, zrobiłam to o co poprosił i skończyłam myć zęby. Wyszłam z łazienki i skierowałam się do salonu gdzie zostawiłam moją torebkę, zaraz po mnie zeszedł Niall i poszedł do przedpokoju poszłam za nim, oboje ubraliśmy buty, dzięki moim koturnom byłam prawie takiego samego wzrostu co on. Założyłam moją parkę i wyszliśmy z domu, blondyn zakluczył drzwi i udaliśmy się do jego czarnego Ferrari. Niall jak gentleman otworzył mi drzwi, podziękowałam i wsiadłam do środka, następnie okrążył samochód i usiadł na stronie kierowcy.
-Gdzie twój plecak?- spytałam zauważając, że chłopak nic ze sobą nie wziął.
-Wszystkie książki mam w szafce w szkole- odpowiedział cały czas patrząc przed siebie
-A co z zadaniami?- ponownie spytałam, Niall zatrzymał się na czerwonym świetle i popatrzył na mnie oczami kota ze Shreka, już wiedziałam co to oznaczało- O nie nie nie! Ja ci nie dam spisać, musisz sam je robić i... Ugh no dobra- oparłam się o fotel krzyżując ręce w piersi, chłopak uśmiechnął się, zbliżył i pocałował w policzek. Zarumieniłam się i opuściłam głowę tak, że włosy zasłaniały moją twarz. Niall cicho się zaśmiał i ruszył. Po pięciu minutach zaparkował już na szkolnym parkingu.
-Dzięki um... Za podwózkę- uśmiechnęłam się.
-Dzięki za miły wieczór- odwzajemnił uśmiech i dodał- Musimy to kiedyś powtórzyć- pokiwałam głową- Może dzisiaj?- spytał
-Przepraszam cię Niall, ale umówiłam się z Sam chce spędzić więcej czasu ze mną- odwróciłam głowę w stronę Horana, już się nie uśmiechał tak jak wcześniej.
-Proszę uważaj na Sam... Może ona coś knuje i...-zaczął
-Spokojnie, nie sądzę, że Samantha chciałaby mi coś zrobić, wyjaśniłyśmy sobie wszystko i jest między nami naprawdę dobrze, nie musisz się martwić- uspokajałam go, ale chłopak i tak nie chciał mi do końca uwierzyć, nie wiem czy dlatego, że po prostu się martwi czy może nie ufa mi.
-Idziemy na lekcje?- pokiwałam głową- Co mamy pierwsze?- spytał
-Matematyka- odpowiedziałam, gdy wyszłam z samochodu wszystkie oczy były skierowane na mnie, dziewczyny chciały mnie zabić wzrokiem, pewnie za to, że wysiadłam z samochodu Nialla, chyba każda marzyła żeby być w takiej sytuacji na moim miejscu, a chłopcy patrzyli na mnie z pożądaniem jakby właśnie przechodziła obok nich Miranda Kerr jedna z tych aniołków Victoria's Secret.
-Siedzisz ze mną? Musisz mi pomóc to zrozumieć-poprosił wyciągając książki z szafki, zgodziłam się i poszliśmy do klasy.
-Niall- usłyszałam za plecami gdy szliśmy w stronę wolnej ławki, odwróciliśmy się to była Jessica.-Chodź zajęłam ci miejsce- uśmiechnęła się do niego, na odległość mogłam wyczuć tą sztuczność, ale chyba pan Horan nie jest aż tak spostrzegawczy
-Idź, usiądę z Sam- uśmiechnęłam się, chłopak chwile protestował ale udało mi się go przekonać, że na następnej lekcji usiądziemy razem. Spojrzałam w stronę ich ławki Jessica pocałowała Nialla w policzek i uśmiechnęła się triumfalnie do mnie.
-Głupia blond zołza- mruknęłam pod nosem.
-Mam się obrazić- zażartowała Sam
-To było o Jessice- powiedziałam a ona spojrzała w jej stronę.
-Nie przejmuj się, patrz na Nialla w ogóle jej nie słucha tylko bazgrze coś na kartce- uśmiechnęłam się na ten widok, bo blondyn wyglądał uroczo przygryzając koniec języka, musiał być skupiony. Z trudem odwróciłam wzrok i popatrzyłam na Sam.
-To jak przychodzisz dziś na eliminacje?- spytała, pokiwałam głową a dziewczyna przytuliła mnie i zapiszczała tak, że wszyscy się odwrócili w naszą stronę, oprócz Nialla, który nadal coś pisał na kartce
-Panno Scott i Clarkson czy ja panią nie przeszkadzam?- spytał nauczyciel pan Devis
-Przepraszamy- powiedziałyśmy w tym samym czasie, matematyk pogroził, że jeżeli jeszcze raz to się stanie to zostaniemy wysłane do dyrektora. Sam podsunęła mi karteczkę, była zgięta w pół, otworzyłam ją w środku była wiadomość "Boisko szkolne po 6 lekcji :)". Zgniotłam papierek i schowałam do piórnika. Dzwonek-nareszcie... Zaczęłam się pakować Niall wyszedł jako pierwszy wrzucając zgiętą kartkę do kosza, ale zrobił to tak szybko, że nie trafił i spadła na ziemię, szybko zabrałam moją torebkę i podniosłam papier. To były słowa jakiejś piosenki, nie znałam jej, u góry było napisane "Everything about you" zaczęłam czytać.

You know i've always got your back girl
So let me be the one you come
running to running to r-r-running
I say this just a matter of fact girl
You just call my name
I'll be coming through coming through i'm c-coming

(Wiesz, że zawsze masz moje wsparcie, dziewczyno
Więc pozwól mi być tym jedynym do którego przybiegniesz
Mówię to,bo w rzeczywistości , tylko wypowiesz moje imię
a ja przybędę.)

 On the other side of the world
It don't matter
I'll be there in two i'll be there in two i'll be there in two
I still feel it every time
It's just something that you do
Now ask me why I want to

( Na drugim końcu świata,
To nie ma znaczenia, przybędę szybko.
Nadal czuję to za każdym razem
To tylko coś, co mogę zrobić
Teraz spytaj mnie, dlaczego tego chcę)

 It's everything about you you you
Everything that you do do do
From the way that we touch baby
To the way that you kiss on me
It's everything about you you you
The way you make it feel new new new
Like every party is just us two
And there's nothing i could point to
It's everything about you you you
Everything about you you you
It's everything that you do do do
It's everything about you

( To wszystko o tobie, tobie, tobie
O wszystkim co robisz.
Od sposobu, w jaki się dotykamy, kochanie
Do sposobu, w jaki mnie całujesz
To wszystko o tobie, tobie, tobie
O sposobie w jaki sprawiasz, że to jest nowe, nowe, nowe
Jak wszyscy ,to tylko nas dwoje
I nie ma niczego, czego bym nie chciał
To wszystko o tobie, tobie, tobie
Wszystko o tobie, tobie, tobie
O wszystkim co robisz, robisz, robisz
To wszystko o tobie)

 Guess i like the way you smile
With your eyes
Other guys see it but don't realise that it's m-my lovin
There's something about your laugh
That makes me wanna have to
There's nothing funny so we laugh at n-n-nothing...

(Tak, lubię sposób w jaki śmiejesz się swoimi oczyma,
Inni faceci, widzą to, ale nie zdają sobie sprawy ,że jesteś moją ukochaną.
Jest coś w twoim uśmiechu,
co sprawia, że też chcę coś mieć
W tym nie ma nic śmiesznego, dlatego śmiejemy się z niczego...) 

