*Camilla*
Nie miałam pojęcia gdzie pójść, do domu wrócić nie chciałam bo jest tam Niall i pewnie obściskuje się teraz z Cassie. Pozostało mi tylko udać się do Sam, tak też zrobiłam. Po 15 minutach byłam pod domem przyjaciółki, zapukałam i po chwili drzwi otworzyła mi Samantha. Od razu się do niej przytuliłam, a z moich oczu zaczęły lecieć łzy. Dziewczyna była lekko zszokowana sytuacją, ale uścisnęła mnie mocno i poklepała pocieszająco po plecach.
-Co się stało?- spytała gdy odkleiłam się od niej, już otworzyłam buzię aby coś powiedzieć ale ktoś nam przerwał.
-Samantho kto przyszedł?- usłyszałam głęboki i poważny głos mężczyzny po chwili pojawił się on w wejściu do salonu, to był ojciec Sam.-Ah to ty Camillo, Samantho- zwrócił się do Sam- zostało dziesięć minut więc bardzo proszę pośpiesz się- oznajmił i wszedł z powrotem do salonu, dopiero teraz zauważyłam, że dziewczyna ubrana jest w elegancką, czarną sukienkę.
-Chodź do mojego pokoju i wszystko mi opowiesz, tylko szybko bo razem z moimi rodzicami idziemy na jakąś ważną kolację i nie możemy się spóźnić- powiedziała w drodze do jej sypialni. Gdy weszłyśmy do pomieszczenia od razu opowiedziałam co działo się w ostatnich dniach, brunetka słuchała mnie uważnie, kilka razy wymsknęły się jej złe słowa o Niallu. Gdy skończyłam swoją jakże świetną historię życia do pokoju weszła mama Sam uświadamiając nam, że jeżeli nie wyjdą za minutę to spóźnią się, dlatego skończyłyśmy naszą pogawędkę i pożegnałyśmy się. Chciałam żeby zleciało trochę więcej czasu zanim dojdę do domu, więc poszłam przez park. Po 30 minutach spacerowaniu wśród drzew oraz ławek, na których czasem siedziały zakochane pary całując się lub tylko przytulając, znalazłam się pod domem. Na schodkach siedział Niall, ominęłam go traktując jak powietrze i chciałam wejść do środka ale jego ręka mi na to nie pozwoliła.
-Nie chcesz teraz tam być- powiedział spokojnym głosem, ale ja go nie chciałam słuchać, wyrwałam rękę z uścisku i weszłam do domu. W salonie siedziała moja mama, była cała zapłakana, nie wiedziałam o co chodzi dopóki nie usłyszałam głośnych jęków, sapania i wywoływania imion. Szybko podbiegłam do matki i przytuliłam ją.
-Mamo od jak dawna tu jesteś?- spytałam łamiącym się głosem, kobieta głośno pociągnęła nosem i westchnęła.
-Przed chwilą tu przyszłam Niall był pierwszy, ja musiałam pojechać do firmy na noc ale zapomniałam papierów, które zostały w domu, Niall ostrzegał, żebym tam nie wchodziła ale go nie słuchałam, nie mam odwagi pójść do nich...- w tym momencie jeszcze bardziej się rozpłakała, pomogłam jej wstać i poszłyśmy razem do wyjścia, tam nadal siedział blondyn.
-Niall, mógłbyś zawieść moją mamę do jakiegoś hotelu, poczekaj przyniosę rzeczy dla niej- powiedziałam a Niall razem z moją mamą ruszyli do jego samochodu. Pobiegłam do góry, gdzie jęki stawały się coraz głośniejsze. Gdy przechodziłam obok pokoju rodziców po prostu nie wytrzymałam, weszłam do niego i zaczęłam bić brawo, tata wraz z tą dziwką szybko się od siebie odsunęli, a ja wyszłam z pokoju w połowie zadowolona gdyż brunetka zleciała z łóżka na ziemię. Pobiegłam do garderoby mamy i wpakowałam dużo ubrań wraz bielizną i innymi potrzebnymi rzeczami do torby podręcznej i zbiegłam na dół do kuchni gdzie na blacie leżał portfel taty, zawsze powtarzał, że jeżeli będę potrzebowała pieniędzy to są one zawsze w jego portfelu, lub w sejfie, do którego znam kod lecz nie wiem gdzie się znajduje, mądrze prawda? Wyciągnęłam około 200 funtów i włożyłam do kieszeni torby, zauważyłam, że na blacie leżał telefon Nialla, pewnie dlatego się wrócił. Przez przypadek go włączyłam, a na wyświetlaczu ukazało się moje zdjęcie. Ma moje zdjęcie na tapecie. Wcale się nie cieszę, i nie mam banana na twarzy. Nie... Usłyszałam kroki na schodach, dlatego schowałam telefon do kieszeni i wyszłam z domu. Na podjeździe czekał już Niall, wyszedł z auta i pomógł mi zanieść torbę do bagażnika, wsiadłam do samochodu na miejsce pasażera, a zaraz po mnie Niall przy kierownicy.
