środa, 27 sierpnia 2014

Rozdział 20

Ten rozdział dedykuje mojej kochanej najukochańszej Marcie <3 Z którą znam się już 6 miesięcy (10 lipca pamiętam *.*) ILYSM <333


W środku panował chaos, w powietrzu unosił się smród alkoholu, papierosów i potu, niesmaczna mieszanka... Weszliśmy dalej, byli tutaj wszyscy ze szkoły a nawet więcej, Niall zaprowadził mnie do jakiegoś pokoju, okazał się być on sypialnią Tomlinsona, gdzie był gospodarz, Harry, Zayn, Liam, siostry Edwards (mówiłam już, że Olivia i Perrie są siostrami? Dokładnie bliźniaczkami dwujajowymi, to dzięki Pezz, Ol poznała Harrego, ale to już inna historia) El, Danielle i Jessica, blondyn pociągnął mnie lekko za rękę udając się do przyjaciół, po chwili mnie puścił.
-Niall jak świetnie, że przyszedłeś już się martwiłam- znowu ten piskliwy nowo zelandzki głosik, może jej ktoś odciąć język? Albo najlepiej zerwać struny głosowe... Jessica pocałowała Nialla w usta jakby byli razem, ale nie są... Prawda? Po chwili wszyscy zaczęli się z nim witać, a ja zostałam odepchnięta...
-Tak was też miło zobaczyć- mruknęłam pod nosem... Niall wraz z przyjaciółmi zaczęli rozmawiać o ostatnim meczu i pić drinki, zrozumiałam, że nie ma tu dla mnie miejsca, dlatego wyszłam. W salonie bawiło się strasznie dużo osób, dlatego wyszłam na ogród, gdzie znalazłam Sam, podeszłam do niej, piła drinka w towarzystwie jakieś dziewczyny.
-Hej- krzyknęła gdy mnie zobaczyła, przytuliła się do mnie, a następnie poznała z jej kuzynką Patty -Napijesz się drinka?- znów podniosła głos by można było ją usłyszeć przez głośno grającą muzykę, pokiwałam głową i po chwili dziewczyna zostawiła mnie z Patty. Nie powiem była bardzo ładna, miała długie, czarne, gęste włosy i śliczne niebieskie oczy, ubrana była w beżową tiulową sukienkę z czarnym paskiem.
-Więc skąd jesteś?- zapytałam przerywając ciszę.
-Urodziłam się w Londynie, ale wraz z rodzicami wyjechaliśmy do Norwegii...- dziewczyna zaczęła opowiadać, ale ja się wyłączyłam, gdy napotkałam zielone tęczówki wpatrzone we mnie, chłopak uśmiechnął się do mnie, a ja oblana rumieńcem, uśmiechnęłam się i opuściłam głowę, patrząc na moje koturny, które nagle stały się bardzo interesujące.
-Przepraszam, że przeszkodę, mógłbym prosić do tańca- podniosłam wzrok i zobaczyłam te same zielone tęczówki i piękny uśmiech, chłopak wyciągnął do mnie rękę, a ja skinęłam głową i udaliśmy się "parkiet".
-Jestem Sean- powiedział brunet ciągle się uśmiechając.
-Emily- również się uśmiechnęłam i położyłam swoje ręce na jego karku a on na mojej talii gdyż właśnie zaczęła się wolna piosenka, Sean opowiedział mi o sobie co nie co, wiem, że jest na pierwszym roku w Collegu, jeździ na motorze i bierze udział w wyścigach, co prawda nie legalnych ale wyścigach, taki niby bad boy z dobrymi ocenami. Tańczyliśmy razem przez kilka piosenek, aż nie zachciało mi się czegoś pić, przeprosiłam bruneta i poprosiłam go żeby zaczekał na mnie przy basenie. Ruszyłam w stronę kuchni, niestety to było strasznie trudne bo musiałam przepchać się przez tłum spoconych ludzi, nawet jedna dziewczyna popchnęła mnie na jakiegoś schlanego faceta, mruknęłam ciche "przepraszam" i w końcu udało mi się dojść do korytarzu, w kątach stały jakieś pary i kleiły się do siebie, zignorowałam to i weszłam do kuchni.
-O kurwa- powiedziałam, zasłaniając sobie buzie, byłam zszokowana tym co zobaczyłam, chciałam szybko wyjść z pomieszczenia ale ktoś złapał mnie za rękę i wciągnął do środka, zamykając za sobą drzwi.-Wypuść mnie- poprosiłam bruneta, który stał przy drzwiach torując mi wyjście.