Nie było mi dane przeczytać tego co jest dalej bo na kogoś wpadłam to był Nathan.
-Cześć piękna, co tam czytasz?- spytał i chciał mi wziąć kartkę ale szybko schowałam ją do tylnej kieszeni moich spodni.
-Nic ciekawego, przepraszam ale spieszę się na biologię- wyminęłam go, ale on złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie.
-Może chciałabyś gdzieś dziś wyjść- zaproponował
-Idę dziś do Sam może następnym razem- wyrwałam się z jego uścisku i poszłam pod salę 53 gdzie miałam biologię, w ostatniej chwili przypomniałam sobie o książce, którą zostawiłam w szafce, pobiegłam-co było naprawdę trudne w koturnach- gdy byłam już pod metalowymi drzwiczkami wykręciłam kod i chwilę siłowałam się z otworzeniem, równo z dzwonkiem wyjęłam książkę i ruszyłam w stronę klasy. Oczywiście wszyscy już weszli, czyli mam zagwarantowane spóźnienie. Weszłam do klasy, nauczycielka, która zapisywała na tablicy temat popatrzyła na mnie, tak samo jak uczniowie w sali, przeprosiłam za spóźnienie, pani Blind powiedziała, że wpisze mi to później i kazała zająć miejsce, chciałam usiąść z Horanem tak jak mu obiecałam ale niestety Jessica zajęła moje miejsce, Niall powiedział nieme "Sorry", uśmiechnęłam się do niego i poszłam do Sam.
-Gdybyś widziała jak Niall patrzy na twój tyłek-szepnęła, spojrzałam w jego stronę, a on w tym samym czasie odwrócił wzrok na pulchną nauczycielkę. Resztę lekcji przeleciało tak samo, Niall siedział z Jessicą w ławce obiecując, że na następnej lekcji usiądzie w końcu ze mną, a ja z Sam gadałyśmy całą lekcję o tym jak bardzo nienawidzimy Jess, albo o dopingowaniu i jak fajnie jest być cheerleaderką. Przerwa na lunch, podczas lekcji został wezwany do dyrektora podobno Nathan też, to pewnie chodzi o to zalanie boiska i szatni. Czekałyśmy w kolejce po jedzenie, ja dziś postanowiłam wziąć pudding czekoladowy i wodę, a Sam sałatkę z pomidorem serem feta i innymi rzeczami. Zobaczyłam, że Niall siedzi już przy stoliku z resztą, a obok niego są dwa wolne miejsca, poszłyśmy w tamtą stronę. Jak tylko blondyn mnie zobaczył wstał ze swojego miejsca podszedł do mnie, wziął moją tackę, którą położył na stole, po czym podszedł do mnie, przytulił i okręcił w powietrzu.
-Za co to?- spytałam gdy już postawił mnie na ziemi.
-Jesteś najlepsza wiesz?- odpowiedział pytaniem na pytanie, zmieniając tym samym temat.
-Tak wiem, ale czemu?- ponownie spytałam
-Byłem u dyrektora, przeglądnął nagranie, i...- zatrzymał się, a ja już nie mogłam się doczekać co powie- I zostaje w drużynie!- krzyknął
-Aa! Tak wiedziałam, że tak będzie!- również podniosłam głos i rzuciłam się na niego, pachniał tak... Wspaniale, wdychałam ten zapach, by zapamiętać go jak najdłużej. -Ale to też zasługa Sam, jej też musisz podziękować- powiedziałam odchodząc od niego.
-Dzięki Sam- uśmiechnął się i lekko przytulił, wszyscy na nas patrzyli, niektórzy z uśmiechem a niektórzy z chęcią zabicia, takim kimś była Jessica, uśmiechnęłam się zwycięsko i szepnęłam do niej "Ja tu wygrywam". Usiadłam obok Nialla oraz Sam i zabrałam się za jedzenie mojego puddingu, blondyn kilka razy podjadał mi go, ale udawałam, że nie widzę, niech się chłopak cieszy bo w końcu wrócił do drużyny. Po zjedzeniu udaliśmy się na angielski, tym razem siedzieliśmy razem z Horanem w jednej ławce i rozmawialiśmy o studiach, w końcu to już niedługo. Niall zdecydował, że chce iść na Uniwersytet Sportu w Londynie, ja jeszcze nie zastanawiałam się gdzie chce pójść, może to dobry czas na zastanowienie się, w końcu za niedługo wychodzimy z tej szkoły. Chciałam dalej robić coś w kierunku muzyki, jak byłam w podstawówce to skończyłam szkołę muzyczną 1 stopnia na fortepianie śpiewam też całkiem dobrze więc czemu nie? Dzwonek oznajmiający, że 6 lekcja się skończyła więc teraz są przesłuchania, poprosiłam Nialla żeby poszedł ze mną, bez wahania się zgodził.
-Niall- usłyszałam piskliwy głosik i ja już wiedziałam kto za nami stoi, wypuściłam powietrze z ust i odwróciliśmy się. Nie myliłam się, przed nami stała Jessica.- Ja i reszta paczki idziemy do klubu uczcić twój powrót do drużyny a ty idziesz z nami- pociągnęła go za rękę ale on się wyrwał i cofnął tak, że znów stał obok mnie.
-Idę z Cami na przesłuchanie cheerleaderek- powiedział stanowczo, odwrócił się na pięcie i zostawił osłupiałą dziewczynę na środku korytarza. 
-Ale to jest twoje tak jakby świętom, powinieneś świętować a nie chodzić na jakieś durne przesłuchania- krzyknęła gdy my już zaczęliśmy iść.
-Te durne przesłuchania są ważne dla mojej dzie... najlepszej przyjaciółki, więc dla mnie też są ważne, może następnym razem- powiedział i pociągnął mnie za rękę w stronę szkolnego boiska, uśmiechnęłam się pod nosem przypominając sobie o tym zabijającym mnie wzroku Jess. Stanęliśmy przed drzwiami prowadzącymi na zewnątrz.
-Boje się- powiedziałam cicho, Niall ścisnął mocniej moją dłoń i uśmiechnął się szeroko.
-Będę obok, pamiętaj o tym- przytulił mnie, całując czubek mojej głowy. Z uśmiechem na ustach wyszliśmy na zewnątrz, gdzie panował niezły chłód, mam nadzieje, że przeniosą przesłuchania do hali. Zostawiłam blondynowi, -który siedział na zimnej ławce- moją torebkę, podeszłam do trenerki, kazała nam ustawić się w rzędzie. Przed nami stał stolik, za którym siedziała Sam i obok niej pani Cherss, to ona układa choreografie, stroje i inne ważne sprawy. Na początek miałyśmy się zważyć i zmierzyć, bo nie mogliśmy zamówić już nowych stroi i były jakieś reguły. Weszłam na wagę, która pokazała 52 kilogramy, za dużo... Ostatnio przestałam ćwiczyć, bo jeszcze nie skończyli robić domowej siłowni, na szczęście nie jestem jakimś krasnoludkiem bo mam całe 166 cm. 
-Pierwsze pytanie-zaczęła trenerka zwracając się do wszystkich kandydatek, które zostały po pierwszym zadaniu, niektóre zostały odrzucone z powodu wagi, lub niskiego wzrostu. -Czy są tu osoby, które chodziły kiedykolwiek na gimnastykę? Jeżeli tak proszę o podniesienie ręki- wszystkie dziewczyny podniosły rękę, ja chodziłam przez 8 lat jak byłam młodsza. -Dobrze a teraz pierwsza zasada, nie tolerujemy kłamstwa, więc radzę się przyznać, spokojnie nie zostaniecie przez to wywalone-dodała, połowa dziewczyn opuściła ręce, z twarzy trenerki zniknął uśmiech.-Wszystkie dziewczęta, które opuściły ręce, dziękujemy wam, możecie już iść- zaczęła kreślić coś w swoim notatniku. Odwróciłam się w stronę Nialla, chłopak posłał mi ciepły uśmiech, odwzajemniłam go, gdy zobaczyłam, że trzyma kciuki. Pani Cherss zaczęła pokazywać nam prosty układ, który z łatwością powtórzyłam, większość dziewczyn załamała się, gdy dowiedziała się o kolejnym kroku, który polegał na podrzuceniu cheerleaderki, która musiała zrobić w powietrzu podwójne salto, wiele nie zrobiło tego i się poddały tym samym odpadając z przesłuchania, zostało tylko 5 dziewczyn i jedno miejsce w drużynie, ostatnie zadanie polegało na wymyślenie własnego układu, najlepszy wygrywa i dziewczyna wchodzi do drużyny. Szybko wymyśliłam co mogę pokazać i jako pierwsza zaczęłam mój występ, kilka salt, skoków, gwiazd i innych ruchów i myślę, że nie było tak źle. Trenerka oznajmiła nam, że za 10 minut będą wyniki wywieszone na tablicy informacyjnej przy głównym wejściu. Niall powiedział, że wyszło świetnie i nie ma opcji żebym się nie dostała. Dziesięć minut później, trenerka powiesiła białą kartkę z dużym czarnym napisem, ale nie zdołałam go przeczytać.
-Niall, możesz sprawdzić bo ja nie dam rady- powiedziałam, a on uśmiechnął się i podszedł do tablicy, chwilę na nią spoglądał, ale po chwili wrócił, na jego twarzy widniał smutek... Czyli się nie dostałam...
 ***
Jest lekka zmiana w bohaterach, tak tylko mówię... Proszę komentujcie bo pod ostatnim postem było tylko 3 komentarze... Jeżeli tak dalej będzie, to będę robić, że jeżeli będzie dana liczba komentarzy to wtedy pojawi się rozdział... A uwierzcie mi nie chcę tego robić... 
~Emily <3

czwartek, 22 maja 2014

Rozdział 12

Tą, jakże piękną chwilę przerwał nam dzwonek do drzwi, który dawał już o sobie znać tylko jakiś setny raz. Niall oderwał się ode mnie, cmoknął mnie przelotnie w usta i poczłapał otworzyć drzwi.
-Hej kochanie!- usłyszałam piskliwy dziewczęcy głos, który już gdzieś słyszałam. Postanowiłam zobaczyć kto przyszedł, wstałam z miękkiej kanapy i poszłam w stronę drzwi, ale od razu tego pożałowałam, bo zobaczyłam jak ta blond zdzira całuje Nialla. Nie jestem zazdrosna... Nie... On nie jest moim chłopakiem, może robić co chce, całować kogo chce, a mi nic do tego, prawda? Nie chciałam im przeszkadzać więc wzięłam moją kurtkę i wyszłam z jego domu, nie chciałam trzasnąć drzwiami, ale na polu był mocny wiatr i samo tak jakoś wyszło. Słyszałam jeszcze jak Niall woła moje imię ale nie słuchałam go i wróciłam do domu. Postanowiłam dziś troszeczkę poleniuchować, więc ubrałam zwykłe szare dresy Nike, czarną bokserkę z myszką Micki i czerwoną bejsbolówkę, a włosy spięłam w wysoką kitkę. Położyłam się w salonie na kanapie, na stole położyłam wcześniej zrobioną gorącą czekoladę z bitą śmietaną, owinęłam się kocem i włączyłam mój ulubiony film Now is good, zawsze próbuje się nie popłakać, ale nie daje rady.

Zużyłam już 4 paczkę chusteczek, gdy ktoś zadzwonił dzwonkiem do drzwi. Niechętnie wstałam z zagrzanej już kanapy, kierując się do drzwi.
-Niall co ty tu robisz?- spytałam gdy zobaczyłam chłopaka w drzwiach, na polu padał niesamowicie mocny deszcz a nad nami zbierały się czarne chmury, jakby zaraz miała być noc, chodź jest dopiero 16. Blondyn stał w przemoczonych, czarnych rurkach, na głowie miał czarno-zielonego snapback'a, szarą bluzę i białe- choć już brązowe od błota- Supry.
-Chyba coś zapomniałaś z mojego domu, więc przyszedłem żeby ci to oddać- powiedział, wchodząc nieproszony do środka.
-Płakałaś?-spytał podchodząc bliżej
-Nie... Po prostu oglądałam film i... I tak jakoś wyszło- odpowiedziałam udając się do salonu. Wyłączyłam film i poszłam do kuchni.-Napijesz się czegoś?- spytałam wyjmując dwie szklanki z szafki.
-Nie... Właściwie to przyszedłem by powiedzieć ci że to nie było to co myślałaś-zaczął a ja popatrzyłam na niego pytającym wzrokiem- To Jessica mnie pocałowała nie ja ją, nic mnie z nią nie łączy po za przyjaźnią-tłumaczył się ale ja nie patrzyłam na niego, tym razem moje skarpetki wydawały się być ciekawsze.
-Niall posłuchaj, nie obchodzi mnie to czy ty ją całowałeś czy ona ciebie... Możesz całować kogo chcesz, umawiać się z kim chcesz, nie jesteśmy przecież razem i nie musisz mi się tłumaczyć, tylko zabolało mnie to, że najpierw pocałowałeś mnie a potem ją...- podniosłam wzrok na niego, jego błękitne oczy były wpatrzone w moje, szybko odwróciłam wzrok.
-Już ci mówiłem, że...-
-Wiem- przerwałam mu- Niall, nie chcę się ponownie kłócić, zapomnijmy o ostatnich wydarzeniach i zacznijmy od początku, od zera. Tak jakbyśmy się dopiero poznali- zaproponowałam, chłopak skinął głową i niepewnie się uśmiechnął.
-Cześć jestem Camilla...-Wyciągnęłam rękę uśmiechając się- Camilla Scott- dodałam, blondyn uśmiechnął się szeroko i uścisnął moją dłoń.
-Niall Horan, miło mi cię poznać- odwzajemniłam uśmiech
-To może poznamy się bliżej jedząc lody- powiedziałam zabierając rękę
-Czekam w salonie- oznajmił i poszedł w stronę salonu. Wyjęłam z zamrażarki lody, następnie bitą śmietanę i polewę czekoladową oraz łyżeczki i również udałam się do salonu.-Będziemy jedli z pudełka?- spytał
-Tak bo z natury jestem straszliwym leniem i nie chciało mi się robić pucharków, więc będziemy jeść z pudełka jak chcesz możesz sobie polać polewą albo bitą śmietaną- podałam mu łyżeczkę i otworzyłam lody.
-Więc opowiedz mi coś o sobie- zaproponował Horan wkładając łyżeczkę pełną lodów do ust.
-Moje imię już znasz, mam 18 lat mieszkam w Londynie od urodzenia nie mam rodzeństwa- zaczęłam opowiadać mu o moim nudnym życiu, a on o dziwo słuchał uważnie. Potem on opowiadał o sobie, wiedziałam już, że przeprowadził się z Irlandii do Londynu jak miał 3 latka, że ma brata Grega, który nie mieszka już z nimi i wiele innych rzeczy, ale i tak fajnie było o tym słuchać. Dużo się śmialiśmy opowiadając sobie historie z dzieciństwa.
-Kiedyś jak byłem mały to w przedszkolu była taka dziewczyna, która strasznie mi się podobała, ale byłem wtedy dzieckiem a dzieci nie umieją okazywać uczuć i nie wiedzą co robią i pewnego dnia przykleiłem tej dziewczynie gumę do włosów, chciałem żeby zwróciła na mnie uwagę, zawsze coś rysowała, czasem bawiła się z innymi dziećmi tylko nie ze mną. Ale przez to co zrobiłem ona mnie znienawidziła. Teraz tego żałuje- atmosfera w pomieszczeniu zgęstniała, zrobiło się bardzo poważnie.
-Otwórz buzie- powiedziałam, chciałam trochę rozluźnić atmosferę, blondyn nieśmiało zrobił to o co go poprosiłam. Wzięłam bitą śmietanę oraz polewę czekoladową i wlałam mu to do ust, trochę przesadziłam bo gdy zamknął buzie wyglądał jak chomik ze wścieklizną gdyż jego policzki były okrągłe a z ust wychodziło mu trochę bitej śmietany. Wyglądało to bardzo śmiesznie a zarazem uroczo, na ten widok uśmiechnęłam się szeroko i nie mogłam się powstrzymać od zrobienia mu zdjęcia.
-Ubrudziłaś się lodem- oznajmił i pokazał na mój policzek, zaczęłam  go trzeć ręką ale on ją złapał i pociągnął lekko w dół- Nie tu- powiedział zbliżając się, jego usta dotknęły mojego policzka po chwili mogłam też poczuć kawałek jego języka, który zlizywał trochę czekoladowego loda z policzka. Zarumieniłam się lekko gdy oddalił się.
-Wiesz chyba powinienem już pójść robi się ciemno a ja jeszcze muszę jechać na zakupy świąteczne dla rodziny- wstał i zaczął zbierać łyżeczki i pudełko po lodach, ja wzięłam bitą śmietanę oraz polewę i zanieśliśmy do kuchni. -Jeżeli chcesz to przysiądź się jutro do nas na stołówce zajmę ci miejsce- uśmiechnął się
-Wiesz... Chyba to nie będzie dobry pomysł bo wątpię, że Olivia i Jessica będą chciały żebym tam była- odpowiedziałam a jego uśmiech zniknął
-Zastanów się, proszę... Jak się im coś nie spodoba to sobie pójdą- dalej mnie przekonywał
-Dobrze zastanowię się- odpowiedziałam niepewnie- Do zobaczenia jutro Niall- powiedziałam i pocałowałam go lekko w policzek
-Do zobaczenia- Niall się uśmiechnął i wyszedł.


