*Kilka godzin temu, Niall*
-Tak bardzo chciałbym cię pocałować- szepnąłem i zbliżyłem się do jej lekko zmarzniętych ust. Prawie ją dotknąłem gdy nagle...
-Przepraszam, ale ja na razie nie chcę niczego więcej niż przyjaźni, uważam, że to za wcześnie- odepchnęła mnie od siebie. Poczułem się jak kilka lat wcześniej, gdy pierwszy raz się w niej zakochałem.
Jest październik wszystkie liście prawie pospadały z drzew, częściej pada deszcz, jest zimno, ale nie dziś. Dziś świeci słońce i jest w miarę ciepło na mały piknik we dwoje. Ten dzień jest szczególny, gdyż są urodziny Cam, od niedawna zacząłem coś do niej czuć. Może to głupie bo mam niecałe 16 lat i nie wiem co to miłość, ale przy niej czuje się szczęśliwy, może nie rozmawiamy, lecz gdy przechodzi obok mnie, czuję jak pachnie wanilią to doprowadza mnie do obłędu, uszczęśliwia mnie jednym małym gestem. Czy to normalne? Nie wiem... Dzisiaj chcę wyznać co do niej czuje. Gdy zadzwonił dzwonek na lekcje, wszyscy zaczęli uciekać do swoich klas by nie mieli wpisanej nieobecności, ja zbytnio się tym nie przejmowałem. Poczekałem aż korytarz będzie pusty i podbiegłem do szafki Camilli i przez wąską szparę wsunąłem ładnie ozdobioną karteczkę z zaproszeniem na randkę.
Camilla, zapraszam cię dziś o 18 do parku naprzeciwko szkoły, mam niespodziankę dla ciebie. N<3
PS. Wszystkiego najlepszego :)
-Horan! Dlaczego nie jesteś na lekcji?!- usłyszałem piskliwy głosik dyrektorki.
-Zapomniałem książki, już idę- zmyśliłem, kobieta skinęła głową i wróciła do gabinetu, niektórzy nauczyciele są tacy naiwni...
Za godzinę mam randkę z Cam, jestem zdenerwowany, ale także podekscytowany, bo sam nie wiem jak zareaguje na moje wyznanie. Założyłem czarną zapinaną bluzę,na ramie torbę, a do ręki wziąłem deskorolkę i szybko pojechałem na miejsce by wszystko przygotować. Od dwóch godzin stoję i marznę z zimna, Camilla nie przyszła, olała mnie... Czuje się jak jakiś debil... Zrobiłem sobie niepotrzebną nadzieje... Zabrałem wszystkie swoje rzeczy, zostawiając to co przygotowałem dla niej i smutny wróciłem do domu. Od dzisiaj przestaje być słodkim Niallem, zmienię się, niektórzy mają racje- miłość nie istnieje...
-Może powinniśmy już wrócić- z zamyślenia wyrwał mnie cichy głosik Cam, nic nie odpowiedziałem tylko skinąłem głową i odwróciłem się na pięcie by następnie zejść po schodkach w dół. Pod koniec usłyszałem jak brunetka upada na ziemię, nie zareagowałem tylko szedłem dalej by jak najszybciej być w domu. Przez całą podróż nikt się nie odzywał, nawet nie pożegnaliśmy się, gdy wyszła z samochodu szybko poszła do domu. Zaparkowałem auto i również się udałem do środka, wcześniej zatrzaskując drzwi. Wspiąłem się po schodach do swojego pokoju, i rzuciłem się na łóżko.
Niall nie możesz się teraz wypłakiwać w poduszkę, pokaż jej, że nie jest jedyną dziewczyną na tym świecie, pokaż jej co straciła. Podpowiadała moja podświadomość, która w sumie miała racje, nie mogę teraz leżeć i użalać się nad sobą, czas by Niall Horan się zabawił. Zsunąłem się z łóżka i poszedłem do łazienki by się trochę odświeżyć. Po krótkim prysznicu, zawinięty ręcznikiem od pasa w dół wróciłem do pokoju i otworzyłem szafę, wyciągnąłem z niej czarne rurki, biały t-shirt i jeansową kamizelkę, a z szuflady wyjąłem bieliznę i skarpetki. Po ubraniu się postawiłem lekko włosy na żelu, wyszczotkowałem zęby i wyszedłem z domu, na zewnątrz było zimno a ja nie miałem ze sobą kurtki, nie chciałem wracać się do domu więc szybko wsiadłem do samochodu i ruszyłem w stronę najlepszego klubu w Londynie. Gdy dojechałem na miejsce, zauważyłem, że kolejka ciągnie się do następnej przecznicy, ale na szczęście mój znajomy prowadzi ten klub i ochroniarze mnie znają. Wepchnąłem się na przód kolejki przez co większość ludzi zaczęła mieć pretensje, chciałem już otworzyć drzwi ale ręka ochroniarza mi w tym przeszkodziła.