-Najpierw powiedz, że nie powiesz nic El ani Olivii- powiedział Louis podchodząc do Harrego przy drzwiach. To był totalny szok widzieć ich razem całujących się... To było... Dziwne...
-Nie zrobię tego- na twarzach chłopców zawitała ulga- Bo wy to zrobicie... Chociażby teraz- i znów pojawił się strach w ich oczach.
-Nie, posłuchaj nie możemy im tego zrobić przecież...-
-Harry to ty posłuchaj, zdrada jest bardziej bolesna niż zerwanie, lepiej wyznać dziewczyną prawdę i być z sobą bez ukrywania się a nie okłamywać je, siebie i wszystkich. Ile to już trwa?- spytałam, a chłopcy popatrzyli na siebie zastanawiając się.
-Jakieś trzy miesiące, wiesz tylko o tym ty i chłopcy...- powiedział Lou
-Musicie im to powiedzieć... Teraz- podniosłam lekko głos a oni lekko skinęli głowami i wyszli z kuchni. Nalałam do szklanki soku pomarańczowego i go wypiłam chwilę posiedziałam w pomieszczeniu, Harry i Louis? Razem? Że też nikt tego nie zauważył od trzech miesięcy... Dobrze się ukrywali... Ale w sumie mogli pomyśleć wcześniej i skończyć te związki skoro nie kochali dziewczyn... Dziwię się bardziej Louisowi bo on i El byli ze sobą chyba 3 lata, Harry i Ol byli nie całe pół roku, tak więc może lepiej to przyjmie... Nie chciałam się już w to zagłębiać, dlatego wyszłam z kuchni i ruszyłam do ogrodu, gdzie czekał na mnie Sean, znowu to przepychanie się przez tłumy spoconych ludzi... Świetnie... Weszłam do salonu, na szczęście nie było już tak dużo ludzi jak przedtem. Szukałam wzrokiem Sam, Nialla, kogoś znajomego, ale nikt nie rzucał mi się w oczy. Gdy dotarłam do ogrodu, obok basenu stał Sean z piwem i dwoma kolegami, podeszłam do niego, kiedy mnie zobaczył, uśmiechnął się i odszedł od znajomych.
-Już jestem- uśmiechnęłam się do niego
-Właśnie widzę... Więc Emily...- zaczął- Przyszłaś tu sama?- spytał, a ja pokręciłam głową
-Właściwie to nie, przyszłam tu z Niallem Horanem, może go znasz, ale on woli bawić się ze swoim towarzystwem- mimo, że byłam smutna i zła z tego powodu, próbowałam ponownie się uśmiechnąć, ale zamiast tego moje usta ułożyły się w grymas.
-Ah więc to ty jesteś nową zdobyczą Horana, widziałem go przed chwilą z jakąś blondynką, nie widziałem jej wcześniej w szkole- podrapał się po karku, a więc tak się Niall bawi... Zabiera mnie na imprezę po czym zaczyna olewać i teraz całuje się z inną... Zgaduje, że tą blondynką jest Jessica... Ale przecież dziewczyn z blond włosami jest dużo...
-Co? Nie, my się tylko...- zaczęłam, ale za plecami usłyszałam jakieś krzyki, chyba ktoś się kłócił, odwróciłam się i zobaczyłam Harrego i Olivię, prawdopodobnie on powiedział prawdę, w sumie dobrze, ale blondynka będzie przeżywać to, zawsze była bardzo emocjonalna. Liam próbował ich uspokoić, prawie wszyscy na nich patrzyli, po chwili dziewczyna nie wytrzymała i popchnęła loczka tak, że wylądował w basenie, chlapiąc przy tym kilka osób. Olivia, zapłakana wróciła do środka, a tłum znów zaczął się bawić. Wróciłam do konwersacji z Seanem, postanowiliśmy wrócić do środka trochę potańczyć, po drodze wzięliśmy jakieś mocne drinki. Gdy szliśmy przez tłum, zauważyłam Sam całującą się z jakimś blondynem, który miał ręce na jej pośladkach, uśmiechnęłam się na myśl, że kogoś znalazła, ale gdy tylko spostrzegłam się, że miał dokładnie te same ubrania co Niall od razu uśmiech zszedł mi z twarzy a w kącikach moich oczu zebrały się łzy, pomrugałam kilka razy by nie rozpłakać się, gdy moje i Sam spojrzenia się spotkały dziewczyna uśmiechnęła się przez pocałunek i nie przerwała go tylko wplątała palce w jego włosy. Odwróciłam się i napotkałam wzrok Seana, wypiłam całego drinka i wyrzuciłam na ziemię, dobrze że Lou zainwestował w plastikowe kubeczki bo pewnie na ziemi leżałoby dużo szkła, spojrzałam w zielone tęczówki chłopaka i zbliżyłam się do niego i pocałowałam, na początku było delikatnie, ale gdy brunet go pogłębił i włączył w to nasze języki zaczęłam bawić się jego włosami. Po chwili odsunęliśmy się od siebie i uśmiechnęliśmy się.