Poprawiałam włosy w szkolnej łazience gdy nagle weszła do niej Samantha, o dziwo gdy mnie zobaczyła nie posłała w moją stronę chamskiego komentarza i nie było z nią jej dwóch małych zdzir.
-Camilla możemy pogadać?- spytała, chwile wahałam się nad odpowiedzią ale ostatecznie się zgodziłam- Słuchaj przepraszam za to jaka byłam wobec ciebie, zawsze cię krytykowałam i mówiłam o tobie złe rzeczy ale robiłam to bo byłam zazdrosna... Byłam zazdrosna o to jak Niall na ciebie patrzy...-
-Jak patrzy?- spytałam tym samym jej przerywając
-Jak na boginię, zawsze tak było ale dopiero teraz zrozumiałam, że on może czuć do ciebie coś więcej, więc postanowiłam się odczepić od ciebie. Potem doszło do tego zakładu z Nathanem i Niallem o ciebie i...-
-Jakiego zakładu?- znowu jej przerwałam
-To ty nic nie wiesz?- pokręciłam głową -Na tej imprezie co Niall cię przyprowadził Nathan zaproponował Horanowi zakład, kto pierwszy się z tobą prześpi ten wygrywa nagrodą miało być miejsce w drużynie futbolowej. - opowiedziała mi, w tym momencie byłam strasznie wściekła- W każdym bądź razie chciałam się z tobą pogodzić i zapytać czy nie mogłybyśmy zostać przyjaciółkami... - Zaproponowała
-Jasne możemy spróbować- uśmiechnęłam się
-Super- zapiszczała i przytuliła mnie- Pewnie zastanawiasz się czemu nie jestem już taką zdzirą jak przedtem- skinęłam głową- Znasz tą nową Jessice?- spytała a ja ponownie skinęłam głową- No więc ta mała suka myśli, że jak przyszła do szkoły naszej szkoły to będzie udawać nową divę i może pomiatać sobie ludźmi, ale ja nie dałam się nabrać na milutką Jess i ty chyba też prawda?-
-Na samą myśl o niej mam mdłości, nie dość, że ta szmata zepsuła moją przyjaźń z Olivią to jeszcze owinęła sobie Nialla wokół palca- odpowiedziałam a ona się uśmiechnęła
-Słuchaj Niall woli 100 razy bardziej ciebie niż ją, dlatego mam plan jak możemy dać nauczkę małej zdzirze- spodobała mi się jej propozycja nawet bardzo dlatego się zgodziłam. Omówiłyśmy wszystkie szczegóły i poszłyśmy do klasy.

Punkt 1. Niall. Mamy teraz przerwę na lunch więc mogę już zacząć nasz plan, cieszę się, że Sam zaproponowała mi to bo będę mogła odegrać się na 2 osobach jednocześnie na Niallu za ten zakład i Jessice za zrujnowanie mi życia. Zabrałam moją tacę z lunchem i wzrokiem zaczęłam szukać gdzie siedzi Niall, zauważyłam go siedzącego przy stoliku obok okna razem z innymi obok niego były dwa wolne miejsca, z uśmiechem poszłam w tamtą stronę. Niall, gdy mnie zobaczył uśmiechnął się szeroko, wstał wziął moją tackę i pocałował w policzek, to nic dziwnego, tylko zwykły przyjacielski gest i wcale NIE czułam motyli w brzuchu.
-Co ona tutaj robi?- spytała blond zdzira
-Zaproponowałem Cami żeby zjadła dziś z nami lunch- uśmiechnął się do mnie, a ja odwzajemniłam to słysząc jak zdrabnia moje imię.
-Oh Niall czy mogłaby się dosiąść moja przyjaciółka- spytałam uśmiechając się słodko, przynajmniej próbowałam co najwyraźniej wyszło bo chłopak się zgodził, widziałam wściekłość w oczach Olivii a jeszcze większą w Jess. Wyjęłam telefon i napisałam sms do Sam po chwili się pojawiła, wszystkim na jej widok opadła szczena.
-Co ona tutaj robi?- spytała tym razem Olivia, chyba miałam rację że nie spodoba się im nasza wizyta, to jeszcze lepiej
-Sam i ja postanowiłyśmy się pogodzić i zacząć nową przyjaźń- uśmiechnęłam się do niej a ona to odwzajemniła- Czy to coś złego?- spytałam
-Nie bardzo się cieszę, że zaczęłaś się przyjaźnić z moją byłą- Niall uśmiechnął się słabo
-Niall to że zerwaliśmy nie znaczy, że musimy się nienawidzić, żyjmy tak jakby tego po prostu nie było i wszystko będzie okej, wiem, że byłam zdzirą ale to już się zmieniło, a po za tym ktoś inny zajął moje miejsce- popatrzyła na Jessicę, a ja się zaśmiałam- Więc spokojnie nie mam zamiaru nastawiać mojej przyjaciółki przeciwko tobie, jesteście naprawdę świetną parą, pasujecie do siebie jak dwie krople wody- uśmiechnęła się szeroko a Jessica wyglądała jakby zaraz miała wybuchnąć, uwierzcie mi piękny widok.
-Ale my nie jesteśmy razem- powiedziałam patrząc zawstydzona w jedzenie
-Naprawdę? Wyglądacie jakbyście byli razem, czuć od was miłość na kilometr-
-Sam proszę cię przestań- zaśmiałam się i szturchnęłam ją lekko w ramię
-Okej okej, a właśnie miałam ci powiedzieć jutro są eliminacje do cheerleaderek może wpadniesz?- zaproponowała mi
-No nie wiem...- zawahałam się
-Idź będzie fajnie jak chcesz to mogę pójść z tobą pokibicować ci- uśmiechnął się Niall, nasz plan przebiega coraz lepiej
-Miałeś jutro mi pomóc z matematyką- powiedziała oburzona Jessica
-A faktycznie... Wiem poproś jednego z tych kujonów z majcy na pewno ci pomogą i wytłumaczą lepiej niż ja- w duchu śmiałam się jak nienormalna, czy Niall właśnie odmówił pannie świętej Jessice o nie! To porażka haha i ma dziwka za swoje... No to 1:0 dla mnie.
-Dziękuje- przytuliłam go -A i gadałam z moim wujkiem powiedział, że ma nagrania z tego dnia co zalano boisko i szatnie więc jutro ma to obejrzeć i jeżeli się potwierdzi, że to nie ty, to zostaniesz przywrócony do drużyny- oznajmiłam spokojnie, Niall popatrzył na mnie jakby zobaczył ducha
-Czy ty właśnie powiedziałaś, że twój wujek czyli dyrektor naszej szkoły ma przeglądnąć nagranie dnia zalania i ma powiedzieć czy zostaje w drużynie?- skinęłam głową -O matko! Dziewczyno kocham cię normalnie, uwielbiam, kocham i w ogóle wszystko, jak zostanę w drużynie a ty będziesz moją cheerleaderką to pójdziemy do kina, na obiad, na kolacje, do klubu gdzie tylko chcesz- przytulił mnie tak że nie mogłam oddychać
-Sam mnie do tego na mówiła- powiedziałam a Niall poluźnił uścisk ale nie puścił mnie
-Dziękuje- zwrócił się do Sam a ona się uśmiechnęła
-Niall możesz mnie już puścić- powiedziałam
-Nie- mruknął i dalej mnie trzymał w uścisku, zaśmiałam się ale w końcu mnie puścił i mogłam spokojnie zjeść swój lunch.