-To gdzie jedziemy?- spytał blondyn
-Do jakiegoś bliskiego, niedrogiego i dobrego hotelu- odpowiedziałam i odwróciłam się do mamy, w tym momencie naprawdę jej współczułam. Po chwili Niall wyjechał na główną ulicę kierując się do jakiegokolwiek hotelu. Cała droga minęła nam w ciszy i dopiero po 20 minutach byliśmy pod ładnym, dużym hotelem.
-Jak uciekałem z domu zawsze kierowałem się tutaj, jest tanio i bardzo ładnie- uśmiechnęłam się na samą myśl o uciekającym Niallu. Chłopak wyciągnął torbę z bagażnika, a ja pomogłam mamie wysiąść z auta. Wzięłam ją pod rękę i ruszyliśmy w trójkę do środka. Zaprowadziłam ją na fotel żeby usiadła.
-Chcesz żebym została z tobą?- spytałam, ale kobieta pokiwała głową i oznajmiła, że chce teraz zostać sama i żebym przyszła do niej jutro wieczorem, ponieważ chce sobie to wszystko przemyśleć.
Udałam się do recepcji wcześniej wyciągając pieniądze z torby, za ladą stała młoda kobieta, która miło uśmiechała się do mnie.
-Dzień dobry, chciałabym wynająć pokój jednoosobowy na dwa tygodnie wraz ze śniadaniem, kolacją i obiadem- powiedziałam a kobieta zaczęła pisać coś na komputerze.
-To będzie kosztowało 70 funtów za nocleg i 10 funtów za wyżywienie czyli razem 80 funtów, jeżeli będzie pani zamawiała obsługę do pokoju, dodatkowe jedzenie lub alkohol zostanie to doliczone do rachunku, który dostanie pani przed wyprowadzeniem z hotelu, pani pokój to 320 na trzecim piętrze .- podała mi kartę do pokoju, to nawet dobrze że mam zapłacić dopiero po wyprowadzeniu z hotelu, gdyż mama będzie mogła sobie coś kupić do jedzenia albo jakiekolwiek rzeczy. Wraz z kartą podeszłam do Nialla i mamy oznajmiając, że możemy już iść do pokoju. Weszliśmy do windy, która zawiozła nas na 3 piętro. Otworzyłam drzwi i weszliśmy do środka, pokój był mały ale przytulny naprzeciwko nas znajdowała się biało beżowa łazienka, wysadzana kafelkami ze wzorkami muszli, obok nas była sypialnia w której stało duże szare łóżko z wieloma poduszkami na ciemnoczerwonych ścianach powieszone były obrazy a naprzeciwko łóżka wisiał duży czarny telewizor a pod nim stała szara komoda w obok niej stała duża szafa tego samego koloru. Po sypialni odwiedziliśmy niewielką kuchnię, która była w kolorze szaro-niebieskim, znajdowały się w niej podstawowe urządzenia AGD takie jak kuchenka, lodówka, zlew, były też szafki, w których znajdowały się talerze, szklanki, w szufladach były łyżki, widelce i noże. Naprzeciwko wszystkich urządzeń stał mały stolik dla trzech osób. Po chwili zorientowałam się, że mojej mamy nie ma obok mnie. Udałam się do sypialni, gdzie akurat leżała kobieta, zaczęłam wkładać ubrania rodzicielki do szafy.
-Camillo zostaw, zrobię to jutro- położyła mi rękę na ramieniu, wstałam z ziemi i mocno przytuliłam ją mocno, zamknęłam oczy i cieszyłam się chwilą. Gdy je otworzyłam zobaczyłam jak Niall opiera się o framugę drzwi z założonymi rękami w piersi i uśmiecha się. Poczułam jak mama poluzuje uścisk więc również ja puściłam.