-Wychodzimy gdzieś, gdzie jest cicho?- spytał, pokiwałam głową i chłopak wziął mnie za rękę i pociągnął do wyjścia. Po drodze podkradliśmy dwie butelki wódki  wyszliśmy.
Szliśmy przez park pijąc na zmianę alkohol i śmiejąc się z byle czego, na ławce zauważyłam, że ktoś siedzi podeszliśmy bliżej okazało się, że to Olivia z Jessicą.
-O cześć- zaśmiałam się i wzięłam łyk wódki -Co wy tu robicie? Nie powinnyście się teraz bawić u Louisa?- spytałam, Olivia wyrwała mi wódkę z ręki i wypiła wszystko do końca, choć dużo tego nie było.
-Harry mnie zdradzał...- powiedziała cicho-  Z Louisem... Dasz wiarę, że byłam z chłopakiem, który okazał się być gejem...- schowała głowę w rękach, Jess owinęła ręce wokół niej przytulając ją mocno i dodając otuchy. Usiadłam obok niej i położyłam rękę na ramieniu.
-Mnie Niall zaprosił na tą imprezę jako jego osoba towarzysząca, a po wejściu od razu mnie olał i poszedł do was, a potem całował się z moją przyjaciółką na moich oczach i...-Zaczęłam, ale Jessica mi przerwała.
-I poszedł ze mną do łóżka- dodała, chciałam spiorunować ją wzrokiem ale w końcu odpuściłam, Sean zaczął szukać czegoś w kieszeni swoich spodni i gdy w końcu znalazł, wyciągnął woreczek z białym proszkiem.
-Mam coś na poprawę humoru- uśmiechnął się i wysypał zawartość na ławkę, wyciągnął z portfela kartę kredytową i przedzielił proszek na 8 cienkich pasków, po 2 dla każdego, szczerze, to nigdy tego nie robiłam, ale jestem wystarczająco wstawiona, że odważę się to zrobić. Dziewczyny zeszły z ławki, a Sean przykucnął wyciągając papierowy banknot i zwinął go w rulonik. Jednym palcem zatkał jedno nozdrze a do drugiego przyłożył papier wciągając jedną z kresek, odchylił głowę do tyłu, po czym ponowił czynność. Kolejna do wciągania była Olivia, zrobiła to samo co brunet, po chwili śmiała się leżąc na ziemi. Gdy Jessica już wciągnęła kokainę przyszła kolej na mnie, ostrożnie przystawiłam rulonik do nozdrza i po chwili jednej kreski już nie było, zamknęłam na chwilę oczy i ponownie to zrobiłam, a na ławce nie było już białego proszku...