Po lekcjach Niall zaproponował, że mnie odprowadzi, zgodziłam się.
-Może chcesz dziś do mnie wpaść pooglądamy jakieś filmy, możesz też zostać na noc moi rodzice jadą na jakiś bankiet- powiedział blondyn
-Okej tylko muszę wziąć jakieś rzeczy do spania i na jutro do szkoły- uśmiechnęłam się i poszłam do siebie. Do torby wrzuciłam książki i czyste ubrania na jutro, szczoteczkę do zębów i szczotkę do włosów. Wyszłam z domu uprzednio informując rodziców że nocuje dziś u Sam, gdybym powiedziała im, że będę u Nialla nie wypuścili by mnie na krok od domu. Nie chodzi o to, że go nie lubią, po prostu moi rodzice a zwłaszcza mój tata boi się, żebym czasem nie uprawiała z kimś seksu, na szczęście moja mama przekonuje go że mam już 18 lat i mogę robić co chcę i, że jestem bardzo rozsądna jeżeli chodzi o seks. Zapukałam do drzwi, otworzył mi uśmiechnięty Niall, weszłam do środka i zdjęłam buty i kurtkę.
-Chcesz kakao?- spytał, a ja pokiwałam głową, po chwili piłam już ciepłe kakao, Niall kazał mi wyjść na samą górę tam będą tylko jedne białe drzwi i mam tam wejść, zrobiłam tak, wyglądało to trochę jakbym miała wejść na strych ale po otworzeniu drzwi zdziwiłam się bo w środku było dużo foteli i kanap a na ścianie był powieszony wielki ekran, pomieszczenie wyglądało jak w kinie tylko, że było mniejsze. Do pokoju wszedł Niall z dwoma wielkimi miskami popcornu i coca-colą na tacy, zajęłam miejsce na kanapie na samym tyle Horan usiadł obok mnie i postawił tacę na małym stoliku.
-Nie wiedziałam, że masz salkę kinową w domu- zaczęłam rozmowę
-Jakoś mało osób o tym wie bo nigdy to nie przyprowadzałem wielu osób tylko najlepszych przyjaciół jak chcieliśmy oglądać jakiś ważny mecz, rodzinę i jedną dziewczynę-
-Jaką?- spytałam
-Ciebie- zarumieniłam się i nie wiedziałam co powiedzieć więc szybko zmieniłam temat
-To co oglądamy?- spytałam
-Może Piłę?- zaproponował
-Nie nie nie nie... Proszę tylko nie to, wszystko tylko nie horrory- skrzyżowałam ręce i oparłam się o kanapę
-Będziesz mogła się do mnie przytulić- zaśmiał się a ja nadal udawałam obrażoną  i odwróciłam się do niego plecami.-Księżniczko nie obrażaj się- położył głowę na moim ramieniu i objął mnie rękami.
-Ale ja się będę potem nawet do łazienki bała pójść-marudziłam
-To chodźmy się teraz umyć i przebrać w piżamy a potem będziemy mogli oglądać- zaproponował, ostatecznie zgodziłam się na jego propozycję i poszłam do jego pokoju po moje rzeczy. Szukałam w torbie mojej piżamy ale chyba jej nie spakowałam
-Cholera- przeklęłam pod nosem.
-Co jest?- spytał Niall wchodząc do pokoju
-Zapomniałam piżamy z domu- mruknęłam
-Dla mnie możesz spać bez niej- blondyn poruszał dziwnie brwiami a ja rzuciłam w niego poduszką-Okej okej pożyczę ci coś-zaśmiał się i otworzył szafę, po chwili dał mi kolorową koszulkę z napisem free hugs i swoje bokserki, zanim wyszłam do łazienki pocałowałam go w policzek i podziękowałam. T-shirt dosięgał mi do połowy ud więc nie było źle tylko bokserki były lekko za duże ale to nic. Niall skorzystał z łazienki rodziców więc szybciej mogliśmy zacząć oglądać film. Oczywiście przez cały film piszczałam, przytulałam się do Nialla co było fajne i zasłaniałam oczy, a Horan się ze mnie śmiał.
-To co druga część?- spytał
-NIE!- krzyknęłam -Oglądnijmy Frozen- zaproponowałam i uśmiechnęłam się słodko
-Tą bajkę? Nie proszę cie, moja kuzynka mnie zamęczała śpiewając wszystkie piosenki i opowiadając fabułę- odpowiedział
-Ej no, ja się zgodziłam na twój film to ty się zgódź na mój-
-Ile ty masz lat żeby oglądać takie filmy?-spytał
-Hej to nie ja oglądałam ostatnio Lego: Przygoda- zaśmiałam się
-To dla tego, że... Mój kuzyn przyjechał i chciał oglądać...-
-Yhy tak jaasne- uniosłam jedną brew nie wierząc mu
-Jezuu no dobra- w końcu się zgodził. Przytuliłam go mocno i już nie miałam zamiaru puszczać, on objął mnie od tyłu i przysunął bliżej siebie, gdyby ktoś nieznajomy wszedł do tego pokoju, pomyślałby, że jesteśmy parą albo coś. O dziwo Niall śmiał się razem ze mną. Po tym filmie zeszliśmy na dół.
-To gdzie mam spać?- spytałam
-U mnie- uśmiechnął się
-A ty?- spytałam
-Na kanapie-
-Nie nie nie ty śpisz u siebie ja na kanapie- droczyłam się
-Zróbmy tak ty śpisz u mnie ja też ale ja na podłodze- zaproponował
-Na odwrót-
-Dobra oboje śpimy na łóżku- uśmiechnął się szeroko, a ja westchnęłam
-No dobra...- mruknęłam. Oboje położyliśmy się na jego łóżku, pachniało Niallem, czyli niesamowicie. Nagle usłyszałam jakiś huk, jak oparzona podniosłam się.
-Niall co to było?- spytałam
-To tylko burza- odpowiedział, tylko burza?! To aż burza! I znowu ten huk. Chciałabym żeby Niall mnie przytulił i powiedział, że wszystko będzie dobrze i żebym się nie bała...-Chodź tu- powiedział i podniósł swoją kołdrę przedtem każdy spał pod swoją, weszłam pod jego kołdrę, a on mnie przytulił i pocałował w głowę.- Jestem tu, wszystko będzie dobrze nie bój się- czyli jednak marzenia się spełniają, podniosłam się wyżej i pocałowałam go w policzek zahaczając o kącik ust. W ciemności widziałam, że chłopak się uśmiecha.
-Dobranoc Niall- powiedziałam
-Dobranoc Cami-
-Jesteś najlepszym najlepszym przyjacielem- mruknęłam usypiając
-Chciałbym być więcej niż tylko przyjacielem- powiedział ledwo słyszalnie, ale ja i tak to usłyszałam i uśmiechnięta usnęłam.



Już wróciłam :D Biologia poprawiona egzaminy napisane jeszcze tylko zielona szkoła i będę cała dla was :D Dziękuje, że zrozumieliście, że nie mogę wiecznie być na blogu. Kocham Was bardzo <3 Do zobaczenia za dwa tygodnie miśki :D 
Czytasz=Komentujesz=Nowy rozdział



~Emily <3

wtorek, 13 maja 2014

Przepraszam :(

Hej, przepraszam miałam dodać rozdział w piątek ale miałam próbę dość długo, dziś się okazało, że mam zagrożenie z biologii i muszę się uczyć całych działów a jeszcze od jutra (środa 14.05) mam próbne testy gimnazjalne dla 2 klas gim. i wynik liczy mi się jako ocena za 45% i weszłam dziś tylko na chwilę żeby wam to napisać. Nie oczekujcie ode mnie, że rozdział się pojawi nie długo bo 1. muszę poprawić zagrożenie, 2. Testy 3. Za 2 tygodnie wyjeżdżam na zieloną szkołę i muszę się przygotować i poprawiać oceny :<


Jeszcze raz przepraszam Was :( Nie wiedziałam, że tak wyjdzie, postaram się coś napisać i wstawić. Trzymajcie za mnie kciuki jutro (piszę WOS, historię i polski), w czwartek (piszę matematykę, fizykę, chemię, biologię i geografie) i piątek (angielski podstawowy i rozszerzony).


Dziękuje Wam, że jesteście kocham Was <3
~Emily <3

P.S 
Do Julie Rose, kochana widziałam twojego bloga i będę go czytać, tylko daj mi troszkę czasu aż poprawię ocenki i na 100% przeczytam i skomentuje <3 Dziękuje, że jesteś <3

piątek, 2 maja 2014

Liebster Award

 Nie wiem czy czytaliście ostatni rozdział ale zostawiam wam linka ROZDZIAŁ 11


A więc zostałam nominowana przez Milkę z bloga Love The Way You Lie. 

PYTANIA:

1. Jesteś Directionerką? Jeśli tak to jak nią zostałaś?
-Tak jestem Directionerką :) To było na początku 2012 roku, wróciłam ze szkoły i na 4fun.tv szło One Direction- One Thing i ta piosenka mi się baardzo spodobała i zaczęłam szukać informacji i innych ich piosenek i tak jakoś bum i jestem Directionerką :D

2. Co spowodowało, że postanowiłaś pisać opowiadanie? 
-Kiedyś zaczęłam czytać różne Imaginy, FanFictiony i zaczęłam wymyślać swoje własne historie i postanowiłam założyć bloga i zobaczyć jak to będzie :D

3. Co Cię motywuje do jego pisania?
-Oczywiście wasze komentarze, wyświetlenia no i WY <3

4. Kto jest Twoim ulubieńcem w 1D
-Oczywiście Pan Horan <3

5. Za co kochasz One Direction?
 -Za ich piosenki, które sprawiają, że się uśmiecham, za to, że dzięki nim mam najlepsze siostry i braci na świecie :D Za ich piękne głosy, które mogłabym słuchać wieczność <3

6.Gdybyś mogła to wybrałabyś:niewidzialność czy niezniszczalność?
-Y... Niezniszczalność?
  7.Jakie są Twoje plany na przyszłość?
-Jeju mam tyle, że mi się nie zmieści w tym poście ale jest jedno takie najważniejsze- Wyjechać do Londynu i zamieszkać tam na stałe.
  8.Podoba Ci się Twoje życie takie jakie jest,czy chciałabyś coś zmienić?
-Chciałabym zmienić dużo rzeczy :/
  9.Co jest Twoją myślą przewodnią rano?
-Niech już będą wakacje ._.
  10.Wolałabyś w przyszłości:mieć dużo pieniędzy czy mieć szczęśliwą rodzinę?
-Szczęśliwą rodzinę i dużo pieniędzy :D
  11.Jaki jest Twój ulubiony film?
-Dużo ich, ale This is us, Frozen (xD), Wykapany ojciec, Harry Potter (?)