-Dziękuję, za wszystko- uśmiechnęła się-Tobie też Niall- odwróciła się, a ja ją ponownie przytuliłam, popatrzyłam na Nialla, który rozłożył swoje ręce, zaśmiałam się pod nosem.
-Oj no chodź- powiedziałam do chłopaka, a on szybko się w nas wtulił, taki grupowy miś. Po chwili wszyscy się od siebie odkleiliśmy, a ja z Niallem ruszyliśmy do wyjścia. Ostatni raz pożegnałam się z mamą i wyszliśmy. W aucie znowu panowała niezręczna cisza. Postanowiłam ją przerwać.
-Nienormalny dzień... Najpierw okazuje się, że jesteś chłopakiem mojej siostry, która okazuje nie być się moją siostrą tylko zwykłą kochanką taty, do którego aż żal się przyznać... Nie wiem jak ja dziś usnę w tym domu- głośno westchnęłam i oparłam głowę o szybę. Dłoń Nialla potarła moje udo dodając mi otuchy.
-Jeżeli chcesz możesz dziś spać u mnie, a jutro się zobaczy- położyłam swoją dłoń na jego, by ściągnąć ją z mojego uda, ale on splótł nasze palce ze sobą, w moim brzuchu rozpętało się tornado motyli.
-Ja-ja nie wiem cz-y to taki dob-ry pomysł- co jakiś czas się jąkałam. Chciałam zostać u niego w domu, mogłabym z nim zamieszkać gdziekolwiek byle razem... Chwila co ja właśnie powiedziałam? Nie Camilla stop! W końcu się otrząsnęłam i zabrałam swoją rękę, znowu ta niezręczna cisza, której nienawidzę. Po 5 minutach znaleźliśmy się na podjeździe.
-Ugh aż mi się zbiera na wymioty- powiedziałam do siebie ale chyba Niall to usłyszał, bo wziął mnie na ręce jak pannę młodą.
-Dlatego nocuje dziś pani u mnie- uśmiechnął się zadziornie i zaniósł mnie do swojego domu, przy drzwiach trudził się z włożeniem klucza do zamka dlatego postawił mnie na ziemi i otworzył drzwi przepuszczając mnie w nich.
-Możesz hałasować moich rodziców i tak nie ma w domu- powiedział blondyn i ściągnął buty i kurtkę, zrobiłam to samo co on i ruszyłam za nim do kuchni.
-Chcesz się czegoś napić lub zjeść?- spytał otwierając lodówkę.
-Nie, chcę po prostu się już umyć i iść spać mam dość tego dnia i chcę żeby się już skończył, a i mam twój telefon- powiedziałam i wyciągnęłam urządzenie z kieszeni podając je mu, chłopak się do mnie uśmiechnął.
-W takim razie idziemy się myć- uradowany pobiegł w stronę schodów i wybiegł na górę a ja za nim.
-Niall ja idę się sama umyć- zaśmiałam się gdy byliśmy już w pokoju, chłopak zaczął udawać, że płacze i schował głowę w poduszce, zaczęłam się śmiać, ale podeszłam do niego i zaczęłam go głaskać po głowie.-Nialluś nie płacz, pojedziemy jutro do Nando's jak będziesz grzeczny- na te słowa chłopak szybko się podniósł, usiadł i wyprostował plecy udając wzorowe dziecko. Chciało mi się śmiać na ten widok ale musiałam być poważna, jemu chyba też zachciało się śmiać bo widziałam, że już nie wytrzymywał. W końcu pękł i zaczął się śmiać a ja razem z nim, gdy się już uspokoiliśmy blondyn dał mi swój t-shirt oraz bokserki i zaprowadził do łazienki. Zaczęłam się rozbierać ale przypomniałam sobie, że Niall również jest w pomieszczeniu.
-Wiesz, że możesz wyjść- powiedziałam pokazując na drzwi.
-Wiem, ale nie zrobię tego- uśmiechnął się niewinnie
-Niall...-
-Camilla...- udawał mój głos
-Wyjdź- podniosłam głos, a chłopak z opuszczoną głową zaczął iść w stronę drzwi.
-Tylko zamknij drzwi na klucz a jak będą otwarte to sobie wejdę- zaśmiał się
-Spokojnie, nie musisz się martwić- powiedziałam, a chłopak wyszedł i zamknął drzwi. Gdy już byłam cała naga, włączyłam wodę i weszłam pod prysznic, ciepłe krople leciały na moje ciało ogrzewając je. Rozkoszowałam się chwilą, gdy nagle czyjeś ręce oplotły moją talię, odwróciłam się i zobaczyłam błękitne oczy Nialla.