*Niall*
Od początku imprezy, Em gdzieś zniknęła, szukałem jej wszędzie, ale nigdzie nie mogłem znaleźć, tak jakby się rozpłynęła, wróciłem do przyjaciół, ale w pokoju Louisa już ich nie było. Zszedłem do salonu gdzie wszyscy się bawili, oparłem się o ścianę i wypiłem końcówkę mojego drinka, po chwili samotności dołączyła do mnie Sam, pytając czy nie mam ochoty zatańczyć, nie miałem nic innego do roboty, dlatego się zgodziłem. Szaleliśmy kilka kawałków, po jakimś czasie dziewczyna mnie pocałowała, moje ręce powędrowały na jej tyłek, poczułem że uśmiecha się przez pocałunek, wplątała palce w moje włosy, ale po chwili się od niej odsunąłem, ja do niej nic nie czuje, nic mocnego po za przyjaźnią, albo nawet mniej. Dziewczyna popatrzyła na kogoś za mną, z ciekawości odwróciłem się i zobaczyłem Emily całującą się z... Seanem? Wrócił do Londynu? Ah no tak przecież wyścigi się zaczynają... Ciekawe czy ciągle podrywa laski na tekst że jest najlepszy ale także chodzi do najlepszego Collegu. Patrzyłem chwile na nich, ale zniknęli mi z oczu gdy chłopak pociągnął ją gdzieś za rękę. Muszę to przerwać... Natychmiast... Zacząłem się przepychać przez tłum, doszedłem do wyjścia, ale na zewnątrz nikogo nie było, daje sobie rękę uciąć, że widziałem jak wychodzili, zacząłem iść przed siebie, w niektórych domach świeciły się światła, ale nie było imprez bo jedyna odbywała się u Tomlinsona, doszedłem do parku, przez chwilę się zastanawiałem czy wejść, ale gdy usłyszałem jej śmiech szybko wbiegłem przez bramę. Siedziała na ziemi z Seanem, Olivią i Jessicą, podszedłem bliżej, na ławce zobaczyłem jakiś woreczek a obok niego małe kuleczki proszku, przynajmniej jego pozostałości, nie... Ona nie mogła tego zrobić... Olivia mnie zauważyła i pomachała głupio się uśmiechając, wtedy Em odwróciła się w moją stronę, miała rozszerzone źrenice, miałem ochotę zabić Seana, że jej coś dał, bo w końcu on zawsze ma kokainę przy sobie…
-Oh Niall, czyżby Sam ci się już znudziła?- spytała śmiejąc się, przewróciłem oczami podchodząc bliżej.
-To ona mnie pocałowała, po za tym gdybyś nie poszła bawić się z nim- wskazałem na bruneta- to nic takiego by się nie wydarzyło- dziewczyna wstała z ziemi, trochę chwiejąc się na swoich wysokich butach, do jej oczu podeszły ją łzy.
-Gdybyś ty mnie nie olał przy swoich znajomych to może wszystko było by okej i to nie jest wcale moja wina, ale przecież ty nie umiesz się nigdy przyznać do niczego- chciała wrócić na swoje miejsce ale złapałem ją za nadgarstek. W sumie mówiła prawdę, to ja ją zostawiłem, może gdybym wtedy nie poszedł do reszty, albo chociaż się nią jakoś zainteresował to teraz tańczylibyśmy w domu Louisa i to ze mną by się upijała…
-Ty już chyba za dużo wypiłaś, wracamy do domu- pociągnąłem ją za sobą, ale stawiała opór.
-Nigdzie z tobą nie idę, nie będziesz mi rozkazywał- próbowała wydostać rękę z mojego uścisku, ale nie wychodziło mi to.
-Owszem będę- powiedziałem i przerzuciłem ją przez ramię, zdawałem sobie sprawę, że pewnie teraz widać jej tyłek dlatego odwróciłem się i poszedłem szybko w stronę ulicy, brunetka cały czas waliła pięściami w moje plecy myśląc pewnie, że mnie to boli, cóż myliła się. Gdy byliśmy już daleko od jej nowych ”Przyjaciół” postawiłem ją na ziemi, Em zachwiała się, ale w końcu stanęła prosto.
-Dlaczego ty to kurwa robisz?! Chciałam się choć raz zabawić, ale ty mi na to nie pozwalasz, dlaczego?- spytała z podniesionym głosem. Gdybym jej powiedział prawdę to i tak by nic nie zapamiętała… Więc dlaczego nie?
-Bo cię kurwa kocham i nie chcę żyć z myślą, że gdyby ci się coś stało, to mnie tam nie było by ci pomóc- powiedziałem patrząc jej w oczy, dziewczyna stała bez ruchu, nie mogłem się jej oprzeć dlatego pocałowałem ją, delikatnie, jakbym bał się, że zaraz pęknie na małe kawałeczki, usłyszałem huk, dużo huków, co oznaczało, że jest już północ. Odsunąłem się trochę od dziewczyny, miała zamknięte oczy, które po chwili otworzyła, zauważyłem, że stała się strasznie blada, może jest jej zimno? Zdjąłem moją bejsbolówkę i założyłem jej na ramiona, ale dziewczyna ją zdjęła…
-Czy tylko mi jest gorąco?- spytała, nie wiedziałem o co jej chodzi przecież jest noc i jest chyba -5 stopni…
-Dobrze się czujesz?- spytałem, dotykając jej czoła, była rozpalona, ale czemu blada?