Blogi, które nominuje:
 Trouble 

Co wy musicie zrobić?
1. Odpowiedzieć na moje pytania (będą tam niżej)
2. Nominować 11 blogów (oprócz bloga, który was nominował)

Pytania Dla Was:
1. Od kiedy jesteś Directioner?
2.Kto z One Direction jest Twoim ulubieńcem?
3.Czy jesteś kimś oprócz Directioner?
4.Jaką piosenkę One Direction lubisz najbardziej?
5.Co chciałabyś robić w przyszłości?
6.Co byś wybrała- Jeden dzień z 1D czy Pójść na ich koncert z wejściówką za kulisy?
7. Co jest dla ciebie najważniejsze?
8. Co cię motywuje do pisania opowiadania?
9. Jakie kraje chciałabyś odwiedzić?
10. Jakie masz plany na przyszłość?
11. Ulubiony film?

czwartek, 1 maja 2014

Rozdział 11

-Camilla posprzątałaś pokój?!- krzyknęła mama. Dziś do moich rodziców przychodzą na obiad jacyś nowi znajomi z firmy, dlatego moja mama zmieniła się w Perfekcyjną Panią Domu i WSZYSTKO musi lśnić, każda lampa, każdy kąt. Do tego ci znajomi mają córkę, podobno jest w moim wieku i również ma nas odwiedzić. Szczerze? Najchętniej chciałabym pójść do mojego domku na drzewie, usiąść na starej skórzanej kanapie z ciepłym kakao, przykryta ciepłym kocem od babci i oglądać na laptopie bajki Disneya, w których wszystko kończy się happy-endem i bohaterowie żyją długo i szczęśliwie, a zło na zawsze znika. Szkoda, że w moim przypadku tak niema. Chciałabym żyć w jednej z bajek Disneya, być księżniczką, która tańczy na balu ze swoim księciem, zakochują się w sobie i żyją długo i szczęśliwie... Ale to jest rzeczywistość, szara rzeczywistość, w której nie można żyć długo i szczęśliwie. Starłam ostatni kurz z lampki nocnej i zeszłam na dół.
-Tak mamo już skończyłam- uśmiechnęłam się sztucznie, odwzajemniła uśmiech i wróciła do mieszania sosu. Moja mama jeszcze była w codziennym ubraniu a przecież za 20 minut goście mają przyjść, wyjęłam z jej ręki drewnianą łyżkę- Zostało 20 minut, idź się szykować a ja za ciebie dokończę- zaproponowałam, mama szeroko się uśmiechnęła, pocałowała mnie w policzek i wyszła z kuchni. Ja już byłam przygotowana bo przecież po co mam się stroić. Miałam na sobie sweter z wieżą Eiffla i legginsy w azjatyckie wzory, do tego ubrałam moje stare Vans'y, w których chodzę po domu. Od dziecka jestem żarłokiem i zawsze gdy mama nie patrzyła próbowałam wszystkiego co jest w garnkach, oczywiście robiłam wszystko z umiarem albo po prostu jadłam ile się da a potem szłam na siłownię, potrafiłam tam czasem przesiedzieć cały dzień, mój tata mi zaproponował żebyśmy w domu zrobili sobie własną siłownię bo on nie będzie mi płacił masy pieniędzy za siłownie plus trenera, zgodziłam się, byłoby mi to też na rękę bo od mojego domu do siłowi jest trochę daleko a z racji tego, że jestem totalnym leniem, a jeszcze nie mam prawka, to nie chce mi się chodzić 7 kilometrów, autobusy niby są ale nie za bardzo lubię nimi jeździć bo często jest bardzo tłoczno i po prostu nie da się oddychać, jest jeszcze metro ale tam też jest tłok a moi rodzice cały czas pracują więc to był świetny pomysł. Dzwonek do drzwi rozszedł się po domu, wyłączyłam gaz, przykryłam sos i poszłam za mamą, która już stała z moim tatą przy drzwiach. W środku już stała blond włosa kobieta lekko przy kości ubrana w brzoskwiniową sukienkę do kolana, obok niej stał wyższy o głowę facet w garniturze, który także chudy nie był a obok niego stała... O boże... To Jessica, moje oczy wyglądały jakby zaraz miały wyskoczyć z orbit... Ona chyba też nie była zachwycona bo uśmiech z jej twarzy znikł bardzo szybko gdy tylko mnie zobaczyła.
-Camillo to jest Megan i George Grey a to ich córka...- zaczęła ich przedstawiać
-Jessica - dokończyłam za nią
-Oh to wy się znacie?- spytała Megan
-Tak... Chodzimy razem do szkoły-odpowiedziałam
-I do klasy- dodała Jessica, uśmiechnęłam się sztucznie i zasiedliśmy do stołu. Podczas posiłku nie brakowało rozmów, tylko ja się nie odzywałam, wszyscy rozmawiali o Nowej Zelandii państwo Grey opowiadali o tym dlaczego się tu przenieśli, szczerze? To mnie to zbytnio nie obchodziło jak cały ten dzisiejszy obiad. Zaproponowałam mamie, że pozmywam naczynia, zgodziła się. Dzięki Bogu nie będę musiała wysłuchiwać tej rozmowy o tym jaka to Jessica jest utalentowana... Do kuchni weszła mała zdzira, miałam ochotę wylać na nią cały sos który został.
-Myślisz, że nie widziałam jak całujesz Nialla na tym wyjeździe jak cię wyrzuciliśmy- zaśmiała się, zaraz jej wpierdolę jak mnie ktoś nie przytrzyma...
-Po pierwsze to on mnie pocałował, a po drugie to co cię obchodzi z kim się całuje- warknęłam
-Twoja mamusia nie nauczyła cię, że zajętych chłopaków się nie całuje?- spytała, popatrzyłam na nią pytająco-zdziwionym wzokiem
-To ty i Niall jesteście razem?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie
-Jeszcze nie... Ale spokojnie jeszcze chwila a nawet na ciebie nie spojrzy- odgarnęła włosy i uśmiechnęła się triumfalnie. Do kuchni weszła mama.
-Widzę, że dobrze się dogadujecie ze sobą- uśmiechnęła się i objęła ramieniem Jessice.
-Tak- odparłam sztucznie się uśmiechając
-To się bardzo cieszę, wiecie pomyślałam, że możemy gdzieś wyjechać wszyscy razem na sylwestra-
-Nie!- szybko krzyknęłyśmy razem, chociaż w tym się zgadzamy
-Czemu?- zdziwiła się mama
-Wiesz... Ja... Mam ten projekt z Niallem zostało nam mało czasu, a mamy bardzo mało czasu i musimy się spiąć- wypaliłam, choć to była prawda bo faktycznie zostało na półtora miesiąca to końca a my tak jakby stoimy w miejscu...
-Właśnie, a skoro Cami nie jedzie to nie będzie nudno więc również zostanę- powiedziała Grey.


-Możecie się opanować?! Zostało nam mało czasu a wy zachowujecie się jak zwierzęta!- krzyknęłam rozdzielając Nialla i Zayna którzy właśnie okładali się poduszkami. W końcu się uspokoili i spokojnie możemy wracać do pracy. Została nam tylko piosenka, możemy ją sami napisać lub wykonać cover.
-Może Taylor Swift- I Knew You Were Touble- zaproponowałam a chłopcy pokręcili głowami
-Zaśpiewajmy Michael Buble- To Love Somebody!- krzyknął Niall i zaczął śpiewać jak Michael i go naśladować, zaczęłam się śmiać aż mnie brzuch zabolał. W końcu się opanowałam a Niall, Zayn i Lou popatrzyli na mnie jak na debila.
-Zaśpiewajmy coś, co jest w duecie dziewczyna z chłopakiem, wtedy będzie sprawiedliwie- powiedział Liam, zgodziliśmy się ale znowu był problem z wyborem piosenki.
-Możemy zaśpiewać Everything Has Changed - Taylor Swift & Eda Sheerana, co wy na to?- zaproponował Zayn
-Albo I Need You Now- Lady Antebellum- odezwał się Lou
-Pink & Nate Ruess- Just Give Me A Reason- zaproponowałam tym razem ja. Każdy chciał coś innego trudno było się zdecydować
-Mam pomysł, każdy napisze na karteczce tytuł piosenki ja wylosuje i będzie po sprawie- uśmiechnął się dumnie Niall i wstał z łóżka by wziąć karteczki i długopisy i podać je nam.
-Dlaczego ty masz losować?- spytałam
-Jezu... Jak ci nie pasuje to sama sobie losuj, nie mam siły się kłócić- odparł i zabrał się do pisania, wszyscy włożyliśmy karteczki do pudełka i zaczęłam zamieniać ich miejsce i wybierać.
-Just Give Me A Reason- przeczytałam, w duchu się ucieszyłam, że wygrała moja propozycja ale nie okazywałam tego zbytnio. Wszyscy się w końcu dogadaliśmy, umówiliśmy się na próbę i powoli zaczęliśmy wychodzić, chciałam sięgnąć po kurtkę ale ktoś pociągnął mnie za nadgarstek. Zayn i Louis już wyszli więc tym ktosiem był Niall, nie myliłam się, to był on.
-Możemy pogadać?- spytał, był za blisko, miałam gule w gardle i tylko skinęłam głową. Blondyn pociągnął mnie na kanapę, usiedliśmy, a on złapał mnie za ręce i splótł nasze palce. Uśmiechnęłam się pod nosem, wspominałam już, że lubię jak to robi? Ale chwila... Cam wróć na ziemie, on cię wykorzystał, co jak ponownie to robi? Pytała moja podświadomość.
-Nadal się wciekasz na to czego nie zrobiłem?- spytał
-Skąd mam pewność, że mnie nie oszukujesz?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
-Słuchaj, a nie wydaje ci się to dziwne, że nikt cię nie wytyka palcami? Nikt o tobie nie gada, że dałaś dupy Niallowi Horanowi- w sumie miał rację, przecież gdyby faktycznie tak było, to prawdopodobnie

wszystkie dziewczyny pytałyby jaki Horan jest w łóżku, a chłopcy latali by za mną i pytali czy im też dałabym dupy. Ale to nagranie było takie... Przekonujące, wręcz wydawało się być prawdziwe. -Proszę powiedz coś- szepnął zbliżając się jeszcze bliżej. Czułam jego oddech na ustach, nic nie mówiłam, po chwili odsunął się ode mnie i chwile mi się przyglądał a ja patrzyłam na ścianę i zastanawiałam się co powiedzieć, co zrobić i kto mówi prawdę. W końcu Horan przestał się na mnie patrzeć, szybko się zbliżył i wbił się w moje usta.
 