-Mówiłem żebyś zamknęła drzwi- zaśmiał się, a ja odwróciłam się plecami do niego udając obrażoną. Chłopak pocałował moje ramię i zaczął myć moje plecy, nie powiem, że było mi źle, wręcz przeciwnie, było wspaniale, tylko my nie jesteśmy nikim więcej niż tylko przyjaciółmi... No właśnie... Nikim więcej... Bo ktoś taki głupi jak ja musiał zmarnować tą wspaniałą okazje prawda? Gdy już byliśmy czyści wyszliśmy z pod prysznica, to znaczy Niall wyszedł pierwszy bo on był w bokserkach, a ja się w tym czasie jeszcze wypłukałam, blondyn podał mi ręcznik i również wyszłam, on już miał na sobie czyste i suche bokserki od Calvina Kleina oczywiście, postanowiłam również się przebrać ale jeden szczegół...
-Niall mógłbyś wyjść chcę się przebrać- poprosiłam, na szczęście tym razem mnie posłuchał dzięki Bogu... Gdy ubrałam bokserki od Calvina Kleina i t-shirt z napisem "I'm sexy and I know it" wyszłam z łazienki Nialla i poszłam do wyjścia z jego pokoju by pójść na kanapę do salonu.
-Gdzie idziesz?- spytał blondyn
-Spać- odpowiedziałam
-Ale łóżko jest tutaj- zaśmiał się
-Przecież nie będę ci zajmować łóżka moją wielką dupą- już chciałam wyjść z pokoju ale Niall podniósł mnie i przerzucił sobie przez ramię, niosąc do łóżka, potem położył mnie na nim. Szybko schowałam się pod kołdrę, żeby móc szybko zasnąć.
-Pewnie wolałbyś leżeć tu teraz ze swoją dziewczyną, która okazała się być kochanką mojego ojca- powiedziałam, myśląc, że on tego nie słyszy. Chyba jednak usłyszał, bo głośno westchnął.
-Ona nie jest moją dziewczyną, była taką jakby fałszywą bo chciałem...- urwał, a ja odwróciłam się do niego.
-Co chciałeś?- spytałam, a on powiedział coś niezrozumiałego pod nosem.
-Bochciałemżebyśbyłazazdrosna- powiedział w jednym wydechu ale i tak ledwo co go zrozumiałam, popatrzyłam na niego pytającym wzrokiem.
-Chciałem żebyś była zazdrosna- powiedział, a ja się uśmiechnęłam. Chwile pomiędzy nami panowała cisza, lekko podniosłam się i złożyłam na policzku Nialla buziaka.
-Dziękuje- powiedziałam i położyłam się-Za to, że mi dziś pomogłeś- dodałam i zamknęłam oczy. Nagle usłyszałam jakiś huk szybko się podniosłam i popatrzyłam na Nialla przerażonym wzrokiem.
-To tylko burza- zaśmiał się, ale mi nie było do śmiechu-Boisz się burzy?- spytał, a ja skinęłam głową, blondyn rozłożył ręce, a ja się wtuliłam w jego ciepły, nagi i umięśniony tors. Teraz mogłam spokojnie spać...
Rano zadzwoniła do mnie mama żebym przywiozła jej do hotelu jakieś papiery, które musi wypełnić do pracy, dlatego zaraz po śniadaniu wyszłam z domu Nialla i udałam się do swojego. Czułam jak wszystko podchodzi mi do gardła, gdy byłam pod drzwiami. Nie wiedziałam czy zapukać, czy tak po prostu wejść, po dłuższym rozmyślaniu weszłam do środka, w kuchni krzątała się Cassie, przygotowując śniadanie, zignorowałam ją i udałam się do góry do pokoju rodziców. W środku był tata i poprawiał swój krawat, gdy mnie zobaczył zbladł.
-Co ty tu robisz?-spytał, odwracając się do mnie.
-Przyszłam po papiery dla mamy- odpowiedziałam i podeszłam do komody w której mieściły się wszystkie dokumenty, otworzyłam ostatnią szufladę i zaczęłam szukać, nagle szuflada wysunęła się z komody tak, że spadła na ziemię, w miejscu gdzie była przed chwilą były jakieś dokumenty, pomyślałam, że przez przypadek to mogą być one dlatego sięgnęłam ręką. Przeczytałam pierwsze zdania na kartce i zamarłam. To papiery adopcyjne...