-O co chodzi?- spytałem
-Na koniec kolejki kolego- popchnął mnie lekko, przez co się wkurzyłem
-Wiesz kim ja jestem? Jestem Niall Horan i masz mnie wpuścić- ryknąłem, ale facet nie wydawał się być przejęty tym z kim rozmawia.
-Nie wydaje mi się, że...-
-Bryan pozwól, że ja się tym zajmę- przerwał mu Jay, który był drugim ochroniarzem i znał mnie tak dobrze jak ja jego -Przepraszam cię stary, on jest nowym ochroniarzem i nie wiedział- szepnął po czym wpuścił mnie do środka. W dużym pomieszczeniu czuć było połączenie potu, alkoholu i dymu, nie przeszkadzała mi ta mieszanka więc spokojnym ruchem poszedłem do baru. Zamówiłem pierwszego shota i zacząłem rozglądać się po parkiecie, tańczyło dużo osób chociaż większość z nich po prostu się obmacywała czy coś w tym stylu, nagle w oko wpadła mi brunetka samotnie tańcząca w tłumie,wypiłem shota, który przed chwilą został mi podany przez kelnera i ruszyłem do dziewczyny, teraz stała do mnie tyłem, położyłem swoje ręce na jej biodrach i zacząłem tańczyć jak ona, po chwili odwróciła się do mnie i zobaczyłem jej twarz, nie była tak piękna jak Camilla ale nie była brzydka. Miała falowane, brązowe włosy, oczy były tego samego koloru, ubrana była w czarną, krótką sukienkę i wysokie szpilki, przez które była wyższa ode mnie o jakieś 3 cm. Założyła ręce na moim karku i razem tańczyliśmy w rytm muzyki. Zaprowadziłem ją w stronę jakiegoś stolika i wróciłem się do baru po dwa drinki, które następnie zaniosłem dziewczynie.
-Proszę-podałem szklankę brunetce i usiadłem obok niej na skórzanej, czerwonej kanapie- Jestem Niall, a ty jesteś...?-
-Cassie, miło mi cię poznać- uśmiechnęła się, za dużo nie dowiedziałem się o niej, wiem tylko to, że niedawno przeprowadziła się do Londynu. Później już zbytnio nie rozmawialiśmy o sobie tylko piliśmy i tańczyliśmy, nawet na chwile zapomniałem o Cam. Po kilku godzinach byliśmy wstawieni, dlatego zadzwoniłem po taksówkę, która zjawiła się w 15 minut. Postanowiłem, że pojedziemy do mnie, bo nie wiem gdzie Cass mieszka. Po 30 minutach byliśmy na miejscu, na szczęście moich rodziców nie ma w domu. Zaprosiłem dziewczynę do środka, po czym zamknąłem drzwi. Wyszliśmy na górę do mojego pokoju i się zaczęło, brunetka zaczęła mnie obcałowywać, nie czułem się z tym źle ale dobrze też nie, czułem się jakbym zdradzał Camille, chociaż nawet nie jesteśmy razem, ale uczucia do niej szybko się nie zmienią. Przez moją nieuwagę weszliśmy w komodę, która lekko się zachwiała, ale za to mój wazon spadł na ziemię i się stłukł, stwierdziłem, że posprzątam to jutro. Kątem oka zauważyłem, że w pokoju Cam zapaliło się światło, nie przejąłem się tym zbytnio tylko zacząłem szybko pozbywać się ubrań z ciała Cassie, a ona moich, gdy zostaliśmy już totalni nadzy powoli w nią wszedłem, ubierając poprzednio kondom na mojego członka, brunetka jęknęła w moje usta. Zacząłem się w niej poruszać, najpierw wolno, a potem tylko przyśpieszyłem. Dziewczyna zmieniła naszą pozycje i tym razem to ona była na górze.