_________________________________________________________

Dziękuję, że jesteście <3  
CZYTASZ=KOMENTUJESZ<3=UŚMIECH NA MOJEJ TWARZY=KOLEJNY ROZDZIAŁ

PS. To jest do Marty (Victoria McPerrie) Kochanie napisałaś, że nie pamiętasz co pisałaś na TT proszę bardzo tak żebyś sobie przypomniała <33
 
~Emily <3

sobota, 26 kwietnia 2014

Rozdział 10


Pierwszy śnieg zawitał do Londynu, co oznacza, że za niedługo będą święta. Dziś ma się odbyć ten wyjazd co organizuje Olivia z Harrym. Mam nadzieje, że nie jest już na mnie zła, dlatego spakowałam się, chciałam spędzić jakoś ten weekend niż siedzieć przed telewizorem i oglądać powtórki Pretty Little Liars. Wzięłam swoją małą torbę, już wcześniej oznajmiłam mojej mamie, że wyjeżdżam na weekend z Ol, nie miała nic przeciwko. Ubrana w ciemne rurki, biały top, czarną bluzę, kurtkę,  Timberlandy i wełnianą, szarą czapkę, wyszłam na zimne powietrze. Po 15 minutach dochodziłam do domu Olivii. Zauważyłam ją przy czarnym minivanie, czekała na kogoś, moja mała nadzieja przerodziła się w pewność, że czeka na mnie. Przyspieszyłam kroku, ale po chwili gwałtownie się zatrzymałam, a moja torba zsunęła się z ramienia. Do blondynki podszedł Niall z tą nową, jak jej tam? O Jessica. Jak widać już się zaprzyjaźniły bo Olivia nie mogła się od niej oderwać gdy się przytulały. Horan wraz z Jessicą wsiedli do samochodu, Ol zamknęła im drzwi, odwróciła się i już chciała otwierać swoje drzwi gdy nagle mnie zobaczyła i ruszyła w moją stronę, chciałam się odwrócić i wrócić do domu ale nie mogłam, nie potrafiłam się ruszyć, nim się obejrzałam przyjaciółka, jeżeli mogę jeszcze ją tak nazywać, stała przede mną.
-Co tu robisz?- spytała oschle.
-Wiesz, wydawało mi się, że mnie zaprosiłaś na ten wyjazd, więc przyszłam- odpowiedziałam jej, a ona przewróciła oczami i wypuściła powietrze z ust.
-Słuchaj zaprosiłam cię przed tym jak się okazało, że wierzysz ludziom, których nie znasz dobrze, a nie wierzysz przyjaciołom-
-Niall nie jest moim przyjacielem, dlaczego miałabym mu wierzyć-
-Ja jestem twoją przyjaciółką do cholery!- krzyknęła -Mówiłam ci, że Nathan nie jest tym za kogo się podaje, mówiłam, że to nagranie jest zmontowane, fałszywe, ale ty mi nie chcesz wierzyć, wierzysz tylko Nathanowi- wyrzuciła wszystko z siebie
-Skąd mam mieć pewność, że to jest prawda, że macie jakiś... Spisek, żeby tylko upokorzyć Nathana, skąd mam wiedzieć, że to wy nie kłamiecie- dziewczyna westchnęła, ja rozumiem, że się przyjaźnimy i w ogóle, ale to nagranie, było... Jest wiarygodniejsze od słów... Blondynka odwróciła się na pięcie i poszła w stronę auta, nagle zatrzymała się.
-Idziesz?- spytała przez ramię
-Wiesz chyba nie wytrzymam bez wymiotowania, będąc w jednym samochodzie z tą blond zdzirą- uśmiechnęłam się pod nosem
-Po pierwsze to, to jest Jessica, jakbyś nie wiedziała i nie jest zdzirą, a po drugie, skoro nie chcesz jechać, to po co tu przychodziłaś, gdyby nie ty to bylibyśmy już kilka kilometrów dalej...-
-Nieważne jedźmy- powiedziałam, podniosłam moją torbę z ziemi i poszłam za Olivią.
-No nareszcie, a co ona tu robi- zdziwił się Niall, przewróciłam oczami.
-Też miło mi cię widzieć Nialler, a wiesz jednak nie- uśmiechnęłam się sztucznie i usiadłam na samym tyle samochodu. Nie byłam zbytnio zainteresowana ich rozmową, dlatego włożyłam do uszu słuchawki, które podłączyłam do iPada i włączyłam sobie Pamiętnik. Z racji tego, że widziałam ten film tylko jakieś 100 razy, szybko usnęłam.

Obudziło mnie czyjeś szturchanie, mruknęłam coś niezrozumiałego pod nosem i przewróciłam się na drugi bok. Szturchanie zrobiło się coraz mocniejsze ale ja i tak nie miałam zamiaru ustępować. Nagle do mojego ucha ktoś przyłożył coś zimnego, to był chyba telefon. Usłyszałam głośną muzykę i szybko wstałam z fotela, co nie skończyło się dobrze bo wylądowałam na zimnej podłodze samochodu. Cudem nie straciłam słuchu i usłyszałam śmiech, otworzyłam szerzej oczy, Horan. Miałam ochotę na niego nawrzeszczeć ale byłam zbyt zaspana by poskładać słowa w sensowne, uderzające w psychikę zdania. Podnosząc się, warknęłam w stronę Horana, wzięłam torbę. Przechodząc obok blondyna pchnęłam go, tak że upadł na fotele i wyszłam z samochodu.
-Spokojnie księżniczko- podniósł się z siedzenia i zamknął samochód- Radziłbym użyć szczotki, bo ci się troszkę fryzura poczochrała- uśmiechnął się i poczochrał moje włosy. Kiedy skończył uderzyłam go w policzek i weszłam do domu. Olivia powiedziała gdzie jest mój pokój, otworzyłam drzwi okazało się, że mam pokój z blond zdzirą. Jej ubrania leżały już chyba w każdej części pokoju, ludzie przyjechaliśmy tu na dwa dni a nie dwa miesiące. Z trudem ściągnęłam jej ciuchy z mojego łóżka i położyłam się na nim, chciałam się zdrzemnąć, ale jej piskliwy głos nie pozwalał mi na to. Gadała z jedną ze swoich koleżaneczek przez telefon, jeszcze na głośniku. Ta mała zdzira zaczęła nadawać na mnie, jaka to ja jestem zła, że myślę, że jestem pępkiem świata... Wydawało mi się jakby opowiadała o sobie, ale gdy tylko usłyszałam gdy wypowiada moje imię wyszłam z pokoju i skierowałam się do Ol.
-Mogę mieć pokój z kimś innym? Mogę nawet spać na kanapie byle nie z tą małą, farbowaną zdzirą?!- spytałam wchodząc do jej pokoju.
-Nie. Specjalnie dałam was razem do pokoju bo chciałam żebyście się polubiły- odpowiedziała
-Niedoczekanie twoje- wyszłam z jej pokoju trzaskając drzwiami. Udałam się do mojego pokoju, w tym momencie wolałabym być w innym miejscu, najlepiej w domu, oglądając filmy z kubkiem gorącej czekolady, przykryta kocem, albo nawet z Nathanem w kinie na filmie, który mnie w ogóle nie interesuje, nie wiem co mnie w ogóle wzięło żeby jechać na ten cholerny wyjazd. Gdybym wiedziała, że teraz zobaczę Nialla migdalącego się z Jes... Ugh nie mogę wypowiedzieć tego imienia, to bym w ogóle nie wsiadała do tego auta, tylko wróciła to cieplutkiego domu pełnego miłości. Rzuciłam się na łóżko i schowałam twarz w poduszkę.
-Możecie to kurwa robić gdzieś w innym miejscu- krzyknęłam, a oni łaskawie się oderwali od siebie.
-To też mój pokój i mogę sobie robić w nim co chcę- powiedziała
-Niall też ma pokój, dlaczego nie pójdziecie tam!- dalej krzyczałam, nie mogłam się opanować.
-Chodź, księżniczka potrzebuje spokoju- zaśmiał się blondyn a zdzira mu wtórowała. Gdy tylko wyszli rzuciłam z całej siły poduszką w drzwi. Poleżałam chwile na łóżku, ale stwierdziłam, że pójdę się przejść, wzięłam telefon, słuchawki i wyszłam z domu. Włączyłam muzykę i poszłam ścieżką do lasu. Spacerowałam od 2 godzin wokół jeziorka które znalazłam, przechadzając się po lesie, poczułam wibracje w kieszeni kurtki. Wyciągnęłam telefon, 1 nowa wiadomość od Olivia.

Olivia: Gdzie ty jesteś, wróć do domu, jest sprawa. Ważna.

Ważna sprawa, hym ciekawe o co chodzi. Zawróciłam, ale nie spieszyło mi się więc szłam wolno, podziwiając naturę. Wszędzie były drzewa, czasem można było usłyszeć jakieś dźwięki przelatujących ptaków. Robiło się coraz ciemniej więc przyspieszyłam kroku. Nie minęło trochę czasu a ja już widziałam nasz dom w którym świeciło się światło w dwóch pomieszczeniach. Weszłam do środka, ściągnęłam buty i kurtkę, którą powiesiłam na wieszaku w szafie. Nie weszłam głębiej a już zostałam pociągnięta do góry przez Olivie.
-O co ci chodzi?- spytałam, dziewczyna spiorunowała mnie wzrokiem.
-O co?! Wiesz, nie wiedziałam, że jesteś aż taka wredna, chodź znam cię od małego, nie wierzyłam, że kiedyś zrobisz takie świństwo!- krzyczała na mnie a ja kompletnie nie wiedziałam o co jej chodzi. Parzyłam na nią zdezorientowanym wzrokiem, już miałam coś powiedzieć, ale do pokoju wszedł Horan, świetnie jeszcze jego tu brakowało.
-Mogę z nią pogadać? Sam.- spytał a ja nadal nie wiedziałam o co chodzi... Może mi ktoś w końcu to wytłumaczyć!? Ol wyszła z pokoju, zostałam z nim sama. SOS ludzie.
-Dlaczego?- spytał spokojnym głosem
-Słuchaj, ja nie wiem o co wam wszystkim chodzi? Chodzi o to, że powiedziałam żebyście wyszli bo nie chcę patrzeć na to jak się miziacie?- ten się tylko zaśmiał, to było aż tak śmieszne?! Zaraz gościowi wpierdolę, za przeproszeniem.
-Nie mów, że nie wiesz to co zrobiłaś Jess z jej ubraniami?- nadal patrzyłam na niego jak na debila, o jakie ubrania u chodzi do cholery?! Chłopak westchnął i wziął mnie za rękę, chwila, gdzie on mnie prowadzi? A co jak... Chyba jestem zbyt przewrażliwiona. Otworzył drzwi do mojego pokoju i popchnął mnie lekko.
-Otwórz jej szafę- powiedział, na początku się wahałam ale w końcu chwyciłam za klamkę. W środku były ubrania blondyny całe we fioletowym glucie.
-Ale to nie ja!- od razu zaprzeczyłam
-Przecież tylko ty i ona tutaj mieszkacie to chyba sama by tego nie zrobiła, tak jak każdy z nas, tylko ty masz coś do niej- założył ręce na piersi i podszedł do mnie, ta zdzira mnie wrobiła -Słuchaj, wystarczy, że ją tylko przeprosisz i pożyczysz jakąś bluzkę czy coś, ona jest dobrą dziewczyną, w przeciwieństwie do innych- położył mi rękę na ramieniu od razu ją zrzuciłam.
-Przeproszę ją za co?! Za to, że gdy mnie nie było wysmarowała sobie ubrania glutem, następnie ona wyszła, żeby było bardziej wiarygodne, że to ja zrobiłam. Wiesz co jedynie ja mogę ci współczuć, że jesteś taki ślepy, że nie widzisz, że ona chce cię omotać, bo masz ładną buźkę i podobasz się wszystkim dziewczyną w szkole, a ona chce mieć tą satysfakcje, że jest twoją dziewczyną, potem cię porzuci, żeby uganiało się za nią więcej chłopaków- wymachiwałam rękoma na wszystkie strony, co musiało wyglądać dość komicznie, ale miało być poważnie, blondyn zbliżył się.
-Czy ty powiedziałaś, że podobam się wszystkim dziewczyną w szkole, czyli tobie też- uśmiechnął się zadziornie i poruszał dziwnie brwiami. Czy ja się właśnie zdemaskowałam? Proszę powiedzcie że nie...
-Powiedziałam prawie wszystkie-
-Powiedziałaś WSZYSTKIE- podkreślił ostatnie słowo.-Nie ważne, Jess taka nie jest. Po za tym ona mi się zbytnio nie podoba, prawda ładna jest ale nie znam jej za dobrze, a po za tym, jest ktoś inny- auć... cios w serce. Ale trzeba żyć, prawda?-Ale wracając przeprosisz ją?- spytał a ja pokręciłam głowę w negatywnej odpowiedzi. On westchnął i wyszedł z pokoju, po chwili wrócił z tą blondyną. Zamknął nas w pokoju, ja nic sobie z tego nie robiłam, po prostu usiadłam na łóżku.
-Słyszałam co mówiłaś, rozgryzłaś mnie w 100% brawo- zaczęła klaskać wstałam z łóżka i chciałam wejść do łazienki ale ta szmata popchnęła mnie do tyłu, potem przycisnęła mnie do ściany, ale ja nie byłam dłużna, odepchnęłam się i tym razem to ona stała przyciśnięta do ściany, nagle dziewczyna zaczęła piszczeć, do pokoju wpadł Horan wraz z Ol i Harrym. Puściłam ją a ona osunęła się po ścianie i zaczęła płakać, jakby właśnie została zgwałcona, dobra z niej aktorka, ale sorry ja nie dam się nabrać na jej gierki. Olivia spiorunowała mnie wzrokiem, jedno spojrzenie i wiem o co chodzi, znowu jestem winna, po prostu ZAJEBIŚCIE, czujecie ten sarkazm? Sięgnęłam po moją torbę, która leżała pod łóżkiem, na szczęście nic nie wypakowywałam, gdy ją podniosłam, wypadła z niej puszka, podniosłam ją, to była puszka po glucie, zaśmiałam się pod nosem.
-Nieźle to uknułaś- wszyscy popatrzyli na mnie zdziwionym wzrokiem a ona uśmiechnęła się triumfalnie- Nieważne, wierzcie jej ona wam powie "prawdę"- pokazałam dwa cudzysłowia- Życzę miłej zabawy- wyszłam z pokoju, włożyłam buty i kurtkę, zadzwoniłam po moją mamę i wyszłam przed dom.