Witam was z nowym rozdziałem :D Mam nadzieje, że za bardzo nie namieszałam wam moimi debilnymi pomysłami haha :D Siedziałam nad 3/4 tego rozdziału do 3 w nocy więc nie zdziwcie się jeżeli napisałam coś głupiego :D Nie mam pojęcia co więcej napisać, a nie mogę tego robić już bo jest burza (tak boje się jej) dlatego czekam na wasze opinie :)) Pozdrawiam i do następnego :)
Wow! Ty to tak czasem zaskakujesz człowieka..., że głupieje i nie zna drogi do domu... :) To nic złego, wręcz przeciwnie.
OdpowiedzUsuńTa Cassie to suka, krótko i na temat. Dziwię się Niallowi, że nie czuję jakiegoś wstrętu do siebie.
A ten cały tatulek Cami to ma się jeszcze czelność pytać co jego córka, mimo że adoptowana to jednak córka robi we własnym domu?
Hah. Śmieszny jest.
Dobra... rozdział cudny, a jeśli chodzi o mnie to postaram się dodać jutro.
Weny życzę!
Hmm... No więc tak. Ja postaram sie szybko, konkretnie i na temat póki mam zasięg xD Haha no taaak. Komentarz miał być wczoraj no ale wyszło jak wyszło że dodaję go właśnie dzisiaj... Od razu na samym początku zaznaczam że mogą być błędy. Wybacz ale Zayn jest nieobliczalny. Zresztą ty i tak o tym doskonale wiesz xD
OdpowiedzUsuńCo do rozdziału... Jak go przeczytałam to takie "WTF?! O co tu do kurwy nędzy chodzi?! Co sie do jasnej anielki dzieje?!" Taaak. To była moja reakcja...
Po pierwsze... Serio dałam sie nabrać że Cassie to siostra Cam. A tu kurde nagle bach i co? Kurwa to kochanka jej ojca! Jprdl... A ja ciągle myślałam że ona jest jego córką i w ogóle... Boże wyrolowałaś mnie. Niezły żart xD O ile to w ogóle był żart O.o
Po drugie... Żal mi mamy Cami. Nosz kurde... Ale i tak najbardziej rozwaliło mnie jak Cami weszła do tego pokoju i zaczeła bić brawo. Hahaha xD
Po trzecie... Niall i Cami (powinno być Emily ale to szczegół xD). Nosz kurwa! Słodziaki! :D Uwielbiam ich no ale kurcze... Dziwi mnie postawa Cami. Nnajpierw ma dosyć Nialla, drze sie na niego, nie chce go znać, a potem razem się kąpią, śpią i w ogóle O.o Ale i tak nie ważne co oni zrobią... Mega wielkie z nich słodziaki *.*
Po czwarte... O co kurwa chodzi z tymi papierami adopcyjnymi? Byłam przekonana że tu chodzi o Cassie ale dupa. Nie. Ty mi tam spojlerowałaś ( przez przypadek oczywiście xD) ale nie wiem czy to jest prawda. Dziwnie by było O.o Ale nie będę tego tutaj ujawniać żeby innych to nie myliło i żeby ewentualnie nie spojlerowa ^^ Ale mam podejrzenia, tak teraz mnie naszło, że może to chodzi właśnie o Cami. Może to ona jest adoptowana. O boże... Nie wiem O.O
Po piąte... Dziwi mnie że Niall nie miał wyrzutów sumienia. To jest też dziwne O.o I w ogóle zastanawia mnie co teraz będzie z rodzicami Cami O.o
No i po szóste - boski rozdział. Ale ty i tak to już wiesz xD
Czekam już na kolejny :*
Kocham i całuje, @LoveWithHarold
O jeny teraz to sie troche pogubilam ;) czyje sa te papiery adopcyjne, czyzby Cam?! Rozdzial ogolnie cudowny!! Jaka jestem wkurzona na jej tate i te wredna ugh suke Cass!! Biedna mama Cam wspolczuje jej. No i noc u Niallera mmm brak slow sweet :*
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zycze weny <3 Ania
Papiery adopcyjne uuuuuuu ;-; Trochę się porobiło :C
OdpowiedzUsuńCzekam na następny, życzę weny! :D
Wow super, czekam na następny :D
OdpowiedzUsuń