-Uhh Cam...- wysapałem, brunetka gwałtownie się zatrzymała
-Co ty powiedziałeś?- spytała, a ja już wiedziałem, że jestem w totalnej dupie
-Yy... Powiedziałem twoje imię- zacząłem się tłumaczyć, choć sam wiem, że tak naprawdę nie powiedziałem jej imienia. Dziewczyna już więcej nic nie mówiła tylko dokończyła to co zaczęła, gdy oboje doszliśmy, wyszedłem z niej.
-Chcesz skorzystać z łazienki?- spytałem, a Cassie skinęła głową, udałem się do szafy i wyciągnąłem jakiś stary t-shirt dla niej oraz czyste bokserki dla mnie. Wskazałem dziewczynie łazienkę i podałem ubranie, a sam poszedłem do łazienki rodziców. Po średnio długim prysznicu wróciłem do pokoju, gdzie brunetka już spała, była przykryta moją kołdrą. Wróciłem jeszcze do kuchni po jakieś tabletki na ból głowy i dużą butelkę wody, bo pewnie jutro rano przywita nas mocny kac, położyłem je na szafce nocnej i ułożyłem się wygodnie na łóżku, próbując zasnąć, ale wciąż myślałem o tym co się dziś stało... W końcu znalazłem się w krainie Morfeusza...
*kilka dni później*
Oficjalnie ja i Cassie jesteśmy parą, nie pytajcie mnie jak to się stało, nie czuje do niej nic... Szczególnego, ale ona chyba za bardzo się w to zaangażowała. W sumie robię to też ze względu na moje własne "potrzeby", chcę sprawić by Camilla była zazdrosna. Po tym co się dowiedziałem, mój plan może się udać. Cassie opowiedziała mi swoją historię o tym jak jej matka zmarła i teraz mieszka u swojego ojca, który także jest ojcem Cam. Dziś mam poznać jej rodziców, chociaż już ich znam, ale ona o tym nie wie... Robię to tylko dlatego, że wiem, iż Camilla wtedy też będzie, a to daje mi większe szanse na realizacje mojego planu. Wybiła godzina 19, a to oznacza, że czas się zbierać. Ubrany byłem w czarne jeansy, jasną koszulę i marynarkę w kolorze spodni, a do tego białe buty Supra. Zamknąłem drzwi i ruszyłem do domu obok, zapukałem do drzwi, otworzyła mi Cassie, przywitaliśmy się buziakiem w usta i wszedłem do środka.
-To jest mój chłopak Niall- powiedziała do pani Scott, kobieta uśmiechnęła się a ja podałem jej rękę.-Dobry wieczór proszę pani- brune
-Witaj Niall, cieszę się, że jesteś z Cass choć myślałam, że coś iskrzy pomiędzy tobą a Camillą-
-Tak się złożyło, że on kocha mnie, więc pozwól mi się tym cieszyć- odpowiedziała srogo Cass, potem weszliśmy głębiej, a ze schodów powoli schodziła Camilla, w tych dresach wyglądała pięknie, zwyczajnie, ale pięknie. Gdy ją zobaczyłem odebrało mi dech w piersiach, ona chyba była lekko zszokowana moją wizytą.
-Niall?- jej głos się łamał- Ty jesteś jej chłopakiem?- zadawała pytania.
-Widzę, że wy też się znacie- powiedziała z wyrzutem Cass. Nie zdążyłem nic powiedzieć, a Camilla wybiegła z domu.
-Cam poczekaj- krzyknąłem, ale ona zatrzasnęła drzwi, zwróciłem się do rodziców dziewczyn- Zaraz wrócę, ona chyba też- wytłumaczyłem i wyszedłem na zimne powietrze. Zobaczyłem jak brunetka oddala się, więc zacząłem biec.-Camilla, proszę cię stój- krzyknąłem, dziewczyna nie zatrzymała się, tylko przyspieszyła swój marsz, ale ja i tak byłem szybszy. Położyłem jej rękę na ramieniu i gwałtownie odwróciłem ją w moją stronę, ale chyba zrobiłem to za gwałtownie bo brunetka się zachwiała i wpadła w moje ramiona. Głośno pociągnęła nosem, czyli musiała płakać. Pogłaskałem ją po głowie, ale ona zaczęła się wyrywać w końcu się jej udało. Miała rozmazany makijaż, z oczu leciały łzy, wyciągnąłem z marynarki paczkę chusteczek higienicznych i podałem jej, wzięła jedną, ale zaraz po tym odwróciła się na pięcie i poszła dalej.-O co ci do cholery chodzi?- spytałem podnosząc głos, nie odpowiedziała mi tylko szła dalej-Okej czyli teraz będziesz zgrywać obrażone dziecko, które nie dostało zabawki, a dostał to ktoś inny? Chociaż miałaś szansę to nie skożystałaś z niej... Sama powiedziałaś, że nie chcesz się w to angażować, a ja nie miałem zamiaru być przez ciebie odrzucany po raz 3, dlatego odpuściłem- wytłumaczyłem, ona się zatrzymała, odwróciła się i zaczęła się zbliżać. Brawo Horan to masz gwarantowanego strzała z liścia pomyślałem i już zamknąłem oczy, tak jakby to miało sprawić, że nie będzie bolało... Zamiast ręki na moim policzku, poczułem jej usta na moich. Oddałem pocałunek, pogłębiając go, ale ona oderwała się ode mnie, powiedziała ciche "przepraszam" i pobiegła przed siebie, stałem tam jak wryty w ziemie, tylko się uśmiechając. Chwile potem się otrząsnąłem i zdałem sobie sprawę z tego, że jej już nie ma. Smutny, ale zarazem szczęśliwy z tego co przed chwilą się wydarzyło, wróciłem do domu państwa Scott...