Czekałam już 20 minut, trochę to jest ale znając moich rodziców wyślą kogoś kto jest blisko i zabierze mnie stąd. Nagle drzwi frontowe się otworzyły a przez nie wyszedł Horan.
-Nie jedź- powiedział a ja prychnęłam pod nosem i nadal siedząc na schodkach nic nie mówiłam tylko wpatrywałam się w ulicę, mając nadzieję, że zaraz przyjedzie ktoś i zabierze mnie stąd. Niall usiadł obok mnie, a ja gwałtownie wstałam, blondyn się zaśmiał i podszedł do mnie, nie chciałam żeby widział mojej zapłakanej twarzy. Odwrócił mnie do siebie, ale cały czas patrzyłam na moje buty, były dziś bardzo ciekawe. Niall złapał mnie za podbródek i uniósł ku górze.
-Ty płakałaś?- spytał, ja pokręciłam głową i ponownie ją spuściłam. Horan zrobił to co przed chwilą, ale jeszcze zbliżył się, był coraz bliżej, czułam jego oddech na moich
ustach. Ustach, które w tej chwili złączył, czułam jakby właśnie ktoś podkręcił temperaturę o 60 stopni. Przerwał nam dźwięk trąbiącego samochodu. Oderwaliśmy się od siebie.
-Nie musisz jechać, zostań- szepnął
-Zajmij się Jessicą- rzuciłam i ruszyłam w stronę auta, przyjechała po mnie Lisa, przyjaciółka mojej mamy a zarazem asystentka.-Cześć Lisa, dziękuje, że przyjechałaś- chciałam żeby mój uśmiech wyszedł na jak najprawdziwiej. Chyba się udało bo odwzajemniła go. Oddalając się, widziałam jak w lusterku smutnego Nialla, który wracał do domu. Zdałam sobie z czegoś sprawę. 
Powoli zaczynam zakochiwać się w Niallu Horanie...


Czytasz=Komentujesz=Uśmiech na mojej twarzy i chęć do dalszej pracy.
Jest nowa zakładka Your Ideas  . Zajrzyjcie i dajcie swój pomysł, postaram się go użyć.
~Emily <3 

wtorek, 22 kwietnia 2014

Rozdział 9

Przeczytaj notkę pod rozdziałem x.

 Mój telefon dzwonił co chwilę, nie miałam siły podnieść się z łóżka i go odebrać, bo wiedziałam, że to Niall. Nie chcę z nim rozmawiać, nie chcę go znać, najlepiej by było gdybym nie istniała, wszystko by było w porządku, nikt by się nie musiał przejmować Camillą Scott. Kolejny dźwięk, który zagłusza moje myślenie, niechętnie wstałam i odebrałam.
-Hallo?- powiedziałam cichym głosem
-Cam możemy porozmawiać- usłyszałam w słuchawce telefonu, to był Niall, nie chciałam z nim rozmawiam i jak już wspominałam, znać.
-Daj mi spokój Horan- warknęłam i chciałam już się rozłączyć
-Proszę chcę ci to wszystko wytłumaczyć- krzyknął
-Co chcesz mi tłumaczyć?! Że niby nie powiedziałeś nikomu że to robiliśmy chociaż nic pomiędzy nami nie doszło, że jesteś taki niewinny, wiesz co jakoś nie chce mi się wierzyć w żadne twoje słowo, więc bardzo cię proszę daj mi już święty spokój, odpuść sobie nie chcę z tobą rozmawiać, lepiej nie chcę cię znać! Twoje tłumaczenie nic nie da a wiesz dla czego bo mam nagranie, na którym wszystko słychać jak rozmawiasz ze swoimi kumplami! Wiedziałam, że nigdy się nie zmienisz!- wykrzyczałam wszystko z siebie i chyba pomogło bo usłyszałam tylko pikanie oznaczające skończone połączenie. Rzuciłam telefon na biurko, podniosłam wzrok na dom Horana, w jego pokoju go nie było pewnie wyszedł, to nawet dobrze nie będę musiała na niego patrzeć, mimo to spuściłam rolety. Chciałam ponownie rzucić się na łóżko, lecz pukanie do drzwi przerwało mi tą czynność, otarłam łzy z policzków, które pojawiły się gdy tylko Horan zadzwonił i uchyliłam drzwi, w nich stał sam blondyn, już miałam zamknąć mu drzwi przed nosem, ale jego ręka nie pozwoliła na to. Rozchylił je bardziej i wepchnął mnie bardziej do środka, przycisnął mnie do ściany, jedną rękę oparł nad moją głową, a drugą delikatnie dotykał mój policzek, drgnęłam czując jego dotyk. Wpatrywał się w moje oczy, a po chwili wpił się w moje usta z taką siłą, że moja głowa przyległa do ściany. Zrobiłam coś czego nie powinnam, oddałam pocałunek. Trwało to dłuższą chwilę, przy nim czułam, że jestem bezpieczna, mogę przenosić góry, czułam jak w moim brzuchu tworzy się tornado motyli, które chciały się wydostać na zewnątrz. Ale przecież on mnie zranił. Na samą myśl o nagraniu odepchnęłam go z siłą, o której pojęcia nie miałam, co prawda nie odepchnęłam go na sam koniec pokoju ale na tyle żebym mogła spokojnie wydostać się z jego uścisku. Podeszłam do niego kilka kroków i moja ręka znalazła się przy jego policzku, mocno w niego waląc. 
-Po co to zrobiłeś?- krzyknęłam, czując jak do moich oczu dochodzą łzy. Jego oczy zrobiły się ciemniejsze niż dotąd i dłonie miał zaciśnięte w pięści-
-Po to żebyś zrozumiała, że nikomu nie nagadałem takich głupot! Co jak co ale nie jestem Nathanem- odparł- A właśnie, mówiłaś coś o jakimś nagraniu, bardzo chętnie bym go posłuchał- dodał, kładąc nacisk na słowo "bardzo". Wzięłam mój telefon, włączyłam nagranie i podałam chłopakowi. Chwilę po przesłuchaniu spytał czy jeszcze coś mam ale ja zaprzeczyłam, nadal patrzył tępo w ekran telefonu, przeklinając pod nosem Nathana.
-Słuchaj on to zmontował, po tym jak ty wyszłaś ze stołówki gadaliśmy i mówiłem coś innego a on to nagrał i posklejał tak żeby wyglądało tak, że powiedziałem to co słyszałaś na nagraniu- mówił patrząc na mnie.
-Tak Horan, na pewno ci uwierzę-prychnęłam. Westchnął i przesunął palcem po ekranie mojego telefonu, włączył nagranie, na którym śpiewałam Give Me Love Ed'a Sheeran'a. W mgnieniu oka i rzuciłam się na niego żeby odebrać mu mój telefon, niestety nie miałam wystarczającej siły i po chwili leżałam pod nim.
Give a little time to me or burn this out
We'll play hide and seek to turn this around
And all I want is the taste that your lips allow...

