Popularni- najbogatsze osoby w szkole, modnisie, cheerleaderki, sportowcy. Uważano że są tymi najlepszymi i najważniejszymi, to znaczy oni tak uważali.
Kujoni- najmądrzejsze osoby w szkole, nikt na nich nie zwracał uwagi, nikt ich nie lubił poza nimi samymi.
Świry- osoby z nienormalnymi talentami.
Narkomanie- tych chyba nie muszę opisywać.
Ja i moja najlepsza przyjaciółka Olivia nie należymy do żadnej z tych grup, co prawda, Ol (bo tak ją czasem nazywałam) brała, nie za często ale to robiła, to nie należała do grupy narkomanów, należał tam jej chłopak który ją w to wszystko wciągnął Harry-bo tak się nazywał- był od nas starszy o rok, chciał abym ja też w to weszła ale ja jestem bardziej rozsądna niż Ol. Kiedyś ktoś mógłby uznać że powinnam należeć do grupy popularnych. Dlaczego? Bo kiedyś moi rodzice prowadzili ogromną firmę zarabialiśmy miliony, lecz wystarczy zrobić jeden błąd by cały biznes upadł, nie stałam się przez to najbiedniejszą osobą w szkole, nadal byłam bogatsza od połowy osób w szkole, lecz wiedziałam, że kiedyś to się skończy, nikt po za moją rodziną oraz Ol nie wiedział o tym. Nawet gdyby moi rodzice dalej prowadzili firmę i tak bym do nich nie wstąpiła, tam są same tępe i płytkie osoby, ja taka nie jestem, uwielbiam komuś pomagać, sprawia mi to wielką przyjemność, mam też dobre oceny ale nie są one na stopniu kujonów. Stałam przy ladzie czekając aż kucharka poda mi mój lunch, w tłumie wypatrywałam moją przyjaciółkę, z myślenia wyrwała mnie Helen-szkolna kucharka.
-Co dziś dla ciebie skarbie?- spytała miłym głosem,
-Poproszę ten budyń i sok marchewkowy- powiedziałam ale przypomniałam sobie jeszcze o Ol- a i jeszcze cheeseburgera-
-Uważaj bo będziesz gruba Scott i nie będziesz miała komu dupy dawać- usłyszałam jak ktoś woła moje nazwisko.
-Coś mówiłeś Horan?- spytałam. Niall Horan- ten popularny- nienawidzę go tak jak on mnie, nienawidzimy się od przedszkola, od czasu kiedy przykleił mi gumę do włosów, możesz się teraz śmiać ale byłam dzieckiem, nie miałam takich długich włosów jak teraz i takich gęstych, gdyby jeszcze nie wkleił ją na sam czubek to jeszcze pół biedy, wyobraźcie sobie 4-latkę której właśnie odklejają z jej małej główki gumę, to boli, nawet bardzo. Chodziliśmy razem do szkoły niestety zawsze ale na szczęście nie do tej samej klasy aż do liceum bo akurat poszliśmy do tego samego liceum i oboje wybraliśmy klasę artystyczno-muzyczną, ja kochałam rysować i muzykę, uwielbiałam śpiewać, wiem tylko, że on dobrze gra na gitarze, najgorsze jest to że musiałam mieszkać koło niego, i jeszcze do tego okna które znajdowały się w naszych pokojach stały naprzeciwko siebie codzienne patrzenie na niego w szkole i jeszcze do tego czasem w domu podnosiło mi ciśnienie. Razem z nim śmiała się jego paczka w skład której wchodziła również jego dziewczyna Samantha Clarkson.
-Mówię że...- zaczął
-Wiem co powiedziałeś, ale nie radzę ci tak mówić- powiedziałam, odwróciłam się na pięcie i poszłam przed siebie
-Bo co mi zrobisz? Najwyżej możesz mi postawić- krzyknął, ja nic nie odpowiedziałam, udawałam że tego nie słyszałam, dla nich byłam zwykłą dziwką, nikim więcej w sumie dla Nialla wszystkie dziewczyny były szmatami, dziwkami i tak dalej... Rozglądałam się za wolnym stolikiem, zauważyłam Ol z Harrym przy jednym ze stolików i usiadłam obok nich i dałam brunetce cheeseburgera.
-Dzięki- powiedziała a ja się uśmiechnęłam i wzięłam się za jedzenie swojego budyniu-znowu Niall?- spytała
-Tak, ale spokojnie już się przyzwyczaiłam- powiedziałam
-Nie przejmuj się ta jego pusta lala daje dupy każdemu a on sobie nie zdaje z tego sprawy spytaj Harrego- powiedziała
-Dokładnie, pamiętam byliśmy ostatnio na imprezie, Nialla nie było to się przystawiała do każdego, pamiętacie?- zaśmiał się chłopak
-A tak pamiętam, boże więcej tapety się wtedy nie dało nałożyć- zaśmialiśmy się, akurat obok nas przechodziła- a jednak dało się- powiedziałam i napiłam się soku.
***
-Obyśmy były razem- szepnęłam do Olivii
-Miejmy nadzieję- powiedziała
-A więc panna Scott będzie wraz z panem Malikiem, Tomilsonem oraz...-
-Tylko nie Horanem, tylko nie Horanem- mówiłam jak najciszej
-Oraz z panem Horanem- powiedział i kazał mi podejść wylosować temat. Przeklęłam pod nosem i poszłam wylosować karteczkę. Podeszłam do pudełka i wylosowałam karteczkę na której pisało: "Muzyka współczesna" przeczytałam to nagłos a pan Wide zaczął tłumaczyć o co chodzi.
-A więc macie opowiedzieć czym się charakteryzuje i jakie są jej typy, i macie napisać piosenkę lub wykonać jakąś współczesną przed całą klasą- powiedział a ja poszłam na swoje miejsce, kątem oka widziałam że Niall i jego koledzy bo z nimi byłam w grupie nie bardzo się cieszyli. Usiadłam na swoim miejscu i schowałam twarz w rękach prawie nie płacząc przy tym, to był najgorszy dzień w moim życiu...
Cześć. To pierwszy rozdział napiszcie jak wam się podobał i czy jest sens w ogóle go pisać :D Każda opinia się dla mnie liczy pozytywna i negatywna. :)
Emily x.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Może być nawet jedna kropka, ale prosze skomentuj to dla mnie bardzo ważne <3