Hej :D
A Więc już jestem w Polsce z nowym rozdziałem :D Cieszycie się? Ja w sumie wróciłabym do Włoch ale i tak was bardzo kocham :**** Co sądzicie o takim zwrocie akcji? Mam jeszcze kilka pomysłów co do głównej bohaterki, a zwłaszcza jeden, który muszę zrealizować, dlatego już jutro go zacznę pisać, ale pojawi się dopiero gdy będzie 5 (lub więcej) komentarzy, chciałam znieść ten limit ale skoro ostatnia umowa nie wyszła, to ja też nie jestem uległa, wszystkie fanfictiony, które czytam zostaną jak najszybciej skomentowane, jeżeli się wyrobie z czasem. Za wszystkie błędy przepraszam(jeżeli takowe wystąpiły)
5 komentarzy=next <3
Wow! Nom... tego to szczerze się nie spodziewałam mówię o zachowaniu Cam... taka niecodzienność. Odskok od tego co było.
OdpowiedzUsuńPodoba mi się ta zmiana akcji!
Geniallny rozdział!
Weny życzę ;**
Cudowny rozdzial !:-) Jakos nie lubie Cassie xD haha pewnie dlatego ze szipuje Cam z Niallem :-D
OdpowiedzUsuńGenialny rozdział, jak zresztą zawsze :D Czekam na nexta <3
OdpowiedzUsuńCudowny rozdzial!! kurde ciekawe gdzie pobiegla Cam mam nadzieje ze nie zrobi nic glupiego. A ta Cassie mnie jakos irytuje nie wiem czemu ale chyba dlatego ze jest z Niallem a nie powinna ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam na nn <3 Ania
No więc tak. Witać sie nie będę bo to teraz jest bezsensu i ty dobrze o tym wiesz skoro nasza rozmowa w ogóle sie nie urywa xD
OdpowiedzUsuńTak samo jak i nie będę ci sie tłumaczyć (znowu) czemu dopiero teraz komentuje ale Kochanie znasz mój jakże cholernie szybki zapłon więc... xD
A przechodząc do rozdziału...
Powtórzę się xD
CO HORAN NAJLEPSZEGO WYPRAWIA DO KURWY NĘDZY?! JPRDL CO SIE KURWA DZIEJE?!
Jak on mógł przelecieć Cassie?! Jezu to wyglądało tak jakby było całkowicie z zemsty. Bez jaj O.O
To nie było przyjemne. W ogóle :o
Ale też szcze mówiąc to mi go szkoda. Te szkolne wspomnienia... Nie zaciekawie tam było :c
Cam go odtrącała, olewała i w ogóle :c
Dlatego stwierdzam, że Niall dobrze jej wykrzyczał że nie chciał był odrzucony po raz trzeci. Bardzo dobrze. I to ją może właśnie tchnęło o coś w końcu zrozumiała. Pocałowała go. Z własnej woli. A to już wiele oznacza *.*
Ogólnie to przewspaniały rozdział ale ty i gak dobrze o tym wiesz więc to dla cb Skarbie żadna rewelacja xD
Przepraszam jeszcze za błędy ale wiesz jaki jest Zayn... Heh :)
No cóż...
Boski rozdział i czekam już na kolejny :*
ILYSM <3
Całuję, @LoveWithHarold