Śpiewał mi do ucha całując moją szyję, w pewnym momencie przyssał ją. Dotknęłam miejsce które przed chwilą dotykały usta Nialla. Walnęłam go pięścią w klatkę piersiową. ale ten tylko się zadziornie uśmiechnął.
-Niech ten twój Nathan nie myśli, że jesteś dostępna-mrugnął do mnie a ja prychnęłam.
-A nie jestem?- zapytałam
-W pewnym sensie nie- chciał mnie pocałować ale z trudnością go odepchnęłam.
-Wyjdź Horan! Nie będziesz za mnie decydował z kim się będę spotykać, to jest moje życie, moje decyzje a w tym momencie moja decyzja jest taka, że nie chcę cię znać! Jesteś zwykłym dupkiem, nikim więcej! Zaraz pewnie znowu polecisz do kolegów i opowiesz jak to ci było ze mną w łóżku! Mogłam się tego domyśleć. I pomyśleć, że gdyby nie twój ojciec to mogłoby do czegoś dojść! W tej sytuacji jestem mu ogromnie wdzięczna bo w pewnym sensie uratował mnie od zrobienia czegoś, czego bym potem żałowała.-wykrzyczałam mu prosto w twarz. W jego oczach widziałam gniew, złość i ochotę zabicia. Oh przepraszam czyżbym obraziła cudowne ego szanownego pana Horana- zaśmiałam się w myślach. Blondyn nic już nie powiedział tylko wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami. Rzuciłam się na łóżko i zadzwoniłam do Ol z pytaniem czy nie chciałaby się spotkać, ale zaczęła mi mówić o tym że Nathan kłamie i trochę się posprzeczałyśmy. Stwierdziłam, że już i tak późno więc poszłam do łazienki wziąć prysznic. Ciepłe krople spływające po moim ciele, spowodowały, że połowa złości wyparowała, zapomniałam o większości złych wspomnień z dzisiejszego dnia. Zeszłam na dół w celu zrobienia sobie kolacji. Moich rodziców nadal nie było w domu, ale dochodziła 22 więc za jakieś 20 minut powinni wrócić. Postanowiłam zrobić sobie sałatkę, w lodówce znalazłam pomidora, biały ser i kilka rzodkiewek.Przydałoby się zrobić jakieś zakupy, zabrałam się za krojenie rzodkiewek, gdy nagle zadzwonił dzwonek drzwi a ja, niezdara roku przecięłam sobie palec nożem. Pobiegłam szybko otworzyć drzwi, w nich stał Niall.
-Chyba wypadł mi telefon na twoim łóżku bo nie mogę go nigdzie znaleźć- powiedział lekko przygnębiony, czy aż tak się przejmował telefonem? A może moje słowa go zraniły? Gestem ręki niechętnie zaprosiłam go do domu. Chyba zauważył moją ranę bo wziął moją rękę i przyglądnął się jej bliżej.-Auć, to nie wygląda dobrze- pokiwałam głową, a on pociągnął mnie lekko za nadgarstek w stronę kuchni i posadził na blacie obok zlewu. Odkręcił wodę i włożył pod nią moją dłoń, następnie zaczął czegoś szukać, pomyślałam, że pewnie apteczki więc wskazałam mu szafkę, w której się znajduje. Chłopak wyjął z niej wodę utlenioną, gazę i plastry. Na kawałek gazy nalał trochę cieczy i przyłożył do palca, syknęłam gdy poczułam mocne pieczenie, po chwili na ranę przykleił plaster. Mruknęłam ciche "dzięki" i wróciłam do dalszego robienia sobie kolacji, a Horan pobiegł na górę po telefon, po czym wyszedł z domu nie żegnając się, w sumie nie zrobiło mi to żadnej różnicy. Po zjedzeniu posiłku, do domu weszła moja mama, sama. Oznajmiła, że tata został dłużej w pracy bo musiał podpisać jeszcze jakieś papiery i poszła spać. Zrobiłam podobnie, po niezbyt udanym dniu szybko usnęłam.

Nie wiem co się dzieje. Olivia unika mnie jak ognia, co chwile ma jakąś wymówkę np. "Wiesz co Harry mnie woła" albo "Chcę się skupić na lekcji", to nie była moja Olivia. Harry zawsze przychodził do niej bo Ol uważała, że nie chce jej się chodzić na drugi koniec szkoły, a na lekcjach nigdy nie uważała tylko zawsze obgadywałyśmy Mirandę Fox i jej dziwny styl ubierania się. Nadszedł czas lunchu, przed stołówką spotkałam Ol, a przecież mówiła, że idzie do higienistki.
-Ol możemy pogadać?- spytałam- Na osobności- dodałam patrząc na Hazzę
-Nie mam tajemnic przed moim chłopakiem mów- powiedziała obojętnie
-O co ci chodzi? Dlaczego mnie unikasz? Zrobiłam ci coś?- zaczęłam obsypywać ją pytaniami, dziewczyna westchnęła, obróciła się na pięcie i weszła razem z loczkiem na stołówkę. Przewróciłam oczami i również to zrobiłam, podeszłam do lady, tradycyjnie nie wzięłam dużo jedzenia, dziś postawiłam na
kanapkę z serem, staram się nie jest dużo mięsa choć nie jestem wegetarianką i sok pomarańczowy. Za mną stał Nathan i uśmiechał się do mnie, z trudem to odwzajemniłam.
-Cześć, pomyślałem, że może usiądziesz dziś z nami- wyszczerzył swoje proste białe ząbki.
-Wiesz, nie wiem czy to dobry pomysł siedzę z Ol i...- odwróciłam się by ją zobaczyć gdzie siedzi ale zobaczyłam jak przy naszym stoliku siedzi ona z Harrym, Liamem, Danielle, Zaynem, Perrie, Louisem, Eleanor i... Niallem, najwyraźniej dobrze się bawili w swoim towarzystwie bo cały czas się śmiali. Odwróciłam się w stronę Nathana- Jednak skorzystam z twojej propozycji- uśmiechnęłam się lekko, on wziął moją tackę złapał mnie w talii i ruszył w stronę stolika przy którym siedział wraz z resztą drużyny szkolnej piłki nożnej i cheerleaderek. Kiedy przechodziliśmy obok stolika gdzie zawsze siedziałam, kątem oka widziałam jak Nathan łokciem lekko szturcha Horana a śmiechy w mig ucichły, zaśmiałam się pod nosem. Usiadłam obok Sykesa, poznałam jego kolegów z drużyny a także cheerleaderki jedną z nich była Samantha, spiorunowała mnie wzrokiem, ale się zbytnio nie przejmowałam. Nasz stolik był na takiej jakby scenie, więc widziałam całą stołówkę. Niedaleko nas znajdował się stolik przy którym zawsze siedzieliśmy w trójkę ja, Ol i Harry, teraz jest ich tam 9 osób. Obok Horana znajdowało się jedno wolne miejsce bo dziewczyny siedziały na kolanach chłopaków, on jedynie był sam i jeździł widelcem po talerzu pełnym jedzenia. Poczułam lekki ucisk w brzuchu, był sam, smutny, ale to nie przeze mnie... Prawda? Przecież sam  rozpowiedział coś co nie było prawdą, więc niech teraz cierpi. Obserwowałam ich stolik, przysłuchując się bardzo "ciekawej" rozmowie chłopaków o wczorajszym meczu i dziewczyn o pokazie mody w przyszły piątek. Do stolika Ol doszła nagle jakaś blondynka, jest pewnie nowa bo nigdy jej nie widziałam w szkole. Usiadła obok Nialla, miałam ochotę jej
coś zrobić. Zaraz... Czy ja jestem zazdrosna? Nie...
-A ty?- z myślenia wyrwał mnie głos Nathana
-Co ja?- spytałam zdziwiona
-Za kim jesteś Chelsea czy Manchester United?-spytał jeden z jego kolegów
-Eee... Chelsea- odpowiedziałam wahając się co pomyślą.
-No widzisz Will dziewczyna dobrze mówi- przybił ze mną piątkę, a chłopak obok niego chyba Will prychnął. Nie zwracałam już uwagi na Ol i jej nowych przyjaciół tylko wdałam się w rozmowę o piłce nożnej.

*Olivia*
Siedziałam cały czas na kolanach Harrego, wszyscy się śmiali po za Horanem, chcieliśmy go jakoś pocieszyć, ale cały czas się źle czuje po tym co się stało. Gdy tylko wyszedł od Cam rozmawiał ze mną, nie wiem jak mogła uwierzyć Nathanowi, przecież byłam nie daleko gdy chłopcy rozmawiali a w sumie się kłócili i widziałam jak Nathan włącza coś w telefonie, a potem jak Niall krzyczał na Sykesa. Nie wiem jak ona może być tak głupia, próbowałam jej wczoraj to wytłumaczyć ale mnie również nie słuchała, więc skoro własnej przyjaciółce, którą zna od dzieciństwa nie chce uwierzyć tylko jakiemuś palantowi, o którym za wiele nie wie to nie widzę żeby nasza znajomość jeszcze miała jakikolwiek sens. 
-Cześć jestem Jessica, jestem nowa w szkole mogłabym się przysiąść bo nie mogę znaleźć wolnego miejsca- z myślenia wyrwała mnie ładna blondynka, uśmiechała się do nas wyglądała na sympatyczną dziewczynę.
-Jasne siadaj- uśmiechnęłam się do niej, dziewczyna usiadła obok Nialla, wszyscy się przedstawiliśmy podając jej rękę.
-Więc skąd przyjechałaś?- spytał Niall uśmiechając się do niej.
-Przyjechałam z Nowej Zelandii, moja mama dostała awans i musieliśmy się przeprowadzić tutaj- odwzajemniła uśmiech
-Oo zazdroszczę ci chciałabym kiedyś pojechać do Nowej Zelandii- rozmarzyła się Eleanor a Perrie, ja i Dan przytaknęłyśmy
-Niedługo będę tam jechać na weekend bo muszę odwiedzić babcię więc może was ze sobą wezmę- zaśmiała się, już lubię tą dziewczynę. Dowiedzieliśmy się trochę rzeczy o niej wiem, że będzie chodzić ze mną, Niallem, Cam i kilkoma jeszcze osobami z naszych znajomych do klasy, więc się ucieszyłam. Zaproponowaliśmy jej przechadzkę po szkolę, z chęcią się zgodziła. Po posiłku wyszliśmy ze stołówki, kątem oka popatrzyłam na Camille, jak widać świetnie się bawiła, śmiała się z cheerleaderkami ale także flirtowała z Nathanem, chyba nie zdawała sobie sprawy z tego, że raniła innych. Nagle nasze spojrzenia się spotkały, ale szybko odwróciłam wzrok i wyszliśmy ze stołówki. Szliśmy korytarzem gdy usłyszałam moje imię, odwróciłam się by zobaczyć kto mnie wołał, Camilla.
-Idźcie dogonię was- powiedziałam do Harrego.-Co chcesz?- spytałam oschle
-Możemy w końcu porozmawiać czemu mnie unikasz?- odpowiedziała pytaniem
-Myślałam, że to rozumiesz...-dziewczyna posłała mi pytające pytanie- Przyjaźnimy się od urodzenia, a Nathana znasz od niedawna, a i tak jemu wierzysz! Nie widzę dalszej przyszłości dla tej przyjaźni!- krzyknęłam, Cam chciała coś powiedzieć ale przerwała je Jessica.
-Olivia tu się podziewasz reszta cię woła- zwróciła się do mnie- O cześć jestem Jessica- podała rękę brunetce, ona nas wyminęła i pobiegła gdzieś
-Nie przejmuj się ona taka jest- uśmiechnęłam się pocieszająco, chwyciłam dziewczynę za rękę i pobiegłyśmy do reszty...

____________________________________________________________________________
Cześć, rozdział miał być wcześniej ale nie było dużo komentarzy... Czasem się zastanawiam czy ktoś w ogóle czyta to opowiadanie :/ Dlatego następny rozdział pojawi się gdy pod tym postem będzie co najmniej 5 komentarzy to nie jest dużo, nie wymagam od razu 15 czy 20. Dla mnie to naprawdę ważne, bo chciałabym kontynuować tą historię ale no skoro nie ma komentarzy to tak jakby nikt go nie czytał, no może 2 osoby :/ To tyle dziękuje, że przeczytaliście mam nadzieje, że będę mogła napisać dla was kolejne rozdziały <3 A i jeszcze dziękuje Marcie bo gdyby nie to co kiedyś napisała na Twitterze to pewnie ten rozdział by się nie pojawił, a także za komentarze <3 DZIĘKUJE i KOCHAM <33
~Emily <3