-Głowa mnie boli i jest strasznie…- przerwała i zaczęła się chwiać, miała zamknięte oczy, położyłem jej ręce na ramionach, po chwili wylądowała w moich ramionach, zacząłem nią potrząsać żeby się obudziła, ale nic z tego… Wziąłem ją na ręce i położyłem na najbliższej ławce, wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem po karetkę, miała tu być za kilka minut, kazali mi sprawdzić jej puls, był słabo wyczuwalny, ale był. Zacząłem się bać… Przecież ona pomieszała kokainę i wódkę… Co jak umrze? Jeżeli do tego dojdzie, nie daruje Seanowi… Po chwili przyjechał ambulans, lekarze wzięli ją do środka, a ja musiałem sam dostać się do szpitala. Pobiegłem do domu Lou bo było blisko, a tam zaparkowałem samochód, po drodze złapała mnie Sam…
-Już wracasz do domu? Przecież impreza dopiero się rozkręca- chciała poczochrać mnie po włosach ale odepchnąłem jej rękę. –Co ci jest?- spytała
-Emily jest w szpitalu i…- zacząłem ale brunetka mi przerwała
-Co cię ona obchodzi? Kochanie, teraz nie będzie nam przeszkadzać- podeszła do mnie, otworzyłem drzwi do samochodu, wszedłem i go uruchomiłem.
-Wiedziałem, że udawałaś przyjaciółkę Em, może ją udało ci się oszukać, ale nie mnie, a teraz odczep się ode mnie i od niej, po prostu daj nam spokój- powiedziałem przez otwarte okno po czym odjechałem z podjazdu Tomlinsona, modląc się żeby z Emily było wszystko w porządku… Gdy dojechałem do szpitala, wbiegłem do recepcji, ale pielęgniarka nie chciała mi powiedzieć gdzie leży bo nie jestem nikim z rodziny.
-Ale to ja zawiadomiłem karetkę, muszę wiedzieć co z nią jest- powiedziałem błagalnym tonem, kobieta widząc moją podpuchniętą twarz, przyznaję się podczas jazdy tu trochę się załamałem, ale wracając do tematu, pielęgniarka powiedziała mi gdzie Em leży, czwarte piętro pokój 235, ruszyłem w stronę windy i po kilku minutach byłem na 4 piętrze, teraz tylko znaleźć pokój…  229… 231… 233… Bingo pokój 235, widziałem ją przez okno, leżała na szpitalnym łóżku podpięta do wielu kabelków.
-To pan zadzwonił po karetkę?- usłyszałem czyjś głos za plecami, odwróciłem się a tam stał jakiś facet ubrany na biało, zgaduje, że to lekarz. Pokiwałem głową a on lekko się uśmiechnął.-Widzi pan… Znaleźliśmy u dziewczyny narkotyki, a także alkohol, wie pan coś o tym?- spytał
-Tak, ona wraz z takim chłopakiem poszli do parku i ten chłopak miał ze sobą, kokainę i wódkę i prawdopodobnie jej dał… Gdy tam przyszedłem już byli wstawieni i wziąłem ją od niego, ale nagle zaczęło jej się robić gorąco choć była blada, mówiła, że ją bolała głowa a potem zemdlała…- opowiedziałem wszystko co wiem, lekarz zapisał coś na kartce.
-Czy wiesz jak ten chłopak się nazywa?- spytał, a ja pokiwałem głową.
-Sean Blake- odpowiedziałem- A co z Emily?-
-Pacjentka jest bardzo słaba, jest pan tak jakby bohaterem, bo gdyby nie zadzwonił pan po karetkę, pewnie by już nie dało się jej uratować, dzisiejsza noc pokaże czy przeżyje, oczywiście policja została już poinformowana, gdyż zażywanie narkotyków jest nielegalne, będzie pan musiał złożyć zeznania gdy tu przyjdą- poinformował mnie a ja skinąłem głową i spytałem czy mogę do niej wejść, lekarz zgodził się, ale powiedział, że nie mogę siedzieć długo. Ostrożnie otworzyłem drzwi i wszedłem do środka, usiadłem na krześle, złapałem ją delikatnie za rękę i ucałowałem jej zewnętrzną stronę. Cały czas patrzyłem na jej bladą twarz błagając Boga by z tego wyszła, dopóki pielęgniarka nie oznajmiła, że mam już wyjść, no w sumie była już 2 w nocy, pocałowałem Em w czoło, szepnąłem „Kocham Cię’’ i wyszedłem z pomieszczenia…

Hej :* Mam nadzieje, że nie jesteście na mnie źli i nadal mnie kochacie ^^ Naprawdę nie chciałam źle dla nikogo ale no to tak wyszło samo z siebie :3 Rozdział jest pewnie nudny i wgl ugh -.- We wcześniejszym poście pisałam o informowanych i Klaudia Ania czy mogłabyś mi wysłać linka do twojego facebooka bo Ani Kopeć jest bardzo dużo i nie wiem która to ty XD Jeżeli jeszcze ktoś chce być informowany o nowych rozdziałach, zapraszam do zakładki "Informowani" bardzo proszę też o głosowanie w ankiecie to dla mnie bardzo ważne :) Do następnego Kocham Was mocno <33

5 komentarzy:

  1. Zagłosowałam już wczoraj :) A.. czy ja już mówiłam, że ta impreza się źle skończy? Czy ty jesteś LS? Heh, dobra mniej pytań, więcej opini! Rozdział jest zagmatwany..., a ja nie wiedzieć czemu wciąż uważam, że Sean jest uroczy xD Ja i moja logika.
    Teraz się zastanawiam czy Niall przespał się z Jessicą czy nie...
    Myślałam, że to będzie coś zupełnie innego, ale ty to tak wzbogaciłaś, brak słów i szybko dodane!
    Tak wciąż Cię kocham ;*
    I nie jest nudny, jest ciekawy coś się cały czas dzieje <3
    Do następnego! xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne.
    + zapraszam do mnie.
    uncanny-fanfiction.blogspot.com
    danger-zaynmalik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Zajebisty rozdział, zresztą jak zawsze :* Wybacz ze wczesniej nie pomyslałam o tym by dać Ci linka a więc prosze: https://www.facebook.com/anna.kopec.718 Pozdrawiam i czekam na nn <3 Ania

    OdpowiedzUsuń
  4. No i w końcu dotarłam... Jezu...
    Robie to już teraz bo zaraz zapomne, serio... Znasz mój zapłon więc wiesz do czego jestem zdolna xD
    Tak samo jak zaraz w komentarzu pomyle jakieś fakty to przepraszam ale głupieje już dzisiaj xD
    No więc tak...
    Większość to ci powiedziałam na tt świeżo po przeczytaniu jak dobrze pamiętam ^^
    Ale i tak... Kurcze...
    LARRY *.*
    Omomomomom jaram sie *.*
    Ale serio... Nie spodziewałam się tego, że oni razem, ten teges O.o
    Ale to i bardzo dobrze :D
    Olivia sie troche zdenerwowała a Elka... A jej to nie lubie xD
    W sumie to sie im nie dziwie no ale Larry jest najważniejszy xD
    Co dalej...
    Ten Sean... Fuck. On to jest jakiś pojebany, bez kitu. Dał dziewczynom narkotyki! O.O
    A Em no oczywiście, dlaczego nie spróbuje xD
    Ty mbardziej, że jest w takim transie po tym co zobaczyła...
    Kurwa właśnie!
    Sam! Ja od samego początku wiedziałam, że ona przyjaźniła sie z Em tylko po to żeby zdobić Horana! Jprdl! Byłam teg pewna i sie potwierdziło. Od razu wiedziałam że coś z tą lafiryndą jest nie tak. Jej zachowanie w ogóle mi sie nie podobało. Ona tylko wszystko udawała.
    Ha! Wiedziałam! xD
    Przyjaciółka... Yhym... xD
    A Niall... On wyznał Em miłość! Szkoda tylko że była na takim haju i może nic nie zapamiętać chociaż może... o.O
    Fajnie by było xD
    I w ogóle ta końcówka jak on jej powiedział że ją kocha (co z tego, że nie słyszała xD)
    to taki kjfhskjdhwsjwhdsj *.*
    No ogólnie rozdział jest PER - FECT :D
    Idealny, ge-NIALL-ny i w ogóle xD
    Ale ty i tak o tym wiesz xD
    W ogóle...
    W tym rozdziale Larry i jeszcze dedykacja dla mnie *.*
    ojejku *.*
    właśnie, cholernie za nią dziękuję! tak mi się cieplutko robi na serduszku jak sb pomyśle że ten rozdział jest dla mnie *.*
    suodko *.*
    bosko i czekam już na kolejne takie cudo *.*
    całuję, wielbię, kocham mega mocno <3
    Na zawsze twoja z mega szybkim zapłonem...
    @LoveWithHarold

    OdpowiedzUsuń

Może być nawet jedna kropka, ale prosze skomentuj to dla mnie bardzo ważne <3